Ma[rio]netki

Im już nie trzeba ekspertów. Oni wiedzą. Sami są ekspertami. Politycy, dziennikarze, adwokaci i lekarze — Polacy stali się jedną wielką komisją badania wypadków lotniczych. Znają się na aerodynamice i konstrukcji płatowca, są specjalistami od awioniki, międzynarodowe konwencje mają w małym palcu, doskonale pojmują i szacują liczbowo wytrzymałość stopów aluminium oraz drzew na zginanie, rozciąganie i ściskanie. Wiedzą wszystko.

Czy którykolwiek z nich słyszał o liczbie Reynoldsa? Czyż nie poprosiliby, aby nie przeklinać, gdybym pokazał im podstawowe pojęcia i wzory mechaniki płynów? Bo tak po polsku nazywa się nauka, której częścią jest coś, co oni potocznie nazywają aerodynamiką. Zaprawdę pV=nRT to za mało, to nie są gazy doskonałe ani zjawiska laminarne. Przepływ turbulentny to jedno z absolutnie podstawowych pojęć w tej sferze, a zarazem dający się opisać  tylko za pomocą naprawdę wyższej matematyki.

Na MELu egzamin “z płynów” uchodził za jeden z najtrudniejszych, obok serii egzaminów z wytrzymałości materiałów. Musiałem się z nim zmierzyć w 1982 r. niemal zaraz po wyjściu z więzienia. Wróciłem na Politechnikę, gdzie witano mnie jak bohatera. Pan od płynów zapytał, czy zgodzę się na czwórkę bez pytania. Zaparłem się, przysiadłem na tydzień, chciałem normalnie zdawać. Dostałem tę czwórkę, ale na nią nie zasłużyłem. Przygotowany byłem na mocna trójkę, nie więcej. Głównie dlatego, że jakoś nie udało mi się nigdy “zobaczyć przestrzennie”, a zatem zrozumieć, całek krzywoliniowych, bez których z przepływem turbulentnym ani rusz. Owszem, coś wiedziałem. Coś.

Gdy dziś słyszę dziennikarza, który robi za specjalistę od położenia manetek w kokpicie Tu154, gdy widzę polityka, który za żywy dowód zamachu uważa fakt, iż samolot “zamiast odejść nadal spadał”, chce mi się rzygać. Polskie życie publiczne sięga dna. Ten sam polityk rozumie zapewne, iż jadący 25 m/s i ważący tonę samochód nie zatrzyma się w sekundę, choć żadna siła nie pcha go do przodu. Ale ów polityk ma w dupie, iż ważący sto ton, schodzący z prędkością 10 m/s samolot nie “odejdzie” od razu, że od owego samochodu jest w dużo gorszej sytuacji, bo w dół nieustannie ściąga go ziemskie przyspieszenie. A sił, które działają na skrzydła, jest tyle, że głowa by go rozbolała. Mocno.

Zaprawdę coś o tym wiem. Ale nie śmiałbym robić za eksperta. Ja naprawdę już tu nie pasuję. Do świata marionetek gadających o manetkach.

29 thoughts on “Ma[rio]netki

  1. A jak do tego słyszę, jak całemu światu podaje się, że samolot o rozpiętości skrzydeł 40 metrów lecący z prędkością niewiele większą od minimalnej robi pół beczki na wysokości kilku metrów nad ziemią …

    1. Takie dane odczytano z FDR. Zresztą niby co w tym dziwnego? Ten samolot już się zaczynał wznosić i silniki pracowały na pełnej mocy. Gdyby nie utrata skrzydła to by odleciał. Utrata skrzydła nie spowodowała nagłego wyłączenie siły nośnej. Ona nadal działała na nieuszkodzone skrzydło.

      1. Utrata skrzydła nie spowodowała nagłego wyłączenie siły nośnej. Ona nadal działała na nieuszkodzone skrzydło.

        Szczególnie po wykonaniu 1/4 obrotu.
        Działała wtedy poziomo, czym niewątpliwie przeciwdziałała sile ciężkości działającej pionowo.

              1. I jak zamierzasz to swoje oszacowanie połączyć z rzeczywistością?

                A po co mam łączyć z rzeczywistością?
                To moje przypuszczenie dokładnie zgadza się z rzeczywistością (konsultowałem ze znajomym pilotem).

          1. Twierdzisz że samoloty mogą się wznosić tylko gdy nie są pochylone względem horyzontu? A gdy tylko pilot skręci wolant natychmiast tracą siłę nośną i opadają?

            Proszę przeczytać mój komentarz, ten który Pan komentuje.
            Twierdzi Pan, że samoloty w położeniu obróconym o 90 stopni wokół osi podłużnej wykazują się dużą “ochotą” do wznoszenia?
            (nawet samoloty akrobacyjne, o dużym nadmiarze mocy silnika, wykorzystujące do tworzenia siły nośnej powierzchnię boczną kadłuba i statecznik pionowy nie bardzo dają sobie z tym radę)

            1. Twierdzi Pan, że samoloty w położeniu obróconym o 90 stopni wokół osi podłużnej wykazują się dużą “ochotą” do wznoszenia?

              Właśnie nie wykazują i dlatego tu-154 się rozbił. Co nie zmienia faktu że można taki samolot obrócić brzuchem do góry.

              1. Właśnie nie wykazują i dlatego tu-154 się rozbił.

                Czegoś Pan nie rozumie?!

                Wg oficjalnej wersji samolot zrobił pół beczki i sie rozbił, zaczęło sie na kilku metrach.
                Jak taki samolot zacznie się obracać będzie miał taki uślizg zanim jeszcze osiągnie 90 stopni obrotu, że będąc na takiej wysokości dużo wcześniej przyrżnie w ziemię.

                1. Wg oficjalnej wersji samolot zrobił pół beczki i sie rozbił, zaczęło sie na kilku metrach.

                  Ale co sugerujesz? Samolot nie zrobił tej beczki, pilot niepotrzebnie skręcał wolant próbując jej przeciwdziałać, sfałszowano zapis FDR-a na podstawie którego wytyczono taki tor lotu, a resztki samolotu same się obróciły do góry nogami?

  2. A sił, które działają na skrzydła, jest tyle, że głowa by go rozbolała. Mocno.

    Nie, no gruba przesada. Ruscy czekiści Putina — to jedna siła. Polscy zdrajcy od Tuska — to druga, o zbieżnym wektorze. W alternatywnej rzeczywistości mamy tu przyłożony wektor ląduj dziadu i siłę Błasika w tunelu psycho.

    W obu światach wszystko jest bardzo proste i duże kawałki układanki łatwo składają się w spójną całość.

  3. To po prostu nieuki są, “humaniści” znaczy, czego innego można po nich oczekiwać. Niczego. Z poprawką na Macierewicza który zwyczajnie cynicznie kłamie, bo akurat on to aż tak głupi raczej nie jest. I się kręci.

  4. Widzisz – nie jestem humanistką i dlatego nie znajdziesz ani jednej mojej notki ani nawet komentarza pod notkami “wszystkowiedzących”.Po prostu nie odważyłabym się rozwiązywać równań z wieloma niewiadomymi a “wiadomymi” fałszywymi.Jednak to – o czym piszesz jest WIADOMĄ. Samolot się rozbił. Ale cała reszta jest wielką magmą.
    Dlaczego polska skrzynka się zatrzymała na wysokości 15 m? Kto w Moskwie rozpoznał głos Błasika – bo już wiadomo, że nie Stroiński.Kto przekalkował to “w kontekście sytuacyjnym” do raportu Millera?
    Kopie czarnych skrzynek dostaliśmy 30 maja! Potem następne – bo okazało się, że brakuje kilku sekund.Dwa – sprzeczne ze sobą zeznania rosyjskich kontrolerów.Polski akredytowany – co do którego mam zagwozdkę – ma Alzheimera czy jest kuty na cztery kopyta i jest doskonałym aktorem
    Czasami dane są szczegółowe – wiadomo kto brał udział w sekcjach zwłok (Krajewski) – za chwile się okazuje, że nikt…I tak dalej i tym podobne.
    Puść wodze wyobraźni – może dla publisi byłoby wszystko jedno, kto spowodował wypadek samochodowy, dla ciebie jednak byłoby ważne czy samochód był niesprawny, czy kierowca zawinił czy najbliższa ci osoba z tylnego siedzenia złapała za kierownicę.Ja nie potrafię udowodnić, że chciałabym tylko i wyłącznie prawdy – wszystko jedno dla kogo niewygodnej.Jednak chyba nigdy jej nie poznam

    1. Dlaczego polska skrzynka się zatrzymała na wysokości 15 m?

      QAR nie jest czarną skrzynką i nie jest projektowany w ten sposób aby jego dane przetrwały wypadek lotniczy. Jak nazwa wskazuje zapisuje on dane w sposób łatwy do odczytania przez zwykły komputer. W tym przypadku ztcp na dysku SSD. Masz komputer więc powinnaś mniej więcej wiedzieć co może się stać gdy zostaje odłączone zasilanie w momencie gdy np. dysk twardy ale także choćby pen drive ma do zapisania dane.

    2. Ufko. Najważniejszy dla mnie fragment Twojej wypowiedzi brzmi: “Puść wodze wyobraźni”.

      Mamy do czynienia z poważnym i ważnym wydarzeniem. Brak nam danych, by je zrozumieć. Brak, ponieważ albo ich nam nie dostarczono, albo nie ufamy źródłom, albo źródła dają sprzeczne dane. Ci, którzy zajmują się profesjonalnie badaniem danych i wyciąganiem z nich wniosków, zawodzą nasze oczekiwania. Więc co? “Puszczamy wodze wyobraźni”. Rewelacja. To z pewnością pomoże w dotarciu do prawdy. Jeśli ze 30 mln Polaków zasiądzie i zacznie mnożyć wytwory własnej wyobraźni, raz-dwa i wszystko stanie się proste jak 30 mln pęczków drutu.

  5. Ty w ogóle przeczytałeś mój wpis?
    Ja mówię, że śledztwo powinno wskazać, KTO był winien – a nie tylko tego, że samolot spadł, bo to wiemy.
    A “wodze fantazji” odnosiły się tylko i jedynie do braku empatii wszystkich. Przecież Gras powiedział, że im nikt życia nie wróci – możesz powiedzieć po co sądy, prokuratura, policja? Ofiarom mordercy tez nikt życia nie wróci. I to mówi rzecznik rządu

  6. Cóż, mamy do czynienia z sytuacją, gdzie czysto emocjonalna potrzeba uzyskania wyjaśnienia rozmija się bardzo mocno z kompetencjami i danymi potrzebnymi do jej wyjaśnienia. Tak było od początku, teraz jest tak jeszcze bardziej, bo emocje wzrastają, a jednoznacznych danych i kompetencji nie przybyło.

    W ogóle najbardziej zabawnie patrzy się na rozmowy nt. ekspertyz Biniendy, gdzie działa pełną gębą stosowana socjologia wiedzy – jedna strona uważa, że Binienda to znakomity fachowiec, bo popiera tezy przez nich lansowane, druga, że to hochsztapler i nieuk, bo wręcz przeciwnie, a meritum sprawy (jak wyglądała jego symulacja, co ewentualnie może być z nią nie tak, czy metodologicznie wszystko jest OK, czy pokazuje ona rzeczywiście to, co Binienda twierdzi etc.) zajmują się jednostki (kojarzę tylko Pawła Artymowicza z jego blogiem “Fizyka Smoleńska”).

    Mam po prostu wrażenie, że komentatorzy polityczni to ludzie, którym przede wszystkim brak pokory. Brak umiejętności dokonania refleksji pt. “nie znam się na tym, nie będę się kategorycznie wypowiadał”. Oni posiadają zdolność “kreatywnego myślenia” i “zdrowy rozsądek”, jak to się kiedyś bodajże na blogu FYMa dowiedziałem. I to wystarcza.

    1. Pokora, pominawszy sciezke zakonna, jeszcze nigdy nikogo nigdzie nie doprowadzila. Obawiam sie, sam majac jej w nadmiarze.

      Wady FYMa, czy setek fymow i fymkow nie sa w zadnej proporcji do wad mainstreamu. Ale wazniejsze nie sa zadnym powodem, dla ktorego pan czy ja nie mielibysmy uzywac rozumu w wymiarze, w jakim zostalismy nim obdarzeni.

  7. Rozroznijmy ekspertow od celebrytow. I niech oni nam tego nie utrudniaja.

    Wiedza fachowa pozwala rozpoznawac cudze klamstwa, ale nie jest warunkiem do tego koniecznym. Wystarczy wiedza na temat klamstw mechanizmu.Tym bardziej, im bardziej klamstwo nawet nie dratwa, ale lina okretowa szyte. Moge nie potrafic rozroznic aluminium od platyny, ale wiem, ze to nie drewno.

    Pisze pan embercadero, ze Macierewicz – to humanista. Coz, taki,ktory dokonal operacji likwidowania sluzb specjalnych. Cos jednak chyba wie?
    Ja ktory papiery przekladam – mam tyle wyobrazni, zeby wiedziec, ze likwidacja organizacji takich ludzi to nie zabawa w sklepik.

    Eksperci, eksperci – slysze! Czy gdy zobaczyc martwe cialo i krew rozmazana na scianach, skapujaca z niej strugami potrzebny jest fizyk plynow? Czy raczej obdarzony intuicja i doswiadczeniem policjant? Ktory mniej wie o fizyce plynow,ale wie za to, ze w okolicy grasuje jakis po….

    Czy gdyby kogos z Was szanowni Koledzy uciskal w palec zloty sygnet z brylantem, taki rodowy sygnet, jaki sie na filmach widuje, wiec czy zatem zanieslibyscie go do obozu wedrownch Cyganow, zaplacili z gory, i powiedzieli: panowie – naprawcie,za tydzien przyjde po odbior wlasnosci??????
    Taki mniej wiecej numer wykonal polski premier.

    Moge sie mylic, ale jak slysze slowo “manetki”, to widze pana Osieckiego. Nie wiem, czy to o nim sa uwagi.

    I na koniec, w czasach, w ktorych ludzie – ktorzy duzo mogliby do sprawy wniesc, z racji na wyobrazenie o swej niewiedzy za ekspertow robic nie chca, nieodmiennie pojawic sie musza ludzie,ktorzy takich zahamowan sa pozbawieni. Na to zeby to wywiesc potrzebna jest znajomosc fizyki tlumu i mas ludzkich. Dosc to chyba potobne do fizyki plynow, koniec koncow.

    Jest i rzecz ostatnia – dopoki mam chocby te garsc szarych komorek nie dam sobie wepchnac do gardla tresci: jesli nie ma dowodu na zamach to nc sie nie stalo – i CIEC przyslowiowy nie powinien tracic premii!!!

  8. OK, bez bicia, nie czytałem komentarzy powyżej bo i nie jestem fizykiem, nie zamierzam rozstrząsać problemu fizycznego takoż.
    „On nie ma pojęcia o fizyce lotu” – mówi w TVN24 Osiecki, pasjonat lotnictwa, o facecie, który pracuje dla NASA.
    Ale serio serio? WTF?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.