Medialna sraczka

Ubawiłem się przeczytawszy ten tekścik, choć to śmiech przez łzy. Jaka polityka, takie media, jakie media, taka polityka. Kieleckie PiS zorganizowało akcję, po której pierwszej odsłonie cieszy się, że PO ma w regionie jednego wyborcę. Gazeta jest za to zdania, że to akcja PiS poniosła “klapę”. I to, żeby było trudniej zrozumieć, “medialną”.

Jest trzecia w nocy. Zaraz wyjdę na ulicę i głośno zadam ważne pytanie. Rozejrzę się i cierpliwie poczekam na odpowiedź. Jeśli się nie doczekam, za 5 minut ogłoszę, że zwolenników teorii, iż Ziemia jest okrągła, dziś już w Warszawie nie ma. A potem zastanowię się, którą partię obarczyć winą. Lub może przypisać zasługę, wszystko jedno.

30 thoughts on “Medialna sraczka

  1. Możesz PIS – jedna wina więcej, nie ma sprawy. Biorę na klatę.
    Też się śmiałam – ludzie głosujący na PIS na pewno by wzięli udział w dyskusji, gdyby PO wyszła na ulicę. A tu tylko jeden.
    Do tego mówiący “wybieram mniejsze zło”
    🙂

    1. Nie sądzę, aby istniało wielu wyborców, głosujących na PO z przekonania. Mem: “bo jak nie Tusku, to JarKacz” jest bardzo silny. Działa to zresztą w obie strony. Okrzykiem bojowym PiSlemingów jest “Tusk to zdrajca, a więc każdy kto nie głosuje na JarKacza to także zdrajca”.

      Dla POlemingów racja nadrzędną jest zatrzymanie JarKacza (a więc glosowanie na największe ugrupowanie antykaczystowskie). Dla PiSlemingów odsunięcie od władzy Tuska (a więc głosowanie na największe ugrupowanie antytuskowskie).

      Ergo: silny PiS umacnia elektorat PO, a silna PO umacnia elektorat PiS. Klasyczny przykład klinczu. I polityki sprowadzonej do konfliktu osobowości. Przecież polityka PO nie różni się zasadniczo od polityki PiS. Retoryka tak, ale nie polityka. Vide swobodne przechodzenie polityków z jednego ugrupowania do drugiego.

    1. Panie Jacku!

      Przy okazji, co jest złego w zażyłości z Arturem Nicponiem? Był Pan z nim w zażyłości i stała się Panu krzywda? Myślenie kategoriami leminga nie przynosi nikomu zaszczytu, nawet Panu.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

    2. Jacek: oczywiście to pytanie nie do mnie, bo żadnej zażyłości nigdy nie było, nie ma i nie będzie. Nigdy więc o takowej na blogu nie pisałem. Raz jednozdaniowo odnotowałem fakt organizacji u niego zlotu s24, w 2007.

      Ale na sprostowanie nie liczę. Bloger, o którym mowa, od sześciu lat notorycznie wyciera sobie gębę moją skromną osobą. Już w pierwszej wzmiance nazwał mnie “kaczystowskim betonem” jednocześnie przyznając, że mnie nie czyta, nie słucha i nie ogląda.

      To jednak w naszej blogosferze powszechne i nie dlatego na tym blogu nie wolno zamieszczać jego nazwiska. Otóż kiedyś publicznie zarzucił mi, że jestem złym ojcem i robię krzywdę swoim dzieciom. Tego nie dopuszczam i nie toleruję. To niegdne człowieka.

      Pisze facet świetnie, na paru sprawach się za, jak mało kto, o autostradach umie napisać, jak chyba nikt inny w Polsce. Bo ja, owszem, czytuję go dla przyjemności czytania tego, co fajne i ciekawe, przyjemności ograniczonej paranoidalną kolorystyką (ciemnozielona czcionka na czarnym tle – muszę zaznaczać tekst, by przeczytać). Jest ciekawym autorem. Ale musi jeszcze nauczyć się być człowiekiem.

      1. Panie Krzysztofie
        Napisałem do Orlińskiego na jego blogu aby odniósł się do Pana słów bo zgodnie z zasadmi logiki jak dwie osoby mówią różne rzeczy to przynajmniej jedna mija się z prawdą.
        Nie raczył odnieść się do mojej prośby a mój wpis szybko zniknął. Pewno holiki skasowały…
        Pozdrawiam

        1. Dziękuję. Reakcja charakterystyczna. A w tekście stoi o “zażyłości”, w jednym z komentarzy autora – że “grillowałem u Nicponia”. Ewidentnie chodzi o uczynienie mnie “współodpowiedzialnym” za “wychowanie medialne” Nicponia.

          W imię szerzenia odpowiedzialności za słowo powinienem pismaka pozwać, ale nie mam siły.

          Te same kłamstwa powtarza wywczas w s24. Ktoś zwraca mu uwagę, że nieprawda, a on… nic.

          Klapki na oczach. U tych, którzy chlubią się, że chcą je zdejmować innym.

          1. /nie ma mnie; w dobrej wierze, czyli serdeczne pozdrowienia z frontu/ … link pierwszy, czyli wycofanie się z grillowania; nie znaczy to jednak, że w komentarzu tym, temu, którego imienia nie wolno wymawiać coś się po prostu [nie, no otwartym tekstem] … pojebało. pewnie dlatego, że jak z komentarza wynika … coś mu się tam w pale nie mieści – rozumiem. możne czegoś nie doczytał, czegoś nie zrozumiał a możne po prostu źle mu się napisało, czyli #gdzietekwity? boż przecież mowa tu o konkretnym spotkaniu, czyż nież jak tak? a o tym inkryminowanym spotkaniu wiedziałeś? zaproszenie miałeś?
            no i wywczas się jednak, możne mało czytelnie, ale jednak tłumaczy.

              1. ja rozumieć, co ty mieć na myśli … i odezwało się we mnie wszechogarniające współczucie … bezsilna, zrozpaczona, pełzająca, kąsająca gadzina iii … klasnęła se dłoń z radości dłoń jedna se klasnęła donośnie gdy usłyszała ten hardkor /krakusce/

          2. @Krzysztof Leski “…powinien pismaka pozwać”

            Daj se spokój, w wypadku pismaka mamy chyba do czynienia z ładnie rozwinętą chorobą psychiczną. Czy zdrowy psychicznie człowiek jest w stanie napisać taki komentarz:
            “[Leski]Bardzo długo miał do psychiatryka24 podejście kogoś, kto się z nimi wszystkimi chce zaprzyjaźnić, z zapraszaniem ich do prywatnego mieszkania włącznie (!!!).”? No, ludzie to jest zbrodnia niesłychana – urządzić imprę we własnym domu z Sadurskim, Węglarczykiem i taką Ufką-pisówką.
            O, to jest zajebiaszcze, pismak wyjaśnia ostatecznie po kim są sierotami Leski, prof. Sadurski i kataryna: “Sierotami po Unii Demokratycznej to oni obaj byli zapewne około 2004. Sierotom po Unii potem właśnie odbijało w kierunku “PO-PiS! Jedyna szansa na oczyszczenie kraju po aferze Rywina”! Kataryna chyba tak siebie właśnie przedstawiała, to szersze zjawisko. Teraz są sierotami po PO-PiSie, mam nadzieję, że część z nich w końcu zrozumie, że po prostu mają sierocą mentalność i już zawszez będą sierotami po infantylnych złudzeniach o polskiej polityce.” Leski, ty sieroto mentalna!
            Dygresyjka: jeżeli Adam Michnik właśnie ludźmi o takim poziomie umysłowym jak pismak robił “Wyborczą” to nie dziwota, że “Wyborcza” zdycha.

  2. Panie Krzysztofie!

    Redaktorzy wyborczej prawdopodobnie zakładają, że cokolwiek się napisze, to czytelnik zapamięta to co powinien. Zatem z powyższego tekstu powinien pamiętać, że akcja zakończyła się klapą, zaś posłowie PiS nie doceniają ilości zwolenników PO w swoim regionie.

    Najśmieszniejsze jest to, że z tej ułomnej sądy wynika, że poparcie głównych partii w regionie jest 50:50. 🙂

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  3. W kwestii formalnej – cytowany tekscik konczy sie, przeciez, slowami “ironizował poseł Lipiec”. Oczywiscie mozna te ironie pominac, ale podobnie pominac mozna ironie powstalego na tej podstawie wpisu Autora. Tyle tylko, ze skutkuje to … medialną sraczką.

      1. To oczywiste, ze Pan Leski kpi sobie z dziennikarza. Gdyby byl “pisowcem”, to w GW na 99,9% pojawilaby sie notka, ze oto Leski, na swoim blogu, podwaza teorie Kopernika, lub cos w tym stylu.

        Pan Leski “pisowcem” jednak nie jest, smiem wiec podejrzewac, ze napisal te notke, chca zapewnic sobie alibi, ze przeciez atakuje, po rowno, obie strony, a nie stale tylko “prawakow”.
        Do realizacji misternego planu wybral jednak naprawde blahe zdarzenie, a i ewentualnego pominiecia ironicznej wymowy swojej notki, nie musi sie obawiac.

  4. Jednak ta akcja to faktycznie medialna klapa. Jeśli ktoś nie zna Kielc – Plac Artystów to centralne miejsce centralnego deptaka (ul Sienkiewicza, zwana Sienkiewką). Coś jak rondo Dmowskiego we Wawie.
    Godzina 11.00 w sobotę w 200-tysięcznym mieście. I tylko dwie-trzy osoby skusiły się na rozmowę?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.