Megaskok na hi-tech

Opiszę dziś największy skok na kasę w dziejach  świata. Ale najpierw o dziennikarstwie. Potwierdza się smutna prawda,  że dziennikarzem może dziś być każdy, opublikować da się każdą bzdurę, a co najgorsze, najpewniej nikt tego nie zauważy. To nie polska specjalność, to reguła na całym świecie.

Moje oczy, wyczulone na słowa kluczowe “kot” i “pociąg”, nie mogły nie zwrócić uwagi na tekst Wyborczej o tym, jak to Japończycy chcą promować w świecie swoje szybkie koleje. A zwłaszcza na zdanie:

W ciągu półwiecza japońska technologia znalazła jednego nabywcę – sąsiedni Tajwan

Postanowiłem sprawdzić, skąd dziennikarz PAP, będący źródłem Wyborczej, wziął taką bzdurę – i znalazłem tekst źródłowy pana Kenichiro Saito w Asahi Shimbun. To taka japońska gazeta, która u progu tego stulecia była drugim dziennikiem na świecie z codzienną sprzedażą ponad 10 mln egz., a i dziś ma się nieźle. Pan Saito istotnie napisał coś takiego:

Despite decades of efforts to export Shinkansen technology, Japan has successfully won orders only from Taiwan’s rapid rail

Na Taiwanie istotnie jeźdżą 34 zmodyfikowane składy Shinkansena serii 700, wyprodukowane pod kierunkiem Kawasaki. Czy to istotnie jedyny przypadek eksportu Shinkansena? Zmuszony jestem poinformować pana Saito i Polską Agencję Prasową, że nieco pociągów serii E2-1000 jeździ też w Chinach. Już 150, a uwzględniając zamówienia ma ich być wkrótce, bagatela, prawie 300. Trzysta składów po co najmniej osiem wagonów każdy.

Jest mały problem: trudno o precyzyjne określenie, ile z nich Japonia Chinom sprzedała. Dzieje chińskich szybkich kolei to bowiem historia wielce skomplikowana i materiał na kilka filmów sensacyjnych. To gigantyczna korupcja, seria procesów i dymisje dwóch kolejnych ministrów transportu na tym tle. To także największa w dziejach świata, precyzyjnie zaplanowana przez władze w Pekinie kradzież technologii, na co ów świat w imię zysków przymknął oko.

Pisałem już, że KDP to bodaj najbardziej elitarny przemysł na świecie. W przeciwieństwie do polskich populistów, którzy rysunki biorą za gotowy produkt, chińscy komuniści rozumieli, że technologię trzeba kupić. I wymyślili, że kupią ją tanio od wszystkich czterech światowych producentów: od Alstoma, Bombardiera, Siemensa i Japończyków.

Scenariusz z dokładnością do szczegółów był w każdym przypadku ten sam. Do pierwszego przetargu na kilkadziesiąt składów startował zagraniczny oferent w konsorcjum z firmą chińską, bo taki był warunek. Do kolejnych, z praktycznie tym samym produktem jako “własnym”, chiński partner stawał już samodzielnie i uzyskiwał kontrakty idące w setki pociągów.

“Chiński” CRH2A to, jako się rzekło, praktycznie Shinkansen E2-1000 od Kawasaki i tuzina japońskich kooperantów. Pierwszy kontrakt opiewał na 60 pociągów. W myśl umowy pierwsze trzy przyjechały z Japonii gotowe. Sześć kolejnych – w częściach, które zmontowała fabryka Sifang. 51 – z części zrobionych na miejscu. Przekształcona w spółkę z niewielkim udziałem Japończyków, w kolejnych przetargach sprzedała już grubo ponad 200 pociągów (część 16-wagonowych) oznaczanych CRH2B, CRH2C, CRH2E itd. Niektóre osiągnąć mogą nawet 380 km/h (pierwowzór – 250), ale technologicznie to wciąż E2-1000 z małymi modyfikacjami.

Per analogiam, CRH1A to dość już leciwy Bombardier Regina (max 220 km/h), wcześniej sprzedany tylko Szwecji. Kanadyjczycy byli pełnoprawnym partnerem w piewszym kontrakcie na 60 składów, z czego 3 zmontowano w Niemczech… Kolejnych ponad 200, z różnymi modyfikacjami, chiński partner wykonał już “prawie samodzielnie”.

Seria CRH3 to Siemens Velaro czyli np. niemieckie ICE3 czy rosyjski Sapsan. Pierwszy kontrakt – 60 składów na 250 km/h. Trzy pierwsze przypłynęły z Niemiec statkami w stanie gotowym… opowiadać dalej? Teraz, w wersji CRH380, powstają “chińskimi siłami” w fabrykach Tangshan i Changchun, Siemens zaś jeszcze sam nigdzie wersji 380 km/h sprzedać nie zdołał.

Wreszcie CRH5: to drobna modyfikacja Pendolino ETR600 z firmy Alstom, nam znanego w wersji ETR610 czyli ED250 dla PKP Intercity. Trzy pierwsze zmontowane we Włoszech, sześć kolejnych w Chinach z włoskich części, pozostałe 51 z pierwszego kontraktu w Changchun na licencji, potem i CRH5 stał się “chińskim produktem”, o którym teraz japoński dziennikarz pisze, że dzięki niższym cenom jest groźną konkurencją dla japońskich technologii…

Zagraniczni producenci ewidentnie znali chińskie plany. Kontrakty są niejawne, ale jakieś opłaty licencyjne ewidentnie wciąż są uiszczane. Nikt zbyt głośno nie protestował, choć toczyło się i toczy parę procesów. Każdy ze światowych gigantów musiał uznać, że lepiej mimo bandyckich warunków zarobić trochę niż oddać pole konkurencji. I tak w majestacie prawa dokonał się największy w dziejach świata skok na technologię.

Japońskiego dziennikarza o tak szczegółową wiedzę jednak nie podejrzewam. Najwyraźniej nie ma on pojęcia o rodowodzie chińskich KDP. Napisał więc, że “tylko Tajwan”. PAPowiec przepisał, dziennikarz w Wyborczej przekleił. Bzdura się reprodukuje. Takie czasy.

8 thoughts on “Megaskok na hi-tech

  1. E tam bzdura – świadoma polityczna manifestacja poglądów. Przecież rząd Republiki Chińskiej (ze stolicą w Nankinie i władzami w Tajpej) wciąż formalnie sam uznaje się za legalną władzę całego obszaru dzisiejszych Chin. Wszystko się zgadza. Gazeta cofnęła uznanie dla komunistycznych władz w Pekinie. Odważni są. Brawo.

      1. Aproposik załgiwania się polityków i nie wywiązywania się z obietnic to mocno polecam:
        Być jak Jacques Chirac(2006)
        http://www.filmweb.pl/film/Być+jak+Jacques+Chirac-2006-337823
        Na marginesie.
        Dla mnie ktoś kto się zgłosił dał się wybrać i zgodził na premiera(takiego prezesa) państwa powinien być wynagradzany i rozliczany z zapowiedzianych i osiągniętych przez siebie efektów premierowania(prezesowania). I albo rybka albo akwarium, czyli albo sowite wynagrodzenie i splendor albo pierdelek i odpracowywanie i spłacanie szkód ile ile tam czasu potrzeba. W chwale lub niedoli powinni oczywiście partycypować towarzysze partyjni. Już z komuchami
        powinno tak być zrobione.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.