Tylko u nas

“Cudze chwalicie.,.”? Niezupełnie: to zależy od tematu. Gdy tylko ktoś coś w Polsce krytykuje, twierdzi zwykle, że “takie cuda” (skandal, kompromitacja, korupcja, niepotrzebne skreślić) to “tylko u nas”. Od tygodnia tuziny komentatorów i polityków wmawiają wam, że “nigdzie na świecie” żaden exit poll nie pomylił się tak, jak IPSOS w ostatnich wyborach sanorządowych,

Zanim jeszcze wymyślono klasyczny exit poll, świat znał “zwykłe” sondsże robione w dniu głosowania i publikowane tuż po zamknięciu lokali. W ten sposób w 1936 r. Roosevelt “przegrał” prezydenturę w sondażu The Literary Digest (ówczesnego potentata badawczego)  dającym mu zaledwie 43% głosów. Naprawdę zdobył… 63%, co dość trafnie przewidział debiutujący na rynku George Gallup. Ubocznym efektem wyborów stał się upadek The Literary Digest i wielka kariera Gallupa.

12 lat później pomylili się wszyscy, a czołówka Chicago Tribune przeszła do historii. Na niewiele zdały się tłumaczenia, że trzeba było zamknąć numer, gdy na Dzikim Zachodzie komisje zabierały się dopiero do liczenia głosów. Zwycięstwo kandydata Republikanów miało być rzekomo równie zdecydowane, jakim w rzeczywistości okazał się triumf urzędującego prezydenta, Według sondaży Republikanie mieli też zdobyć wyraźną większość w obu izbach Kongresu, ale i w tym wypadku rzeczywistość okazała się akurat odwrotna.

Tak gigantycznych wpadek w skali kraju nie było już w epoce exit poll, ale wystarczyła pomyłka na Florydzie w 2000 r., by zrazu uwierzono w triumf Ala Gore’a nad Bushem jr. Wiele hałasu wywołały wpadki exit poll w Arizonie w 1996 (Senat) czy w preelekcyjnym wyścigu Obama-Hillary Clinton w New Hampshire w 2008.

Swojego “Deweya” miało też Zjednoczone Królestwo. Tak, tak, ta ojczyzna nowożytnej demokracji i parlamentaryzmu. Wielu tamtejszych polityków i komentatorów do dziś wspomina wybory 1992 r. jako czarny dzień wyborczych prognoz. Dwie główne stacje telewizyjne miały własne badania exit poll. Obie ogłosiły zwycięstwo labourzystów Neila Kinnocka i nikogo to specjalnie nie zdziwiło, bo “zwykłe” sondaże w kilku ostatnich przedwyborczych tygodniach regularnie i konsekwentnie zapowiadały taki właśnie rezultat.

W miarę spływania rzeczywistych wyników konsternacja narastała, a końcowy rezultat dosłownie wstrząsnął brytyjskim światkiem sondaży. Konserwatyści Johna Majora wygrali wybory z przewagą 7.5 punktu procentowego i zdobyli bezpieczną większość 336 mandatów w Izbie Gmin. Exit poll ITV dawał im 266 (pomyłka o 26%), ten dla BBC – 274  (błąd 23%). Sondażownie przeprowadziły serię dodatkowych badań i analiz, znajdując kilkadziesiąt przyczyn pomyłki, m.in. niewielką, lecz znaczącą dezaktualizację używanych prób lokali, pod którymi prowadzony był exit poll. Najistotniejsze okazały się jednak kłamstwa ankietowanych, zwłaszcza wyborców torysów. Klątwę The Shy Tory Factor  próbowano zneutralizować algorytmami korekcyjnymi, ale szło to opornie. W kolejnych wyborach, w 1997 r., błędy exit-poll były ok. dwukrotnie niższe, ale wciąż dramatycznie duże. Problem istnieje do dziś.

IPSOS? To ogromna firma, Działa na całym świecie. W zeszłym roku prognozę wyników w kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej przestrzeliła o ponad 15 punktów procentowych. W stanie Alberta poszło jej niewiele lepiej. Na pocieszenie zaliczyć może fakt, iż pomyłki zdecydowanej większości konkurentów były grubo większe. Bo IPSOS jest solidną firmą.

Sondaże myliły się, mylą się i mylić się będą. Nie mierzą bowiem rzeczywistości, lecz stan świadomości lepiej lub gorzej wybranej grupy. Tak jest na całym świecie. Nasi rodzimi fachowcy, którzy nie skalali swego mózgu lekturą mogącą dostarczyć choćby cząstkę wiedzy sprzecznej z ich przekonaniami, będą zaś nadal głosić, że “takie rzeczy tylko u nas”.

4 thoughts on “Tylko u nas

  1. Ha, ale gdzie konczy sie, a gdzie nie zjawisko “exit polls sie pomylily”. I to jest chyba sedno, czy takie rzeczy tylko u nas, czy nie.
    Upadek The literary Digest, Shy Tory Factor, nie mowiac o politycznych konsekwencjach liczenia glosow na FL.
    Kretynskie “nic sie nie stalo, Polacy” jest genialna wykladnia mysli spolecznej nie w sensie obserwacji, jak by sie moglo wydawac, ale w sensie recepty!

  2. Jest Pan w błędzie.

    W 2008 roku w New Hampshire exit polls były w porządku. Clintonowa przegrała wg nich z Obamą wśród mężczyzn 29% do 40%, ale wygrała wśród kobiet 46% do 34% (resztę wziął Edwards). Ponieważ kobiety stanowily 57% elektoratu, a mężczyźni 43%, wyniki exit polls odbiegały od rzeczywistych o niespełna 1% (jeżeli nie walnąłem się w rachunkach).

    Problemem NH AD 2008 była rozbieżnośc między wynikami wyborow a SONDAŻAMI, które dawały przytłaczającą przewagę Obamie (jeżeli mi się memoria nie sfragilizowała – Obama prowadził w sondażach blisko 10%).

    Nieporozumieniem też jest przytaczanie wyników z 1936 (wiadomo, próba LD nie była ani reprezentatywna, ani losowa), czy 1948 (bo tam nie chodzilo o sondaże, tylko o decyzję redakcyjną ChT).

    Również przestrzelenie prognozy wyborczej z Kanady jest “ni pri cziom”.

    W zasadzie jedyną anegdotą w miarę związaną z naszymi wyborami jest GB 1992, z jednym ALE. Podał Pan szacunki mandatów. W wyobrach “First Through The Gate” wyniki liczone w mandatach bywają niestabilne. Rozjazd w procentowym poparciu rzędu 1-2% może przy wietrze w twarz i drodze do szkoły pod górkę kopnąć prognozę w jedną bądź w drugą stronę. Zdarza się. Przykładem jest choćby Floryda 2000, gdzie przerzucenie głupich kilkuset glosów z kolumny “Bush” do kolumny “Gore” skutkowałoby obrotem w “mandatach” (czyli czlonkach Kolegium Elektorów) rzedu 10%. Po porstu wybory FTTG są “nieliniowe”.

    Rozjazd procentowego poparcia, jaki przydarzył się PSL, nie zdarza się. Owszem, modelowanie wsi jest trudne, owszem, PSL jest niedoszacowany. Wszystko zgoda. Ale skala tego niedoszacowania plus raportowana korelacja między wzrostem (w relacji do ostatnich wyborów samorządowych) liczby glosów nieważnych a wzrostem poparcia dla PSL – jest bardzo trudna do wytlumaczenia.

    Nice try, but no cigar 🙂

    1. A kto ci powiedział ze oni wierchuszka albo dołuszka zrobili rzetelne badanie a nie wyssali wszystko z mniej czy bardziej czystego palucha? Zawsze to taniej po stronie kosztów. Co to w ogóle za moda, pomysł czy maniera żeby na podstawie enuncjacji jakiegoś biznesiku dyskutować o ważności wyborów.

  3. Tak, przez lata wyssiewali z brudnych palców wyniki, które szaczęśliwym trafem zgodne były z oficjalnymi. Zresztą w tym roku też wcelowali – z wyjątkiem PSL i, w mniejszym stopniu, PiS. Cóż za zadziwiający zbieg okoliczności.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.