ŁW 07: Londyn się śmieje

Znów dowiedziałem się, że to ja “zaatakowałem” Łukasza Warzechę. Jakoby bezpodstawnie”zaczepiłem go” w tekście o cenach biletów komunikacji miejskiej, bo przecież on się tych cen jakoby nie czepiał, za to zaś, co wypisuje “Fakt”, odpowiadać nie może.

Skoro tak, przyjrzyjmy się, jakie poglądy w owej sferze Warzecha zaczął prezentować, odkąd w ratuszu zasiadła HGW. Oto, co pisał w maju 2008 r. komentując plan budowy II linii metra:

Już słowa: “londyńskiego czy choćby paryskiego” pokazują rozmiary znajomości tematu. Musi być ona bliska zeru, by komunikację londyńską umieścić powyżej paryskiej. “Bezpieczne”? Nie wiem, czy Warzecha jeździł nocą po Londynie autobusami lub pociągami. Ja owszem, sporo — nie tylko przed laty, także całkiem niedawno. “Wygodne”? Piętrusy? Czy metro? Bo przegubowych, jednokondygnacyjnych mercedesów, komfortem dorównującycm autobusom warszawskim, jest w Londynie…kilkadziesiąt. “Punktualne”? W odniesieniu do Londynu to bardzo kiepski żart.

Wreszcie “jeden bilet za rozsądną cenę”. Co porównywać? Strefy I w Londynie i Warszawie są podobnych rozmiarów. Miesięczna WKM na I strefę w Warszawie kosztowała wówczas 66 zł, miesięczny Oyster w Londynie — ok. 90 funtów. Dziś to odpowiednio 90 zł i 112 funtów.Najtańsze podróżowanie: kwartalna WKM w Warszawie to dziś 2.5 zł dziennie, roczna Oyster w Londynie —3 funty. Porównujcie, jak chcecie — liczby bezwzględne, wartość w czasie pracy za średnią płacę. Ja nawet nie skomentuję.

Dalej w tekście też wiele ciekawostek mających się do rzeczywistości jak pięść do nosa. Klimatyzację w serii mają w Londynie dopiero autobusy z najnowszych dostaw, wcześniej była to rzadkość. System informacji na przystankach? W Londynie, poza metrem? Że nie wspomnę o tezie, jakoby II linia metra w Warszawie miała być budowana “metodą odkrywkową”.

Znów popadłem w “szczególanctwo“. Wszak zadaniem dziennikarza jest wyłącznie przyp* władzy. Pod warunkiem, że to władza platformerska. Wówczas zaś po fakty sięga tylko “rządowy propagandzista”.

35 thoughts on “ŁW 07: Londyn się śmieje

  1. Nie mogę się powstrzymać (NMSP): biedna, biedna Platforma!

    W końcu władza jest od tego, żeby ją kąsać, szarpać, w przerwach patrzeć na ręce, nogi, kieszenie, a potem znowu postponować, wyzłośliwiać się, gnębić. Bo co innego możemy zrobić? Czekać do następnych wyborów i dać im znak swego poparcia – najwyżej. Zatem nie żal mi żadnej władzy, ani poprzedniej, ani aktualnej, ani tym bardziej pozapoprzedniej i przedpozapoprzedniej oraz wcześniejszej. Przyp* władzy można, a nawet trzeba.

    Ale faktycznie, czasem można by ich też walnąć czymś naprawdę mocnym: faktem. I tym się różnią dziennikarze od zwykłych blogerów, że płacą im za dochodzenie do faktów i składanie z tego niusów. Zwykły bloger może sobie konfabulować wedle woli, bo robi to w wolnym czasie. A dziennikarze i pijarzy powinni się trochę przyłożyć.

    1. Dobrze pamiętam powtarzane na S24 w okolicach roku 2006, że obowiązkiem patrioty jest popierać swój rząd.

      Pamiętam też, że totalne przp* się o wszystko, o torebkę Szczypińskiej, wzrost czy dykcję Kaczora, publikację jak najgorszych zdjęć polityków, totalne postponowanie wszystkiego co w Polsce się dzieje pod hasłem “Europa się z nas śmieje”, “w normalnym kraju to nie do pomyślenia” — wszystko to było uzasadniane jak najpoważniej dziennikarskim obowiązkiem kontroli władzy.

      Nie kupuję tego. Ani wtedy, ani teraz.

      1. Mysle, ze nic sie nie zmienilo. Obowiazkiem patrioty jest popierac swoj rzad. Bez wzgledu na moja niechec do obecnego rzadu rozmawiajac np. z Helmutem, Julesem, Martinem, Sasza, Soicziro-odo, czy Mbuko nie zmywalbym tej rudej glowy tak jak na to zasluguje.

  2. @ Londyn
    Mój przyjaciel jeździ po Londynie swoim rowerem, chociaż jest posiadaczem kolekcji Citroenów.

    Odkąd wjazd do City stał się płatny (tak, czyhają tam na redaktora Warzechę!) – samochód przestał być “opłacalny” w mieście, nawet przy przekraczaniu stref.

    Na drugą stronę miasta – metro, czasem: kolejka.

    Samochód – tylko na prestiżowe spotkania.
    Może redaktor Warzecha spotyka tylko Bardzo Ważnych Ludzi?

    I godzinę przypina ordery do pidżamy.

    1. No właśnie – chciałabym zobaczyć Redaktora wjeżdżającego z suburbiów do City samochodem:)) Już nie mówię o opłatach – mówię o średniej prędkości:)) Ludzie pętają się w te i wewte, nawet na czerwonym świetle – bo są świętym krowami – oni, nie samochody! W centrum żadnych przejść podziemnych ani nadziemnych. A metro? Mnóstwo stacji starych, gdzie schodzi się po jakiś krętych, kręconych schodach…

      1. Nota bene z jego kolejnym tekstem, o Adasiu Jasserze i Świnoujściu, trudno się nie zgodzić. Styl, słownictwo kompletnie nie moje (co tekst, to “rządowy propagandzista”), ale wpadeczka Jassera IMHO ewidentna, a to wysoki urzędnik rządowy.

        Najzabawniejsze, że ten tekst Warzechy na czołówce s24 wisiał krócej niż paszkwil na mnie. I to, że nowytor5 nadal ma się świetnie.

      2. Ach, jeszcze jedno… Oto Warzecha pyta rząd, dlaczego przegrywa sprawę jak dotąd (bo przegrywa, nieważne teraz, czy można było wygrać). I nadziewa się na coś, co tak się da streścić: “Odp* się, to przegrzany temat”.

        Innymi słowy nadziewa się na dokładnie to samo, co sam prezentuje w “polemice” ze mną (“odp* się, wszystko się wali, a ty jakieś tabelki”). I oburza się.

        Kusi. Ależ kusi.

  3. @ Krzysztof Leski / wysoki urzędnik rządowy – wpadka

    Myślę, że rządowym urzędnikom należałoby zakazać używania twittera (przynajmniej w godzinach pracy)

    Odnoszę wrażenie – wbrew eksklamacjom Eryka Mistewicza – że niektórych ta szybka forma fascynuje tak bardzo, że zapominają pomyśleć.

    Nie zawsze taki “shoot from the hip” bywa celny.
    Nie każdy jest Wyattem Earpem tych stu kilkudziesięciu znaków.
    To po co sięgają po broń?

      1. Mogłoby być realizowane w ten sposób:

        “A ja ponawiam swój postulat, zgodnie z którym posłowie nie powinni otrzymywać materiałów w inny sposób, niż uzyskują do tych materiałów dostęp obywatele. Posłowie też nie powinni otrzymywać tych materiałów wcześniej niż obywatele. Byłoby jedno źródło, całość byłaby zgodna ze standardem, neutralna technologicznie (nie byłby potrzebny magik od przekładania z platformy na platformę). Zniknąłby z czasem problem skanowanych bitmap wkładanych w kontenery PDF, a całość dokumentów w procesie legislacyjnym byłaby tworzona w sposób ustrukturalizowany, nadający się do maszynowego odczytu. W ten sposób też Sejm stałby się bardziej dostępny dla osób, które muszą korzystać z takich narzędzi (bo np. nie widzą; por. accessibility), a przez to wszyscy korzystaliby z większej dostępności informacji na temat procesu stanowienia prawa. “

  4. @ Krzysztof Leski/ prawo obywateli do szybkiej informacji?

    Hm… Stworzyłeś jakieś nowe Prawo Leskiego?
    skądże Ci przyszła ta “zagwarantowana prawem” – szybka..?

    Osobiście czułbym się komfortowo, gdybym mógł wierzyć w prawo do rzetelnej informacji.

    Mając do wyboru – wybieram rzetelną.

    Szybką – zostawiam panu redaktorowi Warzesze,
    ku uciesze.

  5. @ Krzysztof Leski / To coś o wódeczce?

    Masz sympatyczne skojarzenia.
    Nie, nic o wódeczce.

    (Wódeczka z Warzechą? Blind date – to nie w moim stylu)

    Raczej o smrodzie wydobywającym się ze słoika zapleśniałych ogórków.
    Jeśli nie czułeś – nie żałuj.
    Ale jak to pachnie – wyobraź sobie czytając race pychy omawianego redaktora.

    Tożsame

  6. @ Krzysztof Leski/ prawo napisać coś gołosłownego

    To napisz jaki będzie wynik pikniku z Anglią na tzw. Stadionie Narodowym.

    Piszę pikniku, bo jakoś nie wyobrażam sobie, żeby to był mecz.
    Nie w wykonaniu tej drużyny.

    To musi być jakieś pokoleniowe przejście przez Morze Czerwone.
    Wymiana pokolenia.
    Albo – głównie lenia.

  7. Ja nie mam konta na twitterze i mieć nie będę. Ale jak czytam czasami wpisy to mnie zgroza ogarnia. Są tacy, którzy potrafią traktować to jedynie zawodow, inni odsłaniają się tak, że ekshibicjonista w parku to mały pikuś (:

  8. A Obamie panowie z NSA zabrali to jego Blackberry, czy wykombinowali jak wreszcie szyfrować dane?

    Bo ponoć był nieodklejalny, że taki uzależniony od kontaktów niby….

    Wiesz – “nowoczesny przyjaciel ludu”.

    Nota bene: już kilka lat temu słyszałem, że US Navy zakazała używać PowerPointa w swoich jednostkach, bo ogłupia – ludzie sobie nawet zaproszenia na kawę przesyłali w .ppt

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.