Złote narracje

Odkąd pamiętam, chciałem naprawiać świat. W każdej sferze. Jako 10-latek słałem listy do “Przeglądu Sportowego”, by w plebiscycie na “Najlepszego Sportowca Roku” zmienić przymiotnik na taki, który odpowiadałby rzeczywistości: wszak ten, kto dostał najwięcej głosów czytelników, jest “najpopularniejszy” w próbie głosujących), co wcale nie musi oznaczać: “najlepszy”.

Ze Złotą Piłką jest podobnie, tylko jeszcze gorzej. Głosują nie kibice, lecz dziennikarsko-trenersko-kapitańskie jury, które wszak nie ogląda zapisów setek meczów, lecz kieruje się opiniami mediów i własnymi preferencjami. Co roku rozpętuje się burza po ogłoszeniu wyników, co roku pojawiają się narracje, że wygrać powinien ten, a tamten na pewno nie.

Narracje, bowiem każdy dobiera sobie wygodne mu kryteria. Część piłkarzy jest eliminowana z gry już na wstępie: Złotą Piłkę zdobywają napastnicy lub ofensywni pomocnicy; wyjątki policzyć można na palcach. Dla porządku w czołówce znajduje się ktoś z poza tej grupy (w tym roku Van Dijk), ale raczej bez szans na pierwsze miejsce.

Śmiem twierdzić, że Messi zasłużył na tegoroczny, szósty już w karierze tytuł. Jego przeciwnicy argumentują najczęściej, że poniósł “klęskę” z Liverpoolem w półfinale Ligi Mistrzów. Ach, to zatem kluby oceniamy, a nie piłkarzy? Ronaldo z Juventusem odpadł w ćwierćfinale, oba kluby zdobyły łatwo krajowe mistrzostwa. Messi zdobył znacznie więcej bramek i jak zawsze miał o wiele więcej asyst od swego super-rywala.

Częsta w Polsce narracja forsowała Lewandowskiego, opierając się na liczbie zdobytych bramek, otwarcie więc głosząc, że to wyścig nie piłkarzy, lecz tylko napastników. Używając przeciw Messiemu argumentu “klęski” w LM rozkosznie pomijała fakt, że Bayern odpadł w 1/8 finału, a tytuł krajowy zdobył z niejakim trudem.

W zeszłym roku Luka Modrić i drugie miejsce Chorwatów w MŚ były dla jury wygodnym pretekstem, by po latach dominacji duetu Messi-Ronaldo Złotą Piłkę dostał ktoś inny. Najczęściej jednak decyduje ewidentnie kombinacja dwóch elementów: piłkarz musi mieć dużo goli na koncie i wiele lat pieknej kariery za sobą. Z takim samym obecnym sezonem, ale bez zaplecza lat poprzednich Messi w tegorocznym plebiscycie by się nie liczył. Ronaldo tym bardziej.

Wszyscy więc narzekają – od piłkarzy i trenerów po żurnalistów i nawet premierów. Ale wszyscy wciąż chcą się bawić, typować, świętować lub złościć. Mnie na starość przeszła chęć naprawiania świata, a specem od piłki nie jestem. Niech się bawią.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.