“Rynek w PRL” 00: Preambuła

Zazwyczaj nie zmieniam tekstów po publikacji. A jeśli już, wyraźnie to zaznaczam. Ten cykl będzie inny. Zakładam, że seria tekstów, które się na niego złożą, za kilka tygodni, miesięcy lub może lat wyglądać będzie zupełnie inaczej niż w chwili, gdy je powieszę. Że staną się bez porównania pelniejsze, treściwsze, bogatsze w szczegóły, a także bardziej wyważone i, wyświechtane słowo, “obiektywne”.

Będzie to wymagało pomocy sporej rzeszy Czytelników. Ba, będzie wymagało poszerzenia obecnej grupy bywalców, o co niełatwo. Inaczej mój zamiar szczeźnie. Czy zaś może się powieść? Nie wiem. Wymagać będzie kupy roboty, uzupełniania, poprawiania. Ale grzechem byłoby nie spróbować, skoro w efekcie może powstać coś, czego dziś w necie nie ma i czego bardzo brakuje:

obraz “rynku detalicznego” w PRL czyli co było w sklepach?

Chodzi mi to po łbie od paru lat, pisać zacząłem może roku temu, idzie jak po grudzie. Chciałem wystartować od razu z z tuzinem gotowych tekstów (lub raczej, jak się wyjaśni, szkieletów tekstów). Na razie mam trzy, no, trzy i pół. Trudno, nie mogę dalej zwlekać. Czas zaczynać, bo jeśli nie zacznę teraz, to może nie zacznę już nigdy.

Nasze dzieci są zalewane bredniami, jak to w PRL dobrze było. I “tanio”. Spróbujmy im opowiedzieć i wytłumaczyć, na czym owa “taniość” polegała, jakże doskonale teoretyczna bywała najczęściej. I jak to się zmieniało. Bo wszak sklepy nie były po prostu puste. Za Jaruzela — owszem, w mięsnych nie wisiało czasem nic, w spożywczych pusta bywała połowa półek. Ale za Gierka coś tam leżało. Co to było? Pamięć mnie zawodzi. Spróbujmy wspólnie odtworzyć:

co właściwie widzieliśmy wchodząc do sklepu?

Następny post to spis treści. Treści na razie nieistniejącej, więc dziś służyć ma tylko zarysowaniu moich planów. Planów, które obejmują zamach na waszą pamięć. Gdyż mojej kompletnie nie staje.

40 thoughts on ““Rynek w PRL” 00: Preambuła

  1. @ Krzysztof Leski/ cykl
    Ciekawe.
    Proponuję od początku zaprosić wpisujących się Gości do podawania lokalizacji, której dotyczą wspomnienia.
    Bo okazuje się, że np. w Lublinie (w sercu rolniczego regionu) kłopoty z zakupem mięsa lub nabiału “od baby” – to był “pikuś” w porównaniu z Gdańskiem, programowo “sekowanym” przez komunę za hardość 1970-go.

    W Lublinie drugiej połowy lat ’70. a nawet w biedzie lat ’80. nie było trudnością znalezienie “aprowizacji” (baby/ gospodarza/ z mięsem). Zaryzykuję, że cielęcinę częściej widywałem na stole niż teraz – bo inna była skala produkcji bydła wtamtej strukturze gospodarstw.
    Dożyliśmy czasów, kiedy dobra wołowina to rarytas – i nawet w ulubionych sklepach trydno trafić solidny kawałek.

    A polska zaradność połączona z chłopskim uporem na Lubelszczyźnie dawała bardzo “samorządowe” efekty.

    Akcje typu “konsorcjum” znajomych kupujących wspólnie 1/2 świniaka, a następnie “organizujących” produkcję wędlin. Zwrócę ironicznie uwagę – bez tego tysiąca różnych E-xxx…
    Plus – poczucie “konspiracji”, które temu towarzyszyło.

    W Wrzeszczu mieli trudniej.

      1. Hmm, jak by tu jaśniej. Jak ja widzę w sklepie “szynkę jak za Gierka”, to dla zasady nie kupię. Ale skoro te nazwy trwają, znaczy cieszą się powodzeniem. Skoro trwają i (młodzi) kupujący to widzą to choćby podświadomie sobie [czasy] Gierka będą idealizować. Dlatego krytyka/obiektywny opis tamtych czasów jest konieczny…

  2. Fajnie by było napisac coś o “nieracjonalności” zachowań konsumenckich. Słowo “nieracjonalność” ująłem w cudzysłów gdyż niestety był to racjonalny wynik dostosowania się do warunków jakie na rynku panowały… Np. Nadwyżke zdobytego towaru jednego rodzaju mozna było wymienić na inny towar.

    Znów mi się coś przypomniało :

    Moi dziadkowie używali do podgrzewania potraw, dotowania wody jakich małych jedno płytowych kuchenek elektrycznych. Niestety nic nie jest wieczne – spaliła się spirala w kuchence. Wnuczek czyli ja dostał zadanie zdobycia – nie kupienia : zdobycia – takiej kuchenki. Sklepów w których teoretycznie powinno się kupić było w Krakowie kilka , łatwo było obskoczyć. Był taki jeden na ówczesnej ulicy 18 stycznia… Nie wiem czy był ostatni w kolejce ale chyba tak bo ruszyłem z Huty a więc chyba był najbardziej oddalony… Ku mojemu zdumieniu były kuchenki !!! I to dwa rodzaje !!! A na dodatek po jakieś śmiesznej cenie… Więc kupiłem dwie 🙂 Ta druga przydała się już na początku lat 90 🙂

    Nie wiem czy moge jeszcze o zakupach w kantynie wojskowej w Sieradzu ?

      1. lata osiemdziesiąte … Zacząłem służbe jako bażant w SPR-ze w Sieradzu… Jak na umundurowano i nauczono salutować pozwolono grupami odwiedzać kantynę… Generalnie mieliśmy po 24-25 i więcej lat, chłopaki były żonate i dzieciate … Jak zobaczyli te kaszki dla dzieci i inne frykasy, zabawki , te środki higieny dla dzieci i kobiet i cała mase innych artykułów, które w codziennym rodzinnym życiu , nawet w komunie, były niezbędne i normalnie nie do zdobycia no to obkupili się za wszystko co mieli i zapożyczając sie u kawalerów. Oczywiście wpakowali to wszystko do mundurowni , która zaczęła przypominać zaplecze GS-owskiego sklepu (będzie Pan pisał o gieesach ?)… Potem oczywiście afera i wysyłanie tych zdobyczy paczkami do domów… ale to inna historia..

      1. Oj.. ekonomia behawioralna i jej anomalie … A może te decyzje są do bólu racjonalne tylko nasza niewiedza nie potrafi zidentyfikować ich źródeł ? Wszak ta gałąź ekonomi jest chyba jeszcze w powijakach a rzeczywiście wszystko na to wskazuje , że ma przed sobą przyszłość…

      2. Panie Dimo!

        „Zachowania konsumentów (i ludzi w ogóle) za kapitalizmu są jeszcze mniej racjonalne.”

        1. Chyba „…w kapitalizmie…”?
        2. Gdzie Pan ma kapitalizm? Stany Zjednoczone w XIX wieku? Może…
        3. Od czego te zachowania są mniej racjonalne?

        „Dan Ariely, na przykład, napisał o tym już 3 znane książki + uczy na uniwersytetach :)”

        O inteligencji emocjonalnej Daniel Goleman też napisał ze trzy książki. Spopularyzował ten termin tak, że niektórym wydaje się, iż jest jego twórcą. Co więcej, rocznie pisanych jest 150.000 artykułów na temat inteligencji emocjonalnej. Czy z tego wynika, że takie cudo istnieje? Nie, nie wynika. Cała wrzawa wokół inteligencji emocjonalnej przypomina rozprawy o jednorożcach. To jest coś co istnieje tylko w sferze wyobraźni.

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

        1. Panie Jerzy!

          1. Dziękuję za “w kapitalizmie”!
          2. Kapitalizm to podręcznikowe pojęcie, na 100% nigdzie go nie ma. Tutaj chodziło mi o to, że problem konsumenta najczęściej ogranicza się do pieniędzy — jak się ma kasę to się kupuje.
          3. Od tego, o czym pisze Zapluty — kupowania na zapas / wymianę.

      3. Panie Dimo!

        Kapitalizm jest tam, gdzie nie ma państwa w gospodarce. Jeśli Państwo nie wpieprza się w gospodarkę i pilnuje by mafia nie próbowała się mieszać, to ma Pan kapitalizm. Zatem to nie tylko w podręcznikach…

        Człowiek jest racjonalny tylko w ⅓. To, że chcemy wierzyć, że działamy racjonalnie, to inna sprawa. Zatem mechanizmy naszego zachowania są złożone i wcale nie tak racjonalne jak nam się wydają, a z drugiej strony są często bardziej racjonalne, niż wydaje się to postronnemu obserwatorowi. Wiem, że to trochę niejasne, ale tu nie miejsce na rozwijanie teorii psychologicznych.

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

  3. Nasze dzieci są zalewane bredniami, jak to w PRL dobrze było. I “tanio”. Spróbujmy im opowiedzieć i wytłumaczyć, na czym owa “taniość” polegała

    Czy to w ogóle do oderwania od rynku pracy “z inną fizyką”?

  4. Pomysł jest rewelacyjny!

    Ile ja razy na przestrzeni lat chciałem w sieci znaleźć fakty o “rynku” w PRL. Zawsze z miernym skutkiem.

    Sam się nie za bardzo przydam. W latach ’80 byłem nastolatkiem, więc mój “rynek” to głównie książki, płyty i kasety, drobny sprzęt audio.
    A w sklepach “odstawałem” swoje po duperele, głównie po art. spożywcze.

    Niemniej jednak “rynek” książek i płyt/kaset wart jest chyba osobnego rozdziału…

    Pozdrawiam,

  5. Spróbujmy im opowiedzieć i wytłumaczyć, na czym owa “taniość” polegała, jakże doskonale teoretyczna bywała najczęściej.

    Taniość?
    Pomarańcze (raz do roku) – 40 zł/kg
    Cytryny – 30 zł/kg
    Czekolada – 19-21 zł tabliczka
    Jabol (znany również alpagą) – 19, a potem 23 zł.
    Rower młodzieżowy (bodaj z Bydgoszczy) – 990 zł.
    Fiat 126p – 105 tys. (oczywiście nie do kupienia w salonie. Pierwotna cena była znacznie niższa – o ile dobrze pmiętam 57 tys. zł. Dziś byśmy powiedzieli, że w promocji.)

    Z grubsza można przyjąć, że średnia płaca nie odbiegała od dzisiejszej.

  6. Pamięta Pan akcję telewizyjna “lektury z makulatury” ? Dla niezorientowanych – każdy kto oddał okresloną ilość makulatury dostawał bon który upoważniał do nabycia czterotomowego wydania dzieł Mickiewicza…
    Czy wiecie co było niezawodnym źródłem makulatury ( i to o wysokiej gramaturze czyli cięzkiej)? Księgarnie. Z półek znikały dzieła Lenina w pięknych oprawach , na kredowym papierze… Gdy stało się w kolejce (a były one nie mniejsze niż w sklepach) w punkcie skupu chwaliliśmy się jakież to wydania Wodza udało nam się zdobyć… Była to najweselsza kolejka jaka pamietam z czasów komuny…
    Epilog ? Odebrałem za czas jakiś cztery tomy Mickiewicza.. Stoja na honorowym miejscu w biblioteczce… Ale nie dotykam… Jakość wydania zbliżona do kiepskiego wydania samizdatu .. boje się by się książki nie zniszczyły… Jak tłumaczę synowi skąd je ma nie może biedak zrozumieć i patrzy na mnie jakbym sobie jaja z niego robił …

  7. 1. Ceny (w latach 70tych):
    – cukier od ok. 1966 do 1980 r.: 10,50 zł za kg (wcześniej: 12 zł za kg),
    – masło normalne (kostka 250 g): 18 zł,
    – chleb biały (bochenek 1 kg) – chyba 4 zł,
    – oranżada (w butelce ze sprężyną) – 1,60 zł,
    – ciastko (np. ekler, tortowe, pączek, kawałek sernika lub szarlotki, itp.) – 2 zł (w cukierni),
    – bilet do kina – ok. 20 zł.

    2. Jeżeli ma być porównanie “drogo czy tanio”, to trzeba koniecznie mieć odniesienie do http://www.wskazniki.gofin.pl/8,126,1,przecietne-wynagrodzenie-pracownikow-za-lata-od-1950-r.html . W tabeli jest odniesienie do odpowiedniego Monitora Polskiego, być może są w nim podane średnie płace w układzie miesięcznym.

    3. Ossolineum skupuje (skupowało?) wszelkie pamiętniki, a w tym “zeszyty zakupowe”, prowadzone przez gospodynie domowe. Jeżeli się do nich dobrać, byłby to wspaniały materiał porównawczy.

    4. Jako ciekawostka: spotkałem się z opinią, że cena dolara kształtowana była przez aktualną cenę wódki.

    1. Małe uzupełnienie. Masło było czasami w 3 wersjach niebieskie – chyba 16 zł, czerwone 17,50 zł, i zielone za 18 zł.
      Mleko w butelkach (wieczko srebrne – 2,8%) chyba 2,80 zł
      Mleko w butelkach (wieczko złote – 3,2%) chyba 3,20 zł
      Serek homogenizowany – 6,80 zł

  8. Dzieła Lenina …

    Od czasu do czasu pojawiały się różne wartościowe pozycje wydawane w ZSRR, np. książki fachowe albo słowniki. Nawiasem mówiąc, Rosjanie często zaopatrywali się u nas w książki, których u siebie nie mogli dostać.
    Kolega zobaczył któregoś dnia na wystawie słownik arabsko-rosyjski. Książka była duża, więc kosztowała parę złotych. Kolega pobiegł do domu po pieniądze, ale jak wrócił – słowników nie było.
    Okazało się, że całą dostawę wykupił lokalny teatr, na dekoracje … Słowniki były duże, ze złoconymi grzbietami …

    I już zupełny off-topic, ze słownika turecko-rosyjskiego:
    rosyjskie butierbrod = tureckie sandwich.

    1. No te książki fachowe to przetrwały do naszych czasów. W bibliotece Wydziału Matematyki i Informatyki UW – w sesji (przy wysokim popycie) – popularne matematyczne pozycje zawsze (no dobrze, mam wiedzę sprzed 10 lat) można było pożyczyć w wersji w cyrylicy 🙂

  9. Refleksja wieczorna – jestem po wstępnym rozeznaniu możliwości realizacji zamówień mikołajowo-gwiazdkowych… nie jest dobrze … Co prawda nie muszę się zastanawiać ,który z moich znajomych ma jakieś dojścia ewentualnie czy mam coś do zaproponowania w barterze ale mam jakieś takie odczucie , że oglądam wystawy Peweksu i nie moge się doszukać w kieszeniach bonów 🙁

    A propos refleksji – gdzie jest @nocnik ?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.