Raz a dobrze

Lubicie dawać się nabrać? Dziś pokażę wam, jak łatwo nabieracie się na slogany reklamowe kolei. Jakże często widzicie lub słyszycie, że z A do B można dojechać w zaledwie dwie godzinki, a połączeń jest codziennie 10 albo i 20. To zwykle wystarczy, byście uwierzyli, że te dwie godzinki odnoszą się do każdego z owych 10 czy 20 połączeń. Ba, pewnemu europosłowi wystarczyło to do napisania, że jechał pociągiem szybciej niż jechał.

Zacznę od Francji i jej sztandarowej linii TGV Paryż-Marsylia. Po otwarciu ostatniego odcinka w 2001 r. przez lata obowiązywał slogan “w trzy godziny”. Kłopot w tym, że choć TGV pędzi na tej trasie średnio co pół godziny, w sumie coś 40 par pociągów dziennie – taki “w trzy godziny” był tylko jeden. Kurs non-stop, odjazd z Gare de Lyon o 15:00, przyjazd do Marsylii 18:01. Pozostałe połączenia zatrzymywały się a to w Lyonie, a to w Valence, Avignon czy Aix-en-Provence i potrzebowały od 10 do nawet 35 minut więcej.

Z czasem, jak to bywa, przybywało ograniczeń prędkości z powodu drobnych uszkodzeń podtorza. Dziś ów jedyny TGV non-stop jedzie “aż” 3h11, więc Francuzi, chcąc to ukryć, przesunęli odjazd z Gare de Lyon na 15:07. Mniej widać. Średnia prędkość na trasie jest nadal imponująca, prawie 240 km/h, ale to już nie “trois heures“, to już prawie “trois heures et quart“.

A co tam na Wschodzie, Chińczyki trzymają się mocno? Ano, mocno na swej pokazowej linii Beijing-Shanghai, oficjalnie liczącej 1302 km. Choć gros trasy biegnie na estakadach i linia jest prosta niemal jak drut, jej długość zadziwiająco niewiele różni się od starej, krętej linii, więc w ów oficjalny pomiar słabo wierzę. Amerykańskie satelity mają jednak pewnie lepsze rzeczy do roboty niż badanie długości linii kolejowych w Chinach.

Dopóki więc MK z całego świata nie skrzykną się, by zrobić zrzutkę na odpowiedni moduł do satelity i jego wystrzelenie na orbitę (powinno się dać zrobić za $100,000) – zdani jesteśmy na dane oficjalne, równie wiarygodne, jak niemal wszystko, co chińska kompartia ogłasza publicznie. Czas 4h18 na jakoby 1300-kilometrowej linii, czyli średnio 292 km/h, to jeden z ważnych nurtów partyjnej propagandy o dominacji chińskiej (tu: ukradzionej) technologii.

Jak się jednak już domyślacie, wśród ok. 40 pociągów dziennie w każdym z kierunków, tylko jeden uzyskuje taki czas. Kolejnych kilka jedzie od 4h28 do 4h36, reszta, czyli 3/4, mieści się w przedziale 5-6 godzin, choć to nadal ta sama linia i takie same składy. Po pierwsze jednak zatrzymują się na kilku lub nawet kilkunastu stacjach pośrednich, po drugie jadą nie 350, lecz 300 km/h, by oszczędzać energię.

Podobnie np. ze słynnym Shanghai Transrapid, magnetyczną kolejką na lotnisko: tylko kilka kursów w porannym i popołudniowym szczycie rozwija prędkość maksymalną 431 km/h, reszta “wlecze się” 300 km/h, bo daje to ponad 50-procentową oszczędność energii. Chińczycy rzadko ujawniają liczby, ale liczyć potrafią.

A Ty? Ile razy dałeś się nabrać?

 

One thought on “Raz a dobrze

  1. jest nowy odcinek – https://www.youtube.com/watch?v=wrTDJbaxhOI – czyli dla tych, którzy nie subskrybują, nie klikają w dzwoneczki i na śmierć nikogo nie skazują … i w ogóle, … nie lajkują.

    tak sobie z rana zapodałem – https://www.youtube.com/watch?v=9cKcwwEZ9Kw – stare to. a to? – https://www.youtube.com/watch?v=mdwZV4Y95Nw – prawie, że się już przejadło. wdaje mi się, że teraz rządzi to – https://www.youtube.com/watch?v=Dji_km6UJvA – w pewnych kręgach oczywiście, choć trudno mi to dookreślić.
    … nie pójdę tam. nie dziś …
    … posprzątam dom.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.