Padanie much

Zjawisko takie dostrzegł jeden z europosłów PiS. Mnie opadają raczej ręce. Jak zwykle zresztą, gdy polityk bierze się za arytmetykę, bo wbrew pozorom Janusz Wojciechowski, prawnik, nie mówił o entomologii i nie próbował konkurować ze Stefanem Niesiołowskim.

Sondaże budzą głównie emocje polityczne, ale nie moje. Dla mnie ciekawa jest ich arytmetyka, ich strona statystyczna, a także te aspekty publicznej dyskusji. Jakość tej dyskusji jest wprost proporcjonalna do poziomu znajomości tematu wśród polityków i dziennikarzy. Bardzo, bardzo niewielu z nich poradziłoby sobie dziś z egzaminem gimnazjalnym. O maturze przez litość nie wspomnę.

Uczepiłem się Wojciechowskiego, bo to polityk i eurobloger szczególny. Bardzo lubi wypowiadać się o gospodarce i próbuje analizować makrodane ekonomiczne. Ilekroć zaś to czyni, kończy się to katastrofą. Tym razem postanowił przeanalizować wyniki ostatniego sondażu TNS OBOP dla TVP Info i ogłosił:

Do samodzielnego rządzenia potrzeba w Polsce zwycięstwa na poziomie 42 procent, system d’Hondta daje wtedy większość mandatów.

Ba, gdyby tylko Wojciechowski… Niewiele mniej stanowczo powtarza tę tezę inny polityk PIS we wpisie wpolityce.pl. W tym duchu wypowiadają się dziennikarze i politolodzy, a nawet… Ślad teorii o jednoznacznym przełożeniu wyniku głosowania na wynik wyborów odnalazłem u… Jarosława Flisa. W jego przypadku to tylko uproszczenie, skrót myślowy: kto jak kto, ale Flis wie doskonale, jak to wszystko działa.Nie mogę się z nim równać. Ale tu popełnia uproszczenie szkodliwe. Sorry.

Dlaczego 42%? Skąd to wiadomo? Akurat tylu nikt nigdy w III RP nie zdobył, choć bywało blisko. SLD mial w 2001 r. 41% i 216 mandatów. Sześć lat później PO zdobyła 41.5% głosów, ale, uwaga, tylko 209 mandatów. W zeszłym roku PO miała wynik gorszy niż poprzednio aż o 2.5 punktu procentowego, ale mandaty straciła tylko dwa. Wspomnijmy wszakże 1993: przy takiej samej ordynacji, choć nieco innym podziale na okręgi, SLD i PSL zdobyły wspólnie niespełna 36% głosów i… uwaga, uwaga, 257 miejsc w Sejmie.

Właściwie mógłbym tu skończyć: absurdalność “teorii 42″ widać ewidentnie. Ale jest dużo gorzej dla jej wyznawców”. Ostatni sondaż jest bowiem wyjątkowo trudnym punktem wyjścia do analiz mandatowych i stawianie tak mocnych tez po takim sondażu jest wysoce kompromitujące. Jedyne, co wiemy w miarę twardo, to to, iż PiS prowadzi wyraźnie. Sześć punktów to sporo.

Oto, co raczyła nam ujawnić TVP Info: PiS – 39%, PO – 33%, SLD – 9%. Natomiast PSL i Ruch P. – po 5%, na granicy progu!!! Dalej SP – 3%. Spośród tych, którzy kogoś wybrali. Albowiem na dodatek co trzeci badany (31%) oświadczył, że jeszcze nie wie, kogo poprze, a co piąty, że nie pójdzie głosować. Ilu odmówiło odpowiedzi? Tajemnica. Tak jak i to, czy owe 31% odniesiono do ogółu ankietowanych, czy do deklarujących udział w wyborach. Cała telefoniczna próba wynosiła 1000 osób i można szacować (bo brak danych, by policzyć), że np. owe 5% dla PSL i RP to fizycznie po circa about 25-30 żywych ludzi. Zaprawdę każdy, kto zna ordynację oraz podstawy arytmetyki i statystyki, proszony o prognozę podziału mandatów na tej podstawie, może jedynie odpowiedzieć cytatem z klasyka: — Wiem, że nic nie wiem.

Załóżmy, że wybory istotnie odbyły się 5 października i przyniosły takie właśnie wyniki. Niech PSL i Ruch mają po 5.00001%. Wtedy istotnie PiS miałoby niewielkie, choć wcale niezerowe szanse na większość w Sejmie. Niech teraz zły los przyniesie i Pawlakowi, i Palikotowi po 4.99999%.  Szanse PiS na samodzielne rządzenie urosłyby do okolic pewności, choć z naciskiem na okolice, a nie pewność. A gdyby do Sejmu rzutem na taśmę wszedł za to Ziobro? Znów pewnie nici z 231 mandatów PiS.

Połączenie d’Hondta z dość wysokim progiem wyborczym bywa wyjątkowo złośliwe. Oderwę się teraz od polskiej rzeczywistości AD 2012 i pozwolę sobie przedstawić kilka dalej idących wariantów. Otóż gdyby np. PO się rozleciała (albo PiS, arytmetycznie to wszystko jedno ;)) — całkiem możliwe jest zdobycie większości parlamentarnej przez rywala dzięki 30% czy nawet 25% głosów. Czysto teoretycznie może zaś wystarczyć… minimalne przekroczenie progu. Nie muszę chyba wyjaśniać, kiedy. Z drugiej strony, choć liczyć mi się nie chce, przy obecnym podziale na okręgi da się zapewne wyobrazić taki rozkład głosów, który dałby jakiejś partii wynik 60% i… brak sejmowej większości.

Im mniejsze byłyby zaś okręgi wyborcze, tym więcej trzeba by głosów, by nawet przy ich pechowym rozkładzie móc rządzić samemu. Wszak d’Hondt, i w ogóle ordynacje bez sensu zwane “proporcjonalnymi”, w istocie rzeczy proporcje wypaczają. Im wyższy próg, im mniejsze okręgi, im silniejsza “d’Hondtyzacja” ordynacji, tym większe wypaczenia. Wszak JOW-y to arytmetycznie rzecz biorąc też ordynacja “proporcjonalna”, tylko w malutkich okręgach. Światowy parlamentaryzm zna zaś przypadki, iż partia, która wybory (w sensie: głosowanie) wygrała, wprowdziła do izby pięciokrotnie mniej deputowanych niż “pokonany” głosami wyborców rywal.

Na koniec zwrócę odrobinę honoru zwolennikom teorii 42. Okręgi wyborcze są u nas zgrubsza niezmienne, baza danych o dynamice preferencji w okręgach bogata. Prognoza podziału mandatów w oparciu o sondaż przedwyborczy może mieć sens. Ale będzie tylko szacunkową prognozą z marginesem błędu kilkakrotnie większym niż błąd oceny wyniku głosowania. Arytmetyczny debilizm polskiej sceny politycznej i medialnej wyklucza jednak zrozumienie przez aktorów tego zjawiska.

10 thoughts on “Padanie much

  1. 🙂 W sumie tego jeszcze nie mieliśmy chyba, ale pewnie się doczekamy: Podział mandatów odbiegnie znacząco w proporcjach od wyników głosowania na niekorzyść PiS -> tłumne okrzyki o łamaniu demokracji, “kto wygrał liczenie głosów”, “ruskie serwery” itp, itd.

    Ech, kto pamięta, że dwie najsilniejsze w Sejmie partie zebrały po 13% głosów… Ale wtedy dwa mandaty uzyskał Ruch Autonomii Śląska, a jeden z nich dostał… Kazimierz Świtoń.

      1. @Krzysztof Leski
        Spytałem na Twitterze, TVP Info odćwierkało:

        “co raczyła nam ujawnić TVP Info: PiS – 39%, PO – 33%, SLD – 9%. Natomiast PSL i Ruch P. – po 5%, na granicy progu!!! Dalej SP – 3%. Spośród tych, którzy kogoś wybrali. Albowiem na dodatek co trzeci badany (31%) oświadczył, że jeszcze nie wie, kogo poprze, a co piąty, że nie pójdzie głosować. Ilu odmówiło odpowiedzi? Tajemnica.”

        Tak, to “tajemnica” – TVP Info nie uzyskała takiej informacji od TNS (ile osób w ogóle odmówiło odpowiedzi/udziału w sondażu).

        “Tak jak i to, czy owe 31% odniesiono do ogółu ankietowanych, czy do deklarujących udział w wyborach.”

        To nie jest tajemnicą. 1000 osób odpowiadało, z tego 31% – niezdecydowani (liczono od ogółu ankietowanych, którzy zgodzili się na udział) a 21% – nie poszłoby na wybory.

        Poza tym: “niezdecydowanych, którzy mówią, że chcą głosować, ale nie wiedzą na kogo, w prezentacji sondażu telefonicznego rozdzielono między wszystkie partie proporcjonalnie do poparcia, które uzyskały”. To stąd:
        http://wyborcza.pl/1,75248,12634321,Sondaz_wstrzasnal_Platforma__Przyznaja__u_nas_kroluje.html

        [pod linkiem przekłamanie, co do niezdecydowanych (39%) – Szacki potwierdza na TT, że taka wielkość dostał od TVP Info a TVP Info upiera się, że TNS dał jej 31%]

  2. UWAGA, UWAGA!

    Obudzenie się Polski zostało odwołane! Najnowszy sondaż:

    “Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w pierwszej połowie października, PO uzyskałaby 28 proc. głosów, a PiS – 24 proc. – wynika z najnowszego sondażu CBOS”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12652429,CBOS__Wyrazny_spadek_poparcia_dla_PO.html

    PS
    W sondażu CBOS PIS uzyskał takie samo poparcie jak w badaniu TNS dla TVP Info (24% – bez dodawania niezdecydowanych).

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.