PKW nie liczy

Ten post to głównie wstęp do następnego, który opublikuję może dziś, a może jutro: o wielce ryzykownym posunięciu Państwowej Komisji Wyborczej w noc powyborczą, co jednak media zignorowały kompletnie. Na razie zarysuję tło problemu i przy okazji dam kolejny upust moim negatywnym emocjom związanym z ową mocą.

Wiedza dziennikarzy jest ewidentnie coraz mniejsza. Już parę lat temu widać było, że znaczna większość wierzy, iż to PKE ogłasza wyniki wyborów. W zeszłym roku media były wszak przekonane, że dzieje się tak nawet w wyborach samorządowych, zwanych też lokalnymi. W tym roku okazało się, że większość dziennikarzy sądzi, iż PKW “liczy głosy” (oraz że tym razem czyniła to szczególnie wolno). Jedno i drugie to absurd.

Muszę odwołać się do prawa. Poprzednie ordynacje i obecny kodeks wyborczy zgodnie wyróżniają dwa etapy: ustalania wyników głosowania i ustalania wyników wyborów. Dziś skupię się na ordynacji sejmowej. W jej przypadku etap pierwszy to porachowanie, ile głosów dostały poszczególne listy, a przy okazji – poszczególni kandydaci (choć ta ostatnia wiedza potrzebna będzie na znacznie późniejszym etapie).

Gros roboty odwalają tu komisje obwodowe, a gdy skończą – głos należy do komisji okręgowych, bo dane z obwodów trzeba zsumować. Teraz z kolei dane wędrują do PKW i to jest moment, w którym centralna komisja wyborcza – uwaga – po raz pierwszy i jedyny ma cokolwiek do powiedzenia w całym procesie ustalania wyników głosowania i wyborów do Sejmu. Mianowicie dodaje dane z okręgów, by oficjalnie obwieścić, kto w skali kraju przekroczył próg wyborczy. Poza tym drobiazgiem PKW niczego nie liczy ani nie ustala. Obwieszczenie to zamyka etap ustalania wyników głosowania albo, jak kto woli, rozpoczyna etap ustalania wyników wyborów.

Odtąd wszystkie obowiązki i kompetencje spoczywają na barkach i w rękach okręgowych komisji. To one i tylko one ustalają podział mandatów pomiędzy poszczególne listy, a na koniec (i tu dopiero istotna staje się liczba głosów na poszczególnych kandydatów) przypisują mandaty do konkretnych nazwisk i ogłaszają publicznie wynik tej pracy. Wyniki wyborów są ustalone i oficjalne. PKW ma tylko obowiązek powtórzenia ich w zbiorczym obwieszczeniu i to ona wręcza posłom zaświadczenia o wyborze. Owszem, PKW może stwierdzić nieprawidłowości w protokole okręgowym i nakazać powtórne rachunki, ale to już w trybie kontroli, a nie w ramach podstawowej procedury.

W nowym kodeksie, wzorem starych ordynacji, tkwi przepis art. 81. Na jego mocy PKW we wszystkich wyborach – od samorządowych po europejskie – może (ale nie musi) publikować wstępne, “cząstkowe i nieoficjalne wyniki głosowania”, które dostała po łączach. PKW od lat korzysta z tego prawa, które ułatwia  życie leniwym mediom – nie muszą same (co było kiedyś regułą) szukać i dodawać wstępnych danych z obwodów czy okręgów.

PKW wszakże korzysta z tego prawa niezwykle ostrożnie: choć kodeks wprost zezwala na publikowanie danych nieoficjalnych, PKW zawsze podaje wyniki głosowania tylko w tych obwodach, które uzyskały już oficjalne zatwierdzenie swego protokołu przez komisję okręgową. Jest to więc cząstkowa i nieoficjalna suma danych oficjalnych, bo wynik głosowania w obwodze ustala obwodowa komisja i okręgowej przysługuje tylko prawo kontroli oraz interwencji w razie nieprawidłowości.

Ta nadmiernie moim zdaniem ostrożna postawa PKW sprawia, że np. w wyborach do Sejmu grubo po północy publikowana jest informacja o wynikach cząstkowych z 10-15% obwodów, choć w rzeczywistości 80% obwodów już się policzyło (a dane trafiły po łączach do komputera PKW) i czekają tylko na zatwierdzenie protokołu w okręgu. Pisałem już o tym przed laty, ale nic się nie zmienia.

Nie zmieniło się także w tegorocznych wyborach. PKW zdecydowała się natomiast na inny, idący w odwrotnym kierunku, szalenie odważny i kontrowersyjny, a być może nawet sprzeczny z kodeksem ruch. Tyle, że media zupełnie tego nie zauważyły. O tym wkrótce 🙂

41 thoughts on “PKW nie liczy

      1. to nie mam pomysłu – poczynania PKW śledziłem pobieżnie i nie znalazłem żadnej różnicy w stosunku do lat ubiegłych … Zostają jeszcze decyzje związane z alarmem bombowym – ale pewnie to też pudło 🙁

        1. Powtórzona na wszystkich konfach PKW od drugiej w nocy do poniedziałkowego popołudnia. Nikt tego nie zauważył.

          Trzy dni temu wspomniałem o tym na twitterze, bo wciąż samemu mi się pisać nie chciało. Też nikt nie zauważył.

  1. Już parę lat temu widać było, że znaczna większość wierzy, iż to PKE ogłasza wyniki wyborów.
    to i tak całkiem nieźle. gorzej byłoby gdyby wierzyli, ze wyniki ogłasza pekaes. (pkw – przedsiębiorstwo komunikacji elektronicznej)

  2. Sportow dzisiaj i w antykwariacie nie kupi!

    Moj Dziadek byl w tym sensie urodzonym sportsmanem.

    Ad rem zolty jest ok. Zdziebko bije po oczach, ale nadaje prasowy charakter.
    Cos jak Kolporter czy Prasa Ksiazka Ruch, choc jako zywo to drugie bodaj zielone.

  3. “Tyle, że media zupełnie tego nie zauważyły”

    Jednak nie każdy jest magistrem inżynierem po Politechnice Warszawskiej – studia w latach 1978-1985, to było jeszcze coś na kształt prawdziwych studiów – i nie każdy zna metodę analizy numeracji: “Oto prosta metoda jak rozpoznać gniota bez wysiłku, bez próby wniknięcia w meritum. Otóż czasem wystarczy prosta…analiza numeracji.” Krzysztof Bonifacy Eklezjastes Leski “Tylko się czepiam” 14.10.09, Saloon24.
    Tak, metoda prostej analizy numeracji jest znana od końca XIX w. i była powszechnie stosowana chociażby w Austro-Węgrzech na tamtejszych cesarsko-królewskich kolejach żelaznych:
    “4268! Akurat taki sam numer miała pewna lokomotywa stojąca na szesnastym torze szlaku w Peczkach. Mieli ją wyprawić do depo w Łysej nad Łabą do remontu, ale sprawa wcale nie była taka prosta, jak się zdaje, bo ten maszynista, panie feldfebel co miał ją prowadzić, nie umiał zachowywać w pamięci liczb. Więc inspektor szlaku wezwał go kancelarii i mówi: “Na szesnastym torze szlaku jest lokomotywa nr. 4268. Ja wiem, że pan nie ma dobrej pamięci do liczb a gdy się panu jaką liczbę wypisze na kartce to pan kartkę gubi. Skoro więc ma pan tak słabą pamięć do liczb, to proszę uważać, a ja panu dowiodę, że bardzo łatwo jest zapamiętać sobie jakąkolwiek liczbę. Patrz pan: lokomotywa którą ma pan dostarczyć do depo w Łysej nad Łabą, ma numer 4268. Więc baczność: pierwsza liczba – czwórka, druga – dwójka dwójka. Możesz pan już zapamiętać 42 to jest dwa razy dwa,o ile bierze się rzecz od dwójki, albo mamy też 4 podzielone przez 2 równe jest dwom i znowuż masz pan 4 i 2 obok siebie. A teraz, tylko nic się pan nie bój, ile to będzie dwa razy cztery? Osiem, nieprawdaż? Więc wbij pan sobie w pamięć, że ósemka z tej liczby jest ostatnia w szeregu. Gdy więc już pan wie, że pierwszą liczbą jest 4, potem idzie 2, a czwartą jest 8, to i trzecią zapamiętać nietrudno, jeśli się sprytnie zabrać do rzeczy. Strasznie to proste, bo chodzi o 6. pierwsza 4, druga 2, czyli że razem 6. Murowanie i pewne, że tej szóstki z trzeciego miejsca zapomnieć nie można. I oto masz pan liczbę 4268 utkwioną w głowie na zawsze. Albo też może pan dojść do tych samych wyników w sposób jeszcze prostszy…
    Feldfebel Nasaklo przestał palić i wytrzeszczył oczy na Szwejka.
    – Kappe ab! – zamruczał pod nosem, a Szwejk z wielką powagą mówił dalej:
    – Więc zaczął mu objaśniać ten łatwiejszy sposób, żeby numer lokomotywy 4268 nie wyleciał z pamięci. Gdy się od 8 odejmuje 2, zostaje 6. A wiec masz pan już 68. Sześć mniej dwa równa się cztery, jest więc, jest wiec i czwórka, czyli 4-68, a gdy się wstawi na drugie miejsce dwójkę, to się ma całą liczbę: 4-2-6-8. Można tę rzecz zrobić jeszcze łatwiej, przy pomocy mnożenia i dzielenia, a rezultat jest taki sam. Pamiętaj pan tylko, że dwa razy 42 równa się 84. Rok ma dwanaście miesięcy. Odliczamy więc dwanaście od 84 i pozostaje 72, od tego odliczamy jeszcze 12 miesięcy, mamy 60. Szóstka jest już murowana, a zero odrzucamy. Wiemy już 42,68,4. Kiedyśmy już skreślili zero, to skreślimy i tę czwórkę na końcu i znowuż ogromnie jasno i wyraźnie otrzymujemy 4268, czyli numer lokomotywy, która trzeba odstawić do depo w Łysej nad Łabą. A z dzieleniem sprawa też jest nietrudna. Wyliczam sobie koeficjent według taryfy celnej. Czy panu słabo, panie feldfebel? jeśli pan chce, to mogą zacząć od general de charge. Fertig! Hoch an! Feuer! E, do pioruna! Pan kapitan nie powinien był wysyłać nas na takie ostre słońce. Trzeba lecieć po nosze.
    Przywołany lekarz stwierdził porażenie słoneczne albo też ostre zapalenie opon mózgowych.
    Kiedy feldfebel odzyskał przytomność, Szwejk, stojąc nad nim, rzekł:
    – Muszę to panu dokończyć. Czy pan myśli, panie feldfebel, że ten maszynista sobie to zapamiętał? Wszystko pomieszał i poplątał, i pomnożył przez trzy, ponieważ przypomniał sobie o Trójcy Bożej. No i nie znalazł tej lokomotywy, która zapewne stoi jeszcze ciągle na torze 16.”
    I tu Szwejk się nie mylił – upadli Habsburgowie, przeminęła Republika czechosłowacka, przeminął Protektorat Czech i Moraw, przeminęli komuniści, nastąpiła aksamitna rewolucja a lokomotywa nr. 4268 ozdobiona dwugłowym c. i k. orłem wciąż stoi, tylko coraz bardziej zardzewiała na 16 torze szlaku w Peczkach.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.