Nadmiar wszystkiego i jedno więcej

Każda obietnica aktualna, nadzieja na finał – tylko najskromniejsza (już poł środy). Ale nie wyjdę poza najsłabszą z obietnic złożonych poweekendową nocą z niedzieli na poniedziałek, jeśli wszystko spełnię w tydzień, do weekendu włącznie, 80% w postaci finalnej publikując, resztę markując.

Na razie ręce zajęte, łeb śpiewa przez nos (gębę zamykam) i chce latać, oraz za. wcześnie. Pierwsza dekada września świetna, niedziela genialna, a potem tylko lepiej. Wolniej, ale wciąż w górę. O podsumowaniu w pół skoku mowy nie ma.

Choć to po kilka słów, wiele, niemal wszystko mówi każdy mój tweet. Ostatnie 15 godzin zwłaszcza. Choćby te, ten…

i podobnych tuzin. Też rozwinę, tu i tam. Jak również wszystko, co wcześniej.

  • …Od Libańczyków, których nie zagniesz z niczego, chyba, że poskarżysz się na zbyt tanią sałatkę (burgery świetne, ceny w dolnej strefie normy)
  • poprzez parę 20-latków, którzy wprost z XIX wieku, z circa Wokulskiego czasów, przenieśli się do autobusu 518 w niedzielne popołudnie i uczynili mą wyprawę zwykłym autobusem rzeczą – niezwykłą
  • oraz duperelki, jak owych zwykłych autobusów kierowcy niezwykli i stylowi (w sensie jazdy stylu, mody nie oceniam, podobnie malarstwa i kunsztu innych sztuk z kucharską włącznie)… a nawet to, że numer jednego mi uleciał, lecz i tak wiem, jak go zidentyfikować i pochwalić.
  • aż po Neeraja, admina kebabu za dnia w Polsce oraz X serwerów gdziekolwiek o każdej porze w tymże gdziekolwiek; rzecz najlepszą czyli telefony i maile Młodego plus rozmówki z Myszą na fejsie; kota zrozumienie; kota spokój znów, odzyskany i chyba trwały; moje zrozumienie rozumienia kota i rozumowania kota, priorytetów kota i języka ciała kociego, przynajmniej jednego, Tego; oraz… i… jeszcze… a także… (kończ!) nie umiem i nie chcę… jak? niemożliwe… nie..

Ok. Teraz  PRZERWA. Co innego, jak mawiał jeden Kuchciński znany jako marszałek z laską w ręku i sufitem nad szczęką, bo po drodze nie ma mózgu ni honoru… Karę wlepię! Wlepiaj, zapłacę jak za głosowanie na 2 ręce. NIC.

Wątków ze 25, w planie drugie tyle, treści już na miesiąc, w planie Trylogia Bis. Czasu 3 dni i pół? Ok. Jak mawiał mały smerf zwany… to szło jakoś tak…

Na pewno, ja wiem to
rzekł JaNieMaruda
co udać się może
to musik! się uda!

© Smerf 1 & święci wikipedii na każdą literę po 1 a na Y 2 & obrazek chyba też, alem zapomniał & ® Przekład wolny, rym z ogona, oba moje & repro za zgo., a kto nie, tego się i nie dziw się. Do zo.

 

 

3 thoughts on “Nadmiar wszystkiego i jedno więcej

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.