Nieuki według onetu

Czepiam się gazety.pl? Skąd. Na onecie też kwiatek. Nawet bardziej okazały. Portal eksponuje na stronie głównej “tekst” (dokładniej zestaw slajdów) za pomocą krzykliwego hasła: “Studiów nie skończyli, a rządzili Polską. Zobacz!” (tam, dokąd link prowadzi, tytuł jest już mniej emocjonalny).

Niby nie ma kłamstw. Ot, 10 przykładów. Dlaczego wlaśnie te? Bo te autor znalazł. Czy jakoś je porządkuje, zaopatruje w choćby ślad historycznego tła? Nie, bo to męczące i trudne. Mamy więc takich, którym stalinowski reżim ukończenie studiów ewidentnie uniemożliwił, takich, którym PRL to mniej lub bardziej utrudniała, wreszcie takich, którzy czy to nie zamierzali, nie próbowali, czy też źle próbowali – w bardzo różnych zresztą politycznie czasach. Tyle, że ogromna większość czytelników nie ma o tym pojęcia.

Niech nikt i nigdy mi więcej nie mówi, że portal nie odpowiada za komentarze czytelników. Trochę odpowiada. A czasem bardzo, i tak jest w tym przypadku. Odpowiedzialność za stertę obelg piętrzącą się pod tym slajdowiskiem ponosi w 99% sam onet. Sprowokował je bowiem swoim skandalicznym dziełem.

3 thoughts on “Nieuki według onetu

  1. Oj Panie Krzysztofie… Niech Pan poczyta jakieś komentarze najmy na to pod prognoza pogody… Będzie Pan miał szczęście jeśli nie dowie się Pan co komentujący myśli o kościele , Tusku i Kaczyńskim …
    Kiedyś bawiło nas twierdzenie , że “śpiewać każdy może”… dziś “komentować każdy może” – a to już tak nie bawi…

  2. W zasadzie to mogliby tylko darować sobie Mazowieckiego i Bartoszewskiego, bo to rzeczywiście wysokiej klasy kurestwo by ustawiać ich w jednym rządku z Wałęsą czy Hojarską. Ale cała reszta orłów to już jednak sami tacy co nie skończyli bądź w ogóle nie studiowali bo nie chcieli. Także jeszcze w miarę jako tako uzasadnione by ich grupować.

    A do czytania komentarzy na onecie to jednak mnie pan nie skłoni – nie ma takiej opcji. Ale fakt że to nie jest tak ze debile sami tam tak lgną, niewątpliwie redakcji onetu zależy by lgnęli i o to dba. W końcu żyją z odsłon reklam, nieważne jaki jest iloraz tego który je ogląda, byle było ich dużo.

  3. No cóż, podstawowym kryterium jest klikalność. A właściwie stosunek wysiłku do ilości kliknięć. To oczywiście sprzyja schlebianiu najgorszym gustom. Rozumiem, że pan z zawodowych względów musi zagłębiac się w ciecz wypełniającą Onet i podobne. Osobiście zrezygnowałem. Polecam wiadomości na deon.pl . Ale może zna pan jakieś ciekawsze miejsca w necie z polskimi wiadomościami bez chamstwa i tabloidowego prostactwa? Czy jesteśmy na to skazani?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.