Kot leczy zmartwienia

A ja eksperymentuję z hostingiem obrazków.Ale nic nie chce działać tak, jak bym chciał…

Edit

Rzecz w tym, że mój obecny główny hosting ma wprawdzie sporo większy limit objętości moich baz danych niż ten poprzedni, ale jednak ograniczony: do 30 GB. Mnóstwo na tekstowego bloga i leskipedię, ale gdybym zaczął upychać więcej obrazków – a lubię to robić – pewnie rychło walnąłbym głową w sufit.

Dlatego, wybaczcie, w postach małe paznokcie kciuka (thumbnails 😉 czyli :miniaturki”), zaś po ich kliknięciu i chwili oczekiwania – większy obrazek z niezbyt rychłego imgura. Tak, to może być trwałe rozwiązanie.

Posted in DDK

9 thoughts on “Kot leczy zmartwienia

      1. daj sobie z tym spokój. chyba, niewarte to wysiłku jaki w to wkładasz. taki ukłon w stronę komentatorów – miłe:) ale czy niezbędne? raczej nie. kopiuj-wklej, to umiejętność, która właściwie każdy użytkownik komputera opanował. jeśli zaś nie będzie ktoś potrafił tego zrobić, to trzeba go będzie nauczyć, i tyle:) … no, chyba, że chcesz na tym zarabiać; to już zupełnie inna sprawa.

          1. żeby osiągnąć taki cel (cel zdefiniowałeś …, no panie, poważny:), to trzeba mieć siłę, wytrzymałość i niezłą kondycję. jeśli twój organizm będzie słaby, … to wcześniej czy później wszystko się zawali więc … kochany:) [po porannych najróżniejszych problemach komentarz napisany] jeśli tak, to trzeba nad organizmem trochę popracować. trzeba go naprawić. oczywiście na tyle na ile da się to zrobić. ale zaręczam ci, że da się więcej, niż ci się teraz wydaje:)

            oczywiście, (na pocieszenie to piszę:) nie znaczy to, że bez naprawienia organizmu nie uda ci się założonego celu osiągnąć. o nie nie:) bo przecież – czyż nie mówi masze stare porzekadło, że i ślepej kurze trafia się czasem ziarno?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.