Najfakciejsza

Gdyby rzeczownik “gazeta” dał się stopniować, stopniem najwyższym byłby “Fakt”. Czas wypelnić obietnicę i pokazać, jak to pisemko robi swoim czytelnikom z mózgu już nie wodę nawet, lecz same bąbelki. Za przykład posłużą mi wyniki wrzucenia w google frazy “najdroższe bilety site:fakt.pl“. Można też skorzystać z własnego apletu “Faktu”.

To żadne zaskoczenie: najdroższe bilety są oczywiście w Warszawie. Z tym, że drożsiejsze były na Śląsku. W Poznaniu za to… też drożsiejsze. Jednak najdrożsiejsze we Wrocławiu. Dziwi cisza w Szczecinie, Olsztynie, czy Bydgoszczy  —”Fakt” nie ma tam lokalnych mutacji?

Wszystko to bowiem artykuły lokalne. Adresowanych nie do niego czytelnik wydań papierowych nie przeczyta, aby nie zakumał oszustwa. Chodzi o to, by rozbuchać emocje i zwiększyć sprzedaż. Jak najfakciej.

To już nie jest sprawa dla rad etyki czy SDP. IMHO to sprawa dla sądu. Z powództwa Związku Miast Polskich.

5 thoughts on “Najfakciejsza

  1. Najpierw ustalmy jak liczymy cenę biletu. Podejścia są różne.

    – Można liczyć nominalnie – czyli na zasadzie – “nie ma opłat za posłanie dziecka do szkoły, więc szkoła jest za darmo”
    – lub realnie – doliczając do tego ukryte koszty pobierane w podatkach

    Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem tej drugiej metody. Ma ona ciekawy efekt tego, że cena biletu jest różna dla różnych ludzi. Np. dla pracującego w domu, a do poruszania się po mieście używającego samochodu wynosi +nieskończoność (udział finansowania ZTM w podatkach/0).

    Oczywiście Fakt w ogóle nie zajmuje się obliczaniem czegokolwiek, więc pominąłbym go tutaj.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.