Plus minus 20

Posypały się nowe sondaże. Profesjonalnie marne, a w mediach przestawiane jak zwykle bezmyślnie. Sokratesa nie zacytuję, bo coś jednak wiemy — o tym na końcu — ale zaiste bardzo niewiele.

Pprzypomnę: jeszcze niedawno PO prowadzić miała wyraźnie. Pięć dni temu wg TNS dla TVP Info w meczu PO-PiS było 33:39. Teraz wg tej samej pracowni (dla “Wydarzeń” Polsatu) jest 38:42. Z kolei wg SMG KRC dla RMF — 27:30, a poprzeliczeniu niezdecydowanych tak, jak robi to TNS — circa 30:33.  Wreszcie wg CBOS — 28:24 czyli po przeliczeniu 36:31.

Jak widać, każda pracownia robi sondaże w innym kraju i bada inne elektoraty. Niemniej można uznać bez większego ryzyka, że faktem jest to, w czym wszystkie badania są zgodne: PO straciła wiele i traci nadal. Są nawet tacy zwolennicy PO, którzy szukają teraz ratunku w tezie “sondaże kłamią”;) Dodając do gołych cyferek element analizy politycznej nie sposób nie uznać, że dominacja PO to już przeszłość. To może być nawet początek końca PO i to bez istotnego wpływu czynnika o nazwie “kryzys”.

Ten bowiem dopiero zaczyna być w Polsce naprawdę odczuwalny, dotąd na tle Europy  byliśmy może nie zieloną, ale bladożółtą wyspą wśród czerwieni. Dziś polski wzrost jest już niższy niż w kilku innych krajach. Wystarczy, że w 2013  spadnie do poziomu unijnej średniej, a rządy PO — nawet bez kolejnych wpadek typu AG i przy założeniu, że opozycja nadal będzie robić wiele, by utrzymać PO przy władzy  — mogą przedterminowo przejść do historii.

Cui bono? Tu już gorzej. PiS zapewne rośnie, ale pracownie są mniej zgodne. Jedne pokazują znaczący wzrost, inne — w granicach błędu statystycznego. Niemniej teza o wzroście PiSu jest niemal pewnikiem na tle tego, co wiemy o pozostałych. Tu już Sokrates kłania się w pełni, a sondażownie mają kolejny powód do zmiany branży najlepiej na handel bananami. Odpowiednio unijnie zakrzywionymi.

Wyniki PO wahają się od 30 do 38%, PiSu od 31 do 42%. Ale SLD — od 5 do 14%!! Nieco stabilniejsze, w pobliżu progu, są notowania PSL i Palikota, a pod progiem — SP, ale rozbieżności uniemożliwiają wyciąganie wniosków zwłaszcza w kontekście przepisów ordynacji.

O mediach gadać aż szkoda. Gazeta.pl się starała. Zebrała wszystko do kupy, tekst aktualizowała wielokrotnie.Cóż z tego, skoro pozostawiła wyniki w postaci dostarczonej przez sondażownie  — nie tylko nie przeliczyła ich, ale nawet nie raczyła poinformować czytelników, kto jakiej używał metody. No i porównuje jabłka z ekierkami. Wychodzi jej, że ekierki są lżejsze.

 

 

 

 

7 thoughts on “Plus minus 20

  1. i co? to już koniec? – pomyślałem gdy do końca doczytałem i zorientowałem się, że nic już więcej nie ma do czytania, czyli śpij smacznie – rozpoczyna pierwsza zmiana:)
    a … jeszcze tego paszkwila przeczytam. notonara.

      1. Najlepszym komentarzem do żenującego pojedynku Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski/Łukasz Warzecha jest tekst Pauliny Wilk zamieszczony w ostatnim “Tygodniku Powszechnym”, nr.42 z 14.10.12 :

        Samobójstwo polskich mediów – Rzeczpospolita dezinformacji

        Polskie media wkroczyły w fazę autodestrukcji. Niszczą je sami dziennikarze, zamieniając czwartą władzę w festiwal chciwości i arogancji.

        „Większość dziennikarzy zgadza się dziś tylko w jednej sprawie: medialny Titanic nabiera wody i w końcu pójdzie na dno. (…) Kiedy medialny Titanic wypływał z portu w 1989 r., wydawał się niezatapialny. Szybko nabrał mocy – lata 90. były złotą erą dziennikarstwa, także ze względu na jego jakość, ale przede wszystkim – wynagrodzenia. (…)

        Dziś te opowieści brzmią jak odległa baśń, bo nie ma w Polsce dziennikarza, który nie bałby się, że wkrótce straci pracę.

        Ciekawe, że taki obrót spraw zaskoczył ich samych – ludzi zawodowo zajmujących się analizowaniem rzeczywistości, opisywaniem mechanizmów, którym podlega. Nie rozumieją zmian, których częścią się stali. Dlatego skupiają się na poszukiwaniu winnych. (…)

        Polscy dziennikarze pogrążyli się na własne życzenie. Postępujący konsumpcjonizm i ostra walka o uwagę odbiorców odsłoniła słabość intelektualną i moralną tej części polskich elit, które odpowiadały za wysokie standardy czwartej władzy. Odpowiadały, bo tych standardów już nie ma. (…)

        Dziennikarze, zapatrzeni w swoje racje, coraz słabiej rozumieją otaczającą ich rzeczywistość. (…) Polscy dziennikarze prezentują coraz węższe horyzonty, żyją historiami, do których im najbliżej: aferami politycznymi, mrocznymi przepowiedniami gospodarczymi, medialnymi sporami. Jedynym punktem odniesienia jest dla nich bezpośrednia konkurencja, a nie renomowane redakcje zagraniczne. Zbyt zajęci sobą, przyćmiewają prawdziwie fascynujący świat.

        Stąd wzięła się wielka dysproporcja – teraz czytelnicy i widzowie, samodzielni i mający dostęp do różnych treści, wiedzą więcej niż dziennikarze. Coraz wyraźniej dostrzegają braki merytoryczne, błędy i miałkość publikowanych materiałów. O ile odbiorcy szybko nauczyli się poruszania w nowym pejzażu medialnym, o tyle sami dziennikarze okazują się nieporadni, a swe słabości kryją arogancją.”

  2. bez istotnego wpływu czynnika o nazwie “kryzys”.

    Ale wpływ czynnika “spowolnienie” czy (jak na polskie warunki) “stagnacja” trzeba uwzględnić.

    Nie było nagłego załamania, ale wiele danych wskazuje, że rodacy chcieli przeczekać lata chude, tylko im się rezerwy kończą. To powinno mieć wpływ na cierpliwość do władzy.

  3. Pocieszę Cię (?)
    Amerykany też – co sondaż to inny wynik.

    Ponoć tam jeszcze więcej zależy od tego “kogo/jak” się zbada.
    A to jeden jeden jest uprawniony, a inny już zarejestrowany jako wyborca.
    A to znów inny Mexicano nie ma telefonu, a Chińczyk ma…

    Sondaże to fajny kawał kasy, nie?
    Każdy zawsze potrzebuje.
    A pretensje mieć trudno.
    [no dobra – z tymi pretensjami to był żart, widywaliśmy kompromitacje]

    Iczsztio rhazz (jak śpiewał Młynarski)
    😉

    1. A gdy sie redaktor zmienil
      wśród szpargalow wielu
      bylo rowniez i nagranie w niewiadomym celu:

      Rozmawiali ankieterzy X pracowni nocą
      – Trudna sprawa, jak to zrobic?
      – Mnie sie rece poca!
      I im zwierzchnik odpowiedzial robiac wilcze oczy
      “Niech no ktory tylko … gowniarze podskoczy”!

  4. Ten problem jest wszędzie na świecie i niekoniecznie musi wynikać z niechlujstwa, lub manipulacji. Najprostszym przykładem jest różnica występująca pomiędzy sondażami przeprowadzanymi na całej populacji, a sondażami przeprowadzanymi wyłącznie w grupie ‘prawdopodobnych głosujących/likely voters’.

    Ważne jest przede wszystkim to, żeby każda z sondażowni miała metodologię, której by się konsekwentnie trzymała. Wtedy po prostu wyciąga się średnią, np. jak tutaj: .

    Osobiście jednak skłaniam się ku niechlujstwu i manipulacji.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.