Jak oni dotarli…

“W cztery godziny z Gdańska do Warszawy…” – emocjonuje się dziś gazeta.pl. Powołuje się na “Dziennik Gazetę Prawną”, bowiem to “DGP dotarł do założeń” rozkładu kolei na rok przyszły. W notce gazety brak powołania się na Informacyjną Agencję Radiową, ale niemal identyczne teksty zawisły dziś także na wielu innych portalach, przeklejone z depeszy IARu. Jakoś wątpię, czy “dziennikarz” gazety.pl przeczytał oryginalny tekst na stronie DGP. Pewnie poprzestał na depeszy IAR. Nieważne zresztą. Artykuł DGP jest nieco szerszy i istotnie zawiera dumną frazę:

DGP dotarł do założeń rozkładu, który ma zacząć obowiązywać pod koniec tego roku

Żal, że “dziennikarze” DGP w opublikowanym dziś rano tekście nie opisali, jak udało im się dotrzeć do tych sensacyjnych danych. Byłaby to niewątpliwie ciekawa historia, bowiem wystarczyły im nieco ponad trzy tygodnie, by odkryć coś, co jest powszechnie i publicznie dostępne.

Wspomniane “założenia” wiszą sobie mianowicie na ogólnodostępnej stronie PLK. Strona była wprawdzie ostatnio aktualizowana 14 października, czyli nieco ponad tydzień temu, ale oto dowód, że chodziło o drobne korekty, bowiem same “założenia” PLK powiesiły tam jeszcze we wrześniu. W Internecie powiesiły.

22 października dotarli tam dziennikarze. Zaiste znaczący to sukces polskiego pismactwa. Do k*.* nędzy, co się stało z tym zawodem?!

PS. Portal minskmaz.com był trzy razy szybszy od DGP. Zauważył po tygodniu i nie chwalił się, że “dotarł”.

7 thoughts on “Jak oni dotarli…

  1. Ciężko nazywać “zawodem”, lub “profesją” coś, co – zwłaszcza w sieciowej odsłonie – zaczyna głównie polegać na przepisywaniu internetu przez ludzi, których jedyną kompetencją jest wola robienia tego za darmo, jako “dziennikarz obywatelski”.

    Rzut oka na pierwszy z brzegu “artykuł” w NaTemat – Wielki odredakcyjny(sic) lead, zdjęcie dumnego “autora”, trzy akapity parafrazy i na samym końcu, drobnym drukiem, link do źródła.

    Swoją drogą – tym dramatyczniej brzmi informacja, że ktos potrzebuje 3 tygodni, żeby cos w internecie znaleźć. Jakiś leśny dziadek się uchował w DGP 🙂

  2. Panie Krzysztofie!

    Najwyraźniej starzeje się Pan. Za naszej młodości świat był piękniejsz, ludzie lepsi i… co tylko Pan zechce. Proszę pomyśleć o tych specjalistach od „obiektywnej informacji” pracujących w Trybunie Ludu czy też Dzienniku Telewizyjnym. Za naszych czasów też byli szmaciarze, tylko nie mieli tyle okazji, żeby się produkować w mediach. Teraz jest łatwiej. 🙂

    Pozdrawiam

    Jerzy Maciejjowski

    1. No jednak nie. Za naszych (z red.Leskim jestem zbliżony pokoleniowo, więc pewnie i z Panem) czasów szmaciarstwo polegało przede wszystkim na łgarstwie i wciskaniu ideologicznego kitu. Można mieć takie lub siakie zdanie o Kapuścińskim, ale czy PAP, czy Trybuna ludu asygnowały jakieś kwoty, by tu i tam pojechał, zobaczył, powąchał i nawet usłyszał świst kuli z kałacha nad uchem. Dzisiaj taka rozrzutność dla gazety dowolnego koloru i proweniencji oznacza szybkie bankructwo,a że mamy “nowoczesne, cyfrowe narzędzia komunikacji”… Chyba nie muszę dopowiadać?

  3. Panie Krzysztofie, rozczulił mnie Pan.
    Widzę, że czyta Pan głównie w sieci i biega po linkach, niespecjalnie wczytując się w całą treść. Napisał Pan, że artykuł w DGP był “Nieco szerszy” i przejechał się po tym, że dziennikarz napisał, że “dotarł do rozkładu”. Ale chyba umknęło Panu to, że rozkład nie jest głównym tematem artykułu, ale to, że rok 2014 będzie najgorszy pod względem liczby utrudnień dla pasażerów.
    Jak sądzę, to dlatego, że Pan swoją tezę miał już, kiedy przeczytał tekst na stronach gazety.pl, a później trzeba było jeszcze znaleźć chłopca do bicia. Brawo, udało się Panu.
    Szkoda tylko, że przy okazji pokazał Pan, że nie za bardzo umie Pan pisać zgodnie z faktami, a drugie – że z czytaniem ze zrozumieniem także Pan sobie nie radzi.
    Powodzenia :d

    1. Nie, to nie ja mam problem. To Pan go ma. Słowa “dotarli” są w leadzie tekstu i powtórzone nieco dalej. W oczywisty sposób mają oznaczać, że DGP odkrył coś, co jest 1. ciekawe 2. niedostępne powszechnie. Owszem, tekst jest również o utrudnieniach. Co to zmienia? Nic.

      Rozumiem, że próbuje Pan bronić własnej d*, ale może nie aż tak głupio, przy okazji próbując mnie obrazić.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.