Retoryka wczesnego Gierka

Gdy parę lat temu prezes Jarosław Kaczyński ogłaszał Edwarda Gierka patriotą (choć z zastrzeżeniem), sądziłem, że to jednorazowy greps przedwyborczy. Jak to często bywa, gdy próbuję przewidywać przyszłość — myliłem się. W sferze propagandy PiS czerie z Gierka pełnymi garściami i coraz dosłowniej. TVPiS pieje o miliardach z planu Kaczyńskiego, PAD cieszy się, że “wracamy do dobrobytu”, lada chwila zaproszą nas do G8.

Gierkowska retoryka udziela się klakierom PiS obejmując wszystkie dziedziny życia. Dziś niejaki pan Wojciech Batug obwieścił na twitterze:

Niemieckie koleje osiągnęły dopuszczalny limit zadłużenia i brakuje im w tegorocznym budżecie 3 mld €. Tymczasem polskie koleje cieszą się z dynamicznego rozwoju. To kolejny wskaźnik pokazujący, że możemy dogonić Zachód.

Och, ach, o dalszy dynamiczny rozwój, dogonimy Zachód, a Niemcy bankrutują… Opatrzyłem tę ejakulację gierkowszczyzny dawką zimnej ironii, po czym ogłosiłem “Koniec częśc satyrycznej. Czas na meritum“. Parę następnych tweetów zbiorę tutaj, by łatwiej je było znaleźć. Myślę nie o tysiącach żadnych wiedzy czytelników, lecz o sobie: tt jest okrutnie ulotny mimo rozbudowanej wyszukiwarki, tu zaś wszystko znajduję szybko, łatwo i przyjemnie.

Pan Batug w serwsie linkedin przedstawia się jako Kierownik Zapewnienia Jakości. Jakość nie idzie w parze z precyzją, bo w tweecie nie wyjaśnia, z czym porównuje Detsche Bahn. Ma ona strukturę podobną do grupy PKP, ale powiększoną o lwią część przewozów regio w Niemczech (w Polsce robią to PR i spółki samorządowe) oraz S-Bahn (PKP obsługuje tylko gdańską SKM). Porównywać trzeba więc wyniki DB z PKP i Przewozami Regionalnymi:

Dystans jest więc ogromny i od lat się nie zmniejsza, choć pod względem tempa rozwoju DB są daleko za europejską czołówką. Dług DB jest istotnie astronomiczny (20 mld euro), ale żadnego limitu nie “osiągnął”, gdyż też od początku stulecia jest mniej więcej taki sam. To Bundestag w 2016 ustanowił limit równy wysokości długu. W budżecie DB niczego nie brakuje, w zeszłym roku byl nawet spory zysk. Co więcej, jest to zysk prawdziwy, w odróżnieniu od PKP i PR, które budżet dotuje kwotami pzekraczającymi znacznie ich zysk.

Niewesoło dla PKP wypada porównanie inwestycji w tabor (DB wydają na to 10-krotnie więcej). Wreszcie DB dziala na rynku już w sporej części uwolnionym, gdy PKP konkurencję ma tylko w cargo.

I tu, i na twitterze niemieckie koleje krytykuję często i gęsto. Pod względem społecznego image DB tkwi w miejscu, a PKP (choć to niemal wyłącznie zasługa PKP Intercity, w tym 60 pendolino, flirtów i dartów) ewidentnie zdobywa powoli sympatię podróżnych. Ale to za mało, by ogłosić dynamiczny rozwój i przekonywać, że Niemcy mogą się od nas uczyć, panie kierowniku zapewnienia jakości.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.