PiS Kaida

Dobry tytuł, nie? Tak jak te, że Macierewicz “uniemożliwił likwidację przywódcy Al-Kaidy”.  Wyobraźnia podpowiada: dzielny agent WSI złapał w pułapkę Bin Ladena, poprosił o zgodę na finał akcji, a minister Antoni odparł: “Nie zrobisz pan tego, bo Kaczory popierają Al Kaidę”.

Z treści dowiadujemy się wszakże, iż chodziło nie o Bin Ladena, lecz Ajmana az-Zawahiriego (pierwsze słyszę, ale o to mniejsza), agent zaś akcji nie wykonał, bo został negatywnie zweryfikowany. Albowiem w PRL zwalczał demokratyczną opozycję.

Rozumiem frustrację człowieka: to prawdziwy profesjonalista. Kiedyś wkładał wszystkie siły w zwalczanie Michnika i Macierewicza, potem dostał inne cele i nienawidził ich równie mocno i szczerze. On nie może pojąć, dlaczego z absurdalnych przyczyn (kara za to, że wykonywał swoją pracę) uniemożliwiono mu zadanie ciosu wrogowi.

Gorzej, że oburzenie agenta wydają się podzielać media o tym donoszące. Ja zaś, zwolennikiem dokonań ministra Antoniego en bloc nie będąc, oświadczam, że bardzo mnie cieszy, iż ze służby w niepodległej RP wyleciał ktoś, kto przeciwdziałał powstaniu tejże niepodległej. Tyle, kropka. Albo jeszcze jedno: może ktoś mógł “przejąć” akcję wobec az-Zawahiriego, a może nie, ale mimo wszystko wolę, że ów agent jest już byłym agentem, a az-Zawahiri dziś przejął schedę po Bin Ladenie.

18 thoughts on “PiS Kaida

  1. No jak to? O Zawahirim nie słyszałeś? To nawet ja słyszałam 🙂
    A ten agent to chyba myśli, że wszyscy durnie.Bo dziwnie mu się po latach przypominają głupoty.Ja myślałam, że terrorystów to się łapie zaraz – a nie czeka na weryfikację, bo po kilku godzinach terrorysta może pofrunąć, a co dopiero po kilku miesiącach

  2. To , że jednego funkcjonariusza PRLu w służbach RP jest mniej to oczywiście plus ale….

    Czy powie Pan z pełna odpowiedzialnością iż po 89 dało się zorganizować służby specjalne bez ludzi ze służb peerelowskich ?
    Jeśli się nie dało to oczywiście możemy krytycznie oceniać (są ku temu mocne przesłanki) proces weryfikacji ale z obecnością agentów prl-u musimy się pogodzić.
    Jeśli się dało ? Hmmm .. To p.Antoniemu należy się medal za czujność ..

    A co zaś się tyczy tego taliba (zakładam iż ów agent nie fantazjuje)… Sorry Panie Krzysztofie , wiem że zabrzmi to cynicznie , ale mimo paskudnej przeszłości tego naszego agenta , odnoszę wrażenie iż może on mniej namieszać niż ów talib… I nie widzę różnicy gdyby miał go odstrzelić “nasz” agent czy agent z esbeckimi papierami …

  3. @zapluty: A czy dało się zbudować służby po II Wojnie Światowej bez współpracy wywiadowców poprzedniego reżimu oraz wojennych, akowskich? Dało się. Trzeba było po prostu kadry wyszkolić w Moskwie. Takoż i w ’89 można było wysłać grupę do Francji, grupę do USA, do GB… A później niech się nawzajem szachują. A tych moskiewskich – do agencji ochrony, dokąd i tak większość poszła tworząc nową, “miękką” mafię – ochroniarską.

    A owi byli agenci, tak sobie myślę, w pewnym momencie dostają ataku słowotoku i nagle, i niespodziewanie muszą, po prostu muszą podzielić się z nami szczegółami najtajniejszych operacji, w których brali udział. Ostatnio miałem okazję zapoznać się dziełem jednego takiego – w skrócie: my, szlachetni patrioci, płoniemy z potrzeby służby ojczyźnie, a te zaplute pisiory chcą nas wyrzucić na pohybel Polsce!

    1. Po II Wojnie światowej tworzenie nowych peerelowskich służb działo się jednak w warunkach wojny-okupacji. Zanim tutejsi czerwoni byli zdolni sami przejąć kontrolę, działały służby (i wojsko) sowieckie i to one skutecznie blokowały i niszczyły środowiska akowskie. Że “Szesnastu” przypomnę.

      Po 89, nawet przyjąwszy taki wariant, nawet przyjąwszy, że nowi przyjaciele z Zachodu ochoczo by nam szkolili tysiące funkcjonariuszy, kilka lat by potrwać musiało, zanim mielibyśmy kogokolwiek do robienia nowych służb. A państwo musiało działać i działało.

      Przypomnę wreszcie, że po 89 nie mieliśmy u siebie wojsk amerykańskich i brytyjskich, ale mieliśmy wciąż sowieckie.

      1. Czesi np na 10 lat oddali się pod opiekę służb amerykańskich. A w tym czasie zbudowali swoje służby od nowa.
        My “złapaliśmy” w tym czasie jednego podejrzanego – asystenta posła Gruszki. Potem musieliśmy go wypuścić, bo zarzuty były dęte. Jesteśmy szczęśliwym krajem – nikt u nas nie szpieguje bo wszystko dostarczamy sami, czasmi nie do ambasady tylko do gazety:((

  4. Ajmana az-Zawahiri (pierwsze słyszę)

    To zdanie powinno przejść do annałów Głupoty Dziennikarstwa Polskiego. Chyba, że dla jaj napisane. “On April 30, 2009, the U.S. State Department reported that al-Zawahiri had emerged as al-Qaeda’s operational and strategic commander[82] and that Osama bin Laden was now only the ideological figurehead of the organization.” czyli ten facet faktycznie dowodził Al-Kaidą.

  5. Rozumiem frustrację człowieka: to prawdziwy profesjonalista. Kiedyś wkładał wszystkie siły w zwalczanie Michnika i Macierewicza, potem dostał inne cele i nienawidził ich równie mocno i szczerze.

    Ja jednak bym podejrzewał, że on nikogo nie nienawidził “mocno i szczerze”, bo jednak psychika agentów służb specjalnych raczej tak nie wygląda. To rzeczywiście profesjonaliści, w sensie takim, że kieruje nimi specyficznie pojęta lojalność wraz z ambicją i ukierunkowaniem na cel. Trochę jakby zebrać graczy w gry komputerowe – liczy się przejście całości na wysokim poziomie trudności i wysoki “high score”. Tak mocne uczucia jak nienawiść raczej trochę w tym przeszkadzają.

    Podzielam jednak przekonanie, że osoby, które aktywnie przeciwdziałały powstaniu nowego systemu nie powinny być jego beneficjentami. Ot, elementarna sprawiedliwość.

    A co do samych żalów – tutaj oczywiście dochodzi prosta kwestia, że możliwości zweryfikowania, czy rzeczywiście istniała wówczas jakakolwiek realna szansa zlikwidowania al-Zawahiriego, nie ma nikt. Wydaje się jednak, że gdyby taka szansa faktycznie istniała, to zwolnienie pojedynczego agenta na powodzenie tak ważnej operacji by nie wpłynęło.

  6. Doktor az -Zawahiri, chirurg – absolwent uniwersytetu kairskiego, członek egipskiego bractwa muzułmańskiego,od lat 60., gdy było ono strukturą podziemną i de facto jedyną opozycją w Egipcie, a potem także organizacją społeczno – pomocową działającą z myślą o ubogich. doktor – mentor , strateg i ideolog al kaidy – leczył też dzieci ibn ladena, a kiedy trzeba – osobiście wykonywał egzekucje niepokornych bojowników bazy. chyba jako pierwszy w al kaidzie zdał sobie sprawę z mozliwości netu i skutecznie je wykorzystał, publikując w sieci swoje charyzmatyczne wystapienia … ciekawa postać

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.