Prawo wyboru

Ogólnie biorąc samoświadomość wielce nam wzrosła po 1989. Cenimy wolność i prawo wyboru. Jest jednak sfera, w której z owego prawa chętnie rezygnujemy — nawet nie chcąc wiedzieć, że jest jakiś wybór. To Internet.

Nie chce mi się dziś rozwijać tezy, że owczym pędem lubimy wspierać internetowe monopole, quasi-monopole czy oligopole, że sami godzimy się na szpiegowanie nas na codzień. Nie lubiliśmy Sowietów, ale kochamy Facebooka. Powiecie, że to porównanie od czapy? I tak, i nie, niestety.

Dziś chcę tylko wspomnieć o pewnej fatalnej modzie, która opanowała światową sieć: modzie na “integrację z Facebookiem”. Integrują się portale informacyjne, strony firmowe, platformy blogerskie, portale aukcyjne… Można już wpisywać się na różnych portalach wprost z fejsa, można przez fejsa allegrować. Teraz ten owczy pęd ogarnia banki, a moja indywidualna miarka przebrała się, gdy świeżo zamiar integracji z fejsem ogłosił “mój” mbank, w którym bankuję od lat i z którego jestem w zasadzie zadowolony.

Pal nawet diabli utratę kolejnego skrawka prywatności, choć przecież diabli wiedzą, jakich podrzuconych przez fejsa skryptów strony używają, by się “integrować”. W tej mierze bankowcom gotów jestem w miarę zaufać. Innym — niekoniecznie. Czego fejs dowiaduje się o tych, którzy nie mają fejsowego konta, ale logują się na “zintegrowanych” z fejsem stronach?

Rzecz ma jeszcze inny, całkiem przyziemny, techniczny i praktyczny wymiar. Chodzi o czas. Bądźcie łaskawi zauważyć, że coraz trudniej w Internecie o stronę, która nie łączy się z fejsem podczas ładowania. Jeśli macie włączoną tę funkcję, wejdźcie tu, tam i owam przyglądając się dolnemu paskowi przeglądarki. Czy to s24 czy allegro, onet czy amazon, cnn czy whitehouse.gov — niemal zawsze okaże się, że wśród mniej lub badziej licznych stron pojawiających się w procesie ładowania jest facebook.

Teoretycznie powinno to trwać niezauważalną chwilę. Bywa jednak, że serwery fejsa się przymulają. Wtedy możesz długo poczekać, zanim ujrzysz na ekranie pożądaną stronę — tylko dlatego, że “wisi” jakiś request do fejsa.

Wyrosłem już z czasów, gdy świadom braku innej możliwości stałem w kolejce w PKO, by wpłacić dychę na książeczkę.  Dziś, gdy córa wpada do mego pokoju, by zażądać kasy na jedną z miliona swoich niezaspokojonych potrzeb, przelew na jej konto (wliczając logowanie i wylogowanie) zajmuje mi średnio 10-15 sekund. Nie życzę sobie, by z powodu “integracji z fejsem” owa średnia wzrosła choćby dwukrotnie. A jest takie znaczące ryzyko.

Skoro mbank ma taki pomysł biznesowy, niech się integruje z fejsem i z kimkolwiek chce. Ale świadomym klientom niech łaskawie da możliwość wyboru, czy chcą z owej integracji korzystać, czy nie. Defaultowo niech sobie ona będzie nawet włączona — kliknę, co trzeba. Ale żądam prawa wyboru.

11 thoughts on “Prawo wyboru

  1. Należy wpisać *.facebook.com do adblocka – i problem znika. Poza tym zdaje się jest rozszerzenie do firefoksa które robi “facebookless network”. Ale nie próbowałem, rozwiązanie z adblockiem sprawdza się bez zarzutu.

      1. hymm … 3,2. bardzo jednak było wylęgnięte. gdyby nie to, to wspólnie z kombajnistą doszliśmy do wniosku, że byłoby około 4,5 a możne i więcej (ziemia klasa czwarto-piąta + nietrzymająca wody górka). człowiek (bardzo biedny – podobno dlatego, że niezaradny), który zabiera słomę (za dwa wozy końskiego obornika) ma radochę. spytał wczoraj, czy możne jeszcze trochę kosą popodkaszać, pograbić ściernisko – tyle pełnych wiech jeszcze leży … – pewnie, że tak … nawet trzeba.

        1. Prośba owego człowieka nie wynika może tylko z biedy… Moi dziadkowie , których było stać na utrzymanie jedynie jednej krasuli i dwóch świnek – a konia “pożyczali” od sąsiadów – nie tylko z biedy podnosili każdy kłos z pola… Robili to też z szacunku dla płodów ziemi…

          1. możliwe. o motywacje go nie pytałem. ucieszyłem się, bo serce mi płakało, gdy zobaczyłem ile się ziarna i słomy … mogło zmarnować.
            pamiętam … chodziłem (nie dawałem rady, czyli szybko padałem:) w takich grabiach szerokich na półtora metra, które nie miały trzonka tylko kabłąk, który przytrzymywało się pod pachami i zęby miały zrobione z odpowiednio wyprofilowanych dziesięciocalowych gwoździ – nie ostrych lecz zaokraglonych, czyli heja po ściernisku:) – miało być czysto … ni kawałka słomy, że o kłosach nie wspomnę.

  2. Mój “pisiak” zachęca do rejestracji na FB – bo tam jest warszawski.pis i chodzi o ruch w interesie. Ale moja miłość do PISu nie jest bezgraniczna i twardo odmawiam. Nigdy! Zwłaszcza, że mnie przerazili kiedyś mocno przysyłając zachęty przez miesiąc “zarejestruj się na FB, tam już są twoi znajomi i rodzina.I fruuu – 20 nazwisk z czego 19 trafnych

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.