Pi – tak to działa

Bolesław Piecha: już nie poseł, lecz senator. Wybory uzupełniające w Rybniku wygrał dość łatwo. Gratulacje. I to właściwie tyle, co mam do powiedzenia o samych wyborach. Ale to, co przeczytałem o nich tego popołudnia, jest warte paru słów więcej.

PiSiorstwo szaleje z radości, PełOwcy rozpaczliwie szukają dziury w całym. Nie chodzi oczywiście o ten jeden mandat, lecz prognozy, tendencję zmian. Otóż prognozowanie czegokolwiek na podstawie rybnickich danych to absurd. Owszem, PO najwyraźniej od paru miesięcy dołuje, a PiS rośnie, ale akurat nie te wybory o tym świadczą.

Ci sami PiSowcy, którzy głoszą wielki triumf w Rybniku, krzyczą też, że rząd PO powinien ustąpić, bo już “nie jest reprezentatywny”, czego dowodzić mają sondaże. Kłopot w tym, że gdyby tak to miało działać, wyjątkowo niereprezentatywny byłby sam Piecha. Dostał 7769 głosów — poparło go 3.14% uprawnionych. Okrągłe π.

Zarazem było to 28.5% głosów ważnych, bo ośmiu na dziewięciu wyborców głosowanie olało. Ale tu widzą ratunek prorządowi publicyści i blogerzy. Też bez sensu, bo wszak nikt nie bronił konkurentom przeprowadzenia skuteczniejszej kampanii. Taką miał tylko Piecha. I na tym polega demokracja: wszyscy grają wedle tych samych reguł.

Pierwsza reguła zakłada samo zwołanie wyborów uzupełniających, choć frekwencja w nich zawsze i wszędzie, w XIX wieku i dziś, w Polsce i w ojczyznach demokracji, była niska lub dramatycznie niska. Alternatywy? Ustalanie następcy już w głównych wyborach (np. drugi na mecie, drugi z danej partii), albo wręcz nominacja ustępującego parlamentarzysty (zgłaszana przed głównymi wyborami). Z trojga złego wolałbym to ostatnie, ale akceptuję to, co jest. Każda wersja ma wady.

Druga reguła przewiduje, że mandat bierze zwycięzca i już, nie ma żadnych progów, warunków, minimów. Jasne, że skoro frekwencja będzie żałosna, to i wyrażona stosunkiem liczby głosów do uprawnionych “reprezentatywność” kandydata skromna. Alternatywy? (1) Progi i minima, np. wymóg uzyskania ponad 50% głosów ważnych (w 3 na 4 przypadki wybory uzupełniające bylyby nieważne i trzeba by je powtarzać — zapewne ad mortem defecatam) albo  wymóg np. 30% frekwencji (bez szans 99 razy na 100), oraz (2) dogrywka czyli II tura z udziałem dwóch najlepszych z tury pierwszej (w dogrywce frekwencja bywałaby jeszcze żałośniejsza). Z trojga złego wybieram to, co obowiązuje — wydaje się mieć najmniej wad.

W myśl tych reguł Piecha jest senatorem nie mniej pełnoprawnym niż Barbara Borys-Damięcka, którą w 2007 r. poparło ponad 600 tys., a w 2011 prawie 200 tys. osób. 75 razy, 25 razy więcej? Bo inny czas, inna frekwencja, inny okręg, inni rywale. Demokracja bywa nieco ułomna, ale tak właśnie działa. Pretensje można mieć do podziału kraju na okręgi, do metod przydzielania mandatów okręgom, ale nie do kandydatów ani ich wyników. Najśmieszniejsi są ci komentatorzy, którzy reguły akceptują tylko wtedy, gdy “wygrali nasi”, nie pamiętają zaś, co sami pisali wczoraj, jutro zaś zapomną, co napisali dziś.

92 thoughts on “Pi – tak to działa

    1. A po co? Odbiło Ci?

      Obowiązkowośc wyborów oznacza, że większe wpływ na wyniki wyborów będa mieli ludzie kompletnie polityką niezainteresowani. Wzrośnie losowość wyborów. To już lepiej wzorem Greków – losować.

      Ale jeszcze lepiej, skoro najwidoczniej musimy trwac przy demokracji z powszechnym prawem wyborczym, wprowadzic utrudnienia. Lokal wyborcyz czynny między drugą a czwartą w nocy, w środku puszczy białowieszczańskiej – o, to wygląda rozsądnie. Minimum minimorum – opłata za kartkę wyborczą. Symboliczna dycha. Jeżeli dla kogoś udziała w wyborach ma mniejszą wartość od czteropaku, może lepiej byłoby, gdyby nie głosował?

      Powinniśmy walczyć o zmniejszenie frekwencji wyborczej, nie o wzrost.

          1. zaraz zaraz … jak to było? … jest:)! czyli znalazłem:)

            pi-es:) … grządkę pod fasolkę szparagową przygotowałem. każde ziarenko umieszczone zostanie w specjalnie na ten cel przygotowanej ziemi (własna mieszanka ziem różnych, kompostu i torfu:), która wypełnia dwadzieścia jeden dołków. całość zamaskuję brzozowymi gałązkami, by delikatne młode roślinki od wron uchronić. no po prostu pełna profeska z domieszką szaleństwa:)

              1. niedziela. /po łakach i lesie, w deszczu. czyli w którymś momencie/ pytanie – czy jezus nie przeholował czasem z tą swoją śmiercią i późniejszym zmartwychwstaniem i jeśli tak, to czy nie jest mu przypadkiem z tego powodu trochę głupio?

                pi-es:) … spokojny, by nie napisać – /wyciszony/;)

                1. [po czarnej wodzie] poniedziałek. przeczytałem i <a href="http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/liga-hiszpanska/christo-stoiczkow-lewandowski-poradzilby-sobie-w-b,1,5478975,wiadomosc.html"odnalazłem odpowiedzi na pytania, które sobie ostatnio zadawałem a i ciekawość zaspokoiłem[kropka] fasolka szparagowa rosnąca w doniczce – taki eksperyment w sobotę zaplanowałem i dziś lub jutro, bo nie wiem czy dziś to mi czasu wystarczy, przystąpię do jego realizacji.

                  pi-es:) … hym. naczynia niepozmywane, czyli czas na codzienną medytację.

                    1. pada, leje, grzmi, pogrzmiewa. eksperyment fasolka szparagowa w doniczce wszedł wczoraj w fazę realizacji. grupa kontrolna składać się będzie z osiemnastu roślin, z których piętnaście wysieję po dziesiątym (pogoda dla rolników ostrzega przed możliwością wystąpienia w najbliższym czasie przygruntowych przymrozków). trzy zaś wypikuję z doniczek, które znajdują się obecnie w inspekcie (ze sałatą).
                      … zawieszę (mam jedną wolną) budkę dla ptaków, ale to nic nie pomoże. wątpię by miejsce, które sobie upatrzyła na gniazdo (dlaczego od razu trzy buduje?) chciała zmienić na inne. no, ale niestety, na obsrywanie tego miejsca pozwolenia nie uzyskałem. miałem pomysł jeszcze, by pod gniazdem zawieść dużą miskę … robiącą za nocnik oczywiście, ale jak jeszcze na głowę komuś spadnie …

                    2. padało? jak ryby się mają a jak kaktus?

                      właściwie o dniu wczorajszym warto, by i możne skreślić wstukać tu słów parę. … dorżnięcie w agonii pogrążonego koźlęcia i wszelkie tego czynu konsekwencje a wcześniej noży ostrzenie, czyli znalazłem się nagle w innym stanie świadomości. na leśnej drodze bobra znalezienie a kilkanaście kroków wcześniej podziwianie i zasłuchanie w szum wody na nowej tamie i myśl – “wróciły i kurwa mać i będzie młyn” – bóbr (po oględzinach) zdawał się być ustrzelon gdzieś nad ranem, czy aby nie prze osobę, co to kilka godzin wcześniej o ich powrót pytała – czym ich nie zauważył … przypadkiem? przesadziłem kilka olch. u fasolek cisza. powiesiłem budkę dla ptaków, w jarzębinie.

                    3. tak właśnie sobie uświadomiłem, że powinienem dokonać zgłoszenia do nadleśnictwa, że na ich terenie, chwil kilka temu, znalazłem padnięte(?) koźlęcie [ciekawostka: słownik podpowiada (między innymi oczywiście) – koźlę cie] na poły już zjedzone przez psy(a)? no i tego wczorajszego bobra. zwierzęta znalezione na łąkach zgłaszamy do odpowiedniej gminy. wiosna. czy zauważyliście, że nie było przedwiośnia? a teraz wszystko skumulowało się; a i zwierzyna pada, bo osłabiona a! i to ścierwo, co odpłynęło wczoraj gdym żerdzią spławił tarasujący rzekę pień [zatarasował w innym miejscu:)]. a w tym roku dłużej nie było co jeść. no, i co na to wszystko minister rolnictwa? – jakie w tym roku będą plony? jaka, i na co, koniunktura (przewidywana oczywiście), choć dobrze by było, żeby się sprawdzała. polityka.
                      .jakież takież.

                    4. no właśnie, bo to chyba powinno być, że znalazłem (…) koźlę, choć już nie wiem, -e czy -ę?. no i koźlęciem, to on, na ten przykład był – kozioł:) a i koza była … koźlęciem:) [refleksja czysto osobista, czyli nie, no bez jaj:)]

                    5. … uprawy i posiadania, oczywiście nie:) wyjaśniam, czy możne … doprecyzowuję;) … ostatecznie, przy aptekach można otworzyć skup, choć właściwie, to do aptek powinno dostarczać państwo. jakiś promil, no nich będzie, że pięć będzie to promili, a nich by i procent legalnie w świetle prawa sprzedawanego lekarstwa(sic!) – reszta frii;) czyli bez udziału pieniądza) … a czemu nie? [po korekcie]

                    6. Nad wodę wyjechałem.. spiningiem trochę pomachałem… ale wiatr i zbliżający się deszcz ze mną wygrały … Kaktus czeka na wsadzenie… Córa zalała klawiaturę..walczę ze sklejonymi klawiszami… No i jak w tych warunkach mogę móc… muszę w sobie odnaleźć orła …

                    7. [po wczorajszym dniu] tam, gdzie pień przedzielił rzekę, kolega, wczoraj, wyciągnął szczupaka … śledzia. podobno był prawiewymiarowy – angielska kultura jednak mu nie podchodzi; zabrał go, ale do londynu, to pewnie go nie dowiezie.
                      geodeci przybyli. zamierzyli. okazuje się (po kilkudziesięciu latach), że granica przebiega gdzie indziej; i mam problem. są jednak jeszcze stare mapy i na końcu … ludzkie słowo, czyli zobaczę, co wszystko to jest warte.

                    8. kaktusy posadzone. Ale świat piękny być nie może – złamany klucz w zamku o tym przypomina. Musze namierzyć pasującą wkładkę zębatkową. A dziś wszystko zamknięte. No chyba , że ktoś wie jak z wkładki wyciągnąć resztę klucza.
                      Życie jest pię… , chciałem powiedzieć że nie jest nudne…

                    9. szukając sposobu na wydobycie reszty klucza znalazłem pomocne być możne narzędzie. … no właśnie, spróbuj wydłubać … szpilarkiem:) … a możne i dwie agrafki dadzą radę? … a możne wystarczy postukać i resztka klucza sama wypadnie? – nie?;)

                    10. wydłubanie resztek z zamka z jakimś tam atestem antywłamaniowym przy pomocy dwóch igieł było dowodem na moją naiwność … Na całe szczęście obcy kapitał otworzył u nas sklepy “budujesz-remontujesz-urządzasz” … No i odkryłem w sobie zdolność “ślusarza” co wprawiło mnie w samozachwyt a raczej w samouwielbienie…

                    11. a ja dziś od rana zabawiam się w małego chemikapeha ziemi badam. a około południa zdychającą wu-es-kę spotkałem. głośnie rozszczelnienie wcześniej usłyszałem; gdy doszedłem, i świeca zalana już była w trupa. a późnym popołudniem pieliłem pole, z pomocą radełka, z perzu. pół wsi się teraz puka w głowę, na wspomnienie, przy wieczornym talerzu. [po pleśniaku, to ciasto takie ze smorodinowym dżemem i wodzie muszyniance]

                    12. jedyne peha jakie badałem to w akwarium gdy podejmowałem desperacką, i ostatecznie nieudaną próbę, hodowli paletek… niestety wszystko się popieprzyło a teraz nawet nie mam jak głupiego gupika uchować …

                      A z tą wsią to różnie bywa.. mój znajomy co go wyśmiałem , że nawet kur i kaczek na wsi nie chowa bo taki miastowy się zrobił powiedział , że dałem mu do myślenia i jak nic jakąś gadzinę zacznie hodować …

                    13. nie mam ręki do rybek, ale znam takich co mają. szczupaki małe do akwariów wpuszczają, okonie, i narybek na żarło – obserwują. ale i piękne pielęgnice hodują.

                      poznałem onegdaj ekolożkę, na wsi, co z miasta przywoziła ziemniaki, marchewkę, kapustę … a czasem fistaszki.

                    14. gniazdo remiza namierzone. … informacja na samym końcu strony … bardzo interesująca – się ucieszyłem, bo trochę mi kasy na wiosenne buty brak. no tak, ale gniazdo jest tylko jedno a butów trzeba mi dwa:)
                      i orlik krzykliwy – robiłem wczoraj dłuuugie podejście – no piękny i duży to ptak. gniazdo na olszy … wysoko; w obserwacji pomogło mi długie oko. a po wyregulowaniu, to nawet i dwa.

                      pi-es:) … nikt nie chce ziemi uprawiać … bez unijnych dopłat; podobno, żaden to interes. policzę dokładnie w tym roku.

                    15. pi – tak to działa, ano działa to tak – geodeci wytyczają granice wedle pomiarów i urzędowych map a sąsiedzi – pi razy drzwi, czyli jak za ojców stało … i [przecinek] teraz płać.

                    16. … i tak to czasem bywa po zbyt długim łikendzie.

                      pi-es:) – … wychodzi mi na to, że ktoś kiedyś kogoś zrobił w huja a teraz ja za to zapłacę (decyzji jeszcze nie podjąłem. czekam na ostaeczne geodetów wyliczenia). z drugiej, czy też zupełnie innej strony … no, aż nie chce mi się wierzyć, by ktoś na metr dwadzieścia zaorał miedzę (nawet, gdyby robił to sukcesywnie) a ten inny by tego nie zauważył. to sześć arów pola jest; a kontrolerzy z agencji robili obmiar (ciekawe, po jakich punktach tyczyli?)!

                    17. czy ja dobrze rozumiem ? Nieoczekiwanie Twoje ranczo powiększyło się o 6 arów ? Hmm… Dziwisz sie , że nikt nikomu wcześniej kosy nie ożenił z tytułu zaorania miedzy ? Widocznie z dala od Krużewnik Twoje ranczo jest …

                    18. pomniejszyło – i to wielką emocjonalną stratą dla mnie jest.
                      tylko dlaczego, państwo swoimi mapami, i instrumentami geodetów ma mi narzucać granicę sąsiedzką? a jeśli chciałbym, by było tak, jak ojce stanowili, to ma mnie to kosztować z tysiąców pięć – kurewsko drogą usługa to jest

                    19. kropka, nocnik[kropka] i pi-es …, czyli wieści z eksperymentu w doniczce – na stanowisku 0-1-ą/d/r dostrzegłem wczoraj … charakterystyczne dla wschodu pęknięcie.

                    20. zazdroszczę Ci tego pęknięcia.. w kwestii przyjęcia sie kaktusów muszę pewnie jeszcze trochę zaczekać…

                      A czy dobrze to czy źle , że państwo księgi prowadzi ? Pewnie zależy od okoliczności i czy okoliczności te nas dotykają czy też jesteśmy beneficjentami… Kiedyś dzięki księgom śp. dziadek mógł wjechać na swoje pole przez swój mostek bez torowania sobie drogi kosą… W księgach stało , że może…

                    21. [nieodkręcalne błędy] niech prowadzi. pytania są inne, … co ono w tych księgach faktycznie ma oraz, dlaczego za zmiany, na tych mapach, mam aż tyle płacić? … mostek też stracę; trochę młodych brzóz, sześćdziesięcioletni dąb i całą dojazdową drogę do łąk a właściwie pół, bo wspólna była. a na jej środku, na samym jej poczatku, przez ojców, wkopany jest graniczno-geodezyjny słup. a po geodezyjnych pomiarach i państwowych mapach wychodzi na to, że to trup.

                  1. [po wczorajszym, wypitym, siewcy mojego łubinu. z serii – marzenia] … chciałbym mieć niewielką szklarnię.

                    pi-es … a te sto, kilkuletnich tuj, co na stronę drugiego sądziada przeszły – przesadzać?

                    1. leski, widzę, o przedmaturalnym, przy śniadaniu, stresie. choć, właściwie, nie podał nawet menu:) … na pisemną z polskiego poszedłem w stresie. … trafiłem idealnie w temat. nawet przecinki, a i kropka była tam, gdzie powinna być, i jakoś tam poszło. … a na ustnej …:) – trafiłem w oczekiwana strukturę pytań, czyli bez pytań o ortografię i gramatykę. … podobno, tak słyszałem, stawiany potem byłem maturzystom za wzór:) choć ja, pamiętam tylko jak wyprostowało pana dyrektora, pan polonista zamienił się w słuch a ja rozmawiałem z moją panią profesor, czyli filozoficzne treści pana tadeusza. no czad po prostu i dym:) … i dużo uśmiechu:) … a numer zestawu, trzynasty był:)

                    2. a tak na marginesie. matury dzień więc niektórzy mają dziś wolne. zostawiłem rano naczynia do przemedytowania. niczego jednak dobrego nie spodziewam się. z przekory może nigdy to zmywanie nie wychodzi jej? … chyba nie. raczej z przekory źle sobie miejsce medytacji organizuje i przez to, to zmywanie, takie niechlujne jest, … że aż poprawiać się chce …

                      a i mnie, za rok, czeka ten w nadprzestrzeń skok.

                    3. co to tam miało być? a! wungiel sie skończył … a i przednówek; sałata rośnie już rozłożyście i środkiem w główki wiąże się. szczaw się zieleni na łące łące[kontrol ce]. biedronki, jako że mszyc jeszcze nie … o rozmnazaniu myślą se – larwów w tym roku już nie podepce … no, a na trawniku, w miejscach po kretowiskach już kopią norki ziemne trzmiele trzy – i też będą rozmanażały się. zapylą też moje pomidory; teraz patrolują czarne porzeczki; no słabe to:)

                      a warszawianki … !:) … ach, jak wzeszły … szybko, równo – jestem pod wrażeniem. nosiona dostałem od muszynianki więc zwą się one u mnie muszyniankami. a potem, dostaną nazwę … od mieszkanek mojej wsi:) no własnie … bób jeszcze mam posiać i wypikować ogórki; a chrabąszcze majowe, po nocy, po oknach tłuką się … oszaleć można – tyle ich jest. wrony i krety będą miały co jeść. tyle, że ja nie będę już miał trawnika a przynajmniej nie tyle – no i dobrze, choć kosiarka po przeglądzie spisuje się znakomicie, to nie w tym jednak rzecz, czyli o doświadczeniu nooo takiego właściwie lekko dzikiego “trawnika”, to nie w tym zeszycie.
                      i miłego dnia.

                    4. i jeszcze to ministerstwo rolnictwa. … coś tam jest. no, ale wrzucanie jabłek, to nie po bożemu jest. tam później jednak, na szczęście, pokazane jest jak wsypuje się jabłka. a sok taki, już u mnie w sklepach można dostać – po pierwszym, dostałem sraczki – dobry jest. a gdzie wiosna?

                    5. i tak trafiłem tutaj zahaczając o blog – pomysły się skończyły, wyczerpała się koncepcja? a szeroko rozumiana edukacja ekologiczna w tym jak uprawiać i gdzie? …, że z ministerstwem edukacji, a i środowiska, trzeba by się dogadać? … a co będziesz po prośbie chodził – sam rób. [minister rolnictwa]

                    6. Niesłusznie się gryziesz… rzecznicy bardzo rzadko służą do udzielania odpowiedzi na zadawane im pytania…

                      A tak w ogóle to dzień dobry. Podjąłem desperacką próbę poprawy mojego nastawienia do otaczającego mnie świata i za ostatni grosz kupiłem świeżutki, chrupiący krakowski obwarzanek, lub jak kto woli, precel.

                    7. właściwie, to nie wiem co to jest za zwierz. zdjęć wczoraj przejrzałem (sprawdziłem, przez erzet) mnóstwo. widziałem też i to, ale chyba nie jest to dębowiec rębacz szczególnie, że spotkałem go na olszy pniu więc może to rębacz olszowy/olszany/olchowy/ olszynowy? – nowy gatunek! albo młody, który jeszcze koloru nie zmienił. no, ale do dębów z tego miejsca, to jeszcze ma … ho ho.
                      pospytam w atlasie zwierząt – może oni coś wiedzą? [znalezione w prądzie]

                    8. dostałem odpowiedź, pan paweł napisał – “(…) na mój gust jest to rębacz szary (pniowiec) Rhagium mordax. Pospolity chrząszcz w lasach liściastych.“. atlas zwierząt nie odpowiedział, bom kontaktu na stronie nie znalazł, ale znalazłem tam mojego rębacza.
                      a to remiza domek jest czy właściwiej napisać – gniazdo [na wietrze]. w zbudowaniu go udział miał dziób no i łapki oczywiście.

                    9. ano już mam:)
                      z w doniczce – niestety; na stanowisku 0-1-ą/d/r oraz 0-1-ć/d/r fasolki stracone bezpowrotnie. w pierszej złamany szczyt a w drugiej … w doniczce w ogóle nie było nasionka(sic!). stanowisko 0-1-a/d/r ma się dobrze. stanowisko 0-1-b/d/r trochę gorzej. a na stanowisku 0-1-c/d/r wschód trwa jeszcze – pomagam mu trochę.
                      na marginesie, czyli w temacie cebuli – postanowiłem w tym roku być samowystarczalny:)

                    10. Mój znajomy , który drugi rok z rzędu chciał zatrząść(tu ironiczna podśmiechujka) rynkiem słonecznika w Małopolsce musiał póki co ulec turkuciowi podjadkowi… jakaś plaga w okolicy się zrobiła… Kilkanaście tyś. wysypanych na pole ziaren zostało skonumowanych przez tego wszystkożercę… Wysiał drugi raz , nasiona “zaprawił ” ale nie wróży sobie sukcesu…
                      PS
                      Ponoć turkuc podjadek to nieodkryta przynęta na suma(sic!) Niestety nie sprawdzę bo nie mam odpowiednio mocnego sprzętu…. Jakby co mogę wysłać zainteresowanym na próbę : 3,50 zł za pudełko + VAT.

                    11. ostatnio zaintrygowała mnie (przypadkiem) prosta pułapka na turkucie. obornika końskiego trochę jeszcze mam więc może i spróbuję … się na niego zasadzić, choć nigdy jeszcze go tu nie widziałem:) kolega kiedyś tam wspominał, że były u niego w ogródku. no, ale kolega, to zapalony wędkarz więc … rozumiesz, wiesz jak jest, czyli … taaaaaki turkuć podjadek, że aż strach;)

                    12. wczoraj, ciut dziewiętnastej, zostałem zaatakowany przez hordę meszek. trochę pora dnia się mi nie zgadza, ale śladów po ukąszeniach mam dużo; … jak mi taka jedna ciężarna, jak się okazuje – meszka, swym sztyletem w ucho me cios zadała to …, przerwałem pracę – te cztery pomidory do wyflancowania musiały poczekać … coś jeszcze chciałem napisać [ale mi przerwały] a! usłyszałem parę godzin wcześniej, że jest ich tyle, że może należy pryskać. zdziwiłem się trochę, bo nie widziałem ich wcale. [skosiłem trawniki]
                      .czwartek.

                    13. [zalogowałem się … i już wiem po co] – leski, co o tym sądzisz i czy nie jest to przypadkiem miejsce dla ciebie? do mmk też mam już gotowe pytania, ale to już nie w tym miejscu … [mam jeszcze jakieś wątpliwości, co do potrzeby/sensowności/celowości zadawania tych pytań [których?] – no, niestety zapisu czata nie znalazłem. a nie byłem na nim obecny. … i tu mi się wspominek takowy nasunął jak to onegdaj zaanonosowałem się na czat z pewnym politykiem (moderator wybierał moje pytania, uwagi i sugestie;) i tak czekaliśmy na pana polityka a pan polityk nie przybył:) – … no i w ogóle zawiedziony byłem no i pozdrawiam, oczywiście, serdecznie:)]
                      .piątek dzisiaj … aż chciało mi się dopiasać – nareszcie. /upewniłem się – zegar oraz kalendarz ścieny potwierdziły moje domniemania – piątek, siedemnasty dzień maja, dwa tysiace trzynastego roku/

          2. TRadzie:

            Być może są tacy, którzy wierzą, że po to jest demokracja, żeby władza była lepsza (w znaczeniu: bardziej profesjonalna, lepiej znająca się na władaniu). Bo mądrość zbiorowa ludu wskaże najlepszego z najlepszych, któren będzie primus inter pares czy cóś. To mit jest, ale ja jestem zwolennikiem swobody wyznania oraz poszanowania uczuć religijnych, więc nic mi do tego.

            Zdaje mi się jednak, że znacznie istotniejszym argumentem za demokracją jest legitymacja władzy. Większość podwładnych może uważać władzę za uprawnioną do władania nimi nie z mocy boskiego namaszczenia lub zdolności przywódczych dziedziczonych po rodzicach, lub wykazanych w np. zbrojnej rywalizacji o tron, ale na mocy umowy zawieranej w prostej procedurze wyborczej. Ludzie mogą myśleć, że władza jest ich i ma prawo władać, bo ją sami wybrali.

            Z tego bierze się dość powszechne przekonanie, że nie wypada narzekać na władzę, którą sami wybieramy. Nawet opozycja jest obłaskawiona, bo ma swoją reprezentację oraz teoretyczną szansę, że w następnych (lub jeszcze następnych), władza będzie “ich”.

            Mniejsze ryzyko nieposłuszeństwa i buntu podwładnych, to całkiem duża wartość. Bo i najlepszy książę, czy pułkownik, z całym swym niepoślednim geniuszem pełnię władzy sprawujący, musi baczyć, by lud chciał jego zwierzchność respektować. Demokracja tę niebagatelną część polityki ma wpisaną w sam rdzeń swoich instytucjonalnych trybów.

      1. @ Trad
        O to to. Podoba mi się to rozumowanie. Jeśli już o cos walczyc, to o obniżenie frekwencji. Komunal, ze wyborcy znow zawiedli i nie pofatygowali się do urn rowna się jedynie komunałowi, ze zawiedli podatnicy i znow uparli się rozliczać z urzędem za piec dwunasta. Zawsze jeden i ten sam gamon w wiadomościach ubolewa nad powyższymi zjawiskami.

    1. “zgłaszana przed głównymi wyborami” — rozumiem, że kandydat zgłasza od razu, przed wyborami, w których kandyduje, nominata na swojego następcę. Czyli dwóch kandydatów (zasadniczy i zapasowy) w pakiecie.

      Coś jak z wiceprezydentem w USA. Głosujesz na Barracka, ale w pakiecie masz Bidena z gwarancją, że jak Obama “opróżni urząd” czy to wzorem Nixona, czy Kennedyego — na stolcu zasiądzie ten, kogo wskazał.

      1. Z Nixonem to słabo Ci wyszło. Bo akurat w pakiecie wyborcy dostali Spiro Agnew. A następcą Nixona został Ford. Jedyny w dziejach USA prezydent, który nie wygrał wyborów będąc kandydatem na prezydenta/viceprezydenta. Ciekawostka przyrodnicza.

  1. Nie ma się co dziwić , że ludziska emocjonalnie zaangażowane w sprawę łapią się każdych oznak, które utwierdzają ich we własnych prognozach… No i póki co trzeba przyznać , że pisowcy maja póki co wiatr w żagle – referendum w sprawie odwołania prezydenta się powiodło. Więc póki co 2:0 jak nic dla Pis-u… Mówi Pan , że to sparing ? Na bezrybiu ….

  2. @ Nocnik,

    Albo piszesz wierszem, albo ja jestem po alkoholu, a jestem po alkoholu i czytam wierszem. Przecieram oczy, albom to już raz tych strof nie napotkal?

    I widziałem w-s-ke rzezaca, małorolni ja wiedli na meki
    postawili ja niedbale pod miedza,
    wzięli po butelce do reki…

    1. pewnikiem, spotkana została tożsama wu-es-ka.
      a miedze już nie takie jak kiedyś.
      chłop dziś pola nie piele, miedzy nie układa.
      zając [tu: patrzę za okno] na skokach przysiada.
      i choć miejsc i warunków brakuje, by się swobodnie rozmnażać,
      to jednak, takie mam wrażenie, tak trochę jakby się … odradzał.

        1. znanym. ta miała opony krosowe z bieżnikiem jak się patrzy, co przypomniało mi o wymiany kół na letnie i konieczności zakupu butów, bo nadal chodzę w zimowych.

          u mnie zaś wrony czasem rzadzą wybierając pędraki z ziemi … niszcząc trawę przy tej okazji. no po prostu zachowują się jak wieprze.

  3. Panie Nocniku!

    Na temat absurdu jakim jest przymus uczestnictwa w wyborach może Pan przeczytać “tu”:http://txt-atrium.pl/jjmaciejowski/57413.html

    Natomiast odnośnie wpływu zmniejszenia frekfencji na zwiększenie sensowności wyborów dostarcza historia. Im szersze masy mają prawo wyborcze, tym mniej sensownie wybierają. Proszę sobie postudiować ten temat, zamiast domagać się gotowców. (Argumentację logiczną za takim rozwiązaniem przedstawiał wielokrotnie Janusz Korwin-Mikke.)

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  4. Panie Nocniku!

    Rozumiem, że argumentów na rzecz przewagi wysokiej frekfencji nad niską Pan nie ma, zaś lubi się Pan chwalić słomą wychodzącą z bucików…

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Jerzy Maciejowski

    1. pan niczego nie zrozumiał, ale to pewnie dlatego, że z chujem się pan pomieniał na głowy. tylko spokojnie, pan nie martw, bo dzięki temu wreszcie wszystko wróciło do normy, czy jak kto woli na miejsce swoje. [w dzień wolny]

      1. Panie Nocniku!

        Zrozumiałem bardzo dobrze. Również to, że mierzy Pan wszystkich swoją miarą. To, że Pan się zamienił z czymś na głowy, to nie znaczy, że inni robią to samo.

        Łączę wyrazy należnego szacunku

        Jerzy Maciejowski

        1. spodziewając się nieskuteczności swoich działań, czyli braku pańskiego zrozumienia dla tego, co do niego piszę, raz jeszcze proszę o odpierdolenie się ode mnie. i to proszę … usilnie.
          w ewentualnej odpowiedzi możesz mnie pan, co najwyżej, pocałować w dupę. a i to koniecznie … serdecznie, że o zachowaniu (w czasie wykonywania tej czynności) należnego szacunku nie wspomnę. [przed dniem wolnym]

          1. Panie Nocniku!

            Nie czas i miejsce na tego rodzaju przyjemności. Nie wspominając, że nie ustuję w chłopcach.

            Odnośnie należnego szacunku, to niech Pan wysili swją główkę i zgadnie, ile się go Panu należy! To takie zadanie dla inteligentnych, więc może Pan poprosić koos o pomoc. 🙂

            Łączę wyrazy należnego szacunku

            Jerzy Maciejowski

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.