Ulgi zamiast nazwisk

Dziwny jest ten świat. Świat mediów. Gdy nowy rząd był perspektywą odległą, wszędzie kotłowały się plotki, kto zostanie, kto wyleci, kto wejdzie. Teraz, gdy tajemnica ma opaść za 60 godzin, wszystko ucichło. Nawet na twitterze, gdzie news jednego z prawicowych portali, iż resort zdrowia objąć może szef Izby Aptekarskiej z Gdańska, nie wywołał właściwie żadnych reakcji.

Zamiast tego huczy od plotek, gdzie rząd poszuka pieniędzy. Zapowiedzi ministra finansów dotarły w końcu do powszechnej świadomości, wrześniowy, “wyborczy” projekt budżetu jest nieaktualny. Wątpię, by Donald Tusk w piątek w Sejmie ujawnił konkretne plany rządu, jak zwiększać przychody i ograniczać wydatki, coś jednak powiedzieć musi i dziś wszyscy zgadują, co.

Ale i w tej mierze media niestety tradycyjnie robią ludziom wodę z mózgu. Na topie są bowiem ulgi podatkowe, a raczej domniemane plany ich likwidacji lub ograniczenia. Media nagle zauważyły raport resortu finansów o kosztach i efektach tych ulg. Bardzo ciekawy, polecam lekturę, sam od miesięcy obiecywałem sobie, że o tym skrobnę, ale z różnych względów nie wyszło. Ale też zwracam uwagę, że raport dotyczy roku podatkowego 2009, na stronach MF wisi już bity rok, a media teraz przedstawiają go jako gorącą nowość. Spekulują więc niemal wyłącznie o ulgach.

Kłopot w tym, że to pieśń dość dalekiej przyszłości. Zasady podatkowe na 2011 są nie do ruszenia. Te na 2012 właściwie też – w każdym razie w sferze PITu i przysługujących w nim ulg. Trybunał Konstytucyjny wyraził to jasno: niekorzystne zmiany muszą być ogłoszone w Dzienniku Ustaw przed końcem listopada poprzedniego roku. Nie ma zaprawdę szans, by tak się stało, jeśli rząd i koalicja nie planują jakieś megagłupoty.

Ulgi można więc ciąć w PIT za 2013 rok, co zdecydowana większość podatników odczuje wyraźnie dopiero składając zeznanie wiosną 2014. Czyli za dwa i pół roku. Znacznie, znacznie prędzej wzrosnąć może VAT, składka rentowa (bo formalnie podatkiem nie jest), może się też okazać, że rząd poczuje się zmuszony do zwiększenia zapowiedzianej już w szczegółach skali podwyżki akcyzy (tytoń, paliwa) w najbliższy Nowy Rok. Nie za dwa i pół roku, lecz za sześć tygodni, mości panie i panowie. Ale o tym jakoś w mediach dużo ciszej.

11 thoughts on “Ulgi zamiast nazwisk

  1. No nie wiem. Może to nagłe przyspieszenie w tworzeniu rządu jest po to, żeby te ulgi jednak przepchnąć do końca listopada?
    Ale ja raczej tego nie przewiduję.

    Skądinąd ten wyrok TK jest chyba jednak trochę bez sensu. OK, rozumiem że stawki podatkowe, ale wszelkie zapisy inne żeby też były obligowane do końca listopada? Trochę to przyznam bez sensu. To znaczy jakiś tego sens rozumiem, ale np. uważam, że np. likwidowanie zwolnień podatkowych powinno być możliwe w ciągu roku. Np. nie widzę przeszkód w tym, żeby np. rolnik w maju był poinformowany, że od lipca przestaje być zwolniony z podatku dochodowego, a np. przestaje płacić podatek rolny.

    1. No to pan trafil z tym rolnikiem. Jakbym Wyspianskiego czytal. Tym ta casem sie nie siwa odpowiedzialby rolnik, i mialby racje. Prosze mi powiedziec jakie sa mozliwosci dostosowawcze pomiedzy majem a lipcem w przypadku jare, a jakie w przypadku ozime? Ciekaw jestem niezmiernie.

      1. takie same jak między listopadem a grudniem. Od sierpnia do października sieje to co zbiera od czerwca do sierpnia roku poprzedniego. I też musiałby to w kosztach jakoś rozpisać co nie?
        Ja akurat ze wsi pochodzę i trochę wiem. I wiem też, że jak się wprowadza coś nowego to i przepisy wprowadza się przejściowe.

  2. Ja trochę czarnowidztwa wprowadzę… Jeśli główne działania racjonalizujące nasze finanse publiczne – o ile oczywiście zostaną wprowadzone – dadzą skutki po kilku, kilkunastu latach a doraźne działania czyli np. wzrost podatków jest obarczony dwu-trzyletnim bezwładem (a na dodatek bez pewności w jakim stopniu zadziała) to wobec kryzysu jesteśmy bezradni. Jeśli do tego dojdzie słuszna lub niesłuszna fetyszyzacja (wiem pisał Pan o tym)praw nabytych to jesteśmy w … .

      1. zaszło nieporozumieni – “przecieki” z expose nie traktuje jako “działań racjonalizujacych” . Pisze jedynie , że nawet jesli takowe się pojawią to na ich skutki musimy czekać. To wynika z natury takich działań. Jednocześnie jesteśmy pozbawieni mocnych, doraźnych działań , które bez groźby łamania konstytucji bogłyby na krótką metę pozwolić przeżyć posuchę w budżecie państwa. Nie wiem czy to xle czy dobrze z punktu widzenia prawa konstytucyjnego i… zdrowego rozsądku. To kolejny dowód braku wyobraźni…

    1. nie…. Nie można podatkami zebrać dowolnej kwoty pieniędzy bez zarzynania gospodarki.
      A na wysokie podatki w Unii przyjdzie czas gdy w następnym etapie kryzysu wszystkie te wydrukowane w nadmiarze “bilety płatnicze” zaczną trochę parzyć w ręce … Na razie nikt nie przejmuje się inflacją ale ona musi przyjść, przy takiej nadprodukcji pieniądza…

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.