Jakiś głupi…

To o mnie. Autoocena. Widać głupim, skoro wszyscy wiedzą, a ja nie. Naocznych  świadków były widocznie tysiące, skoro net roi się od opowieści, co “naprawdę” zaszło w nocy przed jakimś klubem w Warszawie.

Gazeta.pl niby relacjonuje obie wersje, ale w poszczególnych tekstach daje tytuły właściwie przesądzające i dalekie od poszanowania domniemania niewinności. W ślad za nią liczni przeciwnicy posła Wiplera przyjmują za pewnik, iż był on nachlany i zaatakował policję. Ba, twierdzą nawet z pewnością godną specjalistów, że skoro badanie krwi wykazać miało 1.4 promila, to w chwili zdarzenia poseł musiał mieć promili cztery. A skąd wiadomo, o której pobrano krew? Widocznie to też widzieli.

Tak drastycznej agresji posła wykluczyć tego nie mogę, ale nie mogę nie skonstatować, że przynajmniej w pierwszym odruchu wydaje się mało prawdopodobna. Nie chodzi o pierwszego lepszego menela, chodzi o Przemysława Wiplera. Aż tak się spił, że stracił kontakt z rzeczywistością? I to zaledwie parę tygodni po “aferze” Adama Hofmana, kiedy to media z zupełnej dupereli zrobiły skandal państwowej rangi? Gdy politycy wszystkich opcji raz po raz dostają sygnały, że muszą bardzo uważać, przy kim pierdzą? Powtarzam: może i było tak. jak twierdzi policja, ale trudno zaprzeczyć, że to dość dziwne. Zatem zaś wymuszające uruchomienie wątpliwości. Jeśli ktoś nie zatracił tego mechanizmu.

Po drugiej stronie nie lepiej: skoro Wipler napisał, że nie zrobił nic złego i został pobity, to tak było i basta. Jakubowi Wojewódzkiemu taki przywilej dany nie był, ale Wipler to co innego: wprawdzie odszczepieniec, ale jednak nie platformers. Pewna nasza przyjaciółka w tekście, który długo wisiał na samym szczycie jednego z portali, ma dwa argumenty za tym, by wierzyć Wiplerowi: 1. bo wiadomo, że media kłamią, 2. bo wiadomo, że policja bije. Ach, jest jeszcze teza o monitoringu, powtórzona już przez dziesiątki, a może setki komentatorów: jeśli nagranie się znajdzie i potwierdzi wersję Wiplera, to na pewno zaraz zaginie.

Gdybym miał teraz lufę przy skroni i ktoś kazał mi zgadywać, powiedziałbym, że stosunkowo najbardziej (czyli bardziej od innych) prawdopodobna wydaje się wersja pośrednia: może poseł miał problem z autokontrolą, może dopuścił się słownej lub nawet fizycznej agresji wobec policjantów, może też jednak ich reakcja była nieproporcjonalna do sytuacji. Ale nigdzie w necie nie znalazłem takiej wizji zdarzeń. To dziś niemodne.

Jeśli nagranie zostanie upublicznione, będzie w miarę wyraźne i bez śladów cięć, może zdołam wyrobić sobie luźną opinię o tym, co się stało, Luźną, bo i nagranie może zwieść, zwłaszcza, że najpewniej nie będzie dźwięku. Dziś nie śmiałbym formułować żadnych tez. Widocznie głupim, skoro dojrzeć nie mogę tego, co widzą niemal wszyscy.

PS. Jeszcze bardziej skomplikowany jest przypadek Piotra Ikonowicza, który został dziś doprowadzony do aresztu. Niemal każda wypowiedź o tym w necie to nadużycie. Spróbuję i o tym skrobnąć. Później.

13 thoughts on “Jakiś głupi…

  1. Czy ktoś kiedyś pociągnie temat “brutalnej napaści” policji na podgazowaną Ewę Wanat? Dwa dni był szum, padły mocne zarzuty pod adresem policjantów, po czym temat umarł. Bo może jednak policja “nie bije”, tylko niektórym celebrytom utrwaliło się w świadomości, że radiowozami wozi się wyłącznie hamburgery na dworzec centralny.

  2. Hm, a to prawda, że po wszystkich mediach biega jeden świadek, który wyraża się w tak zabawny sposób, jak Dorociński, gdy w pilocie Pitbulla opowiadał bajkę dzieciom:
    .. no szedł po poszlakach, a wszystkie ślady prowadziły do tego lasu. I tam był ten domek na kurzej łapce. Wciągnął się na jedne ręce i dostał się tam do tego domku. No i wyszła ta jędza … Baba Jaga, nie? I on się jej pyta z początku grzecznie: gdzie jest Jasiu i Małgosia? A ona ścieme zaczęła walić, że nie ma tutaj Jasia i Małgosi. No i nagle – ni z tego, ni z owego – zza niej z dołka oni wyskoczyli, bo ich wcześniej pouczył jak trzeba postępować w przypadku porwania, nie? czy też uprowadzenia czy czegoś takiego… haraczy, nie? I oni wyskoczyli, odwrócili jej uwagę, on ją wtedy obezwładnił… no i dalej było tak, że … jutro się dowiecie, jak będziecie spać.
    Brak monitoringu świadczy raczej nieszczególnie o wersji policji, a tłumaczenia, za TT, jeszcze gorzej, ale czy różnica z Wojewódzkim nie wynika z automatu przejęcia prokuraturą sprawy vs. osobie z funkcją publiczną, czy jakiegoś podobnego przepisu?

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.