Urodzinowo

Kalendarzom śmierć. O urodzinach bliskich i przyjaciół przypomina fejs albo nk. Klik, trzy zdawkowe słowa, załatwione.

Młody przeprowadził niedawno eksperyment. Wraz z qmpelą zmienili swoje daty urodzenia na fejsie. Wstawili odpowiednio wigilię Wigilii i Wigilię. Jedno i drugie dostało sporo życzeń. Nikt nie zakumał, że coś tu nie gra. Nie masz konta na fejsie, to nie istniejesz, a baza danych fejsa określa początek tego istnienia. Cokolwiek naprawdę masz w metryce.

Powszechna dewaluacja i inflacja pojęć. Nowy przyjaciel? Kliknij “Add Friend”, gotowe. Wirtualna rzeczywistość jest coraz mniej równległa. Coraz bardziej wypiera real.

Tym bardziej ceńmy koty. One wprawdzie tu zaglądają, ale nie mają śladu wątpliwości, gdzie jest prawdziwy świat i co się w nim liczy.

30 thoughts on “Urodzinowo

  1. gdym wracał z warszatu, żem se myślał o urodzinach mojego samochodu – osiemnastych – maszyna:) a na nk mam szesnaście lat, a na zbuku mnie nie ma. i taką refleksję miałem dziś też, że to środa i, że to dziwne jest:)

  2. Czy eksperyment czegoś tak naprawdę dowodzi?

    Jakby mi ktoś psikus zrobił i w kajecie poprawił datę urodzin czyjąś, to bym z tą datą zadzwonił z życzeniami. Taki lajf – ludzie mają pamięć ograniczoną i muszą się wspomagać “kapownikami”.

    Widać fejs to taki kapownik kapowników, zmieniając swoją datę urodzin to tak jakbyś zmienił wszystkim swoim znajomym w ich kapownikach.

    1. Ale nie tylko w ich kapownikach, ale i w opłacających fejsa firmach profilerskich. Jak wyrwać się z zaklętego kręgu jawności Web2.0? Jeżeli założyłem 2-3 konta o tym samym nicku na różnych portalach, to już zdechł pies: średnio zdolny guglianista skojarzy. Jak guglnąłem swój nick, to aż mi czacha zadymiła, gdzie to ja się nie pozapisywałem, żeby kiedyś tam dostać pojedynczy dostęp do czegoś, czego już dawno nie pamiętam! Ratunku!

        1. /moje czysto osobiste odczucie po bardzo gęstej zupie z lanymi kluskami, ziemniakami i skwareczkami (pychota:)/ rzecz w tym, że eksperyment ten nie tyle czegoś dowodzi lub nie, a po prostu ukazuje/obnaża płytkość tego całego friend-owania, bo przyjaźń, to poważna rzecz jest. wydaje mi się jednak (wiedzę opieram na jednym z odcinków serialu rodzinka.pl, bo jak wspomniałem konta na zbuku nie mam), że w polskiej wersji nie są to przyjaciele a znajomi. a znajomi jak to znajomi … chyba każdy z nas wie jak to z nimi czasem jest:)

  3. Ten eksperyment niczego nie dowodzi. Gdybym ja powiedziała ci (ustnie) – dzisiaj moje urodziny, też pewnie byś złożył życzenia.
    Wiesz ,kiedy byś powiedział – pora unierać? Gdybyś zmienił swoją datę na FB a Mysza ci z Londynu złożyła życzenia – w niewłaściwym dniu

  4. szajka nocnika (harpia, już dobrze o co chodzi wie:), czyli <a href="w odpowiedzi samemu sobie. hłe hłe hłe – do jest dopiero durnota. no i jak zwykle spierdoliłem. i nie poprawię. za chuja. nie. i kropka. eee

        1. utwór setny, z listy, którą w całości dziś przesłuchałem krzątając się po mym gabinecie, czyli esemesa właśnie otrzymałem:
          – chleb (tylko z peesesu)
          – 0,5 kg boczku takiego do smażenia (cebula jeszcze “swoja” w domu jest)
          – zeszyt a4 kratka (a z matmy jedynka będzie)
          – wędlina (plazderków kilka sam jeszcze nie wiem czego)
          – surówka (z niechęcią, ale niech tam będzie)
          – sok (jakiś tam “spiżarce” widziałem więc tylko jeden)
          – coś słodkiego (śliwki nałęczowskiej nie kupię – dobra, ale droga przeraźliwie)
          – kabanosy (wiem które. drogie)
          – wypłać 200zł (a premię mi w tym miesiącu … przeksięgowali na luty. amen.)
          i przełożyłem seans na sobotę, bo co będę przed szereg wychodził.

            1. no właśnie – błędy. aż mnie wczoraj (na przyśpieszonej jednak premierze wcisnęło w kanapę. a może to zamierzone było? cholera, ale, o co się rozchodziło, i która to właściwie scena była?) i już nic nie było takie same. choć przyznaję szczerze, że [tu się zatrzymałem na dłuższą chwilę – fatalne warunki drogowe, czyli pada, wieje, … zadymia. no i, bo bym zapomniał, wiosna lato jesień zima nic roweru nie powstrzyma – podziw i szacunek dla dojeżdżających rowerem do pracy. każdego dnia widzę takie i takich.] że że, że to wszystko to dupa jest. aaa a może i komuś to w czymś pomoże? i herbata mi się wypiła … zaparzę kawę, bo para, to mi się jeszcze nie skończyła. durnota. … ale jeszcze komentarza nie przesyłam. może jeszcze coś dopiszę.
              muzyka i … są sceny … gdzie lepiej trzymać pilota przy sobie, tego właściwego pilota, żeby wam nikt nie ściszał gdy aktorzy drą mordy a drą, bo żartów, to tam czasem w ogóle ni ma. amen.

    1. tego mi właśnie trzeba było, czyli to, com se umyślał dni kilka temu na pokrytej śniegiem łące – życie ma tyle najróżniejszych wątków a i tak zawsze kończy sie śmiercią – to pocieszające:) ba! mnie nawet myśl ta wprawiła w radosny nastrój; krótki to krótki, ale zawsze …

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.