Na Jana Pawła

Polscy złodzieje samochodów podobno lubią metody “na koło” i “na stłuczkę”. Politycy kochają metodę “na Jana Pawła II”. Nie, nie stosują jej, by kraść auta, lecz uważają Papieża Polaka za uniwersalny argument w sporach politycznych.

Parę dni temu reporterka TVN24 pytała posłów na korytarzu sejmowym, co sądzą o ponowionym przez PiS wniosku o przywrócenie kary śmierci. Napatoczyła się posłanka PO — chyba Krystyna Skowrońska, choć pewien nie jestem. “Po pierwsze kara śmierci jest sprzeczna z nauczaniem Jana Pawła II”, rzekła bez chwili namysłu pani poseł.

Otóż nie, szanowna pani. Polska jest państwem świeckim i suwerennym. Argument powołujący się na opinię byłej głowy Kościoła Rzymskokatolickiego nie jest pewnie całkiem od rzeczy, ale nie jako “po pierwsze” ani “po drugie”. “Po piąte” — być może. I to pomimo, że w tej dyskusji nie ma, bo być nie może, argumentów natury racjonalnej. Jak ostatnio dowodziłem, nie da się zmierzyć wpływu kary śmierci na rozmiary przestępczości. Pozostają zatem tylko spory ideologiczne, lub jak kto woli, polityczne. Co nie znaczy, że należy je toczyć bez sensu.

14 thoughts on “Na Jana Pawła

  1. Widzę , że założył Pan iż każdy tu zaglądający wie kto kwestię kary śmierci i jej uzasadnienia (również w nauce Kościoła) wywołał. No chyba że chodziło o udowodnienie oczywistej oczywistości iż żadna z partii nie ma monopolu na idiotyzmy – ale to przecież wiadomo , że takiego monopolu żadna partia nie ma 😉

    Ale jak już gadamy po nocy – jest pewien problem : na ile politycy w procesie tworzenia prawa czyli, jakby nie było urządzania tego padołu łez , mogą kierować się tą częścią swoich poglądów i sposobu widzenia świata , które wynikają z ich wiary bądź przekonań czerpanych jak mówi konstytucja “z innych źródeł”… Uważam , że w dużej mierze są one o takim samym stopniu weryfikowalności. No i są jeszcze wyborcy – czy oni przed progiem lokalu wyborczego mają też pewna część swoich poglądów zostawić ?
    Kiedyś było takie modne słowo “alienacja”. Jeśli Państwo będzie wymagać od nas , abyśmy do przestrzeni publiczne pewną część naszej wrażliwości nie wnosili , to zachodzi niebezpieczeństwo iż to Państwo nie będziemy traktować jako nam przyjazne. Oczywiście pewnie znów cały problem tkwi w proporcjach, szacunku dla odmiennych poglądów etc. – ale potencjalnie może to być źródło przyszłych kłopotów(na zasadzie wahadła).

  2. bez chwili namysłu jest tu chyba kluczowe.
    Ale przecież chwila namysłu fatalnie wypada na antenie, więc nie liczmy.

    Nauczanie JPII miało istotny wpływ na doktrynę Kościoła katolickiego w tej dziedzinie, ale zamknąć kwestię, że “kara śmierci jest z nim sprzeczna” to dość solidny skrót myślowy.

    W tej kwestii dość wyjątkowo podpisuję się pod tekstem Terlikowskiego z Salonu 24.

    Natomiast czy po pierwsze, czy też po piąte…
    To zależy, jak to rozumieć.

    Ten kłopot z wiernymi katolikami zauważali już rzymscy cesarze, a i tacy wybitni jak Żelazny Kanclerz wiedzieli: są lojalni wobec ośrodka władzy poza własnym państwem.

    Moje uprawnienia polityczne sprowadzają się do praw wyborczych. Ale w kwestiach dotyczących moralności, doktryna Kościoła jest dla mnie po pierwsze. I staram się wybierać takich przedstawicieli, którzy będą mieli podobną hierarchię wartości. Gdyby też kiedyś dano mi urząd publiczny, mam nadzieję nie zmienić tego podejścia.

    Oczywiście, przekonując moich współobywateli będę akcentował argumenty z innej puli, niż odwołujące się do Urzędu Nauczycielskiego.

    ***

    Natomiast w rzeczonej kwestii, pierwszą i jedyną odpowiedzią na pytanie o przywrócenie kary śmierci jest, że sprawa jest bezprzedmiotowa. I nie ma co strzępić języka.

  3. 1. Pan polecial argumentem “na panstwo swieckie” 🙂 Niezle.

    2. Zarty na bok: poslanka Skowronska oddaje pocieszne zagubienie owieczek w PO. Taki wyskok dzis ma w sobie cos uroczego. To chyba z rekolekcji tak w glowie sie kolacze, ta nuta lagiewnicka. Do tych ornatow bialych, do tych komz zielonych od Rasia do Gowina wasko rozciagnionych, do tych wieczerzy malowanych winem rozmaitem, zakaszanych sushi, pokrapianych zytem.
    Innymi slowy: ludzie trzymajcie mnie!

    Proroczo brzmial falsecik w reklamie dodatku do GW ” Naaaaasz Papieeeez”.

      1. Z ciekawoscia dowiem sie jakie? I tu sie nie wyglupiam – po prostu jestem ciekaw.

        Przyznam sie szczerze, ze spie spokojnie mimo, ze nie honorujemy np. zobowiazan Wladyslawa Jagielly.

        Otoz – te zobowiazania – jakie by nie byly, nie sa wieczne.Jak sadze, nie przeszkadza panu fakt, ze kiedys tam zarzucono placenia swietopietrza? Najpierw go nie placono, potem placono, a potem znow nie placono!

        I znow, czy po pierwsze? Bo dla mnie to jest najistotniejsze.

        1. nie są wieczne , to prawda. Możemy się z nich wycofać. Druga strona tych zobowiązań z naszego postępowania wyciągnie wnioski i nie będę tego traktował w kategorii “odwetu” – będzie miała do tego pełne i święte prawo. Czy będzie to odpowiedź “adekwatna” – tego niestety nie nam oceniać. Musielibyśmy decydować za drugą stronę jak ważna dla niej jest kwestia zakazania kary śmierci – a do tego prawa nie mamy.

          Jeśli “po pierwsze” to dlatego , że skutki wynikające z działań podjętych przez drugą stronę naszych zobowiązań będą bardziej wymierne i powszechne niż pożytek z dyndającego na sznurze zbrodniarza.

          Tak nawiasem mówiąc bardziej optowałbym za przywróceniem zakuwania w dyby niż karą śmierci, ale to już temat na inna rozmowę.

          PS
          oczywiście paragrafów, punktów, ustępów podpisanych umów i traktatów nie podam – mam zaufanie do niektórych prawników , którzy je przytaczają.

          1. Raz jestem zbyt leniwy, dwa powinienem sam skadinad wiedziec – a mimo to odpowiedz: “oczywiście paragrafów, punktów, ustępów podpisanych umów i traktatów nie podam – mam zaufanie do niektórych prawników , którzy je przytaczają” jest kwintesencja stosunku do swiata i zagadnien publicznych, ktory na miare skromnych mych mozliwosci, i lenistwa staram sie tepic.

            Mysle, ze po takim dictum prawnicy zatrzesli sie smiechem. Radze panu gdzie indziej lokowac zaufanie niz u prawnikow.

            A zatem nie sa wieczne. W tym sie zgadzamy.
            Na fundamecie wpsolnego stanowiska powiem tyle: rzecz o ktora mi chodzi ma niewiele wspolnego za penalizacja. Osobiscie sklaniam sie do tego, co na miescie zowie sie zaostrzaniem kar, ale kopi kruszyc nie bede. Chodzi mi o samowystarczalnosc, suwerennosc, ktora zaczyna sie od suwerennosci w mysleniu. Racja, nie ma co jej osiagac poprzez glupie stawianie sie w kazdej sprawie. Ale u nas jest taki deficyt myslenia, a taki nadmiar cielectwa, ze nam to na razie nie grozi. Zyjemy strachem przed ewentualnymi karami za nieposluszenstwo wiec na wszelki wypadek stajemy sie podwojnie posluszni. To zalosne.

  4. Ja zaś podobną do Pańskiej nieufności do prawników mam do tego “co na mieście mówią” – głos ulicy rzadko bywa rozsądny (napisałem to najogledniej jak potrafiłem). Jeśli twierdzi Pan , że gdy usłyszę , że np. protokół nr 6 europejskiej karty praw człowieka nakłada na nas jakies zobowiązania powinienem rzucić się by ten tekst czytac w oryginale (a najlepiej w kilku róznych językach) tylko dlatego , że nie ufam prawnikom to z rady nie skorzystam… Nie tylko z lenistwa. Jesli mam studiować kartę praw podstawowych , i nie tę część odnosnie tzw. solidarności społecznej którą całkiem słusznie olalismy, to bardzo przepraszam ale mam ciekawsze rzeczy do robienia. Może mój brak podejrzliwości jest sprzeczny z instynktem samozachowawczym ale wystarczy mi gdy prawnik stwierdzi, że te zapisy się tam znajdują.
    Nie wiem czy to , że np. kradzież jest penalizowana dowiedział sie Pan bezpośrednio z KK czy od osób , które z prawem nie miały nic do czynienia ? Zapewne o skutkach innych nierozsądnych zachowań dowiedział się Pan niekoniecznie od prawnika i wątpie czy Pan to weryfikował w kodeksach i aktach prawnych. Ale uspokoje Pana – nie uważam tego za umysłowe lenistwo…
    Co sądzę o “samowystarczalności” w dzisiejszym świecie nie chcę mi się pisać bo to strata czasu. Jedyne co chciałbym zauważyć to , że rezygnacja z korzyści płynących ze współpracy nie jest karą – jeżeli już to Bożą, własnie za deficyt myslenia.

  5. Nie pokladam szczegolnej wiary w to co mowia na miescie, i moze szkoda.

    Tak sie sklada, ze zdarzylo mi sie studiowac prawo. Trudno mi w to uwierzyc samemu, ale szczyce sie tytulem magistra prawa. Tak sie sklada, ze karnista, skadinad przeinteligentny czlowiek wysmiewal, wyszydzal i wdeptywal w ziemie ludzi ktorzy na pytanie skad cos wiedza odpowiadali, ze tak napisal np, prof Gardocki. …… A prof. Gardocki, a jesli tak, to zupelnie zmienia postac rzecz, skoro sam Gardocki – ironizowal. Rozumie pan? To nie jest rozmowa o karze smierci, to nie jest rozmowa o karcie praw, ani nawet nie o prawie w ogole! To rozmowa o dyscyplinie umyslowej i umyslowej higienie.

    Z uporem godnym lepszej sprawy udowadnia pan, ze rzeczywiscie nic ciekawego o samowystarczalnosci nie powie. Kto pisze o braku wspolpracy?

  6. Rozumiem. I ma Pan mój szacunek jeśli sięga Pan do źródeł każdej normy prawnej , która Pana dotyczy. I tak też się stanie w przypadku wypowiedzi doktora nauk prawniczych , który wypowiada sie tak, jakby nie było przeszkód prawnych by w Polsce przywrócic karę śmierci…. Aaaaa !!! zapomniałem !!! doktor nauk prawnych !!!! No skoro powiedział to doktor nauk prawnych… Tak możemy się przerzucać w nieskończoność.

    Trafił Pan na ekonomistę – samowystarczalność rozumiem jako autarkię : receptę ulicy i totalitaryzmów na gospodarczą i polityczną wielkość. Nic więcej ciekawszego o samowystarczalności nie powiem bo i nie ma czego …

  7. Hmmm, zafrasowal mnie pan. Nie siegam, ale to nie jest wlasnie tozsame ze stwierdzeniem : ufam Gardockiemu jak samemu sobie! Albo prawnicy mowia, albo Kaczynski powiedzial – wiec biore za dobra monete.

    Przykro mi jest, ze Kaczynski musi tluc sie z Ziobra odcinajac sobie ogon. Przykro mi jest, ze tak sie skrwawia opozycja. Mnie przykro, panu byc moze nie.

    To mamy rowniez i tu cos wspolnego, gdyz moge sie i takowym dyplomem pochwalic. To zle pan rozumie samowystarczalnosc. Samowystarczalnosc to bycie szczesliwym samemu ze soba, i dopiero jako takim – kontaktowanie sie ze swiatem. Roznica wcale nie subtelna.
    Prosze przestac teoretyzowac. Dyskutuje pan z pojeciem autarkii wykladu pierwszego roku ekonomii w sensie wulgarnym, czy ja panu przywodze na mysl takie bzdury? To mnie doluje 🙂

  8. Ja z pojęciem autarki nie dyskutuje… Nie zamierzam doszukiwac sie w nim piątego dna. I nie teoretyzuje. Historia , a i teraxniejszość, pokazują iż stanowczo za duzo płacono za takie pomysły.

    No cóż.. każdy może dowolnemu pojęciu przypisać dowolne znaczenie… Taka współczesna wieża Babel.. WIęc może ratunkiem jest stosowanie ich wulgarnego znaczenia ? Np. kradzież to kradzeż a nie np. “alternatwne podejście do prawa własności” (przykład pierwszy z brzegu bez żadnych podtekstów)

    Filozoficzny problem czy można dojść do “szczęścia z samym soba” bez równoczesnego kontaktu z otaczającym światem lub ten kontakt w najlepszym razie “dawkować” jest ciekawym egzystencjalnym problemem. Ale jakby to powiedzieć – nie rozstrzyga to problemu czy nasze Państwo jest związane międzynarodowymi umowami , które zakazują stosowanie kary śmierci. Co więcej wygląda na to , że nie ma takiego który by to stwierdził… A to chyba jest juz doprowadzeniem sprawy do absurdu…

  9. Problem nie jest, wydaje mi sie filozoficzny – ale wlasnie praktyczny. Trudno jest o nim rozmawiac o tyle, ze jest to rozmowa slepych o kolorach, w ktorej jeden slepy (Ja – nie chwalac sie) kolor sobie wyobraza. Moja teza brzmi tak: wraz z utraceniem kulturowej podmiotowosci- Polacy przestali czuc sie szczesliwi w swojej kulturze, nie mowiac o tym, ile z niej im zniszczono, zdewastowano, ile z niej zapomniano – efekt jest taki, ze jedni na slepo, drudzy z braku pomyslu, trzeci bo i tak nad niczym sie nie zastanawiaja gotowi jestesmy przyjmowac wszystko na wiare jako dobre, czy wlasciwe, a przynajmniej bezalternatywne.
    Suwerenna kulturowo Polska tez byla zwiazana szeregiem uwmow, tyle, ze widziala w tych umowach srodki do celow, a nie cele – co dzis nagminnie ludziom umyka.

    Kaczynski czesto wybiera dorazne szrapaniny, jakies przyklady ktore na tle 11 edycji tanca z gwiazdaami i tego, ze kot Magdy Molek dostal lupiezu, a Edyda Gorniak nie ma pokarmu wygladaja ksiezycowo. Ksiezycowo wygladaja na tle gieldy – ale nie wygladaja ksiezycowo na tle wlasciwego mu pragnienia, ktore podzielam, ze ludzi od tego sa na swiecie, zeby myslec i rozstrzygac o sobie w takiej mierze w jakiej zdolaja to swoja praca wyszarpac innym ludziom, przyrodzie, inercji.
    Dla niego przerazajaca jest wizja, ze w Polsce, pal licho wiekszosc, ale nawet nieliczni, ktorym sie cos tam chce stali sie bezrefleksyjni- dzis mowi pan, ze nic sie nie da zrobic z kara smierci, jutro nic nie bedziemy mogli wskorac z przepisem, ze gowno nalezy we wlosy wcierac. Dlaczego? Posrod gaszczu pzrepisow trudno bedzie dociec, ale nie zabraknie prawnikow, ktorzy zasepia sie i przytakna.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.