Teatr marionetek

IPN znów coś “odkrył”. Media znów pieją: “Jaruzelski kazał zestrzelić“. A mną znów trzęsie, bo IPN ma edukować, a nie dezinformować w sprawie tak zasadniczej, jak działanie bloku sowieckiego. Bo teza, że Polska i Czechosłowacja coś “konsultowały”, sugeruje, że chodzi o dwa suwerenne podmioty.

Każdy wie, jak działa teatrzyk marionetek. Figurki wiszą na nitkach poruszających głowami, rękami, nogami. Drugie końce nitek trzyma jeden i ten sam mistrz ceremonii. Czy można sobie wyobrazić, że jedna figurka “nakazuje” coś drugiej? Że przejmuje sterowanie którąś z nitek, i vice versa? Nie można, bo to sprzeczne z podstawowymi prawami fizyki. I polityki.

Blok sowiecki był teatrem marionetek, których swoboda była porównywalna z tą, jaką ma figurka na zbyt luźnej lince – czasem może sama wierzgnąć, ale nitki nie zerwie. Tyle, że w realnym życiu każda marionetka podlega także prawom psychologii. Zgodnie zaś z nimi — im mniejsza twoja suwerenność, tym zacieklej bronisz jej pozorów. To dlatego Jaruzelski nie mógł “nakazać” Czechom, by zestrzelili polskiego uciekiniera. Tak jak Polacy wysłaliby na drzewo Czechów w odwrotnej sytuacji.

Tu suwerenność marionetek się kończyła. Takie decyzje należały do Moskwy. Wszak wedle wielu źródeł istniała instrukcja Układu Warszawskiego nakazująca zestrzelić porwany samolot. Gdyby zaistniały wątpliwości, rozstrzygał je Kreml. Nie mam większych wątpliwości, że to Kreml przesądził o losie Dionizego Bielańskiego, jakkolwiek sądzę także, że było to jak najbardziej po myśli władz PRL, a i czeskie dowództwo wykonało zadanie z dużą satysfakcją.

Mowa o decyzjach supertajnych, zapadających na najwyższym szczeblu. Dlatego kolejnym absurdem serwowanym przez IPN jest teza, jakoby coś o tym wiedział czeski oficer rozmawiający z pilotem myśliwca, albo jakiś dyżurny we wrocławskiej komendzie milicji. Oczywiście ten pierwszy zapewne coś pilotowi wyjaśniał, ten drugi coś w swej notatce zapisał – ale dowodzi to tylko stanu ich świadomości, a nie rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Dla nich przeznaczone były specjalne, propagandowe instrukcje “wyjaśniające” to, co się stało, dzieje, lub ma wydarzyć.

Wreszcie bawi mnie teza, jakoby notatka wrocławska była czymś nowym – wszak było o niej głośno już dwa i pół toku temu, podczas pierwszej odsłony sporu. IPN znów ją jednak odnalazł – gratulacje. Ja też się dziś nieco powtarzam, bo argumenty – jak widać – trafiają w powietrze, giną w morzu niepamięci i dziś znów zaczynamy od zera.

17 thoughts on “Teatr marionetek

  1. Pion śledczy IPN szuka teraz na gwałt spraw, które pozwoliłyby uzasadnić dalsze funkcjonowanie tegoż. IHMO większość problemów dotyczących IPN wynika z wielości zadań tej instytucji (archiwum, badania naukowe, edukacja, śledztwa prokuratorskie).
    Pozdrawiam

  2. Ale bardziej niżeli kumy dziwił się lis Sadełko. Chyłkiem, milczkiem skradał się on pod lasem, zachodząc to z lewej, to znów z prawej strony, a przypatrując się spod oka pastuszce i jej małemu stadku.
    – Co to jest? – szeptał sam do siebie. – Co się to znaczy? Albom tych gęsi już raz nie podusił?
    I na samo wspomnienie oblizywał się szeroko po zbójeckiej gębie.
    – Skądże się znów żywe wzięły?

    http://www.edukator.pl/portal-edukacyjny/krasnoludki-i-sierotka-marysia-rozdzialy-29-31/2928.html

    Istotnie: bylem niescisly.

    1. @ Atticus/ nieścisłość
      Że nasz Gospodarz jest hiperprecyzyjny tośmy się wielokrotnie przekonali,
      ale przecież jest jeszcze coś takiego jak Licentia Poetica!

      Myślisz, że ten podły lis widział tylko one gęsi? Raz jeden w swym rudym życiu? Aboć to jedne jedyne dusił?
      Może był lisem honoru, i za każdym razem, gdy mu się wywinęły – odgrywał tę scenę zdumienia do żywego?!

      No? Jakbyśmy takich nie widywali, tobyśmy tego nie pomyśleli, prawda?

      Pozdrawiam serdecznie
      ciepło myśląc o grzanym winie
      bo mrozi

      1. @ testigo

        Moj “enter” mi swiadkiem, ze pracuje nad upoetyzowaniem tego bloga i redaktora Leskiego.
        Ale, ze czasem nie jest to poetyzowanie najwyzszych lotow – to daremne zale prozny trud – jak z wypiekami na ustach mawiala jedna poslanka, o sercu topniejacym niczym lody krecone w maju.

        Chlupne rowniez. Wlasciwie – to juz to robie.
        Panow zdrowie.
        Pozdrawiam,

        @testigo, Krzysztof Leski/ o Tusku

        Dowiaduje sie od pana redaktorze rzeczy mnie jako emigranta niezmiernie interesujacej. Otoz umknelo mi, ze w Polsce powiedziec “rudy”, “zdumiewac sie” i per licentia poetica jak zauwaza testigo “pali glupa”, “rabuje gesi”, “oblizuje sie po zbojeckiej gebie” to mowic o premierze Tusku. Moj Boze, wiec ziarno prawdy rzucone nie stalo sie kakolem!
        Widze, ze endecja, J. Kaczynski i nas kilkorga tych niebozat tutaj miewa ten sukces, ze o ile inni im nie chca przyznac racji, to zaczynaja mowic ich jezykiem!

        Gdybym mówił językami ludzi i blogerow, a miłości bym nie miał,( copyright D. Tusk) stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący!

        Lzy wzruszenia otarlem ukradkiem koszuli.

        @ Krzysztof Leski,

        IPN?

        Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona,
        Jak głaz bodzący morze, reduta Ordona.
        Sześć tylko miała armat; wciąż dymią i świecą;
        I nie tyle prędkich słów gniewne usta miecą,
        Nie tyle przejdzie uczuć przez duszę w rozpaczy,
        Ile z tych dział leciało bomb, kul i kartaczy.

        1. Upoetyzować? Mnie? No pasaran 😉 Co do rudego – takie mam wrażenie czytując różne blogi i strony. To raczej konstatacja reguły ustalonej przez innych niż moja własna. Aha, wyguglałem, Mickiewicz 🙂

  3. Mnie także nie trzeba przekonywać o sensie istnienia IPN, ale niekoniecznie jako wielofunkcyjnego robota do spraw wszelakich. Pion edukacyjny, badawczy i archiwalny ma się całkiem dobrze pod względem finansowym, o czym świadczy liczba projektów naukowych i publikacji. Inna sprawa, że ta ilość niekoniecznie przekłada się na jakość (ironia losu).
    Inaczej rzecz się ma z pionem prokuratorskim, którego istnienie ma sens, o ile są śledztwa, więc się wymyśla coraz to nowe sprawy. Problem tylko, że prokuratorzy biegli w materii prawniczej, nie zawsze mają pojęcie o historii i stanie badań historycznych (nie wiem, jak wytłumaczyć nowe śledztwo w sprawie Auschwitz).

    1. Czy istotnie nie ma już nic istotnego do zbadania w sferze odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy PRL? Istotnie czasem mam wrażenie, że pion śledczy na siłę szuka zajęć, ale to niekoniecznie oznacza, że należy ten pion zlikwidować.

  4. z rozrzewnieniem kliknąłem na link prowadzący do Pana notki w S24 i dyskusji jaka pod nią rozgorzała… Z ciekawością zerknąłem na swoje komentarze – i podtrzymuje główną moją wątpliwość : jak opisać wzajemną zależność zbrodniczego sytemu i ludzi , którzy mu (z własnej nieprzymuszonej woli) służyli oraz jak ta zależność może wpłynąć na osąd tych ludzi . Osąd widziany dwojako : jako osąd prawny i osąd “historyczny”.
    Większy nacisk na zbrodniczość systemu obniża poziom odpowiedzialności ludzi tamtego systemu, przypisywanie zaś “niezależności” tym ludziom zakłamuje historię a co gorsza, czyniąc ich odpowiedzialnych za wszystko, może stwarzać wrażenie “odwetu”…
    IPN powinien to spróbować wyważyć…

    1. Ależ odpowiedzialność systemu to też odpowiedzialność ludzi (którzy go stworzyli i podtrzymują, na każdym szczeblu), nijak nie wyłącza badania odpowiedzialności indywidualnej. Chodzi o proporcje i o to, by nie gubić prawdy o czasach.

      1. Właśnie ! Chodzi o proporcje. Pozwoli to na ocenę na ile losy człowieka, jego decyzje (lub ich brak) były wynikiem pewnego rodzaju determinizmu wynikającego z istoty systemu a na ile świadomego, celowego działania kierowanego chęcią np. podtrzymania tegoż systemu. Diabelnie trudna ocena…

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.