Wasze lenistwo jak moje

#PP Tak, urodziłem się leniem i leniem zdechnę.

Głowię się, jak to ostatnie zrobić bez wysiłku. Ale wciąż trochę chce mi się tu pisać. Liczniki i statystyki dowodzą, że Wam, mili, wciąż chce się czytać. Czemu więc narzekam, co się zmieniło?

Przestaliście komentować

Najczęściej olewacie wszelki kontakt. Gdy już czujecie wybitną potrzebę, czynicie to na tt lub nawet na fejsie. Niemal nigdy tutaj. System rejestracji działa, komentarze gotowe do użytku. Ale ich nie ma. Bo nikomu się nie chce.

Czy to można nadal nazwać

blogiem? Tak. Rozmową? Nie. I choć statystyki, liczbę komciów – mam gdzieś, to rozmowy szkoda. Cóż, dobranoc, komu czas. Ja się nie kładę. Chętnie poczytam, gdy ktoś skomentuje. Nowa rejestracja może sprawić, że z niedowierzaniem przetrę oczy.

Posted in .lp

11 thoughts on “Wasze lenistwo jak moje

  1. tak właśnie o tym samym myślałem, dzień czy dwa dni temu, że … przestałem tu pisać, choć kilka razy miałem taką i nawet potrzebę, ale nie skorzystałem. ba! w ogóle sobie odpuściłem i nic nie napisałem ale raczej nie przez lenistwo … jest tyle rzeczy, o których chciałoby się pisać … na ten przykład o tym dlaczego dziś rano, przy księżycu jeszcze, przez krawężnik z rowerem przeleciałem robiąc jednocześnie przewrót przez prawe ramię, po czym wstałem jakby nigdy nic … no, przyznam, że zaskoczony faktem tej perfekcyjnej wręcz przewrotki jestem, choć chyba nie powinienem, bo w treningu jestem konsekwentny, niczego nie odpuszczam.
    no właśnie, tak wydawałoby się, że od czapy trochę, ale zginął mi avatar z moim kotem. no dobra, możne i nie moim, ale mieszkał u mnie. gdybyś go znalazł, to byłoby dobrze.
    … taka mnie wczoraj naszła refleksja żeby odpuścić sobie na czas jakiś to całe moje pisanie na tłiterze. szczególnie, że popularność mi gwałtownie wzrosła a jakoś za nią nie gonię, nie jest mi do niczego potrzebna.
    nie dziw się, że komentarzy jest mniej, czy nie ma ich wcale. w ostatnim czasie większość twoich postów była na tyle hermetyczna, że mało komu udałoby się coś z sensem pod nimi napisać.

    a! właśnie. zbyt dużo ostatnio spędzam czasu przed komputerem w godzinach popołudniowych, wczesnowieczornych i wieczornych, a i zahaczam o nocne (jaka wyliczanka:) przez to gorzej sypiam. a jak gorzej sypiam, to i gorzej się regeneruję. a jak się gorzej regeneruję, to i słabiej funkcjonuję jak zresztą każdy żywy organizm. /napisałem/

        1. chyba opanowałem już logowanie, czyli /wdrukowałem/ w system nerwowy login i hasło. trzeba jednak tę czynność od czasu do czasu powtarzać. jak często? to uzależnione jest w dużej mierze od cech indywidualnych każdego organizmu, jego predyspozycji, genetyki, ale też i od ilości i jakości pracy jaką organizm wkłada w to, jak nazwałem, /wdrukowywanie/. system nerwowy ma jednak tendencje do … /rozłażenia się/, czyli wdrukowana informacja powoli zaciera się, blaknie i ginie i dupa …
          hymmm … wbrew pozorom, zaspokoić czyjąś ciekawość, nie jest sprawą prostą.
          zrobiłem się nieuważny [nadal nie można wstawiać obrazków?] https://twitter.com/nocnik_/status/1194681838603816962 muszę uważać.
          właściwie, odpowiedź /wdrukowałem/ sobie wczoraj, chodząc ciemną porą … czyli, przy rozpiedalaniu sobie prawego kalana chodząc po rozjeżdżonej traktorem łące. historia o łordpresie …
          czytasz, kiwasz głową ze zrozumieniem, czyli opanowujesz php, bazy danych, html-a, zakładasz konto w łordpresie, wykonujesz kilka testów i już tak po godzinie spokojnie możesz wypowiadać się w tej dziedzinie a doświadczenia nabierasz w czasie rozmowy. proste.

          1. Cookie z loginem ważne jest chyba do 14 dni. Obrazków na razie nie będzie, za dużo innych spraw na głowie. Chyba, że follow ma w głowie, jak to zrobić, bo ja nie mam głowy, by szukać. Muszę też trochę uważać na hosting, bo przestrzeń na dysku mam ograniczoną. Najprościej zatem wstawić linkę do obrazka na insta czy czymś podobnym.

            To kiedy zaczynasz znów blogować?

            1. tam blog mój gdzie kursor mój stoi.
              podejmowałem wprawdzie próby zapuszczenia korzeni ale w dłuższej perspektywie nic mi z tego nie wychodziło. nie leżało i nie leży to w moim charakterze.
              pierwszego bloga(?) założyłem gdzieś tak ze dwadzieścia lat temu … ależ to była jazda:) – były nawet jakiś licznik odwiedzin, bo statystyki stat.4u pojawiły się trochę później. wymiana myśli odbywała się przy użyciu emajli a system do zarządzania treścią opierał się na dziesięciu palcach, czyli wszystko trzeba było zrobić ręcznie:)
              na pewno nie byłem pierwszy, ale śmiało mogę napisać, że byłem w awangardzie polskiego blogowania, czy może raczej prowadzenia ogólnodostępnych zapisków z życia, że tak się wyrażę. bo to co robię nie jest tak do końca klasycznym blogowaniem, dlatego też pewnie i nie czuje się blogerem.
              pytasz więc, kiedy zaczynam? odpowiadam – wiem kiedy skończę, choć miejsca i czasu nie jestem w stanie sprecyzować.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.