Look who’s talking

Nie przepadam za tą komedyjką, zresztą nie znoszę Travolty. A w każdym razie wtedy nie znosiłem. Komedia, którą serwuje nam s24, jest dużo lepsza. I powinna nosić ten właśnie tytuł, choć zapewne tylko przez niedopatrzenie otrzymała inny.

Na samiuśkim szczycie SG s24 wisi dziś hasełko: “Pendolino zrobi z PKP bankruta“. Całość oparta na wypowiedzi świeżo upieczonej gwiazdy prawactwa, niejakiego Czesława Warsewicza. Obok filmik firmowany “salon24tv” z wypowiedzią tegoż pana. O tym, że zakup szybkich pociągów jest “szkodliwy” i “forsowany na siłę przez rząd PO”. Sensacja zresztą średnia, słowo w słowo to samo mówił pół roku temu. Ale dla s24 to czołówka.

Rozumiem, że Warsewicz przemilcza jeden drobiazg. Gorzej, że przemilczają to także “dziennikarze obywatelscy”, twórcy “salon24tv”. Cóż, takie czasy: “dziennikarz obywatelski” to po prostu propagandzista którejś ze stron współczesnego sporu politycznego.

PKP Intercity kupiły Pendolino nie z wolnej ręki, lecz w przetargu. Określał zakres cenowy, warunki techniczne i eksploatacyjne. Ogłoszony został latem 2008 r. Prezesem spółki był wtedy… Czesław Warsewicz. Odkąd został na tym stołku postawiony przez rząd PiSu, trzyletnie prezesowanie poświęcił w dużej mierze przygotowaniu i przeprowadzeniu tego przetargu.

Odchodząc w 2009 r. nie wspominał, że coś spieprzył. Teraz wmawia nam, że warunki ogłoszono… po jego odejściu. W rzeczywistości były tylko doprecyzowane. Mam rozumieć, że w 2008 PKP IC dały anons “Pociąg kupię, oczekuję propozycji“? Otóż nie, panie Warsewicz.

Prawem Warsewicza jest udawać dziś, że deszcz pada. Obowiązkiem dziennikarza — przekłuć bańkę. Ale czegóż oczekiwać po “salon24 tv”? Wstydzili się nawet ujawnic nazwisko stojaka pod mikrofon…

Pod kreską napięcie wzrasta. Znalazł się nawet ktoś, kto za wzór stawia nam… duńskie IC4. Przejechał się raz i już wie wszystko, jako ten europoseł Wojciechowski, który zgłębił tajemnice chińskich KDP. Dziś zaś prezes Kaczyński obwieścił, że PESA potrafi. Szkoda, że sama PESA o tym nie wie.

9 thoughts on “Look who’s talking

  1. PESA potrafi konstruować całkiem fajne Elfy, ale ich górny zasięg, to zdaje się 160km/h (homologacja)
    Politycy PiS, uparcie twierdzą, że w Polsce można już teraz produkować składy, które będą pomykały 250km/h Można i tak…

    To ciekawe, że towarzystwo pognało za Pendolino jak Don Kichot, a mało kto zwraca uwagę na to, gdzie tak naprawdę leży problem z homologacją składów na 250km/h.

    Zresztą z taką prędkością pojadą od 2015 tylko na części CMK (po wdrożeniu ERTMS 2)bo na E65 będzie to maksymalnie 200km/h, natomiast na odnodze Psary – Kraków i Kraków – Rzeszów, oraz protezie koniecpolskiej w stronę Wrocławia maksymalnie 140 – 160 km/h.

    I zamiast polemizować z tym, czy opłaca się kupować 20 składów pod dość mizerny kilometraż, gdzie mogą one rozwijać spodziewane 250km/h, wszystkich, łącznie z Piechocińskim opanowała głupawka “polskiej myśli technicznej” zdolnej wyciskać z produktów PESY i NEWAGU rzeczone osiągi.

    Pomieszanie z poplątaniem.

    1. Tak, Elfy są homologowane na 160. Jedynym osiągnięciem PESy w sferze wyższych prędkości jest jak dotąd rysunek opublikowany przez firmę, wizerunek pociągu, nad którym może firma zacznie badania (oby nie, bo wtopi).

      Co do homologacji Pendolino – to pierwsza realna rysa na kontrakcie. Wiele wskazuje na to, że w tej mierze Alstom ma rację, że istotnie to z winy państwa polskiego nie można teraz homologować na 250 (choć pytanie, co orzeknie sąd). Do skali problemów innych krajów jeszcze nam bardzo daleko, ale rysa jest, zgodnie z moimi przewidywaniami, że coś się rypnąć musi, bo cudów nie ma.

      Jeszcze ad Piechocińskiego – zdaje się, że jemu akurat nie chodziło o polskie 250, lecz o to, że lepiej było poprzestać na 160. Co jest jak najbardziej do dyskusji.

      1. Homologacja… Zaciekawiła mnie onegdaj ta kwestia. Tak bardziej teoretycznie.
        Alstom może i ma rację, ale we mnie rodzi się pytanie, w którym momencie państwo zobowiązało się do zapewnienia warunków dla homologacji w terminie stosownym dla realizacji przetargu ogłoszonego przez spółkę Intercity. Zawiłe, ale ważne. Jeśli państwo, bądź jakaś spółka państwowa takie zobowiązanie gdzieś wyartykułowała, to poszkodowany jest zarówno Alstom jak i Intercity. Jeżeli jednak nie? Wychodziłoby, że Intercity przez niekompetencję(?) ogłosił przetarg o nierealnych terminach, a Alstom (też niekompetencja?) te nierealne warunki przyjął. A może to nie brak kompetencji tylko świadoma strategia przetargowa z jednej lub drugiej strony. Przy czym jedno nie wyklucza drugiego.
        Na rozstrzygnięcie sądu wypadnie jeszcze nieco poczekać, a i tak nie ma pewności, czy sprawa nie skończy (zgodnie chyba ze zdrowym rozsądkiem) ugodą albo arbitrażem.

        P.S. Pan prezes Warsewicz – pyszne :).

        1. W Danii część gigantycznego sporu o IC4 dotyczyła homologacji, procesy wlokły się latami. Stanowisko producenta (Ansaldo Breda), iż to z winy państwa – braku modyfikacji przepisów – niemożliwe było terminowe uzyskanie homologacji, o ile wiem nigdy nie zostało w pełni uznane przez sądy. Ale głowy nie dam, duńskiego nie znam, innych źródeł mało.

      2. Z Piechocińskim mea culpa, ma Pan rację.

        Też uważam, że 160km/h na wielu trasach, zamiast 250 na docelowo być może całej CMK (chyba dopiero po 2017) to kwestia jak najbardziej do dyskusji.
        Wszak to jest bardzo przyzwoita i konkurencyjna dla transportu kołowego prędkość.
        Eliminacja “wąskich gardeł” i potraktowanie na serio zwłaszcza szlaków północ-południe, to już byłoby odrobienie z nawiązką cywilizacyjnych zapóźnień.

        Skok w inny wymiar prędkości, powinien nastąpić, gdy kolej znów będzie modna (teraz nie jest, głównie z własnej winy) i portfele Polaków osiągną choćby stan hiszpańskich.

        btw W tym całym zgiełku o Pendolino, umykają inne wątki, które dla rządzących powinny być dość wstydliwe.
        Oto modernizowana w bólach trasa Katowice – Kraków, gdzie średnia prędkość składu wynosi obecnie…33km/h nawet nie weźmie dotacji unijnej z obecnej perspektywy, bo PKP PLK tak pokpiły sprawę, że wykonawcy nie rozliczą inwestycji do końca 2015 r.

        1. Czysto ekonomicznie 250 km/h jest dziś mocno wątpliwe. Są jednak dwa “ale”: element prestiżu i promocji kolei, o czym już pisałem, oraz to, że kiedyś trzeba zacząć, bo koleje jednak będą szybsze, nie poprzestaną na 160.

          Nie zgadzam się zatem ze zdaniem: “Skok w inny wymiar prędkości, powinien nastąpić, gdy kolej znów będzie modna” – bo może nie będzie modna, dopóki ów skok nie nastąpi.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.