Jak prostak z prostakiem

Sądowy werdykt w sprawie Smuda kontra Tomaszewski jest groźny dla wolności słowa w Polsce. Tak, podzielam tę licznie prezentowaną w mediach i w sieci opinię. Jak to jednak coraz częściej się w tej naszej staczającej się Polsce zdarza, moja motywacja jest zupełnie odmienna od dominującej. Dominującej? Nie, wręcz jedynej.

Sąd mnie wkurzył, bowiem ukarał Jana Tomaszewskiego nie wyjaśniając, za co. Nie, nie jemu samemu. Mniemam bowiem, że było to w miarę jasne w sądowej sali. Będzie jednak zupełnie niejasne dla czytelników przeprosin, które pan bramkarz ma złożyć. W narzuconym przez sąd tekście jest bardzo długa i zupełnie zbędna wyliczanka tytułów gazet, nazw stacji telewizyjnych i radiowych oraz portali internetowych, w których pan trener miał zostać przez pana bramkarza obrażony. Potem pada ogólnikowa fraza: “wielokrotne, bezprawne i poniżające wypowiedzi” – ale nie ma koniecznego tu wykazu obraźliwych treści.

Ponieważ zaś przeprosiny za publiczne wypowiedzi także mają z samej definicji charakter publiczny, to zatem właśnie opinii publicznej należy się informacja, co zdaniem sądu było niedopuszczalne. Mam nadzieję, że w drugiej instancji ten błąd zostanie w ten czy inny sposób naprawiony: albo dowiem sie, czym  zdaniem sądu pan bramkarz naruszył dobra osobiste pana trenera, w rozumieniu art. 24 kodeksu cywilnego, albo usłyszę, że pozew pana trenera został odrzucony. Tertium non datur.

Sama sprawa jest mi najzupełniej obojętna. Nie jestem fanem ani pana bramkarza (jakoś nie byłem nim nawet w latach 1973-74, choć bardzo przeżywałem ówczesne triumfy polskiej piłki), ani tym bardziej pana trenera. Obaj mają to do siebie, że byli i są wyjątkowo antypatyczni i delikatnie mówiąc nie grzeszą manierami. Slynną wypowiedzią do kamery, iż Smudy nie można wyrzucić (ze stołka selekcjonera), bo “trzeba go wyp*.*lić”, Tomaszewski dał wystarczające świadectwo, iż jest prostakiem. Mam pełne prawo tak go nazwać, tak jak on miał prawo określić tym słowem Smudę.

Jako się rzekło, wątek braku precyzji wyroku jest w mediach całkowicie nieobecny, bo nie pasuje żadnej ze stron. Sprawa jest czysto polityczna: pan bramkarz, jako świeżo upieczony w zeszłym roku poseł Prawa i Sprawiedliwości, natychmiast ruszył do frontalnego ataku na wszystko, co mu źle pachnie, w tym PZPN i rząd. Jednym tchem mieszał z błotem i pana trenera, i pana premiera. Teraz więc bronią go tylko pisowcy, bo antypisowcom… “nie wypada”, choćby nawet mieli wątpliwości. Ponieważ zaś pisowcy są mistrzami w wybiórczym widzeniu świata, więc wszyscy — od europosłów i posłów, poprzez szarych członków po blogowych klakierów — powtarzają dziś kłamstwo, iż to za “prostaka” Tomaszewski został “skazany” i to dlatego wolność słowa jest zagrożona.

Ja jednak nie wypowiadam się w kwestii samej kary, albowiem to nie o “prostaka” toczyła się sprawa. Przypomnę, że Smuda złożył pozew po wywiadzie Tomaszewskiego dla niemieckiej stacji Sky Sport. Tam, obok epitetów typu “prostak” i ponoć “padliniarz”, pan bramkarza rzucił też oskarżenie Smudy o udział w aferze korupcyjnej w Zagłębiu Lubin. Afera ta zaś zakończyla się już w Polsce wyrokami skazującymi, ale Smudy na ławie oskarżonych nie było. Pomówienie o korupcję to zupełnie inna kategoria niż jakiś epitet, choć to właśnie epitety zdają się być w tych czasach solą polskiej “polityki”.

PS. Nocnik wciąż w sanatorium, choć zdaje się, że jak go w piątek rozbolała głowa, tak go boli do dziś 😉

10 thoughts on “Jak prostak z prostakiem

  1. @Krzysztof Leski

    Niestety, coś pan sobie ubzdurał (pomówienie) i pisze nie na temat (obraza). Poniżej postaram się to przystępnie wyjaśnić.

    @”Sądowy werdykt w sprawie Smuda kontra Tomaszewski jest groźny dla wolności słowa w Polsce. Tak, podzielam…”

    Prawdopodobnie dlatego, że nie odróżnia pan “wolności słowa” od “wolności do obrażania” (tej, po prostu, nie ma).

    @”Sąd () ukarał Jana Tomaszewskiego nie wyjaśniając, za co () pada ogólnikowa fraza: “wielokrotne, bezprawne i poniżające wypowiedzi” – ale nie ma koniecznego tu wykazu obraźliwych treści.”

    Myli się pan.

    Po pierwsze. Sąd wyjaśnił w przeprosinach, za co skazał Tomaszewskiego – za obrażanie (a nie pomówienia):
    “Przepraszam pana Franciszka Smudę za moje wielokrotne, bezprawne i obraźliwe wypowiedzi na jego temat opublikowane w środkach masowego przekazu (…) w których przypisywałem panu Franciszkowi Smudzie cechy mogące go poniżyć lub ośmieszyć w opinii publicznej. Wyrażam głębokie ubolewanie z powodu wyrządzonej panu Franciszkowi Smudzie szkody niemajątkowej”

    Po drugie. To jest jak najbardziej normalna i oczywista praktyka (pomijanie bluzgów).
    Istotnym jest tutaj odróżnienie treści obraźliwych od treści pomawiających (kłamliwych). Przy przeprosinach dotyczących pomówinia cytuje się je z zaprzeczeniem, aby sprostować nieprawdę. Natomiast sformułowań obraźliwych nie cytuje się, ponieważ byłoby to powielanie obelg.

    @”albowiem to nie o “prostaka” toczyła się sprawa. Przypomnę, że Smuda złożył pozew po wywiadzie Tomaszewskiego dla niemieckiej stacji Sky Sport. Tam, obok epitetów typu “prostak” i ponoć “padliniarz”, pan bramkarza rzucił też oskarżenie Smudy o udział w aferze korupcyjnej”

    Bzdura. Właśnie za “prostaka” i “padliniarza” (oraz innych OBRAŹLIWYCH a nie POMAWIAJĄCYCH sformułowań, traktowanych całościowo) musi przepraszać Tomaszewski, za kalumnie a nie za pomówienia.
    Prasa opisała to opinii publicznej wystarczająco dokładnie, np tu:
    “Zdaniem sędzi Barbary Krysztofiak, wypowiedzi, biorąc pod uwagę ich całokształt, a nie tylko pojedyncze słowa typu “prostak”, “mają charakter obraźliwy, bezzasadny i niezwiązany tak naprawdę z pracą powoda jako selekcjonera kadry narodowej””
    http://sport.wp.pl/kat,1728,title,Smuda-wygral-z-Tomaszewskim,wid,14904958,wiadomosc.html?ticaid=1f234

    “Pomówienie o korupcję to zupełnie inna kategoria niż jakiś epitet, choć to właśnie epitety zdają się być w tych czasach solą polskiej “polityki””

    Nie o to chodziło w tej sprawie, ubzdurał pan coś sobie! Można posłuchać pani sędziny, która mówi wyraźnie, że nie o pomówienia chodziło, lecz o obażanie – tutaj link do kluczowego nagrania:
    http://www.polskieradio.pl/43/265/Artykul/679330,Tomaszewski-przegral-proces-Zaplaci-Smudzie-50-tysiecy

    Jeszcze raz, jak można usłyszeć: OBRAŹLIWE, a nie pomawiające.

    PS
    Gdyby nadal było coś niejasnego, chętnie wyjaśnię bardziej szczegółowo.

      1. “Wyciąga łaskawy pan bardzo daleko idące wnioski z nieprawdopodobnie ogólnikowych sformułowań sądu. Zazdroszczę umiejętności jasnowidzenia.”

        Nie wyciągałem wniosków z tych konkretnych sformułowań sądu i nie jasnowidzowałem. Ja łaskawie opisałem jak konstruuje się przeprosiny przy sprawach o naruszenie dóbr osobistych (pomówienia się prostuje, bluzgów się nie powiela). Te konkretne przeprosiny pasują i jedynie potwierdzają ogólne zasady.

        Inaczej, przyniosłem kaganek oświaty pod pana strzechę.

  2. Ad PS
    jest jeszcze możliwość, że ^nocnik jest na etapie leczenia piątkowej dolegliwości – a że jedną z metod jest pewnego rodzaju “kontrofensywa”, to może po prostu jest nadal zajęty

    To mogłoby być całkiem logiczne wyjaśnienie tej dłużącej się przerwy w relacjach 😉

    Myślisz, że można my takiej terapii życzyć?

    Mam nadzieję, że mojego wpisu nie uznasz za… prostacki 😉

  3. @Leski
    Hm, czyż nie było dotąd wyroków skazujących za stwierdzenia będące kwestią indywidualnej opinii?
    Swoją drogą, kojarzy Pan z drugiej strony popularny, uroczy cytat ze Smudy kórym ponoć odpowiedział jakiejś dziennikarce na prośbę o wywiad?
    Nb., wszak Tomaszewski jest posłem PiS, czy też tam senatorem 😡
    off – rozpoczęcie felietonu, które mnie urzekło dziś w Rzepie
    Choć nieraz słyszałam, że gaz łupkowy to „gaz głupkowy”, to nie wydaje mi się, że nie można założyć a priori, że w Europie paliwo to nie będzie mieć przyszłości
    Podwójne zaprzeczenie, ciężka sprawa
    Pozdro 🙂

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.