Krecik walczący. “Twierdza”

** #PL ** Parę lat temu Igor Janke wydał książkę”Twierdza”. Bardzo złą książkę. Milczałem długo. We wrześniu tego roku wtrąciłem się do rozmowy Igora z Krzysiem Królem na twitterze, lecz chwilę później dowiedziałem się, że zmarł Kornel Morawiecki. To nie był moment na krytyczną analizę książki o nim. Dziś rozwinę wątek tutaj, by w ślad za tym zanalizować “analizę” Igora dotyczącą przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Udając eksperta i publicystę, Igor jest narratorem PiS, tyle, że mniej łopatologicznym i brutalnym, niż chłopcy i dziewczynki Jacka Kurskiego.

Książka zawiera mnóstwo faktów, zarazem jednak je ostro cenzuruje. Czytelnik “Twierdzy” ma odnieść wrażenie, że z komuną walczył w stanie wojennym głównie Kornel Morawiecki i jego “Solidarność Walcząca”, zaś pozostałe “ugrupowania” albo walczyły słabiej, albo wręcz kolaborowały z komunistami i donosiły na “Walczącą”. To jest tak gigantyczne zachwianie proporcji, że muszę je nazwać bezczelnym kłamstwem.

“Walcząca” była niewielkim ugrupowaniem, widocznym właściwie tylko we Wrocławiu. Tam też wydawała swoje pisma podziemne. “Pracą u podstaw”, np. pomocą represjonowanym, raczej się nie zajmowała. Zainteresowana była głównie spektakularnymi akcjami ulicznymi, owszem, potrzebnymi, ale nie jako jedyny przejaw działalności. Ludzie “SW” dokonywali aktów odważnych, często nadmiernie i, ośmielę się rzec, niepotrzebnie odważnych, płacili za to wysoką cenę, efekty zaś były umiarkowane.

Poza tym zajmowała się “SW” innego rodzaju knuciem: przeciwko reszcie opozycji. Już będąc we Wrocławiu latem 1982 (spędziłem tam trzy miesiące mając w teorii szkolić redakcję “Z dnia na dzień”, pisma RKW czyli Władka Frasyniuka) – licznie spotykałem się z rozsiewanymi przez ludzi Kornela plotkami, jakoby Władek i ukrywająca się z nim Basia Labuda mieli romans, dopuszczając się małżeńskich zdrad. A gdyby nawet – co to ma wspólnego z walką z Jaruzelskim?

Nie twierdzę, że “Walcząca” robiła to jako jedyna. Człowiek, w odróżnieniu od np. kota, jest z natury plotkarzem. Okoliczności sprzyjały: jedni się ukrywali, inni żyli na powierchni. Ci pierwsi mieli na codzień więcej strachu, ale i więcej wolności – aż po umiarkowaną swobodę skoku w bok. I to się zdarzało, były małe i nawet wielkie, nagłe, szalone podziemne miłości, rozpadło się parę małżeństw, powstało parę nowych.

Mówię tylko o proporcjach: plotkowanie zabierało Kornelowi więcej czasu niż przeciętna w podziemiu. I były to plotki czasem (rzadko) prawdziwe, ale zawsze mocno obraźliwe, mające sugerować, że ten czy ów jest nie zdrajcą małżeńskim, lecz narodowym. Że kolaboruje z bezpieką, donosi, kradnie papier i powielacze lub nawet całe struktury kolportażu; przywłaszcza sobie dolary z pomocy Zachodu i się nimi nie dzieli (zarzut najczęstszy, wysuwany niemal przez wszystkich przeciwko wszystkim); że na przemycanej z Zachodu folii samoprzylepnej, zamiast nalepek Solidarności, tłucze emblematy Śląska Wrocław i właśnie zysk zamienił na używanego VW Polo (naówczas luksus).

Robiła więc “SW” sporo dobrego i trochę złego. A proporcje? We Wrocławiu struktury RKW, podległe TKK (potem KKW) i Lechowi Wałęsie, były dużo bardziej widoczne. Dominowały niepodzielnie w całej Polsce: nie było regionu, ba, większego lub średniego miasta, w którym jakieś ugrupowanie spoza mainstreamu miałoby przewagę.

Było zaś takich ugrupowań mnóstwo. “SW” była tylko jednym z wielu. Na pierwszym miejscu postawiłbym MRK”S” utworzony przez Zosię i Zbyszka Romaszewskich oraz Piotrka Ikonowicza, obecny w kilku wielkich i wielu mniejszych miastach. Potem KPN, ze skromnymi, ale rozrzuconymi po całym kraju strukturami. Znacznie silniejszy od “SW” był też NZS i Federacja Młodzieży Walczącej. “SW” byłaby w top10, ale na pewno nie w top5. Byłaby za to numerem 1 w klasyfikacji skłóconych z TKK / KKW, choć sporów “mainstreamu” z MRKS i KPN też nie brakowało.

Napisałeś, Igorze, książkę o jednym z wielu drobnych nurtów pobocznych – przedstawiając go jako MAINSTREAM. Coś Ci to przypomina? Inaczej: stworzyłeś dzieło o kreciku sugerując, że to obraz wszystkich zwierzątek tego świata. Wpisałeś się idealnie w narrację “niepokornych”, którzy od paru lat sugerują, a czasem mówią niemal wprost, że stan wojenny wprowadziła komuna do spółki z głównym nurtem “Solidarności”, by zniszczyć “Solidarność Walczącą” i 13-letniego Morawieckiego juniora. Na szczęście przyszedł gajowy Kornel i wszystkich pogonił, dzięki czemu od 2015 mamy wolną Polskę. Wolną od Wałęsy, pamięci o “Solidarności”, wolną od wszelkiego sensu i przyzwoitości.

To bowiem dochodzimy do sedna, do zasadniczej różnicy między większością ugrupowań spoza mainstreamu i “SW”: gdy owa większość  wsparła “S” i Komitet Obywatelski przy Lechu Wałęsie w wyborach czerwcowych, a potem włączyła się w budowę wolnej Polski – “S Walcząca” zajęła się zwalczaniem reszty. Budowała sobie pomniki, zwłaszcza w Internecie. Stron na kopy. O MRK”S” zaś – parę wzmianek, biografia w druku wprawdzie jest, ale nie miała ani ułamka tej rządowej reklamy, którą obdarzono Ciebie, Igorze. Napisałeś książkę, która ten wielki fałsz wzmacnia. Pomnik Kornela nr 1001.

Każdy ma prawo zakwestionować moje tezy, powoływać się na IPN i SB, Cenckiewicza i KGB, CIA i Mossad. Ja jednak śmiem twierdzić, co już napisał tu dwa miesiące temu, że wiem, co mówię. Oczywiście archiwa SB i innych instytucji komunistycznych wniosły sporo nowego, ale o aktywności struktrur w stanie wojennym świadczą nie te akta, lecz faktyczne działania. Przeczytajcie, proszę, dlaczego wiem o nich niemal wszystko, co wiedzieć można.

3 thoughts on “Krecik walczący. “Twierdza”

  1. Już kiedys, lata temu, noiłem: ksiażkę, książkę, taka wiedza!

    W telefonie, reklamy, tekst się rozłazi, itp.-warto było odpalić piec 🙂
    Fascynująco się to czyta, ale prośba o rozwinięcie skrotów, no nie zaraz SB, KGB, KPN, NSZ czy IPN, ale TKK, KKW…
    Pozdr, dzięki.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.