PESA pod bokiem I

To jeden z najbardziej kretyńskich mitów w polskiej sferze publicznej A.D. 2013. Powtarzany setki razy przez całą opozycję, w tym jej najbardziej prominentnych polityków, w blogosferze, na “opiniotfurczych” portalach, ba, nawet przez niektórych prominentów przemysłu. Jak to z kretynizmami bywa, jest krótki, mieści się jednym zdaniu, brzmi jak chwytliwe hasło. By go obalić, trzeba wielu, wielu stron.

Mowa o Pendolino. Wedle prawactwa i nie tylko prawactwa zakup we Włoszech to “idiotyzm, sabotaż, zdrada“, skoro “pod bokiem jest PESA, która zrobi to samo taniej“. Niektórzy dodają do tego NEWAG i kolejne epitety o patriotyczno-kryminalnym wymiarze.

Abstrahuję od samej decyzji o zakupie. Dziś nadal sądzę, że zyski przeważą, ale ryzyko oczywiście jest spore, wkładana kasa niemała, inne potrzeby kolei palące, dyskusja o sensie zakupu jest więc w pełni uprawniona. Ale to osobny temat. Czy istotnie w Bydgoszczy lub Nowym Sączu można zrobić analogiczny pociąg i to za mniejsze pieniądze?

Wykluczyć się tego nie da. Cuda się zdarzają. Prawdopodobieństwo jest jednak tak nikłe, że zaiste prędzej Ziemia przestanie krążyć wokół Słońca. Tak, mit o mozliwości zrobienia w Polsce sprawnego pociągu dużej prędkości jest znacznie bardziej kretyński niż choćby ten o zamachu smoleńskim. Prawdopodobieństwo tego ostatniego uważam za bliskie zeru, jednak o kilka rzędów wielkości wyższe. Tysiące, może dziesiątki tysięcy razy wyższe niż szansa, że PESA zrobi TGV.

Właśnie przeczytałem kolejną serię debilnych tekstów o Pendolino i w końcu mnie ruszyło. Wstawiłem w tytule rzymską jedynkę, co zapowiada cykl. Dwójka będzie rychło. Powinien zaś być co najmniej tuzin, ale chęci opuszczą mnie pewnie dużo wcześniej. Zobaczymy.

Update: na razie uporałem się z… definicjami, w tym z definicją KDP. Pokazałem elitarność rynku KDP i listę udających, że na rynku są. Przedstawiłem dzieje największej katastrofy na tym rynku. Może w połowie uzasadniłem swoją tezę. Zajęło mi to pół dnia. Przypomnę: polemizuję z mitem długości jednego zdania, jednego hasła. Na razie mam dość.

PS. 21 października: napisałem jeszcze o zimie 🙂

7 thoughts on “PESA pod bokiem I

  1. Panie Krzysztofie!

    Takie notki najbardziej lubię. Wtręt o „micie o zamachu smoleńskim” nie licuje z merytorycznością prezentowaną w reszcie notki. Proszę o wytrwanie w zbożnym dziele rozprawiania się z niekompetencją socjalistycznej blogosfery (dlaczego PiS nazywa Pan prawicą?)!

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  2. Aha.

    Nie tak dawno miałem gorącą dyskusję w rodzinie, gdy min. Siemoniak ogłosił plan zakupów dla marynarki wojennej. “Łodzie podwodne z Niemiec? Hańba i zdrada! Nasze stocznie powinny je budować, gdyby ich planowo nie zniszczono. Przed wojną Polska miała przecież taką wspaniałą flotę wojenną!”

    Już samo tłumaczenie, że przed wojną z trudem RP doszła do budowania najmniejszych jednostek morskich (bo najpierw trza było Gdynię zbudować), a wszystkie okręty wojenne od Błyskawicy po Orła były oczywiście kupione za granicą, wywołało ciężką obrazę. A że ostatnie okręty podwodne w stoczniach bałtyckich budowali Niemcy, to już w ogóle oburzenie nie ma granic.

    No więc tak: była przed wojną Lukstorpeda? No to dziś powinniśmy sami zrobić TGV.

    1. Czyli wydymają ich bez mydełka i będą z odszkodowań mieli kaskę na dopłatę do swoich droższych.
      Odwrotnie niż u nas jak nasz wydymali Chińczycy przy autostradach(a żaden z naszych dupokratów 200 mln nie odpracował we wieźniu).
      Z innych ciekawszych tak jak się spodziewałem pewnie z pół miliarda w plecki kosztów remontu kapitalnego i 6-cio miesięcznego paraliżu komunikacyjnego z powodu walentynkowych zabaw z ogniem pod umocnionym deskami mostem Łazienkowskim.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.