Wystarczy doczepić

Nie w każdy długi weekend są zadymy, zawsze jednak jest tłok. W pociągach. Długich weekendów mamy kilka w roku, są kluczowe dni ferii zimowych i wakacji letnich, Wielkanoc, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie. W sumie może 20 dni, w których pasażerowie nijak nie mogą się zmieścić w podstawionych im wagonach. Od roku koleje w Polsce są na cenzurowanym i odtąd media nie przepuszczają okazji, by pełne pociągi pokazać, pasażerom pozwolić ponarzekać, a samemu powydziwiać, że “wystarczy doczepić parę dodatkowych wagonów”.

Proste, logiczne, zdroworozsądkowe. Tak też było w miniony weekend – dramatyczne relacje z peronów niemal konkurowały z tymi z zadym. Nigdy natomiast nie słyszałem w takich materiałach pytania, ile nowego taboru koleje powinny kupić i za co. A zwłaszcza, co z tym taborem robić poza dniami szczytu. Powtarzam, to raptem jakieś 20 z 365 dni w roku, gdy ruch podmiejski nie maleje, a na trasach transregionalnych nagle wzrasta kilkakrotnie.

Nie udaję,  że wiem, jak to rozwiązują inne koleje. Widzę natomiast, jak z podobnymi problemami radzi sobie zależna w dużej mierze od rządów infrastruktura drogowa. Nie raz i nie dwa tkwiłem w gigantycznych korkach, jakie w sezonie urlopowym tworzą się w Niemczech na autostradach prowadzących na południe Europy. Znam atmosferę sierpniowych pikników na francuskich A7 i A9. Spędziłem dwie godziny w kolejce do ostatniej włoskiej bramki poboru opłat na autostradzie koło Tarvisio, bo połowa północnej Europy wraz ze mną wracała do domu.

Nie słyszałem nigdy we francuskich mediach opinii, że trzeba zbudować autostrady tak szerokie, by ruch był płynny nawet, gdy zaczyna się i kończy le mois d’août. Nie zauważyłem żądań Włochów czy Hiszpanów, by w Tarvisio czy w La Junquera wznieść tyle bramek, aby turystów, z których żyje tylu Włochów czy Hiszpanów, nie zniechęcały kolejki. Ile by tych bramek miało być obok siebie? 100? 200? Ile hektarów Alp czy Pirenejów trzeba by poświęcić, jakim kosztem?

Nikt na świecie nie buduje infrastruktury zdolnej udźwignąć największe kataklizmy. Ani przeciwpowodziowej, ani drogowej. Sądzę, że podobnie jest na kolejach. Wątpię, by któreś miały tyle taboru, by każdemu zapewnić miejsce siedzące, gdy coś sprawia, że pół narodu rusza w podróż. Nie znaczy to, że polskie spółki przewozowe mają dość wagonów, ale chciałbym wiedzieć, czego oczekują media pokazując oburzonych pasażerów.

“Zwykły” wagon przystosowany do 160-200 km/h kosztuje ok. 4 mln zł, piętrowy – 6 mln. Trójwagonowy zespół trakcyjny dla pociągów klasy regio, rozwijający 160 km/h, to już 15 mln lub więcej. To orientacyjne ceny, obrazujące rząd wielkości wydatków, które mogłyby zaspokoić marudzące media: by doczepić tylko po dwa wagony do 200 najbardziej obleganych składów, trzeba kupić tabor za jakieś 2 miliardy.

Tabor PKP, PR i innych spółek jest stary, praktycznie wyeksploatowany, wymaga pilnych i dużych inwestycji. Ale priorytetem nie jest i być nie może sprawienie, że nie będzie tłoku w długie weekendy, gdy media się nudzą.

17 thoughts on “Wystarczy doczepić

  1. Gdzieś widziałem taki filmik…

    O ten: http://www.alert24.pl/alert24/1,99703,8903009,Internauta_odnalazl_zaginione_wagony_Intercity__Co.html
    Niby sprzed 10 miesięcy, ale myślisz, że się coś zmieniło?

    Co do zasady – masz pewnie rację. (Może można by zrobić wspólną pulę “długoweekendowych” wagonów z kolejami sąsiednich państw które inaczej świętują?) Ale w naszych kolejach może by wystarczyło wyremontować te co stoją?

    Wyobrażam sobie też, że sprawę rozwiązuje się tak, że a) ma się pewne rezerwy które się w wysokim sezonie wypuszcza, b) planuje się przeglądy itp. tak, aby wypadały poza sezonem, c) dołącza się stare/o niższym standardzie wagony gdy trzeba.

    1. Znam sprawę przeglądów, to nie jest bez znaczenia, ale też nie ta skala. Aby upchnąć, powiedzmy, 5 milionów dodatkowych pasażerów, optymistycznie zakładając pełne i dwukrotne wykorzystanie każdego miejsca, potrzebujesz… 40 tysięcy wagonów.

  2. Oczywiscie ma Pan racje. Podobnie nie oplaca sie inwestowac w dodatkowe odsniezarki tylko po to, zeby drogi byly czarne po pol godziny. Media sie i tym tematem juz niebawem zajma. Rozwiazania nie znam.

    A ja wlasnie przemieszczam sie najszybszym kolejowym polaczeniem z Czestochowy do Warszawy, oczywiscie przez Zawiercie. Opoznienie nieznaczne do Zawiercia i skutek taki, ze mam prawie dwie godziny do zagospodarowania w przydworcowej sympatycznej knajpie. I juz wiem, ze mam dwa wyjscia na ten wieczor i obydwa sa zamkniete w butelce z napisem ‘pszeniczne’.

    1. Ha, ha , ha. WordPress.com przesyła serdeczne pozdrowienia dla Tytana Polskiej Blogosfery i przypomina:

      “Like a Rock

      We run hundreds of servers in three datacentres (Chicago, Dallas, San Antonio) with instant copies of all your data and uploads in each. This allows us to serve your blog very quickly and also if something catastrophic were to happen, like Chicago falling into Lake Michigan or Dallas being by hit by the meteor, your blog would be okay.”

        1. “…serwer będę miał może w domu.”

          Kocury będą zachwycone – przybędzie miejsce gdzie będzie można się uwalić i podgrzać zadek.
          Ze względów bezpieczeństwa, to czyste informatyczne samobójstwo.

  3. Rozwiazaniem jest podniesienie cen za przejazd. Okrutne, aczkolwiek skuteczne.

    Gdzie indziej pasazerowie czy to kolejowi, czy samochodowi sa mniej sklonni do postulatow rozbudowy bo:
    -maja sie gdzie podczas oczekiwania za przeproszeniem ……..
    -w sytuacjach awaryjnych, zdarzyly mi sie takie w niemieckich kolejach, nastepuje szybka reakcja- np. przewoz taksowakmi na wystawione od kontrolera zaswiadczenie
    – o ile moze zawiesc fizykalnosc swiata. np. cos jest zbyt duze, zeby to wsadzic do czegos malego, albo cos jest zbyt liczne, zeby to pomiescic w czyms ciasnym, itd. – nie zawodzi tak dramatycznie organizacja
    – pasazerowie zagraniczni nie ogladaja geby faceta otwierajacego odcinek autostrady i lzacego w zywe, co do warunkow na niej panujacych, nie sa swiadkami podwojnych otwarc tych samych obiektow, i sa lepiej doinformowani co do tego, czy akurat jest kryzys, czy koniunktura. To i pozniej bywaja racjonalniejsi na drodze.
    – spoleczenstwa zachodnie przyzwyczaily sie, ze jak s A do B w XIX wieku jechalo sie iles, to dzis jedzie sie krocej.
    W Polsce to nie zawsze obowiazuje.

    Byc moze juz niedlugo media opanuja na powrot sztuke pokazywania w takie weekendy jednak pasazerow tryskajacych radoscia.

    To, ze ktos na skutek filozoficznego powiedzmy stosunklu do zycia postanawia wyzyskac te kilka, czy kilkanascie godzin spedzonych w Kutnie, Skarzysku czy gdzie tam jeszcze zeby sie zaprawic nie jest kontekstem, na ktory powinny liczyc instytucje.

    1. Jedne ceny trzeba podnieść, inne obniżyć. U nas absurdalna jest ogromna rozpiętość między osobowymi i Ex. Te ostatnie są naprawdę drogie – nie mam zniżki i okazuje się, że nawet sam taniej wszędzie dojadę… samochodem niż pociągiem. Oczywiście nie licząc kosztów stałych samochodu, ale mam go i tak, ponoszę je i tak.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.