Ja go nauczę

Besserwisserzy i nauczyciele – oto tragedia Internetu. Wcisną się wszędzie nieproszeni, wyrzuceni drzwiami wrócą oknem. Ich celem jest szerzenie jedynie słusznej wizji świata, a raczej wycinka, który wydaje im się najważniejszy, wszędzie tam, gdzie dostrzegają nieprawomyślnych. Jeśli trzeba, swoją teorię hodowli kanarków narzucą zatem użytkownikom portalu wędkarskiego – i vice versa.

“Stary” NZS, ten z lat 1980-81, ma swoją listę mailingową. Służy w teorii powiadomieniom o spotkaniach, rocznicach, ostatnio też niestety coraz częściej o pogrzebach. Ale od paru lat sparaliżowana jest sporami politycznymi. Wystarczy informacja o, dajmy na to, nagrodzeniu kogoś orderem, by wybuchła jatka o to, czy zasłużył, a potem o PDT, PBK i JK.

Ideowe pieniactwo stale zdobywa nowe przyczółki. Tego wieczoru po raz pierwszy w dużym rozmiarze pojawiło się na grupie couchsurfingowej Warsaw Last Minute. Nie, nie jest nowe na Couchsurfingu jako takim, ale grupy “Last Minute” są solą idei, służą znalezieniu noclegu w ostatniej chwili i raczej bywały wolne od dyskusji off-topic. Bywały ogromne debaty, gdy ktoś sugerował zapłatę za nocleg, co jest wbrew idei CS – ale to uznać trzeba za spór na miejscu. Zazwyczaj jednak posty w tych grupach mają jedną odpowiedź lub wręcz żadnej, bo pełnią rolę ogłoszenia – kto ma wolną kanapę, propozycje wysyła już prywatną pocztą.

12 godzin temu pojawił się kolejny post. Jeden z wielu. Młody Polak, w tym poście nazwijmy go Artur, urodzony i wychowany w Niemczech, zapowiedział przyjazd nazajutrz pod wieczór i prosił o nocleg w Warszawie. We wtorek robi wywiad z Palikotem i zaraz wraca do Berlina. Tu dodam od razu, że CS to nie nocleg za frico, lecz portal globtrotterów, którzy przy tej okazji poznają się nawzajem. Nie ma zatem niczego niestosownego w ujawnieniu celu podróży: ewentualny gospodarz może chcieć to wiedzieć, sprawia to też, że gość będzie dla niektórych atrakcyjniejszym rozmówcą przy piwie, które zawsze jest czas wypić przed spaniem.

Wkrótce pojawiła się pierwsza reakcja. Napisała… panienka z Mazur, o ćwierć oczka starsza od autora wątku. Jak łatwo zgadnąć, z racji miejsca zamieszkania nie mogła zaoferować mu noclegu i nie to było jej zamiarem. Zaczęła od połajanki, że Artur napisał o sobie “feljetonista”: “Jaki kierunek studiów skończyłeś, bo raczej nie polonitykę?” Tu należy zauważyć, że przywilejem besserwisserów i nauczycieli jest bezkarne popełnianie błędów, które sami wytykają innym. Oni są przecież poza zasięgiem naszych ocen.

Następnie panienka z Mazur nakazała Arturowi, by zapytał Palikota o krzyż ks. Popiełuszki, o to, czy poseł chce miast krzyża powiesić “faszystowską swastykę czy ruską czerwoną gwiazdę”, czy “na prawdę (sic) myśli, że jak wszyscy będą na haju to problemy kraju się same rozwiążą”. Przy okazji wyjaśniła Arturowi i kilkuset subskrybentom grupy Warsaw Last Minute, że po Smoleńsku Polska nie jest już suwerenna.

Gdy ten i ów zwrócił jej uwagę, że miejsce wybrała kiepskie, panienka z Mazur wkurzyła się nie na żarty: “Proszę mi tej swobody wypowiedzi nie odbierać i mnie w szeregu nie ustawiać i nie wybierać mi szufladek gdzie mogę, a gdzie nie mogę się wypowiadać”. Dodała, że Artur, “gdyby hciał pisać o tym co ważne i co się faktycznie dzieje w kraju – byłby w Warszawie 11.11.11 i robiłby foty”.

Besserwisserzy i nauczyciele nie interesują sie faktami. Panienka nawet nie zajrzała na profil Artura. Dowiedziałaby się, że nie tylko urodził się i wychował pod Bremą, ale i pisze po niemiecku, dla FAZeta. Jednego z trzech tytułów prasowych w Niemczech o najwyższej renomie (co doceniam, choć za dziennikarstwem germańskiej sfery językowej nie przepadam). To raczej on ma prawo opełniać błędy w polszczyźnie niż jego przeciwniczka, która o sobie pisze, że wychowała się w Polsce, a wykształcenie ma “uniwersyteckie”. Artur jest felietonistą, pisuje głównie o kulturze, od reporterki i fotografii są tam lepsi, a “zlecenie” na Palikota dostał zapewne, bo nie potrzebuje tłumacza.

W tej chwili, po 12 godzinach, wątek liczy 21 postów. Połowa autorstwa panienki z Mazur, która w kolejnych elaboratach po kilkaset słów każdy nakazywała wszystkim obejrzenie video na stronach “Gazety Polskiej” oraz dowodziła, że regulamin grupy (ograniczający tematykę do szukania coucha) jest sprzeczny z konstytucją. Wśród tego ujadania utonęła wzmianka, że Artur nocleg znalazł…

10 thoughts on “Ja go nauczę

  1. Konstrukcja tego site’a (mniemam) skutkuje ciekawym efektem w nagłówku karty z otwartą notką, np.:
    Loeb razy osiem << Tylko po co?
    Ciekawym, czy to efekt zamierzony. W przypadku tego choćby posta stanowi niejako przyczynek do pointy 😀

      1. Ha! Nie Pan jeden przemyca treści niestandardowymi narzędziami technologii internetowych.
        W Fakcie tutaj

        http://www.fakt.pl/Tusk-chce-zeby-Polacy-sie-bali,artykuly,136941,1.html

        jest sobie wywiad z RAZem, gdzie RAZ powiada:

        Na podstawie doświadczeń historycznych różnych krajów, także Polski, że w takiej sytuacji musi gwałtownie i z pozoru znikąd pojawić się nowa opozycja, a najpewniej jakiś mąż opatrznościowy.

        Gdyby ktoś miał jakieś niejasności, wystarczy najechać na słowa “mąż opatrznościowy”, podlinkowane w następujący sposób:

        http://www.fakt.pl/tag/Donald-Tusk

        🙂

  2. Jak to Redaktor Leski przestrzegał konstytucji w dawnych czasach na S24.

    Muszę przyznać, że to przestrzeganie konstytucji przez KBEL doprowadzało mnie do szału – wieprze (wieprz – polska odmiana trolla) przychodziły na blog i robiły to co zwykle robią wieprze. I blog czasem wyglądał jak gnojowisko a w jego środku tkwił Redaktor Inżynier z dumą obwieszczający: “Wolność słowa jest dla wszystkich!”.
    Czy to nie Kenneth Lerer (współzałożyciel HuffPost) powiedział coś takiego: “Pierwszy warunek sukcesu portalu poświęconego polityce: inteligentni autorzy. Drugi: inteligentni komentujący. I niech was ręka Boska broni przed dopuszczeniem idiotów do pisania i komentowania!”

  3. O! to jest dobry przyklad tekstu, z ktorym moglbym polemizowac.
    W tezach:

    1.Besserwisserzy i nauczyciele – oto tragedia Internetu – gdzie zatem sytuuja sie pedofile oraz terrorysci?
    Pytanie wcale nie absurdalne, bo rzeczony Palikot, o ktorym z trudem potrafie pisac nie wzmiankujac krotkiego dosc slowa przy nazwisku uzywa tegoz internetu jak scierniska po ktorym wraz z parobkami hula powodujac wypaczanie umyslow z urodzenia i tak watlych, wzglednie rozwijajac podlosc w sercach i tak od niej nie stroniacych.

    2. Z tym mlodym Polakiem to ciekawa historia. Lat temu kilka, moze gdzies okolo roku bo ja wiem 2000, no pacholeciem juz nie bylem, a polityka interesowalem sie wdelug kryterium: no madrze mowi, madrze. A jaki kulturalny! Milo sie slucha!jechalem wiec metrem zaopatrzony w prase, scislej Tygodnik Powszechny. Pamietam, bardziej chyba chodzilo mi o felieton pana Podsiadlo, ktory interesowal mnie zywotnie z racji na swa siostre, a moja nauczycielke czy tez profesorke od polskiego. W kazdym razie czytam ja sobie, a tu starsza pani pdochodzi i mowi: Dziecko drogie, nie czytaj tych bzdur.
    Nie byla ani niegrzeczna, ani tez i grzeczna. Ot tyle, ze tak powiedziala.
    Wowczas oburzylem sie nie za ten Tygodnik, ani nie za poete Jacka Podsiadle, ale za wyimaginowane moje wielkie prawo do wyboru.
    Dzis juz bym myslal o tym inaczej zupelnie. Ks. Adam Boniecki jest gosciem niemilym w moim domu, wole Goscia Niedzielnego.
    A moge tak mowic, bo nie o Bonieckiego tu przeciez chodzi. a jak ks. Boniecki kiedys bylby glodny i zziebniety to go pod dach przyjme nie pytajac o Nergala tylko co by zjadl?

    Poeta Podsiadlo napisal chyba troche jakiejs tam felietonistyki od tego czasu, ale nie wiem czy bodaj jeden dobry wiersz?
    Ergo rozumiem ludzi, ktorzy na dziwek slowa “Palikot” reaguja tak, jakby kto przy nich baka puscil. Czy wymagamy taktownej reakcji na puszczanie bakow? Dla mnie niesmak i zatkanie nosa nie jest reakcja zupelnie niestosowna.

    Po trzecie i to ciekawsze, troche tracajace szerlokholmszczyzna, czy czlowiek jadacy, przemily niech nawet, jadacy robic wywiad z Palikotem, mowi o tym dlatego, ze w obawie przed noclegiem na swiezym powietrzu w temperaturze ponizej zera, wolny od chelpliwosci prosi o nocleg?
    To ja bym jednak byl za tym, zeby w spoleczenistwie byl jakis regulator tego, czym sie mozna, a czym szie lepiej nie chelpic.
    Za jakis czas beda prosic o nocleg jadac zrobic wywiad z czlowkiekiem ktory czterokrotnie zmienil plec, artysta ktory umiescil symbol religijny tam gdzie uwaza za stosowne, itd.

    a na koniec wreszcie moim takze wyrzutem sumienia jest, ze czestokroc bo nie zawsze ludzie o dobrych intencjach wybieraja fatalne metody.
    dodam, ze nie tylko znalazl nocleg, ale i prawdopodobnie zrobil wywiad. Lepszy swiat sie od tego nie stal.

    Co powiedziawszy chce osiagnac nie efekt obronienia postawy pani z Mazur, tylko nie potepiania jej w czambul, i rzuceniu klku klod pod nogi panu Arturowi i jemu podobnym, bo na razie szoruja po gladkim. I za rok wystarczy telefon do hotelu, albo wizytowka “WINNICKI”.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.