Lekkostrawne kłamstwa

Dusza się raduje: poziom wykształcenia nam w Polsce rośnie, że ho. W każdym razie w prawackiej blogosferze. Od dawna wiadomo, że każdy tam to fachowiec od lotnictwa, a zwłaszcza konstrukcji płatów. Teraz widać, że niemal wszyscy mają też wykształcenie co najmniej politechniczne w sferze pojazdów szynowych. I to zarówno ich konstrukcji, jak eksploatacji.

Szopka z okazji prezentacji Pendolino wprawiła prawacką blogosferę w rodzaj negatywnej ekstazy. To już nie dziesiątki czy setki, to tysiące tekstów i komentarzy, w których roi się od skrajnie stanowczych tez i oskarżeń. Liczba zaś kłamstw i idiozyzmów w każdym tekście grubo przekracza liczbę zdań. Zwykle bowiem w każdym zdaniu jest kilka.

Te najczęściej powtarzane, a zarazem najbardziej abrusrdalne tezy, to o tym, jakoby wychylne pudło (którego polskie pendolino nie ma) pozwalało “jeździć szybciej”; o tym, że w Polsce “będzie jeździć tylko 160 km/h” (pewien czołowy polityk wie nawet, że 80); o tym, że PESA i NEWAG “produkują pociągi jeżdżące 200 km/h, więc trzeba było zamówić pociągi w Polsce”; no i może ta, jakoby pociągi z serii ETR nie mogły jeździć podczas mrozów…

Zmieściłem te największe absurdy w jednym krótkim akapicie. Aby jednak je obalić, musiałbym napisać sporą broszurkę. Najmarniej kilkanaście stron. Liczba związanych z Pendolino kłamstw , które dostrzegłem w tych dniach w sieci, idzie w setki. Aby obnażyć wszystkie, trzeba by grubej książki. Pewnie w kilku tomach.

Książki, której i tak nikt by nie przeczytał. Tu bowiem tkwi źródło sukcesu szemranej propagandy: kłamstwo jest wręcz nadzwyczajnie lekkostrawne. Prawda wymaga wiedzy i czasu na trawienie. Nic dziwnego, że zrobiła się niemodna w czasach, gdy w sieci tak łatwo rozpowszechnić każdą bzdurę.

45 thoughts on “Lekkostrawne kłamstwa

  1. @ Krzystof Leski / nie mają pudła

    No popatrz: “nie mają pudła” – a rezonans jak wielki!

    Skoro już omówiliśmy kwestie poziomu wykształcenia, to zapytam Cię absolutnie poważnie:
    – czy to Pendolino na polskich torach i w tej wersji, w jakiej je zakupiono, jest rzeczywiście potrzebne i jest to naprawdę “krok naprzód”?

    Bo ja się obawiam, że największym kłamstwem związanym z tym pendolino jest to, że to taki super-hyper-bajer-lux-postępowy- przełom.

    Trochę tak, jakby kto sobie kupił na nasze drogi najnowszy model Ferrari.

    “Pendolino bez pendolino” – hm… W moim wieku powinienem może przywyknąć – a nie potrafię!

    Przy okazji 1/ – mój kuzyn zrezygnował dziś z podróży Nowy Sącz – WAW via Kraków, bo musiałby jechać połączeniem PKP z Karkowa za 127 PLN.
    Pozostał mu nocny autobus za 60 PLN.

    Przy okazji 2/ – czy wiesz może ile węgla na 100 km mogło palić cudo z 1938 r.:
    “Lokomotywa “Mallard ” (Kaczor ) z 1938 r. 200 km/h.”
    Prezentuje ją na swoim blogu ^Siukum Balala [tak, wiem… na S24]
    link:
    http://siukumbalala.salon24.pl/526631,pendolino-foto

    Sciskam
    i idę się pakować
    Jadę ad limina Polonorum – na koniec mapy 😉

    1. “Rzeczywiście potrzebne”? Można się spierać rok, bez efektu. Rzecz oczywiście dyskusyjna.

      “W tej wersji?” A co masz na myśli? Vmax jest OK, brak wychylnego pudła rozsądny. Spierałbym się o zestawienie wagonów.

      “Pendolino bez pendolino” – nie możesz przywyknąć? Poczytaj, gdzie jeżdżą pociągi z tej rodziny, ile z nich ma wychylne pudło, ile nie ma, potem porozmawiamy.

    2. Ad węgla – nie mam pojęcia, to nie moja specjalność, ale wątpię, czy można to precyzyjnie określić, skoro różne gatunki węgla mają bardzo różną wartość opałową. Czyli ciepło spalania.

      1. @ Krzysztof Leski / wartość opałowa
        Aż sam jestem zaskoczony: ZROZUMIAŁEM!

        “Poczytaj, gdzie jeżdżą pociągi z tej rodziny…” – jak Ty to mawiasz: ‘to nie moja specjalność’ 😉

        Bardziej patrzę na to, czy są to pociągi, w których mógłbym pojechać Z RODZINĄ.

        Ja jestem człowiek prosty słyszę: Pendolino – wyobrażam sobie (i spodziewam zobaczyć): pendolino.
        Po jaką cholerę przyszło mi rozumieć po włosku, że to wahadełko?!

        Chyba już nawet nie chcę słuchać o tym, czemu akurat musieliśmy kupować TAKI skład, skoro pendolino jest ale tylko w nazwie.
        I naprawdę nie dało się tego w naszym pięknym kraju wykonać za te same piniondze?

        Ale skoro mamy “ałtostrady” bez tankstelli a szpitale bez PET’ów, to dlaczegobyśmy mieli mieć pendolino z wychylnym pudłem?
        Jakieś sarmackie fanaberie!
        Tym malkontentom nad Wisłą nigdy nie dogodzisz1

        1. ad pendolino w nazwie – z jakichś przyczyn circa połowa składów wyprodukowanych pod marką Pendolino nie ma wychylnego pudła. W Polsce zaś, najbardziej równinnym z dużych krajów europejskich, byłby to raczej absurd na trasach, na które te pierwsze pociągi są przeznaczone.

          Ad wyprodukowania w Polsce – wybacz, nie kompromituj się. Rosja i Chiny ślą rakiety w kosmos, ale żaden z tych krajów nie odważył się wdrożyć własnej technologii pociągów dużych prędkości. Kupili.

          Obie firmy, które stoją za Pendolino, mają po 40 lat doświadczenia z takimi pociągami.

          1. @ Krzysztof Leski / mają po 40 lat doświadczenia
            – no popatrz: prawie tyle, co ja ze światem 😉

            Ad “wybacz, nie kompromituj się”* – ależ Mon Ami, to tak, jakbym ja od Ciebie wymagał wiedzy na temat parametru “clarity” w programie Lightroom…

            Już Ci mówiłem, że jestem człowiek prosty – jak chcę [pomarzyć, aby] wsiąść do pociągu szybkobieżnego, to nie muszę studiować pracy magisterskiej jego konstruktora 😉

            I tak gwarancję, że maszynista nie będzie akurat gadał na zakręcie przez komórkę, mam – jak niestety wiemy – prawie żadne.

            Nota bene: jak widzisz kolej nie spędza mi snu z powiek, ale poważnie mamy w kraju trasy, na których te Starzały będą śmigały jak złoto? Dalej ważna jest “bajka o odwróconej literze Y”?
            To miłe – bo jak popatrzę na trasę WAW – GDN “żelaznodarożną” to mi gdzieś się ta prędkość gubi…

            *”Ja mu na to, my w niebo ślem rakiety/ bez wysiłku wielkich rzek zmieniamy bieg/ żal mi Ciebie, lecz niestety / również trudny kunszt baletu / najlepiej posiedliśmy na planecie tej”.

            1. Nie znam Lightrooma, więc nie stawiam tez, ani pytań z tezą. Takich jak “naprawdę nie dało się w kraju?”

              Ad “Y” – mylisz pojęcia. ETR 600/610 to pociągi z dolnej półki KDP. Vmax 250 i basta. Linia “Y” ma w założeniu dawać 350-380 km/h. To w ogóle inna bajka. Na razie odłożona ad acta.

              Dziś ETR600 mógłby legalnie jechać 200 po CMK. Za półtora roku (Wtedy ma wejść do eskploatacji) być może 250, choć spodziewałbym się opóźnień. Są niestety normą wszędzie. Zwłaszcza w Niemczech, Belgii, Holandii, Włoszech. A idą niestety w lata, a nie miesiące.

              1. @ Krzysztof Leski / pytań z tezą

                Hola! Przy takim podejściu – tezą staje się już sama chęć zadania pytania!

                Cię Cię kole? Stylistyczna forma “naprawdę”?

                Czyż nie TO chcemy ustalić, zadając pytanie?

                Jesteś dla mnie autorytetem w sprawach kolei żelaznych – więc skoro piszesz:
                “ETR 600/610 to pociągi z dolnej półki KDP. Vmax 250 i basta. Linia “Y” ma w założeniu dawać 350-380 km/h. To w ogóle inna bajka”
                – to bardzo mnie uspokoiłeś…

                Znasz może proponowaną cenę biletu?

                  1. @ Krzysztof Leski / “trudno to traktować poważnie”

                    Trudno się nie zgodzić! 😉

                    Siedzisz w temacie, więc zapytam z marszu – bo sam siedzę nad reklamą płyty “Panny Wyklęte” do KARTY – te 49 PLN to za jaki dystans? WAW Central – WAW Zachodnia, co?

                    Mój grafik potrafi pracować ‘na odległość’, dzięki temu skończymy zanim rano wyruszę ku Beskidowi Śląskiemu…

                    1. 49 padło w kontekście trasy Wrocław-Warszawa. Taryfa normalna. Od tego jakoby wszelkie ustawowe zniżki. Taryfa dynamiczna, im wcześniej kupisz, tym taniej.

                      Ale powtarzam, to przedwczesne. Grubo.

            2. @Lestat
              A może tak spójrzmy na to nasze Pendolino z dalszej perspektywy. Np. zza oceanu. USA też mają koleje dużych prędkości. Ściślej biorąc, mają jedną taką kolej, Acela Express. V max 240 km/h. Linia Boston-Nowy Jork. 730 km, 14 stacji, czas przejazdu 7 godzin. To policzmy średnią prędkość… hmm…

              I teraz: kto Amerykanom (którzy budują lotniskowce, rakiety kosmiczne i drimlajnery, oraz wspaniałe krążowniki szos we wspaniałym Detroit) zbudował ten superszybki (jak na USA) pociąg? Kanadyjski Bombardier z francuskim Alstomem.

              No po prostu wstyd, żenada, zacofanie, marnotrawstwo publicznych pieniędzy, oraz wyprzedaż narodowego majątku. Nie?

  2. oj tam – kultura magla.
    Mnie sie podobało jak pisali o filmie o Ślepowronie.
    Wiadomo kto da kasę , kto nakręci i że Linda zagra.

    a teraz cisza bo nikt z zainteresowanych/posądzonych nic o tym nie słyszał.

    to dobra metoda – wiesz podejrzewaliśmy że ukradłeś nam pierscionek
    ja?
    no nie pierścionek się znalazł ale wiesz – smród pozostał.

    i oto chodzi – by smród był w dyscyplinie blogowej – rzut gównem.

    1. Od tygodnia widzę kupę bredni. Olewałem, olewałem, aż mnie wzięło.

      Swoją drogą mogłabyś sama coś skrobnąć. Np. o prawdziwej, zapewne największej w tym stuleciu w Europie aferze wokół inwestycji kolejowej. Twoja córka może ci zebrać nieco materiałów. W duńskim necie dość o tym na kilka lat lektury.

  3. E tam! Córka ma ważniejsze sprawy na głowie. A ja się przekonałam – im więcej włożę pracy w notkę tym mniej osób czyta. Dziennikarzom płacą, a piszą jedynie o d..Maryni
    Teraz jestem na etapie okienek łukowych – znalazłam wreszcie wykonawcę. No i uzgadniam cenę pieca kominkowego K6 – bo w moim sklepie jest stary katalog, a więc pewnie stara cena i nie wiem gdzie zamawiać – u nich czy na Allegro

  4. ja tak pozwolę sobie trochę pomarudzić :

    W jednej audycji usłyszałem , że bracia Czesi cieszą się z Pendolino już parę lat. W drugiej , że owszem cieszą się ale jakoś tak przez łzy bo z 20 składów które planowali mieć nabyli tylko 7 bo też maja kłopoty z torami.

    Cholera … no i co ja taki biedny żuczek mam zrobić ? Doktoryzować się na Pendolino ? Zaufania do sposobu zarządzania PKP nie mam za grosz. Do specjalistów od kolei , którzy nie mogą podać sposobu jak utrzymać w czystości toalety w tych pociągach które mamy tez jakoś zaufania nie mam. Wiem , że koncentrując się jedynie na drogach – vox populi nie zawsze jest głosem Boga – daliśmy ciała z torami co będzie sie nam czkawką odbijać jeszcze długo. Huczne powitanie trochę (no pewnie , że więcej niż trochę) mnie śmieszy. Mam świadomość , że musimy dokonać zakupu , który wyprzedzi stan naszych torów.

    No i najgorsze – ze skruchą i wstydem wyznam , że rzeczywiście książki na ten temat bym nie przeczytał….

    Mam rzucić monetą by wyrobić sobie zdanie czy tak jak większość mam się kierować partyjnymi sympatiami ? Czy w ogóle ja muszę sobie wyrabiać zdanie ?

    1. Czeskie pendolino to inna epoka niż nasze. Seria ETR 470. Ale wpadka duża. Miało jeździć 200-220. Dziewiąty rok eksploatacji, wciąż tylko 160 km/h i już zapewne nie będzie więcej. W efekcie czas przejazdu Praha-Ostrava taki sam jak stadtlerowskim flirtem w barwach LEO Express, choć Flirt to skład klasy interregionalnej, a nie KDP. No i Flirt nie ma oczywiście wychylnego pudła.

      Ale to i tak pestka na tle paru innych europejskich historii.

      1. Ciekawe czy osoba , która z nieskrywaną satysfakcją w głosie mówiła , że jesteśmy 10 lat za Czechami i nie mamy się z czego cieszyć posiada taką wiedzę czy też nie ? Jeśli nie , to “nie wykorzystała okazji by siedzieć cicho” , jeśli wiedziała to jest na swój sposób groźna…

  5. Zgoda. Ale znow? Po co to lotnictwo? No po co? Nie gorsi zreszta ci eksperci od przeciwnikow, a w mojej prywatnej opinii zdecydowanie mniej zalgani.

    To raz.

    Dwa, nic nie uprawnia do stawiania tezy, ze to jakies novum, od lat 90 to samo. Byly rzesze ekspertow od akt tajnych sluzb, by wspomniec pierwsze z brzegu. Tak sie sklada, ze najbardziej swiecka gazeta peka w szwach od ekspertow do spraw kosciola.

    Jesli cos mnie naprawde wku…. przy okazji dyskusji o pociagach, to radosc z tego, ze okazaly sie (czy tak?) niewypalem. Tego pojac nie potrafie.

    1. Krzysztof Leski nie pisał o ekspertach lecz blogerach, a na S24 (tylko tam śledzę niektóre dyskusje), ci przeciwni zamachowi, biją na głowę wiedzą, poziomem dyskusji i jawnością obliczeń, zwolenników teorii zamachowych.

      Ostatni przykład, zachwyt “zamachawców” nowym duńskim ekspertem i krótki sposób w jaki andrzejmat wykazał jego niewiedzę.

      1. Hmmmm. No jesli na S24 wygrali eksperci antyzamachowi, no to ja juz nie wiem co. Pozamiatane. Boze moj, ze klawiatura to przyjmuje!

        Po drugie, nie rozumiem, doprawdy nie rozumiem (nie potepiam, ani nie popieram) ale nie rozumiem uwagi przykladanej do tego, co wypisuje sie na S24.

        Po trzecie – upieram sie twierdzic, ze nie bardzo jest na razie co liczyc, na czym i z czym w rekach. I to jest akurat silny argument przeciwnikow strony any antyzamachowej.

        Ale nie o tym tutaj dzisiaj rozmawiamy – bo zaczalem wlasnie od tego, zebysmy nie mieszali lotnictwa (a w domysle Smolenska) z kolejnictwem, czy Pendolino w szczegolnosci.

  6. Każdy wierzy komu chce, niemniej zawsze można porównać jeśli pokazują jak dochodzą do wniosków (obliczenia itp), a drudzy nie.

    K. Leskiemu chodziło o to, jak przypuszczam, że bez względu na to czy ludzie maja wiedzę, czy nie, to wypowiadają się na różne tematy “z miną” ekspertów, a im dziedzina trudniejsza, tym wypowiedzi bezczelniejsze.

    1. Byc moze o to chodzilo, nie wiem. Nie zmienia to jednego. I bardziej w sprawie Smolenska niz Pendolino. nie zmienia to tego mianowicie, ze jesli jedna grupa usiluje wykazac cos, a inna cos innego – to nie jest pan zwiazany rezultatem ich sporu, ale ma automomie w ocenie zjawiska.

      100 0000, a nawet 10 do 48 potegi chybionych zarzutow wobec Pendolino, nie powoduja, ze np. 2 niewymienione zarzuty przesadza o tym, ze inwestycja byla skandalem. Przykladowo.

  7. Jakby tu powiedziec. Jak złożysz oba dwa to wyjdzie biforia. na strychu mam takie – jedni zamurowują (bo małe), inni przerabiają na kwadrat. Ja przy pomocy miejscowego zmierzę się z łukiem. No i juz mam dla niego następne pomysły 🙂

  8. Panie Krzysztofie ! Były prezes PKP Intercity, to też prawak ?

    “Zakup Pendolino będzie w 50 proc. finansowany ze środków samego przewoźnika, czyli około 1-1,2 mld zł Intercity będzie musiało zapłacić, pożyczając te środki na rynku. Spółka jest obecnie w złej sytuacji finansowej, dlatego pieniądze musi pożyczyć. Co roku Intercity będzie oddawać odsetki w wysokości ok. 30-40 mln zł oraz ok. 50 mln raty kredytu, co daje łącznie ok. 90 mln zł. Do tego roczny koszt, który przewyższy przychód będzie wynosił ok. 60 – 70 mln. Każdego roku budżet państwa będzie musiał dopłacać do tego projektu ok. 180 mln zł.”

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/60027-byly-prezes-pkp-intercity-kazdego-roku-budzet-panstwa-bedzie-musial-doplacac-do-pendolino-ok-180-mln-zl-czy-w-takim-razie-jest-sens-zakupu-nasz-wywiad

    1. @shinobi1981
      “Panie Krzysztofie ! Były prezes PKP Intercity, to też prawak ?”

      Gorzej. Intercity rozpisało przetarg, który wygrało Pendolino, gdy ten ciężki kretyn był PIS-prezesem (od 2006 chyba) tegoż Intercity.

      PS
      Jakim kretynem trzeba być, by linkować źródło wPotylice?

    2. @shinobi
      Preferuję czytających ze zrozumieniem. O stronie finansowej w tekście nie wspominam, bo te obawy podzielam. Inwestycja jest oczywiście ryzykowna i kontrowersyjna (co nie znaczy, że na pewno zła), a dyskusja o tym potrwa pewnie jeszcze z dekadę.

      Rzecz jest jednak bardzo skomplikowana, a punktem wyjścia do rozmowy musi być stanowisko UE, która nie dofinansowuje takich inwestycji, jakie są nam głównie potrzebne (rewitalizacja linii innych niż te służące tranzytowi międzynarodowemu).

      @czytam.gazete
      Uprzejmie proszę o powstrzymanie się od epitetów.

      1. Co do strony finansowej widziałem gdzieś porównanie kosztu zakupu pociągów w tej samej firmie przez koleje włoskie i polskie i to porównanie mówiąc oględnie nie wyglądało dobrze. W przetargu był tylko jeden oferent co wygląda jeszcze gorzej. Gdzie to było.. o:

        “NTV, włoski prywatny przewoźnik, zamówił w firmie Alstom najnowszy model TGV czyli AGV. AGV to pociąg na prędkość 360 km/h (na testach pow. 400 km/h), czyli z najwyższej półki – pociąg klasy VHST (Very High Speed Train) . Zamówił 25 składów z 25 letnim serwisem za uwaga: 650 mln EURO. (26 mln EUR/za pociąg). Obecnie składy te kursują po włoskiej sieci kolei dużych prędkości przewożąc pasażerów z v=300 km/h. PKP IC polski przewoźnik zamówił w firmie Alstom po przetargu, w którym złożono 1 ofertę, New Pendolino, bez systemu wychyłu pudła pozwalającego na jazdę z prędkością o 30% wyższą od klasycznego taboru. Dodatkowo pociąg posiada ograniczenie prędkości do 220 km/h dla jazdy pod siecią trakcyjną z napięciem 3 kV (a tylko taka dziś występuje w Polsce). Dodatkowo na CMK jego prędkość będzie ograniczona do 200 km/h ze względu na drogę hamowania (ok.2700 m). Na linii do Gdańska ze względu na brak wychyłu prędkość będzie ograniczona do 160 km/h – czyli tyle co zwykły skład z lokomotywą. Serwis przez ok. 16 lat. Teraz koszty: 665 mln EURO (33,25 mln EUR/za skład)”

        I jeszcze taka informacja:
        http://www.publiceye.ch/en/vote/alstom/

        Nie jestem w stanie ocenić zasadności tych zarzutów ale co mam zrobić? Żaden kumaty dziennikarz się tym nie zajmie, panom z PKP nie można ufać bo nie są bezstronni a politycy nie wykonają żadnej obsługi merytorycznej bo tezę już mają…

        1. Interesujące.

          Dla mnie tutaj istotne są także wątki historyczne: do Pendolino PKP przymierzają się bodaj jeszcze od końcówki lat osiemdziesiątych.

          Skoro wtedy to był FIAT, widać od razu element wieloletniej współpracy Włochów z PRL. Czytaj: układu bardziej politycznego niż ekonomicznego.

          Pod tym względem Pendolino może przypominać Dreamlinera (z poprawką na to, że układy z Amerykanami mają z oczywistych przyczyn krótszą tradycję).

          Czy za unieważnioną umowę z lat ’90 (rząd Buzka) polska strona miała jakieś procesy i może płaciła jakieś odszkodowania? Czy wtedy Włosi odpuścili?

          To są tematy na niejedną opowieść. Ale po co, skoro tekst opracowany w czasie rzeczywistym (tj. w tym czasie, który zajmuje klepanie w klawiaturę) okraszony obficie tandetną erystyką, ma większą klikalność.

          1. @odys

            “Dla mnie tutaj istotne są także wątki historyczne: do Pendolino PKP przymierzają się bodaj jeszcze od końcówki lat osiemdziesiątych.
            Skoro wtedy to był FIAT, widać od razu element wieloletniej współpracy Włochów z PRL. Czytaj: układu bardziej politycznego niż ekonomicznego.
            Pod tym względem Pendolino może przypominać Dreamlinera (z poprawką na to, że układy z Amerykanami mają z oczywistych przyczyn krótszą tradycję)”

            Tak, tak, stare Pendolino baaardzo przypomina nówki Dreamlinery (z ich dziecięcymi kłopotami), tylko trzeba dołożyć Układ Polityczny.

            LOL

            1. “tylko trzeba dołożyć Układ Polityczny.”

              Nic nie trzeba dokładać. Takie kontrakty jak Airbusa i Boeinga zawsze mają wsparcie polityczne.

              Współpraca FIATa z peerelowskim przemysłem skądinąd też nie była apolityczna (skoro sam przemysł był upolityczniony).

              Owszem, to tylko niezweryfikowane podejrzenie, że te archaiczne i wstrętne upolitycznione kontakty czerwonych partyjnych dyrektorów z włoskimi ludźmi interesu mogą mieć jakikolwiek związek z nowoczesnymi, czysto biznesowymi relacjami światowej klasy menedżerów PKP z menedżerami Alstomu. To moje maniakalne podejrzenie znika od razu na wieść radosną, że PKP zakupiło Pendolino w przetargu.

              Wszak procedura przetargowa jest narzędziem gwarantującym krystaliczną uczciwość i równe szanse dla wszystkich zainteresowanych oferentów. Niech będzie dowodem na to, przykładowo, przetarg ogłoszony przez ekipę Lecha Kaczyńskiego na dostawę EZT dla SKM Warszawa. Newag wówczas wygrał tylko dlatego, że był po prostu najlepszy. Na świecie.

        1. @ czytam.gazete
          “Oki, postaram się ale menażerię ma pan tu taką, że trudno będzie ;)”

          — Zapewniam cię, że twarzą w twarz byś mi czegoś takiego nie powieział.

          @ eumenes

          —- Ukłony i wyrazy szacunku za interesujący wpis, czekam, żeby odniósł się do niego Pan Leski.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.