Weekend z pehapem

Jak niektórzy zauważyli (a nawet zdążyli zdrowo pomarudzić), wygląd mego nowego bloga i zasady nawigacji nieco się zmieniły. Jak dla mnie – na lepsze, aczkolwiek chętnie przyjmę wszelkie uwagi.

Donoszę, że na pierwszy rzut oka wyczerpałem jednak możliwości konfiguracyjne zawarte w przyjaznym dla użytkownika oprogramowaniu. Innymi słowy chodzi o kolejne ekrany, na których mogę zakliknąć tę czy inną opcję, lub wpisać kawałek kodu html, który będzie stosowany zawsze w zadanych okolicznościach.

Jak to zwykle z softem bywa, okazało się, że tą metodą nie da się ustawić nawet połowy rzeczy, które w myśl planu minimum ustawić chciałbym. Pozostaje bezpośrednie grzebanie w plikach (głównie skryptach php) składających się na oprogramowanie bloga. Jest ich kilka tysięcy i jeśli nawet zechcę tylko załatwić parę najbardziej palących spraw, mam szansę spędzić przy tym miłym zajęciu cały weekend.

Na razie jestem w trakcie przekonywania bloga, by nowemu zaglądającemu tu gościowi mówił po polsku, a nie w lingwidżu, jak się zarejestrować. Prędzej czy później znajdę też skrypt, w którym tkwi fraza “Leave a reply”, itp. itd. W międzyczasie chętnie rozerwę się odpowiadając na komentarze.

A jeśli nagle wszystko padnie, nie obwiniajcie mnie. Any bugs-free piece of software is trivial. Every non trivial program has at least one bug.

PS. Każdy deweloper softu marzy oczywiście o bezpłatnych testerach. Będę zatem dozgonnie wdzięczny za każdą informację, co nie gra, np. gada w lingwidżu albo co gorsza w języku mieszanym.

115 thoughts on “Weekend z pehapem

  1. a ja właśnie po wykopkach nogi grzeję przy kominku. i tak się zastanawiam, czy ogródek powiększyć dwu czy trzykrotnie? bo to panie kryzys idzie więc trza będzie ziemniakami i cebulą nadganiać … taaa, gorąco, czas się ruszyć … piec wyczyścić, węże sprzątnąć, wodę zakręcić, zawory otworzyć – nadchodzą pierwsze przymrozki; z psem las odwiedzić, ale to już nocą bo wcześniej się nie wyrobię więc spadam klikając post comment.

    pi-es … cholera, jeszcze oczyszczalnia …

  2. Czy już można się czepiać, czy jeszcze prace nad skryptami trwają? 😉 Bo 1/2 bloga gada po angielsku więc nie wiem czy jest sens wskazywać 🙂
    Nie wiem też, co jest z rejestracją usera ale coś się pokaszaniło – może tylko mnie? Po rejestracji czekałem na maila, którego nie dostałem (w spamie też nie ma). Po kilku dniach wkurzyłem się i kliknąłem reset password. O dziwo – zadziałało. Tyle że zaraz po zalogowaniu zaczął krzyczeć, że używam jakiegoś auto-generated password (a hasło sam starannie wybierałem…) coś tu jest pomieszane.

    Acha i nie rozumiem jaka jest idea Dashboardu – to nie powinno czasem być jakoś tylko dla admina dostępne ? WordPress news mnie mało kręcą 😉

    A tak ogólnie to gratuluję decyzji, już pewnie ze 2 lata temu sugerowałem na s24 taki krok…IMHO lepiej kilku normalnych czytelników niż banda niezrównoważonych idiotów.
    Pozdrawiam

    1. Czy już można się czepiać, czy jeszcze prace nad skryptami trwają?

      Trwają, można i należy. Na razie próbuję się zorientować w ogólnej geografii – za co odpowiada wordpress, a za co wybrany “temat” lub “skórka” czyli atahualpa; oraz – co trudniejsze – co jest nazwą własną, a co tekstem dla użytkownika, bo bałagan duży, a podobieństwo ogromne.

    2. Poza tym = w plik rejestracji zaingerowałem dopiero przed godziną, więc nie wiem, dlaczego w poprzednich dniach coś nie działało. Dashboard – oczywiście powinien być tylko dla admina, ale nie mogę tego jeszcze znaleźć.

  3. Hmm. nie znam wordpressa, więc pewnie moja podpowiedź na nic się nie zda… ale nie można skorzystać z gotowego tłumaczenia?

    http://pl.wordpress.org/

    W plikach tłumaczenia tam umieszczonych zawarta jest fraza ‘leave a reply’ 😉

    Co jednak ważniejsze – o ile rozumiem nie ma potrzeby ingerowania w skrypty a to bardzo ważne. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jako pouczenie ale jednak ingerowanie w skrypty jest złym zwyczajem, chyba że to absolutnie koniecznie. Wcześniej czy później trzeba będzie aktualizować wordpressa i można stracić swoje zmiany. No chyba, że czegoś nie zrozumiałem 🙂

    1. WordPress po polsku pewnie jest, ale oznaczałby całe adminowanie po polsku. Łatwiej mi raczej będzie spolszczyć interfejs dla usera niż zrozumieć polski interfejs dla admina.

      Ingerować w skrypty muszę, jeśli chcę pozmieniać to, czego autorzy nie przewidzieli w panelach administracyjnych. Autorzy skórek wręcz zalecają, by grzebać.

      Owszem, aktualizacje to komplikuje – muszę je robić ręcznie i wybiórczo…

  4. Serwus,
    dashboard wuasnie mnie wczoraj przeraził i już uwierzyłem w hakowanie intuicyjne. Wyłączyłem się na wsiakij sluczaj, żebym czegoś nie kliknął.
    Po “mój profil” nie ma nijakiej wędrówki, ani romantycznej poczty wewnętrznej
    i takie tam pijerdoly.
    w Paryżu ciągle słonce, chociaż wietrznie.

    pzdr

  5. Każdy początek jest trudny i trzeba trochę czasu, by to rozgryźć. Nie wiem, czy marudzenie jest potrzebne.
    A czy nie da się w ten kwadrat wstawić własnego obrazka. W profilu nie ma takiej funkcji, ale może z pozycji piszącego bloga można coś zmienić?

    Pozdrawiamn

    1. Nie ma takiej funkcji, bo nie chodzi tu o avatara lokalnego, lecz takiego, który pojawi się na wszystkich blogach oprogramowanych wordpressem. W tym celu trzeba niestety zarejestrować się na gravatar.com i załadować zdjęcie tam. Trwa to dwie minuty, zrobiłem to, choć zazwyczaj trzymam się z dala od takich zabawek.

  6. Kilka uwag na szybko:
    – zdecydowanie odradzam grzebania w PHPach WordPressa i skórek. Najlepsza metoda to własna skórka, która “dziedziczy” po wybranej, oraz ewentualnie rozszerzenie (choć własna skórka wystarczy) – przy pomocy którego można zrobić 95% rzeczy niedostępnych w menu administracyjnych, czyli w zasadzie wszystko
    – tłumaczenie jest podzielone na dwa, część rzeczy standardowych idzie bezpośrednio z wordpressa, dużo idzie z tłumaczenia skórki. WordPress podstawowy jest cały przetłumaczony na PL. Dana skórka może być albo nie być. Własne tłumaczenia (komunikatów obu ww. typów) – jak wyżej, najlepiej w definicji własnej “pod-skórki”.
    – ja przechodząc podobną ścieżkę na serialowej włączyłem po prostu polskie tłumaczenie ale dodałem własny warunek, wymuszający język angielski w panelach administracyjnych
    – Dashboard jest chyba domyślnie dla każdego zalogowanego, ale pewnie da się “ubić” jego wyświetlanie (przy pomocy rozszerzenia, pewnie nie z menu) – jeśli komuś to przeszkadza

      1. Nie, nie musisz.
        Działa to tak, że tworzysz nową skórkę np. leskualpa, i w niej “mówisz”, że wszystko co nie jest wprost zdefiniwane w leskualpa ma być pobierane ze skórki “matki”, np. atahualpy.
        Szczegóły na życzenie.

        Nie grzebanie w PHPie ma dwie nadrzędne zalety:
        – update’y
        – jak coś nie działa, to jednym kliknięciem przełączasz na “default”

        1. Ideę rozumiem, jest oczywiście bez porównania lepsza, uzasadniać nawet nie musisz, bo sam stawiałem od dawna problem aktualizacji. Ale jak mam to zapisać w php – chwilowo nie mam pojęcia. Innymi słowy życzenie aż ze mnie bije.

    1. Faza eksperymentów potrwa co najwyżej 15 lat. Co do obrazków – jest jakaś opcja w panelu, zawierająca dozwolone tagi, ale nie wiadomo, do czego się odnosi. Wpisałem tam <img> i można popróbować.

  7. z tym gravatarem to niefajne. Muszę zrobić osobne konto, bo mój nick nie nadaje się na username, bo odysów jest jak mrówków. Założyłem, chwilę pomyślę. Może być, że się tutaj pojawi drugi odys i to też będę ja.
    No.

          1. ale jeżeli korzystasz z wielu stron które używają gravatara, to gravatar, identyfikując Cię po emailu, wie z jakich stron korzystasz, z jakiej przechodzisz do jakiej, ile na której stronie spędzasz czasu itd… co ciekawe – bez znaczenia jest, czy się zarejestrowałeś na gravatar czy nie.

            GV nie musi znać twoich pełnych danych żeby naruszać twoją prywatność. Poza tym, jak zbiorą twój profil i okaże się wart zachodu, to doczepienie imienia/nazwiska (a nierzadko adresu) do emaila w większości przypadków to bułka z masłem.

            1. bez znaczenia jest, czy się zarejestrowałeś na gravatar czy nie.

              Otóż to – wszak to wordpress musi każdorazowo wysłać do gravatara zapytanie, czy taki a taki ma przypisany obrazek. I mapa wędrówek po świecie blogów wordpressa gotowa.

  8. Obszedlem bloga w te i nazad. Zakladka “O mnie” zredagowana w tonie osobistym. Zakladka “FAQ” w kpiarskim chyba troche. Ale przeczytalem z uwaga – pomocna.
    Czy za tzw. PW moze sluzyc adres e-mail podany w profilu?

    W kazdym razie jakby powiedzial Wrobel Cwirek: Ciasne ale fiu fiu wlasne!

    W tej beczce miodu jest jednak szklanka dziegciu. Mianowicie znana mi jest osoba, ktora reaktywacja panskiego bloga zmartwila.

      1. Chyba nie jest. Prosil o wpisanie to wpisalem. I nie wiem czy zginal w czelusciach internetu, czy gdzies tam jest dostepny. W kazdym razie, to moglby byc taki rodzaj poczty. Jesli ktos poczuje potrzebe.

        Tak. Nie kto inny. Sadzac po czasie, ktory tu mozna spedzic, podjalbym sie obrony twierdzenia, ze moglyby to byc takze moje/nasze raczej nienarodzone dzieci. Zwazywszy, ze zona spi, a ja tu. Ale to juz w zakladce “o mnie po 22”.

          1. I tu zagwozdka. Otoz powiedzialbym: a to zadna nowina! Tak i dawniej bywalo. A tymczasem uwazam, ze na pewno ja nie mam, a i pewnie niewielu ma prawo pisac w poetyce kondensujacej panskie zwyczaje, poglady czy idiosynkrazje jesli laska – do s24.

            Tedy biore sobie do serca uwage z “O mnie” i postaram sie jakbym wpadl tu po raz pierwszy, a nie z deszczu pod rynne.

            Kiedys J. Rewinski, raz juz przywolywany, powiedzial, ze reaktywowany program spotkal sie z zarzutem, ze to Ale Plama jest. I on sie pyta, no jak mam ja i obok Piasecki wygladac inaczej niz wygladamy??

            A jednak nowy blog.
            Wiec nie da sie dwa razy zapalic tego samego swiatla. Choc mozna dwa razy te sama latarke.

        1. Chyba “posłucham”: Gizmo siedzi tuż obok klawiatury i uparcie patrzy mi w oczy z czymś w rodzaju wyrzutu. Rude czekają na skraju łóżka. A one jeszcze nie wiedzą, że żarcie kocie się skończyło i jutro nie będzie, dopóki nie pójdę do sklepu 😉

          Dobranoc. Dzięki.

  9. taka refleksja mnie naszła: S24 przez tyle lat działalności, dorobił się TV, lubczasopism i hummera, a nie dał rady przez tyle czasu zrobić wątkowanych komentarzy.

    A tu proszę, jeden człowiek z rękami chętnymi do grzebania i pehapem chętnym do bycia grzebanym i rozmowa od razu na wyższym poziomie ergonomiczności (nie żeby było idealnie, ale o kilka klas lepiej….)

    1. S24 nie wprowadził, bo uznał, że to kiepski pomysł. I ja się zastanawiam. WordPress to właściwie wymusza, ale można pogrzebać. W każdym razie nie do przyjęcia jest to, co teraz – świeże komentarze wchodzą gdzieś w środku, a nie ma mechanizmu, by je wychwycić.

      1. Można je wychwycić RSSem, powiadomieniami mailowymi (swoją drogą, to b.leski.pl (w sensie oprogramowania ofkoz) oszukuje mnie trochę, bo pozwoliło mi ustawić że będę powiadamiany o odpowiedziach na moje komentarze, zaś nie jestem).

        Zdecydowanie wątki są lepsze od braku wątków. Proszę sobie wyobrazić, jak wyglądałyby te komentarze “w linii prostej”. Przecież tu ze 3 offtopice są…

        Któż by wiedział co miał Autor na myśli pisząc “BTW, owa osoba – Pańska żona? 😉 “? 🙂

        1. Wychwytuje RSSem, ale to b. niewygodne.

          Może kwestia przyzwyczajenia, ale dyskusje na 300 komentarzy z licznymi OT mniej mnie przerażają, niż drzewko analogicznej dyskusji. (Oczywiście znów mówię o śledzeniu dyskusji nie o zapoznaniu się z nią po raz pierwszy).

          Gdy potrzeba to w dyskusji “liniowej” selektywnie cytuje się przedmówcę którego się komentuje (jak w korespondecji emailowej) i jest ok.

          1. Nie spotkałem się jeszcze z żadnym systemem blogiem/forum/btsem (no, może poza redmine), który miałby sensowne ułatwienia cytowania, choćby z grubsza porównywalne z tym co daje klient poczty.

            A z resztą, w mailach też duża część ludności nie umie cytować w ogóle, potem bardzo wielu nie umie cytować poprawnie.

            Cóż – kwestia gustu, mnie przeraża dyskusja na 300 komentarzy. Jeżeli w komentarzu 300 jakąs uwagę do komentarza nr 110, to żadne cytaty nie pomogą.

            A co do wychwytywania, przydałby się może jakiś znacznik przy komentarzach, pokazujący te których jeszcze nie widzieliśmy. Np. jakimś kolorem (czerwonym? żółtym?)

            1. A który klient poczty? Bo np. produkty Mikrego Miękkiego są pod tym względem żałosne. Dwa jedyne dla mnie akceptowalne to TheBat (pod windę) oraz Claws Mail (na wszystko). Niemniej warto udostępnić choćby skromną możliwość cytowania, spróbuję. A także, owszem, opcję “pokaż nowe komentarze”.

          2. zgodzę się że produkty MM są pod tym względem (i nie tylko pod tym względem) żałosne. Ale już Thunderbird, Evolution i właśnie The Bat(*) (z tych które znam), zachowują się przyzwoicie.

            Poza tym, względnie przyzwopicie zachowują się webmaile: Gmail, Roundcube, Horde, Openwebmail.

        1. Nie chodzi o “hate speech”. Obelgę można wyrazić grzecznie (“ile ci płacą…”). Poza tym każdy automagiczny filtr zwykle odfiltrowuje 10 rzeczy, których nie powinien, na każdą jedną, którą powinien.

          Co do monitorowania wątków – pewnie można, ale to na pewno nie jest priorytet, poza tym wymaga w zasadzie. by po wpisaniu każdego komentarza system przeglądał listę wsszystkich zarejestrowanych, by sprawdzić, kogo powiadomić… To obciąża procesor, a ja mam tu ostre limity.

        2. Poczytałem. Ale każdy cache ma zalety i wady. Nie spodziewam się tu gigantycznego ruchu. Jak ustawić cache? Generowanie stron statycznych np. co 5 minut oznacza, że długo nie będzie widać komentarzy, czego nikt nie lubi. Generowanie co minutę to z kolei obciążenie procesora pewnie większe niż bez cache, gdy na blogu są dwie-trzy osoby…

          To wszystko wymaga przemyślenia.

          1. Cache się z czasem przyda, bo jak gdzieś Cię zacytują w poczytnym miejscu to Ci serwer nie wyrobi. Nas raz zaatakował Wykop i cały serwer (nie tylko nasz serwis) padł pod obciążeniem PHP. Potem włączyliśmy właśnie ten moduł o którym pisze DoktorNo i już było dobrze – ale pojawiły się inne problemy – z niewłaściwym odświeżaniem SG.

            Generalnie te systemy cache (w odróżnieniu od np. Salonowego gdzie jest cache zewnętrzny a nie wbudowany w aplikację) polegają na tym, że wynik działania skryptu PHP jest zapisywany w całości jako plik na dysku i kolejnym czytelnikom strona jest serwowana z tego pliku zamiast z bazy. Ale gdy zapisujesz nową notkę (albo komentarz) to te pliki są (w uproszczeniu) usuwane i następne wejście na daną stronę powoduje zbudowanie pliku cache od nowa. Czyli w teorii nie ma opóźnień w publikowaniu komentarzy, itp.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.