Odwaga prezesa

Jarosław Kaczyński jest odważnym człowiekiem. Piszę to bez cienia ironii. Zakładam, że prawdziwy jest przeciek zawarty w newsie o nominacji Adama Hofmana.

Wynika stąd bowiem, że prezes PiS wypuszcza swego kota na dwór. Kotu robi to oczywiście dobrze, miasto czy wieś, wszystko jedno. Ja jednak nie mam odwagi wypuścić któregoś ze swych ulubieńców. Zbyt wiele niebezpieczeństw wokół. Zbyt wielki strach, że kot już nie wróci.

10 thoughts on “Odwaga prezesa

  1. A jeśli to p.Hofman wyprowadza tego kota…czeka rano pod drzwiami … tak zwyczajnie bierze kota na smycz… i tak razem skrobią po powrocie do drzwi…

    Tak wiem… jestem niesprawiedliwy.

    PS
    nocowałem niedawno przy otwartym oknie na wyjeździe w niezbyt ciekawym lokalu, chociaż było czysto… w nocy przez to okno wskoczył kot… spałem … oczywiście poczułem go dopiero gdy chodził po moich nogach… wrażenia nieprawdopodobne 🙁

  2. To ja jestem pięć razy odważniejsza niż Prezes!
    Bo wypuszczam pięć kotów 🙂
    A niebezpieczeństwp czyha i w domu.Taki jeden czarno-biały bezczel przychodzi (przez piwnicę, bo to droga kotek), wyżera z misek (nie bronię) i leje czasami moje 🙁

  3. “Zbyt wielki strach, że kot już nie wróci”
    Pan Prezes się tego nie obawia, jeśli kot Hoffman nie wróci z konińskiego jak kotka Kępa z świętokrzyskiego to znajdzie następnych milusińskich;) Widocznie Prezes Kaczyński nie przywiązuje się tak bardzo jak Pan do swoich braci mniejszych;)

  4. mój julek czas jakiś temu, jak już pisałem, przepadł bez wieści. pewne przesłanki wskazują jednak na to, że został rozjechany ciągnikiem – sąsiad się jednak do tego nie przyzna, choć jego szwagier twierdzi, że przejechał dwa swoje. zaś wnuk onego opowiadał mi o rzucaniu w julka kijami – rzucał wuj jego a syn sąsiada.

    dzien pierwszy w sanatorium – lewy but to … totalna porażka. zakupiłem duże opakowanie plastwów – nie pomogło – muszę kupić nowe buty, bo mapy wskazują, że jest tu gdzie łazić.

  5. łączność tu słabowita, ale za to pogoda wyśmienita, że aż mi żal tra la la … a sklepy z butami zamknięte.
    wieczorek zapoznawczy jutro – /uwaga/ … wydaje się, ze jestem tu najmłodszy:) kawiarnia sanatoryjna obficie we wszystko zaopatrzona. pstrągi w potokach – widziałem. nfz przeznacza 9,50 na moje dziennie wyzywienie – obiecałem sobie, że nie będę dojadał na boku:) pokój dzielę ze śledzikujacym pasjonatem historii i zwolennikiem krakowskiej szkoły historycznej; trochę sie wczoraj przy dwóch piwach nasłuchałem o tym i o owym – wiedzę ma szeroką. planuję też pogadać dziś trochę o wizycie cyryla, bo widzę, że bardzo go to pasjonuje.
    przebywam w szeroko rozumianym sanatoryjnym kotle krynicko zdrojowym;)
    na śniadanie były parówki (po dwie na osobę), kawałeczek masła i ćwiartka pomidora plus herbata … gdy wstawałem od stołu, zagadał mnie pan siedziący przy sąsiednim stoliku – “pan młody, może więc zje pan jeszcze dwie parówki?” – “dziękuję, samcznego – raczej pospaceruję:)” – dla niektórych te 9,50 to stanowczo za dużo;)
    jutro “bicze szkockie” – już się boję. no i kaza mi tu pić jakieś wody (nieprzygotowane:) – może i zaryzykuję:)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.