Wygraj Jobsa

Za parę godzin zadebiutować ma w Polsce biografia Steve’a Jobsa – na papierze i jako audiobook. Światowe księgarnie internetowe donosiły niedawno, że zainteresowanie tą pozycją da się porównać tylko z Potteromanią.  Facet sobie chyba na to zasłużył.

Nie kryłem i nie kryję niechęci do linii produktów Apple’a, do samej filozofii systemu w sporej mierze odciętego od reszty komputerowego świata. Ale to nie znaczy, że nie doceniam Jobsa i tego, co zrobił dla upowszechnienia komputerów osobistych. Bardziej niż za słynne początki z Wozniakiem w nie mniej słynnym garażu podziwiam go jednak za reanimację Apple’a w II połowie lat 90. na rynku już zdałoby się trwale zdominowanym przez pecety. To była mission impossible, a Jobs wykonał zadanie z nawiązką, której sam się chyba nie spodziewał.

Obserwując dziś triumfalny pochód Ajfonów przez świat zżymam się, że wygrywa smartfon, którego system operacyjny w moim mniemaniu zakłada, iż uzytkownik nie ma żadnych ambicji poza tym, by móć wygodnie żonglować obrazkami i wideoklipami. Ale jestem w mniejszości, to Jobs miał i ma rację, czego dowodzą wyniki sprzedaży. Smartfona z pełną wersją linuksa, obsługiwanego poprzez command line, nikt nawet nie wypuścił na rynek 😉

Kpię? Niekoniecznie. Nie twierdzę, że wygodniejsze od wklepania numeru jest wpisywanie komendy atdtw003221234567 (mój modem 20 lat temu wydzwaniał po pocztę fido do Belgii). Ale z radością używałbym zestawu AT w wersji rozszerzonej o parametry pozwalające w command line określić przy każdej rozmowie, którą kartę SIM wybrać, ile dzwonków poczekać itd., a zwłaszcza, co zrobić z rozmową przychodzącą w zależności od numeru dzwoniącego. Tego się nie doczekam. Trudno.

Wracając do Jobsa – dzięki uprzejmości audioteki.pl, producenta i dystrybutora audiobooka, mam do rozdania dwa promocyjne kody, które za kilka godzin pozwolą kupić książkę Waltera Isaacsona czytaną przez Jarosława Łukomskiego za mocno obniżoną i, zapewniam, bardzo atrakcyjną cenę 🙂 Z informacji prasowej:

Książka powstała na życzenie samego Jobsa, który chciał, „żeby poznały go jego dzieci”. Zawiera wywiady z ponad 100 osobami, m.in. z współpracownikami twórcy Apple, jego wrogami, konkurentami, rodziną, przyjaciółmi i zwolnionymi z firmy pracownikami. To poruszająca książka o Jobsie sierocie, garażowym konstruktorze, innowatorze i wizjonerze. To w końcu niesamowita historia jednej z najbardziej innowacyjnych firm. Jak twierdzi autor, Walter Isaacson, Jobs nie ingerował w jej treść, choć miał jedno życzenie – chciał by okładka była wyjątkowa.

Dostałem od wydawnictwa fragment audiobooka:

Każdy z dwóch kodów promocyjnych wręczę tym, którzy będą najbliżej prawidłowej odpowiedzi na takie oto dwa może niezbyt proste pytania:

1. Co mimowolnie blisko łączyło mnie z komputerami Apple, gdy w II połowie lat 80. pisywałem programy na “małe” Atari (800 XL, 130 XE itd.)?

2. W jaką oparta na komiksie grę, a dostępną na ówczesne Apple, Atari i Commodore, najchętniej wtedy grywałem w rzadkich wolnych chwilach?

Pytania nie są łatwe, wymagają wiedzy o kompach, o historii gier, i troszeczkę… o mnie. Ale będę czuwał i obiecuję trochę podpowiedzi.

PS. Godz. 20.00 – dylemat nr 1 rozwiązany : chodzi o procesor, na którym oparte były te wszystkie maszynki – Motorola 6502 (preferowałem nieco bogatszą wersję 65C02). Ach, te ośmiobitowe rejestry, prawie dwa megaherce taktu… W połowie lat 80. pojawił się następca – szesnastobitowa Motka 68000 i oparte na niej, taktowane nawet do 16 MHz, komputery serii Atari STE, Commodore Amiga, Apple Macintosh. Ale mało kto je w Polsce miał przed, hm, urynkowieniem 🙂 Królowały “małe” Atari, Commodore 64, Apple II – wszystkie na Motce 6502.

PS2. Godz. 21.45 – bermar1 odgadł, w co grywałem: Spy vs. Spy. W jedynkę i dwójkę, trójka już mnie ominęła, bo chyba nie dotarła do Polski przed 1989, nie kojarzę nawet, kiedy powstała. Na owe czasy – rewelacja. No i oba kody rozdane 🙂 Zwycięzcom grutuluję.

26 thoughts on “Wygraj Jobsa

  1. W sprawie pierwszej, a propos strzału “68000”, przypominam i podpowiadam, że mieszkałem w Polsce i to stan komptuteryzacji Polski w II połowie lat 80. trzeba brać pod uwagę szukając odpowiedzi 🙂

      1. dostęp do konsoli to jest i na “normalnym” androidzie. Tylko po co ? 🙂 Przecież wystukanie na klawiaturze telefonu (a już Boże broń – na wirtualnej dotykowej klawiaturze) polecenia definiującego co zrobić z rozmową przychodzącą w zależności od numeru – to byłby jakiś horror.

        Z drugiej strony, nic nie stoi na przeszkodzie żeby coś takiego sobie napisać.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.