Zamiast epitafium

Dziwny jest ten świat. Rzepa już wczoraj wieczorem doniosła o śmierci Andrzeja Romana nie wspominając słowem o przyczynach. Gazeta.pl dziś po zmroku napisała o pożarze mieszkania Romana sugerując, że zdarzyło się to przed chwilą. Chwilę później Rzepa powiesiła nową wersję swojej notki, nie usuwając starej. Cisza panuje za to na portalach, na których takie wieści budzą zwykle żywe reakcje i wspomnienia.

A przecież Roman, człowiek wielu zasług dla dziennikarstwa sportowego, w ostatnich latach często próbował sił w innej sferze dziennikarskiego zawodu i związał się z prawicą. Pisywał m.in. w “TySolu”. Spodziewałem się, że Tygodnik uczci Jego pamięć. Na stronie “TS” wszakże również ani słowa o Romanie. Na czołówce wisi notatka “To już 30 lat” – o sesji w IPN z okazji… 30. rocznicy powstania Tygodnika, choć rocznica ta była w kwietniu.

Poznałem Andrzeja Romana bodajże w czasach Okrągłego Stołu. Nie była to znajomość bliska, nie mam o Nim niczego szczególnego do powiedzenia. Zawsze jednak czułem, że to człowiek, z którym warto pogadać, który wiele wie i z tej wiedzy samodzielnie wyciąga często kontrowersyjne wnioski. Zasługuje choć na dziesiątą część zainteresowania, którym media obdarzają dziś Vaclava Havla.

2 thoughts on “Zamiast epitafium

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.