Podróż w czasie

Taka gratka trafia się raz w roku. Piszę z prędkością światła. A nawet większą, bowiem post ten pisać zaczynam 26 października o 2.45, a opublikuję… pół godziny wcześniej. Zakładając, że pisanie zajmie mi pół godziny.

Zmieniamy czas na zimowy, a głosy, by sezonowe zmiany porzucić, są jeszcze słabe. Stoją jednak za nimi argumenty gospodarcze i społeczne na tyle mocne, że sądzę, iż w najbliższych latach spór ten stanie na forum publicznym i politycznym. I to od razu jako jeden z najgorętszych.

Politycznym, bo decyzję podejmować musiałby Sejm, jako że rzecz jest uregulowana ustawowo. U nas i niemal wszędzie tam, gdzie czas się zmienia. Najgorętszych, bo pojawi się problem: jaki czas ma się ostać jako całoroczny, letni czy zimowy? Pytanie poważne,tradycja (czasem “historycznie oryginalnym” jest zimowy) nie wystarczy.

Rezygnacja z czasu letniego oznacza, że w środku lata wcześniej robiłoby się jasno, wcześniej też zapadałby zmrok. Natomiast rozciągnięcie czasu letniego na zimę sprawiłoby, że w Święta jasno byłoby dopiero około dziewiątej, ale ciemno – dopiero o piątej po południu. Dla warszawiaka dużo sensowniejsze jest to drugie: tu mało kto zaczyna pracę o szóstej, a i takich, co mają na ósmą, coraz mniej. W wielu dużych miastach — podobnie. Ale w mniejszych byłby to dla wielu casus belli. A jest jeszcze multum innych przyczyn, dla których problem podzieli Polaków.

Tak, padną w tej debacie zarzuty zaprzaństwa i zdrady, hasła o Polsce “A”, “B” i “C”, wrzaski o “niepolskich interesach”. Będzie się działo. Nie tylko u nas zresztą. Strach się bać.

27 thoughts on “Podróż w czasie

      1. Panie Krzysztofie!

        Nie śledziłem tego wątku, dlaego odpowiadam dopiero teraz.

        Strefy czasowe, to uśredniony czas asrtonomiczny dla pewnego wycinka globu. Gdyby podejść do tego matematycznie, to co 15° rozpoczynałaby się nowa strefa czasowa. Niezależnie od tego, od jakiego południka by rozpocząć to odliczanie stref czasowych, w wielu przypadkach granica by przechodziła przez miejscowości, czy domy, a z pewnością przez jednostki administracyjne. By tego uniknąć, „dopasowuje się” granice stref do granic administracyjnych. W przypadku polski odległość od granicy wschodniej do zachodniej to mniej więcej 15°, więcmożna naciągnąć zarówno czas letni jak i zimowy jako właściwy. Niemniej czas strefowy Berlina, nie jest naszym czasem strefowym, a jest to czas zimowy.

        Południe wyznacza górowanie słońca, więc manewr z przestawianiem strefy czasowej ma swoje granice.

        Pozdrawiam

        Jerzy Maciejowski

        1. Nie ma słońca – jest zimniej.
          Na południu nie ma to większego znaczenia bo noce też są ciepłe ale u nas bywa różnie.
          Dlatego na południu ludzie funkcjonują po zmierzchu.

          U nas nie bardzo, warto więc przedłużyć dzień…

          1. Kiedy u nas bywa różnie, tj jest jesień w lecie, to ta godzina jasności (bo trudno nazwać to słońcem w sensie termicznym) niczego nie ratuje. Zaś kiedy jest normalnie – to w nocy spokojnie się da balować, a na pewno między 22:00 a 23:00 nikogo w lecie mróz do domu nie wypędza.

            1. Moim zdaniem ratuje – tzn. dopóki jest jasno to ludzie nawet jak jest zimno to zakładają kurtkę i funkcjonują. Jak jest ciemno to idą spać.

              Na południu ludzie funkcjonują inaczej. Gdy byłem w Damaszku nawet gdy było ciemno (20-24) place zabaw były pełne rodziców z małymi dziećmi. We Włoszech czy w Hiszpanii albo na południu Francji ulice po zmroku są zawsze pełne ludzi. U nas nie ma na to szans.

              1. Byłem na paru imprezach w życiu – nigdy ciemność nie rozgoniła ludzi do domu.

                O jakiego charakteru imprezach mówisz? Jasne jest dla mnie że mowa o imprezach na zewnątrz (bo te wewnątrz raczej nie są zależne od tego czy słońce zaszło czy nie). Czy impreza w ogródku, grill, piwo/wino/wódka, tańce kobiety śpiew? Czy impreza typu wernisaż galerii napowietrznej? Czy może spotkanie w knajpianym ogródku piwnym? Inne imprezy mi do głowy nie przychodzą, zaś te które mi przyszły – doskonale funkcjonują po ciemku przed północą i jeżeli się rozchodzą do domu to nie dlatego że ciemno, tylko dlatego że rano trzeba wstać do pracy/szkoły/whatever …

                  1. Ale można tego nie lubić. Wiem, o czym mówię, bo śmiem twierdzić, że pod względem liczby godzin spędzonych z dziećmi na placach zabaw jestem w Polsce w top 3% populacji, a w top 0.1% populacji męskiej.

                    1. Wiadomo że są przypadki jednostkowe – ale czas letni/zimowy raczej ustala się dla mediany/średniej/przeciętnej.

                      Gdyby u nas było tak jak na północy Włoch, że w dzień jest nie do zniesienia a znośnie robi się po zmierzchu – warto by pewnie “skracać” dzień w lato. Ze względu na klimat i wynikające z tego przyzwyczajenia – lepszy dla nas jest czas letni.

                      Tzn. wg mojej opinii, badań nie robiłem.

                  2. Czekaj, z tego wychodzi, że dla Ciebie istotne jest żeby móc być z dzieckiem na placu zabaw między 22:00 a 23:00 i brak tegoż jest argumentem za wprowadzeniem czasu letniego?

                    Myślę że jeżeli się takie ekstrawagancje robi z dzieckiem, to nie przeszkadza zabawa przy świetle latarani.

                    (Jeszcze zależy w jakim wieku dziecko oczywiście. Im starsze, tym jest to mniej ekstrawaganckie, ale też i ciemność mniej przeszkadza)

                    1. “Czekaj, z tego wychodzi, że dla Ciebie istotne jest żeby móc być z dzieckiem na placu zabaw między 22:00 a 23:00″

                      Naprawdę u Ciebie całe lato jest jasno do 23:00? To chyba piszemy z różnych krajów.

                      ” to nie przeszkadza zabawa przy świetle latarani. ” “ciemność mniej przeszkadza”

                      Skoro Ci ciemność nie przeszkadza to po co w ogóle się wtrącasz w taką dyskusję? 🙂

                      Zmiana czasu ma znaczenie dla tych, którym ciemność przeszkadza.

                    2. Ok, pozajączkowało mi się w którą stronę działa czas letni a w którą by działało jakby go nie było i w zapale polemicznym zapędziłem się za daleko.

                      Oczywiście jest tak, że jakby nie czas letni, to by zmierzch był o 21:00 zamiast o 22:00 jak jest obecnie, nie zaś jak mi się ubzdurało że byłby o 23:00 zamiast o 23:00.

                      Mimo gorszej mocy faktów popierających moje tezy, podtrzymuje je:
                      * jak ktoś baluje późnym wieczorem to mu zmierzch nie straszny, nawet jak baluje z dziećmi,
                      * zmiana czasu powoduje że w lecie mamy absurdalnie późny zmierzch, zaś w zimie – absurdalnie wczesny. Zamiast niwelować róznice – pogłębia je.

                      > Skoro Ci ciemność nie przeszkadza to po co w ogóle się wtrącasz w taką dyskusję? 🙂

                      Przeszkadza – ciemność o 16:00 na jesień. To jest niedobra pora na ciemność. G 21/22 w lecie jest porą w sam raz.

                    3. Ok, niech sobie w czerwcu będzie o 21:00, tylko żeby w grudniu nie było o 15:23. Po prostu zostawmy czas letni.

                      Chociaż uważam że jeszcze lepiej by było jakby w czerwcu było o 20:00 zaś w grudniu o 17:23 (czyli przesunięcia godzin odwrotnie niż teraz).

                      A gwoli ścisłości, w czerwcu o 21:00 to jest zachód słońca, zmierzch trwa co najmniej jeszcze godzinę.

  1. Lepiej nic nie ruszać chyba.

    Przeskok z letniego na zimowy jest uargumentowany głównie tym aby dzieciaki i miliony pracujących, nie zaczynali swoich zajęć w ciemnościach już od końca listopada, tak gdzieś do lutego. W Sławatyczach bez zmiany czasu świtałoby coś ok. 8 rano, ale w Cedyni dopiero około…8:45

    Z kolei latem mielibyśmy wschody słońca w Suwałkach około 3:15 w nocy, a zachód chwilę przed 20, co i dla turystyki i dla zdrowego rozsądku i z medycznego punktu widzenia (potrzeba snu jest taka sama przez cały rok) wydaje się lekką aberracją.

    I tak nie mamy najgorzej. Cała północ Europy i bez zmiany czasu ma poprzestawiane zegary biologiczne.

    Może wprowadzimy wariant pośredni, jak w Indiach, albo swego czasu w Wenezueli. Nie pełna godzina, a pół względem poprzedniej strefy czasowej. To oczywiście żart 🙂

    Dziś GP Indii F1 startuje o 10:30, czyli 16:00 tamtejszego czasu.

    1. Powtarzam, nie wiem, co jest “lepiej” en masse. Osobiście wolę , by jasno i ciemno robiło się jak najpóźniej, ale nie śmiałbym narzucić tego wszystkim. Na zachodze Hiszpanii nawet latem jeszcze o ósmej rano jest ciemno.

      1. “Osobiście wolę , by jasno i ciemno robiło się jak najpóźniej”.

        Czyli letnia.

        “Na zachodze Hiszpanii nawet latem jeszcze o ósmej rano jest ciemno.”

        Dlatego Hiszpanie zastanawiają się głośno, czy nie przejść na czas angielski.

        Ale to, że robi się tam tak późno jasno nawet w lato, wynika nie tylko z długości, ale i szerokości geograficznej położenia Hiszpanii.
        W lato dzień jest tam zdecydowanie krótszy niż u nas, z kolei zimą na odwrót.

    2. >Przeskok z letniego na zimowy jest uargumentowany głównie tym aby dzieciaki i miliony
      > pracujących, nie zaczynali swoich zajęć w ciemnościach już od końca listopada, tak gdzieś do
      > lutego.

      Jako dzieciak o którego zadbano żebym nie zaczynał swoich zajęć w ciemnościach, zawsze zastanawiało dlaczego nie zadbano raczej żebym po ciemku ze szkoły nie wracał. Mi to zawsze przeszkadzało, że wychodząc ze szkoły – wychodziłem w ciemność. Czyli cały dzień sensu stricto spędzałem w szkole, resztę doby, przecież bardziej moją i ogólnie ciekawszą – w ciemnościach lub przy sztucznym świetle. Zawsze w okolicach zmiany czasu czułem się okradzony z tej godziny dnia.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.