PolityKKa

Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Mija 48 dni od reaktywacji mego bloga we własnej domenie. Żaden z ponad 90 opublikowanych dotąd postów nie traktował o PiS, nie skomentowałem ani jednej wypowiedzi prezesa. Dziś jest ten pierwszy raz, choć nie chcę analizować berlińskiej wypowiedzi szefa polskiego MSZ — nieważne bowiem, co zaatakowała dziś główna partia opozycji. Ważne, jak to zrobiła, jak robi to regularnie od 10 kwietnia 2010.

Prawo i Sprawiedliwość zabiło dyskusję polityczną w Polsce. Metodą ad extremum, ad absurdum sprowadziło ją do tworzenia listy osób, które powinny stanąć przed sądem na mocy cytowanego wyżej art. 127 kk, kto zaś zasługuje na akt łaski i ukarany ma być “tylko” za “zabór mienia publicznego znacznej wartości” itd.

Nie ma merytorycznego sporu o sposób badania katastrofy smoleńskiej, jest “serwilizm wobec Rosji”. Nie ma dyskusji o tym, co Polska może w sprawie Gazociągu Północnego, jest “kondominium rosyjsko-niemieckie”. Nie ma debaty o prywatyzacji, reformie oświaty czy służby zdrowia, jest “złodziejska wyprzedaż” itp. itd. Podobnie dziś nie ma nawet cienia próby rozmowy o tym, co Polska może włożyć do sporów o przyszłość UE i strefy euro. Jest tylko “IV Rzesza” i jak zwykle Trybunał Stanu.

Wszystko, co robi rząd, koalicja, prezydent RP, a często nawet prezydenci miast — to wg PiS, mniej lub bardziej wprost, zdrada stanu. To zbrodnie z art. 127 kk. Strzał z tak grubej rury wywołuje “adekwatne” reakcje i wręcz odwraca uwagę od treści ataku. Platforma ma oczywiście swoje zasługi w rozmydlaniu języka, ale to głównie dzięki PiS na polskiej scenie politycznej trwale zagościła tragifarsa.

54 thoughts on “PolityKKa

  1. Panie Krzysztofie samo PiS nie byłoby w stanie tej tragifarsy wpisac na trwałe a nasze życie , z resztą nie tylko w polityczne życie …
    PiS ma niestety wspólników … Po częsci każdy kto włącza się w naszą dyputę i nadużywa pewnych pojęć, stawia nieuprawnione symetrie albo chociażby bezrefleksyjnie kibicuje takim zachowaniom jest winny pomocnictwa czy wręcz współsprawstwa…
    Przeciż JK mówi to co mówi również dlatego , że wie iż są ludzie (i to całkiem sporo) którym to sie podoba… No tak .. A co jeśli Prezes to wszystko tak na serio ?

  2. Nadmiar zaslug. Doprawdy.

    Teza:… nieważne bowiem, co zaatakowała dziś główna partia opozycji. Ważne, jak to zrobiła, jak robi to regularnie od 10 kwietnia 2010 …. jest wcieleniem jednego z najwiekszych obciazen III RP. Nie jest patologia zadana i narzucona, jest – czego nie pojmuje – ponentynym wyborem.

    Tym samym zapraszam chetnych do kulturalnej dyskusji o zdrowotnych korzysciach z gwalcenia niemowlat. Zapowiadam, ze opinie politycznie niepoprawne i niegrzeczne bede niemile widziane.

    Tak wyglada drugi biegun ad absurdum, nazywa sie ad absurdum elegantiae.

      1. Otoz to. Brak skutecznosci to jedno.
        Dlaczego wystepuje? To drugie.
        Pan zdaje sie uwazac, ze przynajmniej czesc winy, o ile nie calosc bierze sie ze sposobu komunikowania swoich racji – nawet najpiekniejsza muzyka umyka gdy czlowiek ma leb 15cm od naglosnienia na pelnym regulatorze.

        Ja mowie: 1) powielokroc teza najpierw przyjeta buczeniem i oburzeniem za rok czy dwa okazywala sie prawdziwa tyle, ze juz znudzony piesnia lud wolal o nowa 2)co oznacza porownywanie i stawianie na jednej szali slowa- nawet niech niemadrego – z czynem tez glupim, tyle ze cichym? 3) wreszcie czlowiek gdy go pod stolem kopac w krocze wyglada na twarzy zawsze na nienaturalnie ozywionego

        Moj Boze przyjdzie mi dojs do wniosku, ze po 10 kwietnia w Polsce zmienilo sie to, ze sie PIS pogorszyl.

        Ale istotnie odwrocilem teze.

        1. Gdy sposób komunikowania racji jest absurdalny, trudno uznać, że jest bez znaczenia. A kwestia “słowa vs. czyny”? Owszem, odwrocę ją: stawianie przed TS za wygłoszenie PROPOZYJI ZMIAN jest wyjątkowo absurdalne.

          1. Absurdalnym bym go nie nazwal, niezrecznym pewnie tak, mocno w kazdym razie nieskutecznym.
            Wystapienia ministra, chyba ze – a wielu podziela ten poglad – uznamy go za niepowznego, to jednak inna jakosc. Ale tu tak czy siak duza zgoda, bo to dokladnie chwyta to – o co mi chodzi.

            Mmimo wsyztsko upieram sie, ze kilkuletnia poglebiajaca sie opozycyjnosc ma ciut mniejsza moc sprawcza niz kilkuletni, poglebiajacy sie udzial we wladzy. A gdy z tym sie zgodzic – jednostronne obarczenie opozycji wina za zamordowanie dyskusji moze prowadzic tylko do tego wniosku, ze opozycja zamordowala byt z gruntu zbedny, sztafaz wlasciwie, a pretensje mozna miec do niej tylko z powowdo estetycznych.

            I w ten spsoob, o ile pan sie z tym zgadza, obronilibysmy panska teze, ze opozycja dyskusje zamordowala, przyjmujac wszakze moja, ze rzeczywistosc jest zgola gdzie indziej.

          2. @ Krzysztof Leski / za wygłoszenie “PROPOZYCJI” zmian

            – jak będziesz się spodziewał karać za WPROWADZENIE zmian to może okazać się, że nie zdążysz…

            Casus: dezercja

            itd. …

            Pozdrawiam

            (jak czytam, gdy się z Atticusem przerzucacie argumentami o “odwracaniu kota ogonem”, to…hm… zaczynam się czuć zagubiony)
            😉

          3. “Gdy sposób komunikowania racji jest absurdalny, trudno uznać, że jest bez znaczenia.”

            Może warto, by część a href=”http://www.pozaschematy.pl/2008/08/05/dziecko-rodzic-dorosly-czyli-postacie-w-naszej-glowie/”>osób zapoznała się z tym, gdzie tkwi problem, jeżeli chodzi o komunikację.

            Pozdrawiam

        2. Ale przecież tu nie chodzi tylko o sposób komunikowania.

          Wyobraźmy sobie, że ma Pan dwóch znajomych. W pewnym momencie dowiaduje się Pan, że jeden z nich zdradził swoją żonę. Drugi przychodzi i zaczyna rozmowę z Panem od stwierdzenia, że Panów wspólny znajomy popełnił zbrodnię i właściwie to powinno się go rytualnie ukamienować. Na pańską uwagę, że bez przesady, postąpił źle, ale żeby ukamienować dostaje Pan pełną wyrzutów odpowiedź, że jest Pan łajdakiem, bo broni Pan zbrodniarza. Czy to będzie wyłącznie kwestia komunikacji?

          Problem polega na tym, że można się zgadzać z tezą, że ktoś postąpił źle robiąc X, a zarazem nie zgadzać się z absurdalnie drastyczną klasyfikacją X. Zjawisko opisane przez KL polega na tym, że PiS od dłuższego czasu każde takie X w wykonaniu rządzącej partii klasyfikuje na krańcu skali, a dodatkowo krytykuje tych, którzy z tak ostrą klasyfikacją zgodzić się nie chcą, przyjmując postawę “z nami albo przecież nam” – innymi słowy, przekładając to na nasz przykład – albo jesteś za ukamienowaniem znajomego, albo popierasz zdradę małżeńską.

          1. Ok, ale moze by jeszcze zapytac zdradzonej zony? I zbadac jej sposob komunikowania o zdradzie.

            Z tym, ze PIS tak sie zachowuje- tj. dopatruje sie kwalifikowanych postaci zla w zle – w sumie nie polemizuje. Pis robi tak z sobie wiadomych powodow, racjonalnych i mniej racjonalnych. Tymi drugimi sa emocje w PIS, czy upodobania. Tymi pierwszymi jest strategia zaplatujaca sie czesto w taktyke i biezaczke, gorzka w sumie opozycyjnosc, wreszcie proba komunikowania sie ze spoleczenstwem nie via “Po w mediach”.

            Nie zmienia to jednak na jote metafizyki. A ta jest w panskim przykladzie taka, ze zdrada jest zlem. Byc moze nie zaslugujacym na galery, ale zlem. I teraz fakt trudnego skadinad wymierzenia zla w zdradzie w populacji estetycznie przegietej zawsze bedzie dawal nieodmiennie lepszy wynik tym, ktorzy w koncu zdrade rozgrzesza. No tak juz po prostu jest, ze wolimy, czy ludzie wola, w swej ogolnosci sluchac kogos kto posluguje sie kwalifikacja lagodna niz ostra. Gdy rozpisac to na 1000 zdrad w tysiac dni, z tysiacem wariantow – wtedy rozmawiamy o duzych polaciach zagregowanego zla.

            Obrazowo wyglada to tak, ze potrafiacy lgac w zywe oczy Kalisz bedzie wygrywal z Mariuszem Kaminskim. A ja sie zapytam, ktoremu by pan oddal na 10 minut portfel?

            I rzecz w tym, i z tym polemizowalem – ze podkrecanie decyzyjnego softwareu spoleczenstwa na wysokie tony estetyczne, co skutkuje tym, ze przasne basy sa tym przasniejsze – jest po prostu niewlasciwe.

          2. No ale dla mnie to w ogóle nie jest kwestia estetyczna. Pisze Pan o pożyczaniu portfela – problem polega na tym, że uczciwość to nie jest jedyne (ani rozstrzygające) kryterium, wedle którego oceniamy czy to ludzi, czy to polityków.

            Gdyby stosować analogię ze znajomymi – PiS jest typem znajomego, który jest uczciwy w kategoriach czysto finansowych, ale jak mu się w czymkolwiek sprzeciwię, to nagle obróci się w 100% przeciwko mnie i zacznie mnie zwalczać wszystkimi możliwymi metodami (jeszcze racjonalizując to tym, że wszyscy są przeciwko niemu, więc musi się bronić).

            Nawet w kategoriach uczciwości – PiS nie jest dla mnie partią uczciwą, bo dla mnie uczciwość ma więcej wymiarów niż ten, czy ktoś mi nie ukradnie pieniędzy. Na przykład to, czy ktoś jest wobec mnie szczery, czy próbuje wyjaśnić nieporozumienia przed poddaniem kogoś totalnej krytyce itp. No i dla mnie hipokryzja to też brak uczciwości. Podam przykład ze sfery mi bliskiej – PiS z jednej strony trąbi o konieczności odnowy moralnej środowiska akademickiego, z drugiej strony ma w swoich szeregach (chociażby w kandydatach na posłów) osoby, które znane są z pogardliwego i przedmiotowego traktowania studentów. Innymi słowy, okazuje się, że tak niby mocno podkreślane kryteria moralne to fikcja, bo w momencie, kiedy naukowiec z tytułem profesorskim zaczyna popierać PiS, to nikt nie pofatyguje się, żeby dowiedzieć się, jaką rzeczywiście postawę moralną prezentuje ta osoba (wystarczy krótka kwerenda forów internetowych, żeby się tego dowiedzieć), tylko istotniejsze jest, że to jedna z “naszych”.

            Tego rodzaju kontrast (pomiędzy z jednej strony, niezwykłym pryncypializmem moralnym i traktowaniem wszystkich przewin drugiej strony jako zbrodni, a z drugiej strony, tego rodzaju hipokryzją) jest szczególnie drażniący i szczególnie odstręcza od PiSu wiele osób.

          1. Ok, uzywa pan slowa absurd operujac kwantyfikatorem “w kazdej”. To ja zapytam w kazdej? A moze w 20%? A moze w 9%? A moze w 78%?

            Ja nie wiem, ale nie w kazdej.
            Domyslam sie, ze na panski gust za duzo.

            I nawet byc moze mialby pan racje, ale jej tu nie wylozyl. Bo jest mozliwy taki scenariusz, ze w – zalozmy w 100 swoich wystapieniach mowiac haslowo PO zdradza racje stanu. I mozliwy jest taki, ze PIS zarzuca PO 100 zdrad, gdy tymczasem nie bylo zadnej.

            Ale zeby rozstrzygnac – bylo nie bylo – rzezc duzej wagi, tj. czy rzad zdradza racje stanu, albo czy opozycja az tak grubo sie myli, trzeba by te 100, a przeciez mnmiej tego jest – spraw wyjasnic jedna po jednej.

            Tymczasem pan zaproponowal, co swietnie dziala na znuzonych metode taka oto: Nie mozliwe jest zeby az 100 razy PO zdradzila, bo dopatrywanie sie zdrady we wszystkich propozycjach jest absurdalne.

            Wiem, ze pana nuze, a jest to ostatnia rzecz na ktora mam ochote, ale naprawde uwazam, ze PO wie o ludziach cos czego nie wie nikt. Mianowicie, ze jak sie udalo nie wpasc kradnac pierwsze 10 razy, to mozna krasc na potego, bo przy 1000 kraziezy sie powie: no zglupielisccie? Oskarzacie nas o 1000 zlodziejstw???? Toz to jakas kosmiczna bzdura.

            A rzecz w tym, ze po 10.4.2011, skoro pan zaproponowal te date, w moim przekonaniu PO prowadzila polityke katastrofalna – a czy ktos ja nazywa zdrada, czy sukcesem, norma europejska, czy pobytem w studni – nie ma znaczenia.

            II. A teraz skrocona wersja alternatywna odpowiedzi:

            Jest mniejszyjm absurdem niz jedna, jedyna zdrada racji stanu jaka sie wydarzyla, jesli sie wydarzyla. Czy zatem taka zdrada racji stanu miala miejsce?

        3. @Atticus
          “1) powielokroc teza najpierw przyjeta buczeniem i oburzeniem za rok czy dwa okazywala sie prawdziwa”

          Dawaj, dawaj te tezy Kaczyńskiego, które przyjęte się okazały. Dawno już się nie śmiałem ze Światłych Myśli i Analiz Wielkiego Stratega, Parę Ruchów Do Przodu Na Szachownicy, Żelaznego Kanclerza… Jakoś tak pokryło się to żenująco grubą warstwą kurzu.

  3. Możnaby powiedzieć że taki psi urok populistów, gdyby potłumaczyć z języków obcych populistów z Austrii czy Holandii to zapewne pokazałyby się podobne kwiatki. Nasza specyfika to jednak niestety to ze tam populiści pominąwszy sytuacje pojedyncze i wyjątkowe dostają swoje 10% od miejscowych czytelników tabloidów i nikt się z nimi na scenie politycznej za specjalnie nie liczy, a już na pewno nie mają istotnego wpływu na jakość debaty publicznej. U nas populiści-demagodzy ją zdominowali.

    A poza tym ktoś ostatnio powiedział że wraz z Alikiem zmarły w Kaczyńskim ostatnie ludzkie uczucia i coś w tym jest na rzeczy.

        1. Jestem zagorzałym kociarzem i bardzo przeżywam sprawy moich kotów, ale nie odważyłbym się tego porównywać z odejściem bliskiego człowieka. W środku mogę nawet to tak czuć, ale publiczne użycie słowa “trauma” bez przymiotnika “mała” wydawało mi się przesadą ocierającą się o bluźnierstwo.

  4. @ Pwilkin

    jesli nie jest to dla pana kwestia estetyczna, to czesc z mojego argumentu mija celu. Zgaduje zatem, ze to jak ktos reaguje na zlo – czy w pana przekonaniu halasliwie, czy no tak na “brata late” nazwijmy to- jest kwestia pragmatyczna, decydujaca o mozliwosci rozstrzygniecia tej konkretnej sytuacji, z kazdym z nich. Ok – tu nie potrafie panu nic poradzic, bo z jednym z nich najwyrazniej sie panu lepiej dogadywac – i ja to szanuje- choc zauwazam, ze zwielokrotnione utrudnia np. moje wybory. Ale sie z tym godze.

    Portfel byl figuratywny.

    Uczciwosc jest cecha ludzi, ale nie organizacji, panstw, czy jako ostatnie chyba partii politycznych.
    PIS trabi o koniecznosci odnowy moralnej – bo trzeba moralnie akademikow odnowic. Tyle. Czy sa tam osoby przedmiotowo traktujace studentow?
    A czy wszyscy studenci sa warci podmiotowego traktowania? Nie sadze.
    Na to nie ma dobrej odpowiedzi. Po prostu.
    Przykro mi, ale mala dla mnie sile ma argument, ze w polskim swiecie akademickim, ludzie ktorzy znalezli sie na listach Pis, po kwerendzie forow interentowych okazali sie traktowac swoich studnetow niepodmiotowo. To niech ci studenci ida pod skrzydla reszty. Nic innego wymyslic tu nien potrafie.

    Byc moze dla pana jest. Ale ta panska cehc powoduje, ze druga strona zaczyna sie szczycic swym zepsuciem.
    Wole pierwsze. W seferze publicznej to zdecydowanie lepsza postawa.

    1. @Atticus
      “Uczciwosc jest cecha ludzi ()
      PIS trabi o koniecznosci odnowy moralnej”

      To jest chyba najśmieszniejsze. Ludzie z przytłaczającą większością (w polityce) wyroków za kłamliwe pomówienia (to najlepsze kryterium, najbardziej obiektywne) biorą się za “odnowę moralną”! Z prezesikiem na czele 🙂

    2. Zgaduje zatem, ze to jak ktos reaguje na zlo – czy w pana przekonaniu halasliwie, czy no tak na “brata late” nazwijmy to- jest kwestia pragmatyczna, decydujaca o mozliwosci rozstrzygniecia tej konkretnej sytuacji, z kazdym z nich.

      Nie. Odrębną kwestią jest reakcja na zło, odrębną – klasyfikowanie owego zła. Tak na serio – chciałby Pan mieć jako znajomego człowieka, który każdy czyn niemoralny (oczywiście nie we własnym wykonaniu) piętnowałby jako zbrodnię? Ze wszystkimi tego praktycznymi konsekwencjami?

      Uczciwosc jest cecha ludzi, ale nie organizacji, panstw, czy jako ostatnie chyba partii politycznych.
      PIS trabi o koniecznosci odnowy moralnej – bo trzeba moralnie akademikow odnowic. Tyle. Czy sa tam osoby przedmiotowo traktujace studentow?
      A czy wszyscy studenci sa warci podmiotowego traktowania? Nie sadze.
      Na to nie ma dobrej odpowiedzi. Po prostu.
      Przykro mi, ale mala dla mnie sile ma argument, ze w polskim swiecie akademickim, ludzie ktorzy znalezli sie na listach Pis, po kwerendzie forow interentowych okazali sie traktowac swoich studnetow niepodmiotowo. To niech ci studenci ida pod skrzydla reszty. Nic innego wymyslic tu nien potrafie.

      Wie Pan, bo tu nie chodzi o “niepodmiotowe traktowanie” w rodzaju zbyt wymagającego prowadzącego, który nie chce studentowi pójść na rękę i zrobić trzeciego terminu egzaminu. Chodzi o sytuację, w której prowadzący przedmiot a) z powodu wyłącznie własnych sympatii i antypatii odmawia studentowi prawa uczestnictwa w egzaminie, b) odmawia studentowi prawa wglądu do własnej pracy i możliwości porównania jej z pracami innych studentów, c) odmawia podania czytelnych kryteriów oceny, d) za pomocą własnego umocowania instytucjonalnego próbuje wpłynąć na wniosek dotyczący powołania egzaminu komisyjnego z przedmiotu oraz e) zmusza swoich podwładnych, aby nie udzielali studentowi pomocy w przygotowaniu się do takiego egzaminu. Innymi słowy, typowe działanie dla sitwy, którą PiS rzekomo tak zwalcza. To jest tylko jeden przypadek, rządy PiSu, zwłaszcza w kontekście obsady spółek skarbu państwa, obfitowały w więcej takich. Dlatego ja zwyczajnie PiSowi nie ufam – bo ja nie wierzę, że oni chcą usunąć jakikolwiek układ, tylko że chcą zastąpić układ “nie-swój” układem “swoim”, niczym w “Nie-Boskiej Komedii”.

      Widzi Pan, dla mnie uczciwość jest kategorią cholernie ważną. Obecnie jestem u progu kariery naukowej i bardzo bym chciał, żeby dano mi szansę wykazania się na bazie kryteriów wyłącznie merytorycznych. Problem polega na tym, że PiS mi tego nie oferuje. Kaczyński podkreśla konieczność odnowy moralnej na uczelni – ale ja obserwuję życie uczelniane i widzę właśnie po takich przypadkach, jak opisywana osoba – poseł PiS, że taka “odnowa moralna” poskutkowałaby tym, że na uczelni zatrudnieni zostaliby słuszni ideologicznie protegowani “moralnie odnowionych”, a moimi publikacjami czy wystąpieniami konferencyjnymi pies z kulawą nogą by się w tym kontekście nie zainteresował. Także dziękuję bardzo za taką “rewolucję moralną” i taką “partię uczciwych”.

      1. Namnozylo sie nam watkow. Bede sie zatem skracal, ale i wydluzal.

        1.Wole takiego znajomego, niz takiego ktory mnie okrada.

        2. Z punktu widzenia studenta znam az nazbyt dobrze polskie uczelnie. Znam i niepolskie. Pierwsze sa zle, drugie dobre.

        Hmm. Jesli tak moge powiedziec, to co pan mowi przypomina mi to co mowi moj Ojciec, a co ja nazywam choroba. Moj wielce szanowny Ojciec pamieta mgliscie Bieruta, dobrze Gomulke, Gierka, Jaruzelskiego, plejade efemerycznych mniej lub bardziej premierow i prezydentow takich jak Olek i Bolek, ludzi wyroslych z PZPR do ktorego wstepowali hurtem w 1968.Widzial krew na ulicach, widzial i zlodziejstwo, ktore bylo tak duze, ze paralizowalo. A jednak jest dosc spokojnym czlowiekiem. Niezdrowo sie podnieca na dzwiek nazwiska “Kaczysnki”. Podnieca sie niezdrowo na mysl o czyms co trwalo raptem 2 lata circa.
        Nie podnieca sie na fakt, ze mu zycie spierdolily PGRY, stan wojenny, czy nedza PRL, nie martwi go fakt, ze po calym zyciu ciezkiej pracy jego przelozenie na rzeczywistosc jest takie, ze kacyk z powiatu moglby w tym zyciu dosc namieszac. I z tego wzgledu ja u niego diagnozuje te wlasnie spoleczna chorobe objawiajaca sie w zachwianiu proporcji.

        Jesli jest pan u progu kariery akademickeij, a ma pan tyle goryczy do Pisu. To znaczy, ze cierpi pan na te sama chorobe – tak to widze.
        Cierpia na nia bloger Gnom, ktory zbliza sie do tego, ze ma pretensje do Napoleona, ze wielu na umyslie slabszych po dzis dzien wydaje sie, ze sa Napoleonami.
        Zycze panu wielu sukcesow w pracy akademickiej, a jak sie nie uda – bedzie pan mial na kogo zwalic wine.

        Ja zaczynam rozumiec, ze PIS jest genialny, gdyby nie istnial, nalezaloby go wysmyslic – bo bez niego nie mozna sie w Polsce obejsc.
        A jesli jest pan wrazliwy na uczciwosc, to, na tyle na ile moja skromna wiedza wystarcza – fatalnie wybral pan sobie zawod.

        1. Wole takiego znajomego, niz takiego ktory mnie okrada.

          Postaram się o najlepszą analogię, która ilustruje moje podejście do tematu. Ma Pan się zatrudnić w firmie. W jednej z nich szef to cwaniak, który będzie wykorzystywał swoją przewagę na niekorzyść pracownika w drobny sposób – tu obetnie premię przy byle pretekście, tam “zapomni” wypłacić pensję w terminie etc. W drugiej firmie szef jest pryncypialnie uczciwy – poza tym, że przy pierwszej poważnej różnicy zdań wywali Pana z pracy na bruk i wystawi wilczy bilet, rozgłaszając o Panu wszem i wobec, że jest Pan leniem i krętaczem. Gdzie Pan wolałby się zatrudnić? Bo ja jednak u tego pierwszego.

          Jesli jest pan u progu kariery akademickeij, a ma pan tyle goryczy do Pisu. To znaczy, ze cierpi pan na te sama chorobe – tak to widze

          Widzi Pan – kopiuje Pan PiSowską narrację, zgodnie z którą, jeśli ktoś jest niechętny wobec PiSu, to ma do niego “tyle goryczy”. Nieprawda. Ja nie mam do PiSu “tyle goryczy”. Ja doskonale wiem, kto rozwalił polskie uniwersytety, skutki upchnięcia partyjnych nominatów PZPRowskich na uczelni widzę od dziś i pośrednio odczuwam na własnej skórze. Tyle tylko, że teraz nie rządzi PZPR – rządzi, w zależności od wyników wyborów, PO lub PiS. Więc ja nie oceniam odpowiedzialności PiSu za stan polskich uczelni, tylko ich program naprawczy. I moim zdaniem, popartym właśnie obserwacjami takimi, jak zaprezentowana powyżej, ten program jest skrajnie zły – bo nie naprawi patologii, tylko zastąpi je innymi, a będzie robiony pod hasłem “ostatecznego zerwania z patologiami”, więc po jego wprowadzeniu szansa na _rzeczywiste_ rozprawienie się z patologiami bardzo się oddali.

          Zycze panu wielu sukcesow w pracy akademickiej, a jak sie nie uda – bedzie pan mial na kogo zwalic wine.

          Cóż, nie jestem prezesem Kaczyńskim – nie szukam przede wszystkim pretekstu, żeby na kogoś innego zwalić winę na własne niepowodzenia (i kandydatów na winnych). Nie planuję zresztą winić PiSu za patologię na polskich uczelniach, bo partia ta z przyczynami tej patologii nie ma, jak słusznie Pan zaobserwował, wiele wspólnego. Zamierzam natomiast tak, jak jest mi to dane (czyli głosem w wyborach) uniemożliwić im próby dokonywania “rewolucji moralnej” na uczelni.

          1. Przepraszam za spozniona odpowiedz. Przyznam panu racje w tym, ze dosc konsekwentnie broni pan swojego stanowiska – tym samym, w moim odczuciu zawojowujac jakas tam przestrzen.

            Zgodze sie z analogia. I domyslam sie, ze w ogromnej wiekszosci ludzie wlasnie tak wybieraja. Do czasu kiedy po kawalku cwaniak obetnie im ciut za duzo. To wtedy zwracaja sie do kogos bardziej pryncypialnego.

            Nie, nie kpoiuje narracji PIS o goryczy – tylko tyle wyczytalem z panskich slow o swiecie akademickim i spolkach skarbu panstwa i nalozylem to na nie ttajemna przeciez wiedze o tym jakie sa praktyki na uniwersytetach i w spolkach po to by porownac nasilenie zjawisk – i co do intensywnosci, i co do trwanai w czasie. natsepnie skonkludowalem. Jesli widze gdy ktos prowadzi racjonalne rozumowanie dochodzac do wniosku, ze po jednej stronie jest 5 a po drugiej 10 i wybiera 5, to uwzam, ze kompenuje roznice emocja. I to nie jest zarzut nawet. Choc czasem pewnie tak.

            Stwierdzam zatem, ze nie zgadzamy sie co do naprawy patologii na poslkich uczelniach.
            Itsotnie nie rzadzi PZPR. Nie jestesmy takze w okresie kredy, a jednak ciagle jest wszedobylska.

            Prezes Kaczynski ma akurat sporo powodow, zeby szukac winy takze poza soba. Coz, trudno mi zyczyc powodzenia w panskim przedsiewzieciu wyborczym, w szczegolnosci, ze mam klopot z jego przyswojeniem, ale tu kazdy wybiera za siebie.

            Mi juz zmiana na polskich uczelniach nie pomoze. Mlodszym zycze szczescia.

  5. Prawo i Sprawiedliwość zabiło dyskusję polityczną w Polsce.

    Najlepszy dowód, to ta nieszczęsna preambuła:
    Mija 48 dni od reaktywacji mego bloga we własnej domenie. Żaden z ponad 90 opublikowanych dotąd postów nie traktował o PiS, nie skomentowałem ani jednej wypowiedzi prezesa.

    Nikt by nie pomyślał, żeby się tak zaasekurować na wstępie wypowiedzi o dowolnym innym polityku, ale pisać o Prezesie, to jakby przez e-mail wydawać instrukcje osobie rozbrajającej granat. To jest paranoja, że trzeba wsadzać we własne teksty takie “bezpieczniki” i to prewencyjnie, jeszcze zanim ktoś przyleci z narzekaniem, że PiS przecież nie rządzi, a Leski ciągle tylko krytykuje opozycję, a to rząd trzeba piętnować. Albo cuś w ten deseń.

    Innym szaleństwem jest, że wystarczy napisać wielką literą słowo “prezes” i już wszyscy wiedzą, o kogo chodzi.

    1. @gnom – nie trzeba i nie o bezpiecznik chodzi, lecz po prostu informację dla rzadszych gości, że to nie miejsce kaźni PiSu. Tych, którzy twierdzą, że “Leski ciągle tylko…” – i tak nic nie przekona, co najwyżej posty krytyczne wobec rządu nazwą kamuflażem.

      1. “po prostu informację dla rzadszych gości, że to nie miejsce kaźni PiSu”
        W jakim celu?
        Trwam przy swoim – to jest trauma po S24 🙂

        Tych, którzy twierdzą, że “Leski ciągle tylko…” – i tak nic nie przekona
        Ale może przynajmniej nie przyjdą robić syfu.

          1. Do pisania “na swoim” też trzeba przywyknąć 😉

            BTW, nie wiem, jaka dla Pana różnica w pisaniu, ale czyta się znacznie lepiej. No i wreszcie można spokojnie zajrzeć w komentarze i nie trzeba potem brać coś na żołądek i opatrywać obolałego od scrollowania palca.

          1. @ Krzysztof Leski/ “karać”

            …mais non!
            Nie o proponowanie się oburzam, tylko o to czy Rady-swej-Sławie Sikorski aby nie przekroczył swoich kompetencji – startując z takimi propozycjami.

            Jakieś takie staromodne pojęcia jak “racja stanu”, na przykład?

            A poważnie – doceniam twoją bonafidencję, ale… możemy nie zdążyć.
            Jak widzę te jego kratkowane koszule i słucham wersów płynących znad ich kołnierzyka, to przestaję czuć się podmiotem naszej suwerenności.

            Na szczęście masz koty….
            😉

          2. Wątpię, by składając propozycję polityczną dotyczącą UE można było przekroczyć jakiekolwiek kompetencje. Owszem, JK oświadczył, że słowa Radka “nie mają podstaw w konstytucji ani ustawach”. Sorry, to bełkot.

  6. Na potwierdzenie notki, błyskawicznie pojawiło się w pisowskiej narracji Prawo Godwina: jakiś pomniejszy pisiołek (zdaje się Brudziński) palnął “gwarantem polskiego bezpieczeństwa jest powrót do IV Rzeszy”.

    Nie wiem do czego nawiązywał, do III Rzeszy czy do IV RP 🙂

    1. Nie przepadam za Brudzińskim, ale marzę sobie (pewnie naiwnie), że ten blog będzie wolny od epitetów typu “pomniejszy pisiołek” 🙂 Bez względu na emocje, jakie budzi greps o IV Rzeszy, jeden z największych absurdów współczesnej polskiej polityki.

      1. “ten blog będzie wolny od epitetów typu “pomniejszy pisiołek””

        Postaram się też 🙂

        “Bez względu na emocje, jakie budzi greps o IV Rzeszy, jeden z największych absurdów współczesnej polskiej polityki.”

        Ten absurd goni ostro kolejny – Ciciolina: “Tak odczytuję ten apel ministra Sikorskiego, żeby oddając znaczną część uprawnień de facto Berlinowi, jeżeli postuluje wprowadzenie jednolitej unijnej listy wyborczej w wyborach do europarlamentu, to będziemy mieli w Parlamencie Europejskim różnego rodzaju Ciccioliny”.

    1. A jak ładnie się odwinął:

      “…Jarosław Kaczyński nie jest politykiem, który w jakikolwiek sposób może wiarygodnie kogokolwiek pouczać w kwestiach dotyczących pozycji Polski w Europie, suwerenności czy podmiotowej polityki. Dlatego nie jestem w stanie przyjąć jego oświadczenia na poważnie.”

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.