Schizofrenia II stopnia

Gdy bodaj w maju 1989 dowiedziałem sie, że Wojciech Reszczyński wspiera kampanię wyborczą “Solidarności”, ucieszyłem się. Nie widziałem powodu, by odmawiać mu prawa do publicznego zabierania głosu. Wcześniej był dziennikarzem reżimowym, ale nie był tego reżimu symbolem. Nie przypominałem sobie i nadal nie przypominam, by popełnił jakieś znaczące świństwo,  choć oczywiście musiał, jako prezenter programu “informacyjnego”, czytać fragmenty ociekających zakłamaniem komunikatów politbiura KC. Dziś zdania także nie zmieniam.

Proszę tylko o zachowanie proporcji, a tego Reszczyński w swoim samouwielbieniu czynić nie potrafi. Oto rozmawiając z “Naszym Dziennikiem” o rocznicy stanu wojennego mówi:

Byli opozycjoniści się kompletnie pogubili w ocenach tego wydarzenia i tym, w jaki sposób mają je komentować. Trąci to wręcz schizofrenią

“Dziennikarz” usłużnie podpowiada:

Trudno więc mówić, że ludzie dawnej opozycji się pogubili, raczej jest to ich świadomy wybór wynikający z politycznych konsekwencji tego, że poszli na układ z władzami PRL.

A na to Reszczyński:

Skutkiem tego pokojowego i – co najważniejsze – w pełni kontrolowanego podziału władzy jest to, że do dziś nie można krytykować, atakować ani wyciągać konsekwencji wobec ludzi odpowiedzialnych za stan wojenny i jego zbrodnie.

Kto to mówi? Lider podziemia? Przywódca nielegalnych strajków, ludowy trybun, bohater uratowany od stryczka? Proporcje, panie Reszczyński, proporcje! Gdyś pan ryzykował swe życie debiutując w czerwcu 1986 przed kamerą “Teleexpressu” w studio TVP, pod czujnym okiem cenzorów i namiestników z Politbiura KC PZPR, posądzany przez pana o “schizofrenię” Bronisław Komorowski redagował podziemną prasę. Jan Lityński był członkiem podziemnych władz “S” regionu Mazowsze. Kogo jeszcze ma pan na myśli? Zbigniew Bujak i Władysław Frasyniuk siedzieli wtedy w więzieniu. Henryk Wujec również. I Adam Michnik, i Leszek Moczulski, i setki innych.

Reszczyński chyba sam uwierzył, że w reżimowym “Teleekspressie” krytykował Jaruzelskiego. Zapewne zapomniał też, że wiosną 1989 bez cienia zastrzeżeń, słowem i czynem akceptował i wynosił pod niebiosa okrągły stół, który dziś krytykuje jako element tego samego zła, którego początkiem był stan wojenny. To schizofrenia II stopnia, to amnezja do sześcianu. Zmienić zdanie to nie wstyd, ale nadgorliwi neofici budzą obrzydzenie.

9 thoughts on “Schizofrenia II stopnia

  1. Taka to już ludzka natura, że jak zmienisz zdanie, to wydaje Ci się, że doznałeś jedynego w swoim rodzaju olśnienia i koniecznie chcesz swoje odkrycie przekazać innym. Dowodzi to tylko głębi przemian, jakie się w duszy dokonały, nie zakłamania, czy innych niesmacznych objawów. Uzewnętrznianie przemiany publicznie oczywiście dowodzi braku pokory – ale Reszczyński zapewne nie ćwiczył karate, więc gdzie się jej miał nauczyć?

    Jednakowoż, aby proporcjom stało się zadość, zwrócić należy uwagę, że owi zasiedziali w więzieniach bohaterowie uczynili ze sobą i powierzonym krajem cokolwiek podobnie, jak niegdysiejsi bohaterowie walki o niepodległość i wojny polsko-bolszewickiej – kiedy przyszła okazja, z pełnym przekonaniem o własnej racji i dla dobra ludu podjęli najlepsze możliwe decyzje. I tak mamy, co mamy. Aż się chce cytować:

    Kraj nasz, długo, bo długo, ale doszedł do czego doszedł. Tak więc ma, to co ma… A że to co ma, to nie jest to, więc nie ma nic.

  2. W. Reszczynski sie podklada, i to w srodowisku w ktorym nie padna pytania, ktore pan zadaje. A jednak uwazam, ze nalezy sie komentarz.

    1. Pyta pan “kto to mowi lider podziemia”? A czy to, co mowi dzis L. Walesa nie jest lepsza ilustracja schizofrenii? Jesli bedzie pan naciskal na tytuly Reszczynskiego do zabierania glosu o krytyce stanu wojennego, latwo bedzie wybrac przyklady wypowiedzi kompromitujacych wielu ludzi z tytulami do zabierania na ten temat glosu (w mysl zasady, ze nich mowi ten co robil, widzial, itd). Nie wszystkich, ale en masse tak – to ryzykowna metoda. To troche tak, ze jak biskup plecie androny, to wole sluchac wikarego, a jak i ten leci w kulki – to juz niech mowi pop, albo rabin.

    2. Kto byl kim, albo gdzie w 86 – wszystko prawda. A jednak tu takze warto zrobic komentarz.
    Dosc szybko jednak Reszczynski wyhamowal ze swoja kariera popularnego prezentera. Zycie w III RP, od lat zdecydowanie czesciej-gesciej usmiechalo sie np. do Bronislawa Komorowskiego.
    Gdyby przyjac za graniczny rok 89, co zdaje sie z wdziekiem wlasciwym hipokryzji postulowalo wielu liderow podziemia, wtedy rachunek tego kto sie o cos dobija, placac za to okreslona cene (zgoda, inna niz w 86r.),a kto jedzie i kosi – staje sie problematyczny.

    W III RP naroslo wystarczajaco wiele grzechow nowych, i takich co tkwia kolanami w PRL, aby mowic ze ktos po prostu stracil tytul do publicznego zabierania glosu o czymkolwiek, w sposob wymuszajacy posluch.

    1. Wałęsa gada ostatnio najczęściej bzdury, ale nie o tym jest mój post. Nie odbieram Reszczyńskiemu prawa ani do zabierania głosu, ani do wygadywania bzdur, lecz skręca mnie, gdy czytam jego pouczenia, co wolno, a czego nie wolno myśleć o stanie wojennym, jaruzelu, okrągłym stole. Facet, który z ekranu odczytywał komunikaty politbiura i PRONu, w tej akurat sprawie ma jedynie prawo milczeć.

  3. Miałem na myśli fakt, iż (z perspektywy kogoś, kto w momencie Okrągłego Stołu kończył właśnie być nastolatkiem) 20 lat w podziemiu nie stanowi dożywotniego immunitetu na głupie (głupota jest najgorszą zbrodnią w polityce) posunięcia. Innymi słowy dziś argument, że Reszczyński był na monitorze, a Komorowski wydawał opozycyjne samizdaty, miał znaczenie – kiedyś duże, a dziś coraz mniejsze, dążące do zera. Nowe pokolenia wyborców patrzą się na przeszłość bez sentymentów – a przynajmniej powinny.

    Nie znamy się osobiście, ale jestem pilnym czytelnikiem Twojego bloga od lat – i na jego podstawie wnoszę, że sam znakomicie wiesz, co to znaczy, kiedy trzeba po prostu robić swoje, bo dzieci “jeść” płaczą, a za oknem plucha i zawierucha.

    W żadnym wypadku nie próbuję Reszczyńskiego usprawiedliwiać, ani nie staję po jego stronie. Chodzi mi głównie o to, że dziś coraz to mniej znaczy, kto kim się wydawał być 20 lat temu. Michał Boni był TW, dziś jest na świeczniku, prawie wszystkie sławy z czołówy już się skompromitowały, czemużby i Reszczyński nie miał sobie użyć? Szczególnie, że jest taki elastyczny, jak wnoszę z szybkiego przeglądu gugla…

    1. Jak w odpowiedzi Atticusowi- nie rozumiemy sie. Oczywiście w zdecydowanej większości zagadnień to, że jeden siedział, a inny nie – nie jest i nie było argumentem. Ale… jak wyżej: nie Reszczyński będzie nauczał, jak potępiać Jaruzelskiego.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.