Rozmowa z Jakim

Źle, gdy polityk gada bzdury. Całkiem kiepsko, gdy robi to poseł. Naprawdę niedobrze, gdy bzdury plecie wiceminister. Ponieważ zaś chodzi nie o resort sportu, lecz sprawiedliwości. mamy duży problem.

Tę gadkę PiS rozpowszechnia od początku kadencji. Dziś powtórzyl ją Patryk Jaki. Z wykształcenia ponoć politolog, więc odrzucam myśl, że nie rozumie, co mówi. Musi mieć świadomość, że jego słowa niosą pogardę dla prawa i demokracji. Oto zgodnie z sugestią z wstępnego raportu Komisji Weneckiej

w Trybunale (Konstytucyjnym) będzie 13 sędziów rekomendowanych przez obecną opozycję, a tylko dwóch z partii rządzącej. Nie ma wtedy żadnego dialogu ani kompromisu – jest dyktatura.

Do przeciętnego zjadacza chleba, który nie ma pojęcia o trybie wyboru sędziów TK, te słowa mogą trafić. Ba, na pewno trafiają. Obecna zaś opozycja nie umie tego skontrować. Niczego nie próbują też dociec “dziennikarze” obsługujący współczesne przygody świata “polityki”.

Wyobraziłem sobie, że to ja siedzę naprzeciwko Jakiego. Po tych słowach rozpoczynam serię krótki i prostych pytań. Pierwsze:

– Panie Jaki, jak długo rządzi PiS?

Pan minister potrzebowałby zapewne chwili, by policzyć i odpowiedzieć:

– Trzy miesiące.

– Panie Jaki, jak długo rządziła PO?

Znając linię propagandową PiS usłyszałbym zapewne coś w rodzaju:

– Osiem zmarnowanych lat.

– Ilu “swoich” sędziów PO wprowadziła do TK po 3 miesiącach rządów?

To byłby koniec rozmowy, bo Jaki najpewniej nie zna odpowiedzi. Dalszy ciąg jawi mi się w dwóch wersjach. Pierwsza to mój monolog, w którym tłumaczę panu ministrowi, że:

– Po trzech miesiącach PO wprowadziła do TK jednego sędziego.

– Po ośmiu miesiącach – drugiego.

– Trzeciego, uwaga, po 30 miesiącach swoich rządów.

I tak dalej. Tak bowiem skonstrowana jest ustawa o TK — i nikt dotąd tego nie kwestionował — że w 15-osobowym TK co mniej więcej 1/3 kadencji wymieniana jest 1/3 składu. Nic więc dziwnego, że rządząca 8 lat PO z czasem obsadziła całość. Tracąc zaś władzę chciała przedłużyć swój monopol, co zapoczątkowało obecny konflikt. Ale to inna historia.

Gwoli ścisłości nie jestem fanem tego systemu, ale powtarzam: to obowiązujące prawo, a do niedawna nikt w świecie “polityki” nie głosił, że jest złe. Teraz PiS wszakże chciałoby już na dzień dobry mieć chociaż połowę.

Druga wersja zakończenia mej wirtualnej rozmowy z Jakim zakłada, że przerwałby moje wywody czymś, co dałoby się sprowadzić do tezy “Ale PO to PO, a my to my, my jesteśmy dobra zmiana”. I to byłoby na tyle.

47 thoughts on “Rozmowa z Jakim

  1. Poseł Jaki to kolejny BMW, który politykę traktuje jako miejsce do dorabiania się. Nie on jeden, ale akurat jego partia dużo opowiada o etyce w polityce. A pan poseł dba nie tylko o siebie ale i o rodzinę, jak rasowy PSL-owiec. Tata po historii, został wiceprezesem WiK Opole, bo poseł Jaki wsparł obecnego prezydenta w kampanii.

    Dlatego trudno się dziwić, że osoba bez kompetencji zostaje wiceministrem MS i opowiada bzdury.

  2. Pozwolę sobie na odmienną opinię. To nie są bzdury, to jest propaganda. Minister Jaki jest być może w podobnym stopniu podmiotem ją kreującym, jak i elementem jej targetu. Uważam za prawdopodobne, że wierzy w to, co mówi. A to, co mówi jest, w typowy dla języków naturalnych, spójne. Niestety, rodzą się tu bardzo nieprzyjemne skojarzenia, ale żeby pisać rzeczowo, trzeba o tych skojarzeniach zapomnieć. Dlatego spóbuję napisać trochę ogródkami.
    Jaki posługuje się dialektem. Po słowacku się pan ze mną nie dogada, ponieważ ja się tym językiem nie posługuję, aczkolwiek piękna ta mowa naszych pobratymców może komuś wydawać się podobna do polskiej. Pan wie, co po słowacku znaczy “zachod”? Nieco podobnie jest z dialektem politycznym PiS – podobne słowa, ale odmienne znaczenia; gigantyczny syndrom słów “fałszywych przyjaciół”. Proszę przetłumaczyć inkryminowane przez pana zdania z pomocą poniższego słowniczka. Gdybym się bardziej postarał, pewnie udałoby mi się całkiem uniknąć złośliwości.

    Trybunał Konstytucyjny – instytucja pochodząca z czasów peerel, służąca jako ostatni hamulec bezpieczeństwa przy kontroli większości parlamentarnej przez Układ.
    Sędzia – funkcjonariusz partyjny powołany do pilnowania w sądownictwie interesów środowisk politycznych, które reprezentuje.
    Obecna opozycja – sfrustrowana grupa polityków, związanych z Układem, którzy nie mogą pogodzić się z porażką w demokratycznych wyborach.
    Dialog – wymiana konstruktywnych opinii na temat programu reform proponowanych przez środowiska grupujące przeciwników Układu.
    Kompromis – zmiana poglądów pod wpływem słusznej argumentacji.
    Dyktatura – wszelka władza, wobec której wyznawcy słusznych poglądów są w opozycji.

    No i dodatkowo.
    Układ – zorganizowane hierarchicznie, pod przywództwem byłych ubowców, środowiska beneficjentów poufnych porozumień zawartych w Magdalence.

    Granica pomiędzy patosem a groteską nie dla wszystkich jest równie oczywista, jak dla pana. A w demokracji pozbawionej wspólnej aksjologii prawdą jest to, w co akurat wierzy względna większość.

    A wywiad oczywiście, bardzo dobry, tyle, że dla pana Jakiego zupełnie pozbawiony odniesienia do tematu jego wypowiedzi. Za dużo “fałszywych przyjaciół”.
    Pozdrowienia 🙂

      1. Ojo jojo joj :(…
        Właśnie takiego kawonaławizmu chciałem uniknąć – emocje i epitety, obraźliwe porównania i wtłaczanie opisu rzeczywistości w najłatwiejsze schematy. Tak też można, tak również robi PiS. Zapewne jest to też jakiś sposób na odreagowanie.
        Ale dla mnie rzeczywistość jest dużo ciekawsza i bardziej subtelna. Gdyby ktoś pokusił się o rzeczową analizę porównawczą polskich propagandowych dialektów politycznych od początku XX wieku, byłoby to na pewno ciekawsze niż takie pospolite bluzganko od bolszewików po nazistów.
        Jedna z tych subtelnych różnic polega na tym, że “władza ludowa” była wprowadzona do Polski na ruskich bagnetach i na tychże bagnetach utrzymywana aż do swego końca. PiS nie ma takiego zaplecza, a sprawny historyk pewnie doszukałby się we frazeologii dzisiejszego obozu władzy również sporo z tego, czym karmiła społeczeństwo sanacja, a także Obóz Narodowy. Dlatego, mimo łatwości takich porównań, na pewno nie zgodzę się z tego rodzaju propozycjami. W moją wiedzę o świecie one raczej nic nie wnoszą.

          1. Znów mamy dobry przykład słowa typu fałszywy przyjaciel. Posługujemy się tu innym rozumieniem słowa “bolszewizm”. Dla mnie rewolucja i motłoch to zbitka o charakterze pleonazmatycznym. Co nie znaczy, że każdy rewolucjonista jest/był bolszewikiem (niektórzy n.p. byli jakobinami). A zatem, zgodziłbym się prawdopodobnie (z pewnymi ważnymi zastrzeżeniami) z opinią, że mamy tu do czynienia z jakimś typem rewolucjonistów. I dobrze rozumiem, że takie określenie nie pasowałoby do języka propagandy czy agitacji politycznej. Za to zdecydowanie lepiej nadawało by się do opisu rzeczywistości, czy do dyskusji na ten temat.
            Pozwoliłem sobie na odpowiedź, bo nie chciałbym, aby mój komentarz został zrozumiany jako akces do jakiejkolwiek grupy agitacyjnej.

            1. Uszczegółowię:
              Narodowy bolszewizm polska odmiana PiSlamizm, JakZaGierkizm.
              – ruch polityczny łączący w sobie elementy nacjonalizmu i bolszewizmu, przeciwstawia się liberalizmowi zarówno w sprawach ekonomicznych
              (element “lewicowy”), jak i sprawach obyczajowych (element “prawicowy”), dodatkowo opowiadając się za rewolucyjnym nacjonalizmem.
              Jest także silnie tradycjonalistyczny, nawiązuje do doktryny i obrzędowości katolickiej w odmianie dominującej w Polsce.

  3. Może i wierzy w to co mówi, ale Patryk Jaki należał do:

    -Młodych Konserwatystów (młodzieżówka PO),
    -PO, a na pewno był radnym z list tej partii,
    -PiS, najpierw radnym, później posłem,
    -Solidarna Polska,

    dla mnie jest klasycznym partyjnym karierowiczem, który wie jak się ustawić w życiu. Dorobił się już więcej niż ludzie z kilkudziesięcioletnim stażem pracy.

  4. Panie Krzysztofie!

    Dlaczego pisze Pan, że działania PO to całkiem inna historia. Gdyby tych działań nie było, a prezes trybunału nie bawiłby się w politykę, to pewnie nie byłoby żadnego problemu. A to, że posłowie w swojej większości nie odbiegają intelektualnie od średniej, więc przy oknie mogą siedzieć i głupoty w radiu czy telewizji opowiadać, to już dzieci wiedzą… czym tu się przejmować?

    Pozdrawiam ciesząc się, że Pan pisze. 🙂

    Jerzy Maciejowski

  5. Panie Jerzy,

    działanie PO to inna historia, ponieważ wszystkie, bez wyjątku, partie uchwalały ustawy niezgodne z Konstytucją, więc działanie PO jest “zgodne z polską normą”.

    PiS neguje wyrok TK, do czego nie ma prawa, a to jest novum.

    1. Panie Ajgorze!

      Trybunał Konstytucyjny ma zwyczaj wypowiadać się w sprawach, w jakich nie ma prawa głosu. Jak sejm podjął w 1992. roku uchwałę lustracyjną, to Trybunał Konstytucyjny nadał sobie prawo oceny tej uchwały z konstytucją. Od tego czasu Trybunał Konstytucyjny wypowiada się w różnych sprawach, które nie są materią jego pracy. Do takich zjawisk należy wybór sędziów. Trybunał jest od oceny zgodności ustaw z konstytucją, a nie od oceny ich stosowania. Od tego są inne sądy. 🙂 Zatem proszę nie pisać o nowej jakości, bo falandyzacja prawa w wykonaniu Trybunału Konstytucyjnego jest normą, a nie nowością, a wyrok wydany w materii nie podlegającej ocenie Trybunału Konstytucyjnego można traktować jao niebyły.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. “Trybunał jest od oceny zgodności ustaw z konstytucją,”

        Nie tylko, co łaskawie Pan pomija, bo tak Panu wygodniej. Maho zacytował ten artykuł precyzyjniej.

        Przyjmując pańską logikę, kolejny Sejm uchyli uchwałę obecnego Sejmu o powołaniu “pisowskich” sędziów TK, następny Sejm uchyli tę uchwałę itd. I Pan pisze o falandyzacji prawa? Falandyzuje PiS i to ostro.

    2. Panie Mahonie!

      Sprawdziłem, art 188, 7? i 5?. W żaden sposób nie da się z nich wysnuć prawa Trybunału Konstytucyjnego do oceny uchwał Izby Poselskiej Sejmu RP. 🙂 Proszę sobie poczytać. O tym, że przepisy te zaczęły obowiązywać 5 lat po falandyzacji z 1992. roku powinien Pan wiedzieć z poprzedniego wpisu.
      Czy może Pan wskazać gdzie w artykule 188. jest delegacja do oceny prawidłowości wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego? Bo może jestem ślepy i dlatego nie widzę.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. Jerzyku – Mahonów sobie szukaj gdzie indziej z łaski swojej. Razem ze swoim należnym szacunkiem. I doczytaj sobie trochę o odmianie imion.

        Co do meritum, to “Artykuł 188. Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach:[…]3. zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami,”

    3. Panie Mahonie!

      Co do odmiany imion, to Hugo – Hugonie!, zatem Maho – Mahonie! Nie muszę zaglądać do słownika poprawnej polszczyzny by to wiedzieć. 🙂

      Uchwała Izby Poselskiej Sejmu RP, nie jest aktem prawnym… Nie mówiąc o tym, że obecna konstytucja obowiązuje od 1997. a Trybunał Konstytucyjny uznał się za władny oceniać uchwały Izby Poselskiej Sejmu RP w 1992.

      Przytoczone brzmienie artykułu 188 nie mówi nic o zastosowaniu przepisów, a więc wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ta czynność nie jest przepisami prawa wydanymi przez centralne organy państwa, tylko ich zastosowaniem. Zatem cytat z konstytucji trochę nie na temat.

      Zanim zacznie się Pan ze mną spoufalać, proponuję się przedstawić i podać swój wiek. Obawiam się, że to ja mogę do Pana mówić „Mahonku!” ale tego nie robię, gdyż zostałem wychowany, w przeciwieństwie.

      Zatem łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. Jerzyku,

        Pozwól że skoro ty się do mnie zwracasz w sposób odbiegający od przyjętej normy, to i ja tymczasowo normy dot. sposobu zwracania się zawieszę na kołek.

        W sprawie imion, proszę jednak zajrzeć do słownika, bo może pamięć już nie ta. Nie każde imie kończące się na “o” odmienia się jak Bruno, Hugo, Iwo, Leo …. Przykłady: Bolko, Leszko, Giordano. Nie zawsze też wyraz np. Bruno odmienia się w Brunona, tylko wtedy kiedy jest imieniem. Nie wiesz Jerzyku czy na pewno Maho jest imieniem.

        Łączę sugestię żebyś wsadził sobie swój należny szacunek tam gdzie pan majster może pana pocałować z należnym szacunkiem.

    4. Panie Mahonie!

      Bolko i Leszko, to formy imion polskich w przeciwieństwie do Brunona, Hugona,itp. Natomiast Giordano jest obcy, ale ma inną ilość sylab. Zatem nie widzę by moje rozumowanie zostało obalone. Co do kwestii czy Maho jest imieniem, to sam Pan go używa w tej funkcji. To Pan dokonał wyboru…

      Odnośnie wyrazów należnego szacunku, to nie muszę Panu tłumaczyć, że nie ma czego wsadzać, bo trzeba by go znaleźć znacznie więcej niż się należy.

      I niech się nie unosi, bo mu żyłka pęknie i będzie rodzina miała problem.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. Jerzyku, a gdybym się nazywał Bruno (w sensie tak jak Giordano Bruno) i podpisywał się Bruno, to też byś do mnie się zwracał Brunonie?

        A gdybym był Pejo, Melo, Elo, Kolo?

        Mam wrażenie że jak tylko słowo którym ktoś się przedstawia kończy się na “o”, to automatycznie bierzesz je za imię pochodzenia germańskiego, jak dzieci w pierwszych latach szkoły biorą każde imię kończące się na “a” jako żeńskie.

        Tyle że to co przystoi dzieciom, nie przystoi komuś kto teleportował się wprost z XIX w do XXI, z pominięciem XX.

        Ponawiam sugestię żeby wyrazy należnego szacunku sobie wsadził.

    5. Panie Mahonie!

      Gdyby zwracał się Pan do mnie per „panie Maciejowski”, mógłby Pan założyć, że pomyślę, iż Pański pseudonim pełni funkcję nazwiska.

      Co do zachowania form grzecznościowych, to też wydawały mi się kiedyś zbędne. Niemniej, od czasu gdy dowiedziałem się, że Anglosasi zwracają się do wszystkich per „wy” to coś mnie oświeciło. Szczególnie gdy uświadomiłem sobie, że powiedzenie „panie h…u” jakoś nie brzmi, zaś „ty h…u” wielu przychodzi zbyt łatwo. Dlatego zamiast przyjąć Pańską konwencję „tykania” będę nadal łączył wyrazy należnego szacunku. Jeśli Pan pomyśli, to może Panu uda się wykombinować, co należy zrobić, bym zrealizował Pańskie życzenie. Wszystko w Pana głowie…

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. Jerzy, Jerzyku, Jurku … wydaje mi się że nie zrozumiałeś mojego pytania, więc zadam je trochę inaczej.

        Załóżmy że ktoś się nazywa Pazik i posługuje się pseudonimem Pazio. Albo Maciejewski który posługuje się pseudonimem Macio. Czy uważasz że właściwą formą odmiany byłoby w tym przypadku Pazionie, Macionie?

        1. Pani Maho!
          Ja wytłumaczę łopatologicznie.
          Jeżeli nie podoba się Pani domyślna odmiana Pani niezbyt popularnego w Polsce imienia to należy po prostu zaproponować poprawną. I dopiero jeśli interlokutor się nie zastosuje zacząć się złościć.

          Przez internet nie widać płci, wyrazu twarzy ani intencji. Trudno zgadnąć że męska odmiana imienia jest niewłaściwa.

          Pozostając z szacunkiem,

          1. Skąd pomysł że “Pani”? Wypraszam sobie.

            Nie chodzi o to że chodzi o żeńskie imie, chodzi o to że Jerzyk automatycznie stosuje do każdego pseudionimu kończącego się na “o” zasady które stosuje się tylko do niektórych imion pochodzenia germańskiego.

            Stąd pytanie naprowadzające – czy jakby się ktoś podpisywał Macio, czy prawidłową formą by było “Macionie”? Odpowiem sam sobie – oczywiście że nie. Podobnie jak niepoprawnie by było Bolko-Bolkonie, Pazio-Pazionie, Jerzo-Jerzonie, Jojo-Jojonie itd….

            Co do propozycji – to jakoś wszyscy sobie radzą z moim pseudonimem, tylko jakoś jeden Jerzyk nie potrafi i z wyżyn swej pychy mi się pcha z czerstwymi tekstami o należnym szacunku.

          1. Panie Eumenesie!

            To, że Jerzy odmienia się tak jak przymiotniki i wołacz jest taki sam jak mianownik, to nie znaczy, że się nie odmienia. Odmienia się jak najbardziej, więc Pański przykład jest kulą w płot…

            Łączę wyrazy należnego szacunku

            Jerzy Maciejowski

          2. Jerzyku,

            Nie znalazłem wyczerpujących materiałów online na ten temat, czekałem więc na chwilę wolną żeby wybrac się do offline biblioteki. Nie znalazłem chwili wolnej i pewnie nie znajdę więc musimy poprzestać na tym co mam online.

            A online mogę się tylko podeprzeć autorytetem Poradni Językowej PWN gdzie można przeczytać:

            Przede wszystkim jest problem ze sformułowaniem reguły, które imiona zakończone na -o mają być odmieniane z dodaniem elementu -n-. […]Znany poradnik O dobrej i złej polszczyźnie autorstwa W. Kochańskiego, B. Klebanowskiej i A. Markowskiego podaje, iż chodzi o nazwiska i imiona pochodzenia greckiego i łacińskiego, […]Jednak wśród przykładów autorzy wymieniają m.in. imiona Bruno i Hugo, które są pochodzenia germańskiego.
            Nie koniec na tym. Dociekliwy czytelnik mógłby spytać, jak w takim razie odmieniać na przykład imiona Pietro, Paolo, Pablo, które przecież także wywodzą się ze starożytnej łaciny. Dostrzegłem ten problem, pisząc Słownik imion, toteż zrezygnowałem z ogólnego charakteryzowania omawianych imion, wymieniając je, ponieważ można je scharakteryzować tylko przez wyliczenie.

            Z w/w cytatu można wywieść to że:
            – są imiona kończące się na “o”, których nie odmienia się przez dodanie końcówki “n”/”nie”,
            – nie ma reguły, koń jaki jest każdy widzi ale ciężko jest zdefiniować konia.

            Więc ja widzę mój pseudonim w grupie imion i pseudonimów takich jak Bolko, Grażko, Siewko, Macio, Bolo, Pejo, a także wspomniane wyżej Pietro, Paolo i Pablo, nie zaś w jednym szeregu z Brunonem, Hugonem, Iwonem, Scypionem i Apollinem.

            Jeżeli dysponujesz jakimś lepszym źródłem wiedzy które twierdzi że powinno być inaczej – proszę zacytuj bądź zalinkuj.

    6. Panie Mahonie!

      Może Pan kombinować jak koń pod górę, ale to nie znaczy, że ma Pan rację. Tak długo jak Pan używa swojego pseudonimu jako imienia, ja używam odmiany najbliższej do tej formy. Mam wrażenie, że jest Pan tak przekonany o swojej racji, że ma Pan kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem. No cóż…

      Ja wiem, co Pan usiłuje powiedzieć, równocześnie starając się mi dokuczyć. Pański problem. Każda akcja ma reakcję, co powinien Pan wiedzieć ze szkoły podstawowej. 🙂

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

  6. Pękła guma. Pierdolce ćwiczą pierdolca. Chyba trzeba będzie powołać komisje międzynarodowa tyko z kim, jak wszyscy po obrażani? Może Z bratnim Orbanem i ZbiR-em. A może z najbliższym ideowo Kimem, tym co to ma atom w beczce(jak marzenie Gierka i Zbafcy).

  7. Obawiam się, że jest trzecia, najbardziej prawdopodobna wersja zakończenia tego wywiadu. Pan Jaki mógłby stwierdzić iż PO nie odczuwała wówczas potrzeby wymienić w sposób ekstraordynaryjny sędziów gdyż miała pewność iż są oni gwarantem trwałości pookrągłostołowego układu. Na Pana uwagę, ze przecież pani Liszcz, pan Kotlinowski, mógłby Pan usłyszeć,ze przecież nie ma gwarancji , że byli “czyści” i że nie wiadomo co jeszcze w jakiejś szafie zostanie znalezione.. a jeśli nawet nie zostanie znalezione przecież mogło być zniszczone a to jest najlepszy dowód…. etc.itp.
    I sądzę, że pan Jaki w to wierzy. A jeśli nawet nie, to podobnego zdania jest znaczna część moich rodaków. O stopniu “rozchwiania” w postrzeganiu i ocenie rzeczywistości przez rodaków świadczą wyniki opisane w tym artykule: http://wyborcza.biz/biznes/1,150689,19713889,cbos-polacy-uwazaja-ze-500-zl-na-dziecko-jest-korzystne-dla.html#BoxBizLink
    Jak można jednocześnie uważać, że coś jest złe dla gospodarki i jednocześnie dobre dla społeczeństwa? To “rozchwianie” dotyczy zarówno gospodarki jak i polityki.

  8. W przypadku obu zamachów natrętnie przewija się nazwisko Sasin. Przypadek? Nie sądzę.
    Co do przypadków, przynajmniej jedno się wyjaśniło mieli internować Prezesa 1000-lecia ale przez pomyłkę internowali Wałęsę.
    Z tym że wszystkie papiery w jego przypadku były sfałszowane.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.