Koty to mordercy

Wiem, co mówię. Słyszałem od jednej pani, że jednemu panu jego kot podciął gardło. Podgryzł, znaczy. Natomiast manifestanci na zadymach “Solidarności” dostaja kasę za udział. Wszyscy? No, wszyscy. Oto jasne przesłanie dnia na portalach “Agory”.

Zaczęło się od tekstu “Wyborczej” o tym, na co poszły pieniądze ze zbiórki na ratunek Stoczni Gdańskiej. Kilkanaście następnych godzin przyniosło całą serię tekstów na portalach “Agory” i rozmów w TOK FM. Za dużo by linkować, pogugulujcie sobie. News rośnie, puchnie, potężnieje. Paweł Wroński podsumowuje:: “Każdy żołnierz dostaje żołd. Nie mam złudzeń”. Kilku innych znanych dziennikarzy gromko mu wtóruje.

Z jakiegoż zaś ziarenka to wykiełkowało? W pierwszym tekście mowa jest m.in. o zapomogach i krótkoterminowych pożyczkach udzielanych członkom przez stoczniową “S”.

Chciałeś chwilówkę? Trzeba było pokazać się na wiecu, a najlepiej pojechać na manifestację – opowiada jeden ze stoczniowców.

Wszystko jasne? To nic, że żaden z moich rudzielców nigdy mnie nie zadrasnął, choć nie raz i nie dwa nadepnąłem im niechcący w ciemności na ogon. Gizmo, owszem, dwa razy mnie trochę zakrwawił, bo próbowałem go unieruchomić do zastrzyku u weterynarza, czego Gizmo nie lubi. Poza tym — nic. Ale przecież słyszałem od jednej pani… Koty to mordercy, a ja po prostu miałem dotąd szczęście.

Nie trawię takiego dziennikarstwa. Więcej — nie trawię tego w życiu. Usiłuję wpoić dzieciom, że pochopne uogólnianie to jedna z najgorszych przywar. Ja też nie lubię Guzikiewicza, uważam go nawet za jednego z najpodlejszych polityków współczesnej Polski. To, co już wiedziałem o kasie ze zbiórek na Stocznię oraz to, czego dowiedziałem się teraz, jest miejscami wręcz obrzydliwe. Nie wątpię, że mogło być parę, a może i więcej niż parę przypadków “zachęcania” do udziału w demonstracjach.

Ale nie o tym jest ten post, bo o polityce pisać mi się ostatnio nie chce. To kolejny odcinek smutnej serii o degrengoladzie mediów. Nic bowiem — także opowiedziana przez Wrońskiego historia sprzed lat o paniach z talonami do sklepu — nie usprawiedliwia politycznych sugestii z dodatkiem kwantyfikatora “każdy”, zwłaszcza, gdy przed nami kolejna zadyma “Solidarności” w Warszawie.

8 thoughts on “Koty to mordercy

  1. http://www.australiangeographic.com.au/journal/natural-born-killers-the-problem-with-cats.htm

    Ach, Pawel Wronski, dzieckiem w kolebce kto leb urwal hydrze. Moja zla, bardzo zla cecha charakteru jest to, ze niektorym ludziom zycze zeby urobili sie ostatecznie za frajer. Strac czlowieku twarz, zatrac hamulce, idz dreptac w miejsca, ktorych lat kila wstecz bys sie bal ogladac, a potem niech idzie w drzazgi drabina po ktorej sie tak pracowncie wspinales.

  2. Nooo. Koty to mordercy! Ranek zaczynam od przejrzenia, gdzie leżą trupy myszy. Koty przynoszą, no bo przeciez ta dwunożna sierota…
    A głupotami się nie przejmuję…no, chyba, że dojdą do oskarżanie o wieszanie ciężarnych na strunach fortepianowych – tak gadzinówki pisały w stanie wojennym

  3. No nie byłam drobiazgowa. U mnie czasami nornice – wtedy całe. Czasami myszy – nawet spore. Wtedy bez głowy:(
    Naprawdę nie masz myszy?
    Najgorzej jak jakaś cholera – zwykle Ufka – przyniesie żywą i się bawi. A ona ucieknie:)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.