Lestat nadał sens

Mam tak zwane mieszane uczucia po tegorocznych obchodach rocznicy stanu wojennego. Zostałem do końca, by po Apelu Poległych przeczytać fragmenty posta Lestata z s24, co follow wrzucił już na jutjubę. Ten list nadał sens mojej obecności na Ikara.

Znacie mnie — jestem daleki od łatwych uogólnień i porównań. Jednak czyjść pomysł, by po raz pierwszy w dziejach tych obchodów zamknąć całą ul. Ikara, odgrodzić ją barierkami, za nimi zaś postawić kordon policji w pełnym oprzyrządowaniu “anti-riot”, sprawił, że i ja nie mogłem odeprzeć skojarzeń. Bezmyślność decydentów jest niezmierzona.

Wiem, to są warunki dla jasnej stałki, a nie compacta...

Siedzimy teraz u followa na laptop party (gw1990 z laptopem, Rybitzky z laptopem, ja z laptopem, follow przy swoim dekstopie). Nie mam jednak sił i nastroju, by napisać więcej, choć jest o czym. Może później.

PS. Godz. 20:30 – Lestat powiesił pełny tekst u siebie tym razem chyba na dobre, więc linkuję.

24 thoughts on “Lestat nadał sens

        1. … i tak myśl też miałem, i pomyślałem – niepotrzebnie … mimo wszystko, niepotrzebnie, choć możne się i mylę, ale był to jedyny post na s24, który wczoraj z potoku wybrałem i przeczytałem (zainteresowania odjazdem jareckiego nie liczę)

          1. “bywa, że wybitne teksty ‘debiutują’ w poślednich miejscach”

            Ten tekst nie debiutował. Już przynajmniej dwukrotnie pojawiał się na S24 i czytali go chyba tylko ci, którym go technologia RSS dostarczyła wprost przed oczy. Bo automat został nauczony, że wpisy Lestata są ważne, czego o ludziach redagujących salonową SG powiedzieć się nie da.

            Więc niby czemu, do kurwy nędzy, publikować coś bardzo cennego u ludzi, którzy tego nie chcą?

              1. [i]”Żeby było”[/i]

                Ja też bym chciał, żeby to było. Ale wolałbym miejsce, które Lestat uzna za wystarczająco godne, by ten tekst już nie musiał znikać. Bo stare linki, które kiedyś tam komuś podawałem, dziś już niosą w próżnię. A to szkoda jest. No i nie wiem, czy warto ten nowy link sobie zapisać, a tekstu na chama kopiować nie chcę.

  1. a tak już zupełnie na marginesie, aczkolwiek z tym, że nie na pewno … usłyszałem to dziś rano w zimnym samochodzie i tak chodzi to za mną, czyli słucham teraz tego na okrągło …:) … właśnie słonko se wzieło i wyjszło:)

  2. Może dlatego ,by sąsiedzi Jaruzelskiego mieli w miarę spokojny 13 grudnia od kilku lat?
    Jeśli generał w szpitalu(info oficjalne w mediach),małżonka widziana(niezależna.pl),jak opuszczała willę w godzinach popołudniowych,to im sie to po prostu należało?
    Jaki sens wrzeszczeć o 1 w nocy pod pustą chałupą?
    Przy okazji szacun dla Gospodarza-pamiętać o mrozie i kurtce ,mimo stanu wskazującego na spożycie,w tak dramatycznych okolicznościach świadczy o mocnej głowie 😉

  3. Najświeższa analiza socjologiczna skutków wprowadzenia stanu wojennego:

    “Jednak dziś, starsza o 30 lat, widzę stan wojenny zupełnie inaczej. Okres ten stworzył doskonałe warunki do budowy kapitału społecznego, umacniania związków przyjaźni i relacji zaufania między ludźmi. Oczywiście relacje te miały charakter ograniczony do małych grup, ale za to intensywny. Tak intensywny, że Polska przeszła w stanie wojennym przez baby boom. Godzina policyjna, brak dostępu do rozrywki, szkolnictwa oraz pracy owocował wzmożoną aktywnością towarzyską i seksualną. A brak środków antykoncepcyjnych – zwielokrotnioną dzietnością.

    Stan wojenny motywował też do zintensyfikowanej zaradności: zdobycie masła, mięsa czy dostanie się do domu z dalekich stron miasta przed godziną policyjną albo w czasie jej trwania było nie lada wyczynem. Wymagało sprytu, inwencji, inteligencji, dobrej strategii, cierpliwości, konsekwencji, często odwagi. Zdobyta w czasie stanu wojennego zaradność przełożyła się potem na przedsiębiorczość czasów transformacji i nasz dzisiejszy dobrobyt, z czego my, Polacy, naprawdę możemy być dumni. Z powodu zmilitaryzowanych i monotonnie propaństwowych mediów (stan nudy przerywała czasem konferencja Jerzego Urbana, gdzie śmiechom i żartom nie było końca) rósł udział Polaków w kulturze wysokiej.

    Autorka Magdalena Środa jest profesorem dr. hab. nadzwyczajnym UW w Zakładzie Etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.