Memyśliciele

Przepraszam za językowy nowotworek. Ujrzałem na gazeta.pl nowy przymiotnik: “growi”. Kontekst: “growi twórcy” czyli “twórcy gier”. Pozazdrościłem. Stąd tytułowy rzeczownik. Powstał nie przez dodanie zaimka, lecz połączenie “myśliciela” z “memem”. Dziś bowiem ludzie nie tylko memy tworzą — memami się komunikują, a nawet memami myślą.

Posłyszałem właśnie historyjkę o pewnej szkole, w której przed 11 listopada zawisła okolicznościowa gazetka ścienna. Zawierała m.in. “10 przykazań małego Polaka”. Takich, jak “Będę kochał moją ojczyznę”. Do treści dyrekcja zastrzeżeń nie miała, tytuł skomentowała jednak:

Jakież to pisowskie!

I zasugerowała autorom, by zaraz po Święcie Niepodległości (cóż za łaskawość, że nie od razu!) gazetkę zdjąć i zezłomować trwale.

Ponieważ nawet PiS samo sobie nie przypisuje autorstwa Dekalogu, trudno sądzić, by takie rozumowanie przyświecało dyrekcji. Musiała więc ona paść ofiarą jakiegoś ciągu własnych skojarzeń, które dyrekcję doprowadziły od podstaw chrześcijaństwa do partii Jarosława Kaczyńskiego — by w efekcie narzucić sobie negatywną konotację obu zjawisk.

Z pomocą logiki pojąć to dość trudno. Podobnie jak motywację całej grupy użytkowników Twittera — wyznawców braci Karnowskich i Sakiewicza — która to grupa od godziny wypluwa serię ćwierknięć wiążących mnie z… kłamstwem, a nawet mordem katyńskim. Zaczęło się od tego, że ktoś oburzony moją niewystarczająco krytycznąj wobec PO postawą wrzucił zdjęcie dekorującego mnie Komorowwskiego (co ma oczywiście dowodzić “oddania” i “zależności”), po czym grupka kretynów, nakręcając się nawwzajem, w kwadrans dotarła od PBK do Katynia. Metodą mem-skojarzeń oczywiście. Memyśliciele. Przyjmie się?

13 thoughts on “Memyśliciele

  1. Pisałem kiedyś o (również swoim) prawackim myśleniu, a właściwie bezmyśleniu. To właśnie tak działa. Polega na zgrabnym zestawieniu choćby najbardziej absurdalnych skojarzeń wiodących do dojebania wrogowi. Zresztą gazeciane dość podobnie, może jest nieco bardziej wykwintne, logiczne i zniuansowane.

  2. Hmmm, czyli dyskusja na tweecie zeszła do argumentacji na poziomie “ad hitlerum”… Chociaz, czy to była dyskusja?

    Co innego jest niepokojące, a w zasadzie jest to standardowe – bo to zachowanie tłumu – to mechanizm samonapędzania się tego tłumu. Kto walnie mocniej… wszyscy wala na oślep, to i opory znikają.

    Jeśli chodzi o tłum, to jakoś mogę zrozumieć, bo tam nie ma czasu na ochłonięcie, ale żeby tak przy komputerze być bezrefleksyjnym? Niesamowite…

    Memmyślenie…. Nie, to nie jest żadne myślenie, to owczy pęd.

      1. @ Krzysztof Leski / memyśliciele

        Chyba warto byłoby pisać to: meeemyśliciele 😉

        Ale nie potępiaj memów w czambuł!
        Dobrze skorojone są jakby współczesną fraszką
        – krótko i celnie.

        A że niektóre pokrętne intelektualnie – cóż, takoż ich autory.

        A propos – jeśli masz zamiar oglądać się pod względem językowym na gazetę.pl, naszykuj się, że niebawem będziesz musiał chodzić na rękach, na dodatek do tyłu.
        Czasem odnoszę wrażenie, że TAM zaczęli przyjmować kandydatów bez matury (a nawet takich, którzy rozczarowali się do nauki na poziomie niezdanego egzaminu 6-klasisty).
        Ostatnio jakiś REDAKTOR opisywał brytyjskiego nastolatka, który dorobił się fortuny na sprzedaży “chrupków” (takich do jedzenia – po polsku: chrupek).
        Zgroza…

  3. mniut a la minute – ?

    Hm, gdyby nie sama forma deklinacyjna to bym się może nawet nie czepiał:
    w bliskim mojemu sercu bałaku, też mówi się “mniód”, ale – przebóg! – odmienia się “mniodu”!

    Swoją drogą – do tego tematu trzeba będzie nam wrócić.

    * * *
    A poważnie: nie słuchaj Czerskiej, bo będziesz miał w głowie gliiiiizdy (sparafrazowałem!)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.