Uff-ka

Oddech. Głęboki i długi. 5-dniowy. Zasłużony.

Po południu bus z Warszawy do Giżycka. Usypiająca S8 i odcinek z Ostrowi do Łomży, tłok do Kolna, potem pustki potęgujące senność. Giżycko, w sam czas na ostatni bus do Węgorzewa… ale go nie ma. “Nie ma chętnych, to często nie jedzie”, słyszę od miłego pana, który zabiera mnie samochodem. Po drodze wyjaśnia, że jedzie ostrożnie, bo łosie na szosie to codzienność.

Węgorzewo, Biedronka, kupuję skarpety na zmianę, bom zapomniał. Tu jestem umówiony z Ufką, która zjawia się punktualnie jak w duńskim zegarku. Do Rudziszek 15 km, już po 5 hamujemy: szosę przecinają dwie sarny. Niespiesznym truchtem, nie reagując na reflektory samochodu. Rudziszki, Ufka światła auta gasi i zapada ciemność. Nie – Ciemność. Noc pochmurna, źródeł światła w pobliżu brak.

Ganek, koty. W sumie 10, z czego jeden (czarna jak noc kotka) w środku. Kolacja, ciasto, wifi, blog. Pełne odtrucie od wszystkiego. W głowie brzmi mi bez przerwy westchnienie ulgi: “Uff, dzięki, Ufka”. Pięknie się tych 5 dni zapowiada 🙂 A Nikon? Pod dobrą opieką.

10 thoughts on “Uff-ka

      1. PS. Jeśli chcesz, by WordPress łaskawie zamienił Ci smileya na ikonkę, zrób spację PRZED i PO. Inaczej WordPress nie rozumie, a ja nie mam siły grzebać w kodzie. W obecnej formie zresztą brak mi też wystarczającej sprawności w html / php 🙁

      2. ano trochę judzę:) … przyszło mi do głowy jeszcze jedno judzenie gdym drewno bukowe do kominka nosił. jak nocą pod chałupę przyjdą wilcy, żeby dobrać się do tych dziesięciu kotów, to ufka, powinna wcisnąć ci w ręce garnek i od szczotki kij wystawić za próg i kazać ci tym kijem w ten garnek bić:)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.