Węgiel i węgiel

Nie jest fachowcem od górnictwa. Ani od rodzajów węgla. Zaznaczyłem to też analizując możliwe przyczyny ogłoszenia planu “restrukturyzacji” Kompanii Węglowej. Widzę wszakże, że poza mną niemal wszyscy doskonale się na tym znają. Prawicowe portale zgodnie grzmią dziś, w ślad za górnikami, o “skandalu” z importem węgla rosyjskiego, po cenach może nawet “dumpingowych”, gdy na hałdach zalega circa 8 mln ton polskiego surowca, a chętnych brak. Na tychże łamach ekspert mówi z podobnym oburzeniem, że import wynosi 12 mln ton rocznie (krajowe wydobycie w 2013 wyniosło 74 mln ton – KL), co ma być równoznaczne z likwidacją 20 tys. miejsc pracy w polskich kopalniach.

Zerkając kątem oka odnotowałem też dziś wypowiedź w TVP Info. Umknęło mi niestety, kto zacz. Mówił ze sporą pewnością siebie, że import ów wynosi ok. 10 mln ton, że jest to niemal wyłącznie węgiel “gruby”, używany w małych kotłowniach prywatnych i komunalnych, którego polskie kopalnie praktycznie nie produkują, gdyż nastawione są na energetyczny miał węglowy. Kazałoby to nieco inaczej spojrzeć na “skandal”, na tezy o świadomym rujnowaniu polskich kopalń itd.

Jak jest? Nie wiem. Owszem, słyszałem to i owo o rodzajach węgla, ale nie podejmuję się weryfikować ani danych o tym, co produkujemy i co importujemy, ani tez, co do czego się nadaje. Odnotowuję tylko z wciąż tą samą naiwną nostalgią, że kiedyś, nawet nie tak dawno, politycy i media przynajmniej próbowały prowadzić dyskusję. Dziś każdy po swojemu prowadzi kampanię, w której nie ma miejsca ani na wątpliwości, ani na niewygodne fakty. Bo to osłabia emocje.

32 thoughts on “Węgiel i węgiel

  1. @ Krzysztof Leski / TVP INFO
    W tej samej TVP INFO jeden z górników, którzy strajkują po ziemią, udzielił wywiadu reporterowi stojącemu przed strajkującą kopalnią. Z twarzą umorusaną węglowym pyłem i w kasku – tłumaczył racje protestujących. Nawiązując do “korzystnych” cen węgla z Rosji, zapytał prosto w kamerę: “Myślicie, że jak już pozamykają kopalnie w Polsce, to ten węgiel o Ruskiego będzie tak samo tani?”

    Swoją drogą, zestawienie poziomu dotacji dla przemysłu górniczego w Polsce i w Niemczech – budzi przerażenie.
    I – przynajmniej u mnie – nieodparte skojarzenia z tym jak “załatwiono” Stocznię w Gdańsku (odmowa wsparcia publicznymi środkami, rzekomo ‘wymagalna’ z uwagi na zobowiązania wobec UE).
    “Dziwnym trafem”(?) Niemcy jakoś podtrzymały gwarantowanymi kredytami stocznie Rostock’u.

    1. Zacznijmy od podstaw. Niemcy: GDP = 9 * PL. Budżet federalny = 16 * PL. SZESNASTOKROTNIE. Ich jakby stać. Ich stocznie wciąż ledwo sobie radzą, konkurencja dalekowschodnia jest nie do pokonania. A co do węgla – nie jestem oczywiście za likwidacją branży u nas, ale on jest zastępowalny jako surowiec. Zamiast rozwijać tę tezę polecam Ci wykres wydobycia węgla w Niemczech:

      1. @ Krzysztof Leski/ Stać ich
        To jeszcze poproszę o wykres wzrostu procentowego armii państwowych urzędasów (federalnych?) D vs. PL, może być w latach 1991-2014.
        😉

        Kompania Węglowa zdaje się jest spółka Skarbu Państwa?

        Jak sobie przypomnę pana w NFZ, którego jedynym zadaniem przez 8h dziennie jest wydawanie niebieskich karteczek ubezpieczenia na EU (EKUZ?) – to ciepło myślę o każdym 10., 20. i 25. dniu miesiąca…
        😉

      2. Pozwole sobie sie doloczyc z pewnymi watpliwosciami

        9*, 16* – owszem, za lat 10 po wygaszeniu kopaln, ktos napisze, Niemcy 10*, 18* (???) i jak tu nie wygasic chemii?

        Nad dyskusja o gornictwie ciazy moje osobiste doswiadczenie pochodzenia z hutniczego miasta. Toczka w toczke pamietam te same argumenty, i ten sam ozyw redakcji (to juz raczej retrospektywnie) prasowych i telewizyjnych. Pamietam tez nagly stop z zainteresowaniem, gdy juz inwestor zagraniczny zkeszowal boom w branzy, sam placac za zaklady pieniadze kryminalnie smieszne i sam mogac robic rzeczy, jakie wczesniej latami obezwladnial imposybilizm.

        To co odroznia – na pierwszy rzut oka dwa przypadki, to fakt, ze boom w gornictwie (zalozmy, ze takie pojawiaja sie co lat nascie, moze nawet rzadziej) zostal w wiekszym stopniu zkeszowany w Polsce. Przypuszczam, ze wzgledu na o wiele wieksze upolitycznienie tej branzy, i wiekszy nawis administracyjny.

        Dla czystosci pojeciowej proponowalbym odroznic zupelnie dwie dyskusje. Ta pod notka wegiel i wegiel jest bardziej o weglu. Ta pod Miedzy PO i PIS – jak same nazwy wskazuja uwaznym czytelnikowm;) o PO i PIS.

    2. oj @testigo… gdyby wypowiadający się górnik nie miał umorusanej twarzy i miał inne nakrycie głowy to byłby mniej wiarygodny ? ehhhh 🙁

      Bardziej niż porównywanie nieporównywalnego przemawia do mnie 170 mld wyrzucone de facto w błoto w latach 1990-2012. I w 2015 jesteśmy praktycznie w punkcie wyjścia …

  2. To ja już ak zupełny laik/naiwniak, ale
    – zaraz, to na hałdzie “zalega” coś 11% produkowanego u nas rocznie węgla i to jest owa “tragedia”?
    – poza wszystkim innym surowce naturalne kiedyś się na świecie skończą. Długofalowo to chyba lepiej póki co “spać” na swoim węglu zużywając cudze tańsze surowce?
    – nie wiem jak to dokładnie działa (ccena? przepisy środowiskowe?) ale gdzieś ostatnio przeczytałem że pobliska elektrociepłownia Pruszków modernizując się zastąpiła kotły węglowe gazowymi. Jeśli to się opłaca mimo, że polski węgiel jest dotowany…

    1. “lepiej póki co “spać” na swoim węglu zużywając cudze tańsze surowce”
      Ja się z tą ideą zgadzam.

      Tylko, że kopalnia, a tym bardziej cały sektor przemysłu to nie jest proste urządzenie, które dziś możemy wyłączyć i odstawić do lamusa, a pojutrze je stamtąd wyjąć, odkurzyć i włączyć by działało.

      Ktoś chwalił mi się kiedyś zdjęciami ośrodka dla płetwonurków urządzonego w zamkniętym kamieniołomie. W Polsce. Właściciel stracił płynność, odcięto mu prąd za niepłacenie, pompy przestały działać. Dość szybko zrobił się fantastyczny, głęboki basen z zatopionymi gigantycznymi machinami. Już tam kamieniołomu nie będzie raczej nigdy.

      (Swoją drogą – w tym kontekście perspektywy objętych wojną przemysłowych regionów Ukrainy jawią się bardzo nieciekawie).

      Można więc rzec: kontynuujmy wydobycie w napoczętych złożach (utrzymując technologię, umiejętności, przemysł), zostawmy strategiczną rezerwę nowych, nienaruszonych pokładów. Nie znam się na górnictwie w ogóle, ale zdaje się, że stare kopalnie sosnowieckie i śląskie mają deficyty, a lubelska Bogdanka jest zyskowna. A jeszcze chyba mnie w szkole mówiono, że złoża lubelskie są dopiero badane.

      Wreszcie: Co niektórzy mówią, że decyzja Saudów o utrzymaniu udziałów w rynku w zamian za zbicie ceny baryłki nawet do 20$ wynika z lęku, że rynek na paliwa kopalne szybciej się skurczy, niż ich zasoby. I że za lat -dziesiąt Arabowie zostaną z ropą, której nikt od nich nie kupi.

      Przecież z rynkiem węgla to się właśnie stało: skurczył się radykalnie, bo odkąd Lord Admiralicji Winston Ch. przeforsował przestawienie Royal Navy z (walijskiego) węgla na (perską) ropę, globalni odbiorcy przez stulecie też przeszli na inne źródła zasilania. Pytanie, jak wyglądają długoterminowe globalne prognozy (wróżby) w tej dziedzinie? Może to w ogóle ostatni dzwonek na wydobywanie węgla?

      Na pewno punktem odniesienia dla nas jest niemiecka Ruhra i brytyjskie górnictwo, zredukowane prawie do zera. Ale co my tam o tym wiemy? Żeby pogadać trzeba by parę książek przeczytać. Sęk w tym, że w mediach nie można usłyszeć wypowiedzi takich, co przeczytali – tylko takich jak my, w dodatku wplątanych w interesy jednej lub drugiej strony.

      Pozdrawiam

    1. Ale ja nie mówię, że się cieszę, że elektrowania przeszła na gaz (no w jakimś aspekcie tak, mniej smogu w mojej okolicy), tylko, że to się dzieje. Nie sądzę, żeby motorem tych zmian był jakiś pro-putinowski spisek, to raczej inne bardziej pragmatyczne względy. Tak czy tak rynek na węgiel się kurczy co znaczy, że jego wydobycie będzie coraz bardziej nierentowne i jeśli pójdziemy tą drogą będzie kosztowało coraz więcej.

  3. @ follow / smycz vel sznurek
    Włodzimerz Ilicz Lenin rzekł swego czasu:
    “Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy.”

    – to takie uzupełnienie refleksji o atrakcjach “robienia interesów” na surowcach z Rosji

      1. Jeszcze nie wiem. O ile ja dobrze rozumiem – dyplomata USA zrozumiał tyle:

        Nevertheless, Komorowski said, PM Tusk is determined to force intransigent ministers, especially the Agriculture and Environment Ministries, to contribute to a compensation fund by selling government-owned real estate, including forests. “We have to look for extra funds” because of declining property values. Komorowski reiterated that Tusk was determined to move forward with the legislation.

        Bardzo jestem ciekaw jak faktycznie przebiegała rozmowa i jakie były intencje PO. W każdym razie moim zdaniem jest to interesujący przyczynek do dyskusji o chęci lub niechęci sprzedaży lasów państwowych przez PO. Uważasz że podobne słowa nie padły czy że miały inny kontekst?

        źródło

          1. Nic nie uważam. Nie wiem. Trochę wątpię, może ambasador źle zrozumiał, ale może Komorowski cos palnął. Jeśli uważasz, że uzasadnia to oskarżenia z pierwszego linku, trudno nam będzie się porozumieć.

            1. Zdaje się że ferajny żydowskie od lat robią podchody, a nasi od lat starają się wymigać. Wg. mnie nasi powinni przekierować ich na Niemców jako sprawców w bonusie dodać komuchów i uboli niech z nich wytapiają szmal.

  4. tak sobie czytam o “szwajcarskim węglu” czyli franku i naszła mnie refleksja… Wszelka ingerencja i ręczne sterowanie w gospodarce ma nas w założeniu uchronić przed “żywiołowością” procesów gospodarczych i zgubnym wpływem tejże “żywiołowości” na jednostkę (tzw. zwykłego człowieka) , która nie jest w stanie się przed negatywnymi skutkami niekontrolowanych procesów gospodarczych obronić. Własnie widzimy co sie może stać jak dłużej tej “żywiołowości” hamować się nie da – najbardziej w de i tak dostaje tzw. zwykły człowiek.
    Niestety, dyskusja kiedy de zwykły człowiek ma bardziej obitą – w przypadku braku czy występowania regulacji – jest dyskusją niezwykle emocjonalną ( to jeszcze jest zrozumiałe) ale i ideologiczną. A to jest mieszanka wybuchowa…
    PS
    ciekawe jak do wieczora rozwinie się dyskusja o “pomocy” frankowiczom…

      1. PS
        czytam oto oczywistą oczywistość :

        “(…)ktoś musi za to zapłacić: czy to klienci w wyższych ratach, czy bankowcy, którzy wsadzili te kredyty do kieszeni, czy podatnik w ramach upadłości konsumenckiej”

        Stawiam na podatnika. Słyszał ktoś z Was o demonstracji podatników ? Je suis podatnik?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.