Neokombatanci

Im więcej czasu mijało od II wojny światowej, tym więcej Polaków miało uprawnienia kombatanckie. Tak było jeszcze w latach 80. Dziś coraz więcej ludzi chce z kolei nadrobić czas stracony w stanie wojennym właśnie i załapać się na kombatanctwo w III RP.

Przez kilkanaście godzin od komunikatu o wyrzuceniu Czarka Gmyza z Rzepy przez sieć przeszła fala, jakiej dotąd chyba nie było. Fala wzajemnych zapewnień, że to już “państwo czysto policyjne”, że “naprawdę jak na Białorusi albo gorzej”, że to represje “ostrzejsze niż w stanie wojennym”, a nawet, że żyjemy już jak w Korei Północnej. Niektórzy dodają, że to może nieco za mocno powiedziane, ale częściej widuję frazy: “naprawdę, bez żadnej prezesady”. Sygnał dał sam Gmyz mówiąc wprost, że na spotkaniu z władzami spółki czuł się ja przed komisją weryfikacyjną dziennikarzy w stanie wojennym. Wie, bo rozmawiał z takimi, co to przed taką komisją stawali.

Gorycz rozumiem. Niewątpliwie Gmyz i Wróblewski to nie jedyni “sprawcy”. Sam właściciel, jak wynika z wielu doniesień, dał zgodę na publikację, a teraz umywa ręce. Był na tej komisji jakiś policjant, prokurator, wysłannik rządu? Ktoś komuś groził więzieniem, żądał podpisania lojalki? Jeśli to jest “cenzura stanu wojennego”, to ja poproszę leniwe z podwójnym cukrem. Poszukam w nich kawioru.

Wielu tych, którzy oficjalnie z kombatanctwa drwią, wyraźnie w podświadomości o nim marzy. Jeden ze stałych gości mego bloga, tutaj wypowiadający się bardzo umiarkowanie, na swoim blogu na innym portalu snuje rozważania, że znów powstaje w Polsce “drugi obieg” i radośnie wtóruje tezie swego komentatora, iż “Wiadomości” TVP są dziś “takie same jak DTV w stanie wojennym” i to “bez żadnej przesady”.

Czasy widać takie, że coraz więcej oczywistych oczywistości przypomina leniwe z kawiorem. Drugi obieg? Państwo policyjne? Represje? Człowieku, ile razy miałeś w tym roku wkrocz do domu? Ile razy siadałeś na cztery osiem? Jakim cudem masz państwową posadę? Ilu twoich przyjaciół czy znajomych odsiaduje wieloletnie wyroki za wolne słowo?

Poziom wiedzy o stanie wojennym wśród orędowników “podobieństwa” można byłoby łatwo sprawdzić, gdyby zechcieli odpowiedzieć na jedno pytanie: jak często w DTV lat 80. pojawiała się nazwa “Solidarność” i nazwisko “Wałęsa”?

  • kilka razy w każdym z codziennych, półgodzinnych wydań
  • kilka razy w tygodniu
  • raz w miesiącu lub rzadziej

A za tym poszłoby drugie pytanie: czy kiedykolwiek przy okazji takiej wzmianki widz DTV otrzymał informację, co jest w ostatnim oświadczeniu “S”, co powiedział Wałęsa? Śmieszne to, ale od czegoś trzeba zacząć.

26 thoughts on “Neokombatanci

  1. Przed godziną Łukasz Warzecha publicznie ogłosił na Twitterze “kompletny upadek sfrustrowanego Leskiego”. Nie raczył wyelaborować, ale zdaje się, że to w związku z powyższym tekstem. Czuję się zaszczycony. Oczywiście to wszystko kolejny przejaw “ataku Leskiego na Warzechę”.

    1. panie Krzysztofie, każde pokolenie potrzebuje mieć swój “styropian”… Musi sobie zdefiniować swoją “pokoleniową tożsamość”… Młodsi od ŁW maja swoją walkę z ACTA, inni walczą o uwolnienie konopi, a pokolenie ŁW walczy z reżimem Tuska… Parafrazując znane zdanie : “jaki reżim, taki styropian” …

  2. Wczoraj wracając z basenu w Pałacu Młodzieży z moim 12 synkiem, napotkaliśmy te bandę bojowników o wolność słowa manifestujących pod salą kongresową. Musiałem dziecku wytłumaczyć co to znaczy. Opowiedziałem mu, że jak pracowałem w latach 80-tych w Muzeum Techniki to żeby wydrukować zaproszenia na wystawę, biegałem na Mysią do cenzury, bo bez ich stempla drukarnia nie przyjęła by tego. I jak teraz wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że w świecie internetu, prasy w której byle dureń może wydrukować wszystko co nie łamie prawa, może bezkarnie obrażać każdego – ktoś porównuje stan wojenny z dzisiejszym życiem. Chciałbym zobaczyć tych bohaterów stojących na przeciwko kompanii ZOMO szykującej się do ataku. Ja (rocznik 1960) dokładnie wiem jak się trzeba było sprężać żeby po prostu nie uciec. Bo bić to oni potrafili…

  3. A ja naiwny myslalem, ze sam Lech Walesa komune obalil, to i nie sadzilem, ze jakowys inni ludzi mieli przykrosci. To inaczej bylo?
    Nie do pana jest ten glupi zart oczywiscie, ale nie moge sie powstrzymac.
    Byl czas na opowiedzenie o Solidarnosci, zamiast tego wyciagano kiedy pasowalo pale. Sytuacja jest pochodna tego, ze probowano zrobic religie kaplanska zamiast powszechnej z przezycia Solidarnosci – tak uwarzam ja, ktory nie widzial.

    Chwilka. To, ze cos czegos nie przypomina, eeee zreszta po co ja to mowie.

    Odcinanie reki nie przypomina czy przypomina wbijanie gwozdzia w kolano?
    Moim zdaniem nie przypomina. Ale nie chialbym miec reki odcietej.

    W Rzeczpospolitej wydarzyl sie skandal, w ktorym przesadnosc reakcji i afektacja jest najmniejszym, ale to najmniejszym problemem.

    Stadnosc dziennikarskiej nagonki, autentyczne czy spontaniczne dostrojenie dziennikarskiej wazeliny z linia wladzy bije po oczach.
    Zachowanie Hajdarowicza jest kuriozalne, bo nie moge sie oprzec wrazeniu, ze istota jest wybebnienie na stu bebnach, ze nie ma, ale to nie ma, ale no nie ma trotylu, a z Gmyza zrobiono dziennikarskiego petaka.

    Powtorze: przesadnosc reakcji bitego czlowieka nie jest problemem! Zaraz staniemy na glowach.

    1. Nno tak, ale ten tekst jest przecież nie o Rzepie, jest o stanie wojennym i, jak zawsze;), o inflacji słów.
      Inna sprawa, że teraz wszyscy fokusują się na Rzepie i oczekują, szukają odniesień do tego właśnie (też jestem ciekaw i spijam relacje, bo wygląda na to, że w Rzepie dzieje się spora niegodziwość i zbydlęcenie lekkie, aleco tu pisać, od przejęcia gazety wiadomo było, że siedzą na minie), ale ten tekst jest właśnie na przekór.
      I to, że GW odnośnie sprawy mogłaby się teraz skupić na tym, że właśnie w stanie wojennym było gorzej, to też inna sprawa. To jest blog, Leski pisze o czym chce pisać, ale pisze o czym pisze i nie ma co polemizować z czym innym
      Pozdro.

    2. Jakoś nie sądzę, że to był skandal. Biorąc pod uwagę to co mówił Talaga i gdzie jest teraz – myślę że to była akcja nastawiona na widowiskową zmianę nacialstwa Rzepy. Gmyz i Kaczyński posłużyli za rękawiczki…

        1. Mówił że był zamach i wybuchy. A teraz zajmuje się czyszczeniem z oszołomów?

          Jeśli skandal to nie taki jak się wszystkim wydaje. Moim zdaniem Hajdarowicz jak zobaczył tekst Gmyza to uznał że nadarza się świetna okazja do zmiany linii gazety. On i Talaga od początku wiedzieli o wszystkim i wiedzieli jak to się skończy. Zobaczymy gdzie skończy Talaga.

    3. Ponieważ ja widziałem muszę coś napisać – w drugiej połowie lat 80 gdy zdecydowanej większości ludzi było wszystko jedno i pies z kulawa nogą nie chciał ruszyć doopy by coś zrobić nazwisko Wałęsy było jednym z niewielu haseł , które ludzi choć trochę ruszało… Nie wszystko co robił po 89 r może się podobać (to taki eufemizm), trzeba mieć wiele miłości bliźniego w sobie by zdzierżyć jego niektóre zachowania ale nie upoważnia to do wycierania sobie gęby Wałęsą przy każdej okazji. Zwłaszcza przez tych , którzy nie widzieli …

  4. Męczeństwo znamienitego dziennikarza śledczego Cezarego Trotyla-Gmyza szczęśliwym finałem uwieńczone:

    “Jak państwo wiedzą nikomu się dziś nie przelewa, a niezależne media, pozbawione parówkowych i rządowych dotacji, często z trudem wiążą koniec z końcem. Ale na szczęście przybywa Czytelników, kolejne projekty okazują się sukcesami, możemy liczyć także na państwa ofiarność.

    W tej sytuacji nasz zespół redakcyjny, po podliczeniach finansów i konsultacjach, wspólnie zdecydował iż nie może zostawić samego sobie red. Cezarego Gmyza, zwolnionego właśnie z “Rzeczpospolitej” za ujawnienie informacji o prawdopodobnym odnalezieniu trotylu przez polskich prokuratorów na wraku tupolewa. Dlatego deklarujemy: Cezary Gmyz, odważny dziennikarz, jeśli zechce, może do nas dołączyć i wspólnie z nami pracować. Damy radę, nawet jeśli będzie to oznaczało jakieś wyrzeczenia dla każdego z nas. Przekazaliśmy już tę informację red. Gmyzowi, jesteśmy umówieni na rozmowę za kilka dni.

    Nikt w takiej sytuacji nie może zostać sam. Nikt nie może być zostawiony gdy w imię polityki robi się z niego kozła ofiarnego. Gdy krzyk potępień i wycie propagandy zastępują dyskusję o faktach i wymianę argumentów.

    To zasada, która zawsze nam przyświecała, która jest podstawową ideą tworzonych przez nas mediów. I będzie zawsze.

    W imieniu Zespołu portalu wPolityce.pl redaktor naczelny Jacek Karnowski”

  5. Ja już się kiedyś zastanawiałem bardzo wytrwale nad ogromną różnicą w moim podejściu do stanu wojennego i 80’s w ogóle a moich rówieśników (rocznik 72 jestem). I doszedłem do prostego wniosku: mnie się to kojarzy jednoznacznie źle ponieważ parę razy w roku miałem w domu rewizję, ojca najpierw rok w internacie a potem wielokrotnie zatrzymanego na 48 i ogólnie biedę aż piszczy bo stary nie mógł dostać żadnej pracy a matka z lekarskiej pensji nas ledwo utrzymywała. W związku z tym mając takie wspomnienia W Ż Y C I U nie porównam niczego co się dzieje po 89 roku do tamtego bo porównania nie ma nijak. Ale to ja. Większość moich rówieśników, a mniemam po zachowaniu że również Warzecha, Gmyz i towarzystwo, miała się w 80’s (relatywnie) jak pączki w maśle. I w ogóle nie czują śmieszności swojego obecnego kombatanctwa. Boję się że nic się nie da na to poradzić.

  6. Warzecha i Gmyz, et consortes przeżyli lata 80-te jak “pączki w maśle”- to jest zbyt proste wytłumaczenie tego co dzisiaj piszą.(zwłaszcza Gmyz bo Łukasz Warzecha jednak się hamuje)
    Dziwne, ale mnie ponury okres stanu wojenny coraz bardziej zaciera się w pamięci. Jeśli już to wyskakują śmieszne zdarzenia: 13 grudnia Stary z Dziadkiem wracali pociągiem ze wsi z nielegalnego świniobicia. Całą drogę prowadzili zaciekłą dyskusję co robić jak zatrzyma ich patrol i każe otwierać walizki pełen mięsa. Dziadek – ułan z 1939 obstawiał wersję, że trzeba walnąć okupantów walizkami w łeb i uciekać. Ojciec wyrażał stanowczy sprzeciw: “Tato, ja nie będę żarł ziemniaków całą zimę.”

  7. @Krzysztof Bonifacy Eklezjstes Leski: “Gorycz rozumiem”.

    …zamruczał do siebie kocur w średnim wieku wypełniony goryczą od uszek do koniuszka ogona. I sięgnął po półlitrowy kubeczek wypełniony ulubionym kakałkiem tesco-value.

    1. Panie Odysie!

      To, że biurokracja brukselska jest oszczędniejsza w stosowaniu przemocy fizycznej, to nie znaczy, że nie jest podobna. Narodowy socjalizm nie był tożsamy z bolszewią, niemniej był podobny. Unia brukselska jest realizacją pomysłu towarzysza Adolfa, więc podobieństwa są oczywiste. Natomiast metody kontrolowania mas się zmieniły, ale nie znaczy, że nie mogą wrócić do łask stare i dobre.

      Pozdrawiam

      Jerzy Maciejowski

  8. Panie Odysie,

    pozwoli Pan, że się wypowiem enigmatycznie: jakbym nie wiedział, kto jego tutaj wpuścił, to bym się może i zdziwił, że tu jest.

    Ale że wiem, to mam tylko prośbę, aby przez czas jakiś nie cytował Pan żartów, które trzeba by tłumaczyć na język dla takich wpuszczonych zrozumiały. Nadmiernie zapracowany jestem.

    Kłaniam się załączając uporczywe pozdrowienia dla Gospodarza

    PS Gdyby ten dialog znalazł się pod innym, choćby dzisiejszym, wpisem Gospodarza, to bym pewnie dodał, że faktycznie, tam właśnie gdzie onże Gospodarz pokazał, będą trzymać polskich opozycjonistów, jak już ich porwą i wywiozą.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.