Koalicja kołtunów

Odbili Gowinowi sądy. Te 79 sądów rejonowych. Ale nie to jest najgorsze. Prawdziwym kołtuństwem, które wyklucza jakąkolwiek reformę sądownictwa, jest enumeratywne wyliczenie w ustawie, gdzie ma być jaki sąd. Trudno o lepszy przykład absurdalnej wiary, że Sejm ma zajmować się wszystkim, rządowi trzeba krępować ręce, a cenę ogórków określać musi ustawa.

Smutna lektura listy członków koalicji kołtunów, od PiS przez PSL po Palikota, którzy zgodnie tę ustawę uchwalili, jednocześnie marudząc, jak to nam skuteczność wymiaru sprawiedliwości spada.

28 thoughts on “Koalicja kołtunów

  1. Bo dla nich, nie liczy się jakość (nomen omen) prawa, ale możliwość robienia na “sprzyjaniu Polsce lokalnej” kiełbasy wyborczej.

    Ciekawe, że o wiele głębsza i mająca dla zwykłych ludzi o wiele bardziej wymierne skutki, reorganizacja placówek pocztowych (mówiąc wprost – likwidacja) w małych miejscowościach, miała o wiele mniejszy oddźwięk, nie tylko medialny.

    Ustawa w obecnym kształcie nie wejdzie w życie. Mam nadzieję, że notka stanie się bezprzedmiotowa.

    Czekam na heroicznych obrońców Polski lokalnej…z Warszawy 🙂

  2. Wyliczenie wyliczeniem, ale obrońcy sądów okręgowych moim zdaniem mieli rację. Mieszkam w mieście dotkniętym gowinową reformą, która wizualnie (nie korzystam z usług sądu) wyglądała tak, że na sądzie tabliczki zostały zamienione z “Sąd Rejonowy w Przeworsku” na “Sąd rejonowy w Jarosławiu wydział VII”. Takie działanie powoduje narracyjną degradację miasta Przeworska. Zmiany postulowane przez reformę gowinowską, której słuszności nie oceniam, można było przeprowadzić bez likwidacji instytucji sądu rejonowego, nawet jeśli miałby on się składać z kancelarii i dwóch wydziałów, a większość spraw byłaby kierowana do sąsiedniego sądu.

    1. Szanowny Pani(e) Zgrozo!

      Jeśli wizerunek jest ważniejszy od efektywności, to może mieć Pan(i) rację. Nie wiem co to jest „narracyjna degradacja” niemniej można by to zrobić inaczej, tak by lokalny sąd sam się zamknął. Wystarczyłoby finansować sądy w proporcji do ilości „przetwarzanych” spraw. Wtedy sędziowie biliby się o połączenie z sądami, gdzie jest więcej spraw do prowadzenia. Myślenie w kategoriach „nie ma znaczenia ile to kosztuje, ale u nas musi być to samo co w stolicy” nie jest drogą ku dobrobytowi. To prosta droga do ruiny.

      Łączę wyrazy należnego szacunku

      Jerzy Maciejowski

      1. Nie chodzi mi o immunitet. Ale nie może być tak, że sędzia sobie kawałkuje sprawę prostą na kilka odcinków, w rezultacie ciągnie się dwa, trzy lata. O poważniejszych już nie mówię. Jak to jest, że gdzie indziej “się da” ? Naprawdę tam połowa niewinnych siedzi w więzieniu?

        1. A skąd wiadomo, że to wina sędziów, a nie np. bzdurnych przepisów, które każą sędziom robić miliony _zbędnych_ czynnności? (Tak, sędziowie też mają swoje za uszami i tego nie neguję, chodzi mi tylko o proporcje)

          Swego czasu wiele osób podniecało się raportem jak to długo trwa u nas odzyskanie należności, i wszyscy na sędziów psioczyli. Dopiero jak się człowiek wczytał w raport to wychodziło, że największy udział w “przewlekłości” ma egzekucja. (czyli upraszczając działania _po_ wydaniu wyroku)

          A z tym gdzie indziej ‘się da’.

          Przypomnij mi: ilu poszlo siedzieć za kreatywną księgowość Enronu i jego audytora?

          Ile osób zostało skazanych za brak nadzoru w działaniach Leesona w Baringsie?

          I czy naprawdę wierzysz, że Kerviel w Société Générale mógł działać bez przyzwolenia kogoś innego? A czy ktoś inny został za to skazany?

  3. Można tłumaczyć łopatologicznie. Ale stwierdzenie – cep “likwidują sądy”, to jest ten rodzaj demagogii z którą nie sposób dyskutować. Tu i lata konsultacji nic nie dadzą.

    Natomiast, powtarzam. Czekam na zdecydowany nacisk na decydentów, aby nie likwidować kolejnych połączeń kolejowych, które przecież nie łączą tylko wsi ze sobą, ale np. byłe miasta wojewódzkie z dużymi powiatowymi.

    W tym roku Urząd Miasta dostarczył mi decyzję podatkową przez swojego “kuriera”.
    Dostarczył tak skutecznie, że musiałem odnieść ją do sąsiadów.
    Natomiast własną odebrałem od…przypadkowo spotkanego listonosza, który miał dla mnie list polecony…z tegoż Urzędu Miasta.

    Mrożek.

  4. Panie Krzysztofie!

    A nie ma Pan wrażenia, że radość z przywalenia platformie przeważa u większości nad sensem działania. Reforma sądów, moim zdaniem daleko niewystarczająca, była jednym z niewielu sensownych działań tego rządu. Niemniej „prawdziwa opozycja” nie musi kłaniać się sensowi.

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  5. Naprawdę sądzisz, że to wina przepisów? Mogłabym napisać tomy na ten temat z własnych i znajomych doświadczeń. No i mnie nie chodzi o jakieś Wielkie Sprawy Międzynarodowych Finansistów. Tylko np o zwykłego oszusta, którego sprawa ciągnie się 9 lat.

    1. > Naprawdę sądzisz, że to wina przepisów?

      Tak, w sporej części.

      > Mogłabym napisać tomy na ten temat z własnych i znajomych doświadczeń.
      Zachęcam. (Oczywiście wiesz co to dowód anegdotyczny?)

      >No i mnie nie chodzi o jakieś Wielkie Sprawy Międzynarodowych Finansistów. Tylko np o zwykłego oszusta, którego sprawa ciągnie się 9 lat.

      To nie ja napisałem, że “gdzie indziej się da”

      PS. nie jestem sędzią. Jednyna moja styczność z wymiarem sprawiedliwości, to bycie świadkiem na paru sprawach + uczestniczenie w jednej jako powód, no i wpisy do ksiąg wieczystych.

  6. W większości wypadków sędziowie nie sa krepowani przepisami. Moga postąpic wg schematu A lub schematu B. Jak chcą to potrafią zamknąć w ostatniej chwili jakieś sprawy (FOZZ) a kiedy indziej ciągną w nieskończoność – do przedawnienia.

    1. “W większości wypadków sędziowie nie sa krepowani przepisami.”

      W większości? Przypuszczam, że wątpię. Mają dowolność jeśli chodzi o orzekanie, ale jeśli chodzi o stwierdzenie “czy strona odebrala pismo” to chyba wielkiego ruchu nie mają. Tak samo “czy strona jest chora i nie może uczestniczyć w rozprawie” . A czas biegnie.

      “Moga postąpic wg schematu A lub schematu B.”
      Mogą. Tylko boją się że im II instancja to uwali. I co gorsza mają rację.

      “Jak chcą to potrafią zamknąć w ostatniej chwili jakieś sprawy (FOZZ)”
      Oj chyba z tym FOZZem to tak fajnie nie było, to jedno (tzn sporo się przedawniło). A po drugie, po takim “zamknięciu” adwokacji wskazują, że coś było nie tak. I … się przedawni 🙂

      ” a kiedy indziej ciągną w nieskończoność – do przedawnienia.”
      Oni, czy zręczny adwokat? Ktory najpierw mówi, że strona chora, później, że poseł a później że się przedawniło. Przynajmniej w tych sprawach które śledzę, to tak właśnie jest.

  7. Nie rozumiem – dziennikarze nie mogą się dokształcić z przepisów? Od tego głosowania wszyscy gadają jak potłuczeni (ostatnio w Loży Prasowej), że do odrzucenia poprawek Senatu trzeba 2/3 głosów. NIE trzeba!
    “Ostateczna decyzja co do kształtu ustawy należy do Sejmu, który może bezwzględną większością głosów (liczba głosów za jest większa niż suma głosów przeciw i wstrzymujących się) odrzucić proponowane poprawki lub uchwałę Senatu odrzucającą ustawę w całości. ”
    Przewaga była znaczna – 31 głosów, więc spokojnie odrzucą poprawki.

  8. To wiadomo, że nie trzeba.
    Bezwzględna większość, to jest 231 posłów.

    I tu nie o przewagę przecież chodzi. Zarzucasz dziennikarzom nierzetelność, a sama piszesz na koniec, odrzucą, bo mieli przewagę 31 głosów w głosowaniu. Przecież poprawki senatu nie odrzuca się, bo się ma przewagę 31 głosów, ale bezwzględną większością, jak sama zacytowałaś. Rozumiesz to chyba, skoro cytujesz odpowiedni artykuł.

    Otóż odrzucą, gdyż PO ma “tylko” 206 szabel w Sejmie i nie licząc wolnych sejmowych elektronów cała opozycja + PSL, to jest około 250 głosów.

    Jakim cudem PO miałaby szansę uzyskać 231 głosów za poprawkami senatu?

    Można jedynie liczyć na brak mobilizacji opozycji i PSL, a i on musiałby być znaczny, bo ok.20 posłów.

    Weta prezydenta, już nie odrzucą.

  9. 231 posłów, przy założeniu, że głosują wszyscy posłowie.
    Więc demobilizacja którejkolwiek ze stron, obniża próg 231.

    Teoretycznie poprawki senatu można odrzucić 207 głosami, przy pełnej mobilizacji klubu PO.

  10. Panie K.Jonco!

    To, że kryzys wymiaru niesprawiedliwości jest powszechny, to jest wiadome. Czy sądzi Pan, że to usprawiedliwia działanie sędziów?

    Opisywałem kiedyś przypadek wyroku, w jakim sąd orzekł, iż zero nie jest liczbą. Czy komuś przyszło do głowy, że taki wyrok powinien być nieważny z mocy prawa? Nie. Sąd może wypowiadać się w sprawach o jakich nie ma najmniejszego pojęcia, a ludzie mają przyjmować jego wyroki jak prawdy wiary… To jest paranoja.

    Na temat sensownej reformy trójpodziału władzy można znaleźć parę słów tutaj http://txt-atrium.pl/jjmaciejowski/57413.html

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejowski

  11. Nie pogubiłem się.

    Skoro 200 z PO głosowało przeciw, to przy założeniu, iż nikt nie wstrzyma się od głosu, wystarczy, że za zagłosuje 201. Wcale nie potrzeba 231.
    Nawet przy maksymalnej mobilizacji PO i przy braku wstrzymujących się, wystarczy 207 głosów, aby odrzucić poprawki Senatu.

    Natomiast odrzucenie veta Prezydenta, to już inna inszość.

    To większość kwalifikowana 3/5, czyli w pełnym składzie izby 276 głosów.
    Tu łatwo obliczyć, że reszta ma szanse tylko przy sporej absencji posłów PO…

    Wariant równie niemożliwy, co wygrana PO w obecnych realiach poprawek Senatu

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.