Inflacja rośnie

Inflacja pojęć oczywiście. Mój syn od trzech dni lata po mieszkaniu wrzeszcząc o “cenzurze” i złorzecząc na SOPA i ACTA. Porównanie ochrony praw autoskich z cenzurą ma tyle sensu, co zrównywanie III RP z PRL, ale taki już dzisiejszy świat jest, że pojęcia zmieniają znaczenie.

Ktoś mnie tu ponaglał, bym napisał o SOPie. A co tu pisać? Prawa autorskie mają by c chronione i kropka. Mam różne szczegółowe zastrzeżenia i obawy, ale absolutnie mi nie po drodze z wszystkim tymi, którzy wzywają do krucjaty przeciwko rządom wdrażającym ACTA itd.

To rzekłszy dodać muszę, że pad stron Sejmu i rządu jest jednak kompromitujący. Tu też już wrze od bzdur, że może tajne dane wypłynęły — publiczna strona www jest od tego, by była dostępna, a więc także hakowalna — ale, do licha, nie tak łatwo. Login “admin”, hasło “dupa”? 😉

95 thoughts on “Inflacja rośnie

  1. 1. Owszem prawa autorskie powinny być chronione. Tylko czy na pewno chcemy, aby za wykorzystanie postaci np. Kubusia Puchatka, dajmy na to w szkolnym wypracowaniu, powinniśmy płacić wytwórni? Nie jestem pewien.
    2. Przy okazji tych przepisów (pod pozorem “zabezpieczenia powództwa”) chce się wprowadzić np. możliwość natychmiastowego odcinania od sieci, bo komuś z drugiej stronie wielkiej wody się wydaje, że jego prawa autorskie są naruszone. A później niech taki kowalski udowadnia, że jednak nie łamał. Może mu się Internet włączy.

    To tak w (dużym) skrócie. Polecam http://prawo.vagla.pl/node/9636

  2. @Leski: “Prawa autorskie mają by c chronione i kropka”
    O rany, Panie Krzysztofie, ale fajne, okrągłe zdanie. A teraz porozmawiajmy o tym, jakie prawa powinny autorowi przysługiwać i czy konsument korzystający z twórczości autora także jakieś prawa mieć powinien i czy powinna być między nimi jakaś równowaga. Bo widzi Pan – wielu ludziom się nie podoba, że wylatując na pół roku do hameryki, nie mogą ze sobą zabrać tych paru filmów na DVD, które legalnie zakupili w Polsce. Więc może z tą kropką, to się Pan pospieszył?

    “To rzekłszy dodać muszę, że pad stron Sejmu i rządu jest jednak kompromitujący”
    Raczy Pan żartować. Nie ma takiej instytucji, która byłaby w stanie zabezpieczyć swoje serwery przed silnym i długotrwałym DDOSem -> patrz Sony. Zresztą na gorąco mamy – jak zwykle – kupę dezinformacji, dziennikarze podają niesprawdzone wiadomości, a komunikaty odrządowe więcej ściemniają, niż wyjaśniają. Z informacji “dostępnych” na Niebezpieczniku wynika raczej, że ktoś sobie chce dorobić hakerską sławę i screen z rzekomego deface’u ma ponad dwa lata.

    Niech kurz opadnie, wtedy będzie można coś sensownego na ten temat napisać, bo na razie to mamy trzy próby lądowania, trzech ocalonych i “Jezu, Jezu!”.

  3. dołożę się do tej inflacji..może nawet będzie to galopująca hiperinflacja… Ale uważam te cały atak hakerski za akt terroryzmu. To,że w wirtualnej rzeczywistości nie ma znaczenia. Ta wirtualna rzeczywistość splata się z “realem” i jeśli się w niej porozrabia może to przynieść realne skutki…

    1. @zapluty: “Ale uważam te cały atak hakerski za akt terroryzmu”
      Wskaż, gdzie leżą to wszystkie rozszarpane szczątki ludzkie, bo chyba nie uważasz, że parogodzinny przestój w pracy kilku witryn internetowych, to już koniec świata.

      Cholera, strasznie to dziwne, że gdy mieszkańcy Augustowa, protestując w sprawie obwodnicy, zablokowali na parę godzin ruch kołowy przez miasto, to nikt nie pisał o Terrorystach z Grupy “Piechurzy” Atakujących Drogę nr 8. Wiesz, to już nawet nie inflacja, tylko kompletne oderwanie od rzeczywistości.

      1. czy uważasz , że terroryzm musi się wiązać , że śmiercią człowieka ? Czy szantaż, zastraszanie, kradzież , niszczenie czyjejś pracy, wymuszanie i to wszystko skierowane przeciwko Państwu nie wystacza ? Sorry ale zachwyty nad takim np. Zorro czy Janosikiem to ja w kinie uskuteczniam… Własność intelektualna to taka sama własność jak każda inna… Rozumiem , że jak dziubną Ci samochód to boli, jak dziubną sąsiadowi brykę , a jeśli go lubisz, szczere współczucie się należy.. ale jeśli ktoś dziubnie pracę doktorską, tekst piosenki czy program osoby której nie znasz to nawet nie ma komu tego współczucia okazać.. a jeśli trafi na “bogacza” lub “korporację” to dobrze im tak.. “wszak sprawiedliwość społeczna” być musi…

        1. “czy uważasz , że terroryzm musi się wiązać , że śmiercią człowieka ?”
          Nawet i to byłoby mało, nie każdy morderca jest terrorystą. Terror to wyjątkowa brutalność i autentyczne zagrożenie dla całego narodu, a tu mamy przecież do czynienia z chwilową blokadą kilku serwisów internetowych, trudno nawet mówić o jakichś materialnych stratach, choćby takich, jak w przypadku blokady Augustowa.

          Pozwól, że przywołam słowa szefa BBN: “Mamy do czynienia ze społecznym, protestem przeciwko zapowiadanym decyzjom. To odpowiednik licznej demonstracji czy zgromadzenia publicznego, tyle że odbywanej w przestrzeni wirtualnej – ocenił.

          Według szefa BBN to jest “samoograniczający” się protest. – Przecież nie mamy do czynienia z niszczeniem informacji, wykradaniem informacji, niszczeniem danych czy systemów. Jest tylko blokowanie. To naturalne, dlatego uważam, że nie ma żadnej potrzeby używania szczególnych środków, wprowadzania nadzwyczajnych rozwiązań w tym stanu nadzwyczajnego. To nie jest sytuacja, która by tego wymagała – zaznaczył generał.”

          =====
          “Własność intelektualna to taka sama własność jak każda inna”
          O rany. A potrafisz to jakoś obronić? Bo widzisz, jak mi ukradną auto, to nie mam auta. Miałem własność – nie mam własności. A jak mam komuś buchnąć intelekt? Ja wiem, kiedyś był taki skecz, w którym Kobuszewski opowiadał, jak to znalazł cudzy rozum leżący na chodniku. Ale to tylko satyra była.

        2. “Czy szantaż, zastraszanie, kradzież , niszczenie czyjejś pracy, wymuszanie i to wszystko skierowane przeciwko Państwu nie wystacza ?”

          Racja! Zakazać strajków, protestów ulicznych, demonstracji, żądań i gróźb! To w końcu wszystko szantaż, zastraszanie, itp., itd.

          “Własność intelektualna to taka sama własność jak każda inna… ”

          Chyba żartujesz. “Własność intelektualna” to właśnie przeciwieństwo tej prawdziwej.

          Pozdr,

    2. Ach, wracając jeszcze na chwilkę do sprawy tego nieszczęsnego terroryzmu:

      Javascript DDoS Tool Analysis

      Pod tym adresem znajdziesz opis skryptu, który automatycznie generuje atak DDoS, jeśli wejdziesz na stronę, na której go umieszczono. Czyli krótko – ktoś Ci wysyła linka, wchodzisz, oglądasz i nawet nie wiesz, ze w tym czasie zostałeś terrorystą. Fajne?

      1. Widziśz , ja znam człowieka, z tytułem profesora, który twiedził że w moim mieście żyli w jednym czasie dinozaur i ludzie (np. Szewczyk Dratewka)… Jakby Ci to powiedzieć… Nie od każdego można się czegos istotnego dowiedzieć i nie wszystko co usłyszysz i wyczytasz jest istotne…

        Tak juz na koniec – jest w ostatnim czasie tyle powodów do protestu na krajową, europejska czy światową skalę… jest podejmowane tyle idiotycznych decyzji ekonomicznych , społecznych czy militarnych… Ale raban na sskalę światową jest podnoszony gdy człowiekowi chcą uniemożliwić “oszczędności” na zakupie płytki z muzyką…. Świat zbzikował do reszty i jakoś mi go żal nie będzie gdy w grudniu go szlag trafi… To też gdzieś wyczytałem , ale nie chce mi się linkować …

        1. “Nie od każdego można się czegos istotnego dowiedzieć i nie wszystko co usłyszysz i wyczytasz jest istotne…”
          Owszem, prawda to. Ja na przykład nie dowiedziałem się od Ciebie, jak udało Ci się zrównać “własność intelektualną” z każdą inną własnością, Twoje powiedzenie zostało pustym hasłem. W zamian zostawiłem Ci historię powstania tego potworka, ale najwyraźniej nie skorzystałeś. Twoje prawo.

          “jest w ostatnim czasie tyle powodów do protestu na krajową, europejska czy światową skalę…”
          … to i protestów jest sporo. Ten nie był nawet w pierwszej setce, biorąc pod uwagę rozgłos. To już kadzidełko Palikota było mocniej komentowane. A Ty przeciwko czemu protestujesz? Czy może wyznajesz tę filozofię, że dopóki nie nakarmimy wszystkich afrykańskich dzieci, zajmowanie się innymi sprawami jest równoznaczne z morderstwem?

      1. “Śliska sprawa z tą własnością intelektualną. Ot, jak świat długi i szeroki, są w nim biblioteki, antykwariaty i sklepy z używanymi płytami muzycznymi…”

        Gorzej nawet. Niech Pan sobie wyobrazi, że są tam domy, na które KAŻDY MOŻE PATRZEĆ! A Architekt, który je zaprojektował NIE DOSTAJE ZA KAŻDE OBEJRZENIE ZŁAMANEGO GROSZA! PIRACTWO!

        1. Hehe, niezłe.
          Ale zanim tak daleko zjedziemy po równi absurdu, mamy cały pakiet ingerencji użytkowników w dzieło autorskie, jakim jest projekt architektoniczny. Wymiana okien, przemalowanie elewacji (nie mówiąc o dobudowaniu pięterka) przed upływem 70 lat od śmierci architekta…

          Warto pamiętać, podpisując umowę o projekt, by dobrze w niej zapisać rozdział o przekazaniu praw autorskich 🙂

  4. http://commondatastorage.googleapis.com/leaks/Anti-Counterfeiting%20Trade%20Agreement.pdf

    Warto przeczytać przed wyrobieniem opini. Chcicaż moim zdaniem straszny bełkot :P.
    Mam dwa pytania, mam nadzieję że znajdzie się ktoś kompetentny.

    1. Gdzie tam jest napisane że mój isp będzie pociągany do odpowiedzialności za moje wykroczenia, czy też że będzie zobowiązany mnie sniffować. Pytam bo tego nie widziałem, (choć mogło mi to umknąć) jednak wszyscy o tym krzyczą.

    2. Czy i jak 2.18.6 (b) jest zaimplementowane w polskim prawie ?!
    cytat:
    6. In order to provide such adequate legal protection and effective legal remedies,
    each Party shall provide protection at least against:

    (b) the manufacture, importation, or distribution of a device or product,
    including computer programs, or provision of a service that:
    (i) is primarily designed or produced for the purpose of
    circumventing an effective technological measure; or
    (ii) has only a limited commercially significant purpose other than
    circumventing an effective technological measure.

    Podpadają pod to wszystkie narzędzia do audytu bezpieczeństwa? Jak to się ma do kryptologii (enigmy już nie będzie można łamać :P)? Jak pisałem na uczelnie rozproszone raindow tables jako projekt to złamałem prawo ? 😛


  5. Each Party may provide, in accordance with its laws and regulations, its
    competent authorities with the authority to order an online service provider to disclose
    expeditiously to a right holder information sufficient to identify a subscriber whose
    account was allegedly used for infringement, where that right holder has filed a legally
    sufficient claim of infringement of trademark rights or copyrights or related rights and
    where such information is being sought for the purpose of protecting or enforcing the
    right holder’s trademark rights or copyright or related rights. These procedures shall be
    implemented in a manner that avoids the creation of barriers to legitimate activity,
    including electronic commerce, and, consistent with each Party’s law, preserves
    fundamental principles such as freedom of expression, fair process, and privacy.

    To jeden z przepisów który brzmi niepokojąco. Ale zafascynował mnie sam początek: “each party may provide”. Czyli że może ale nie musi ? Jaki sens mają takie przepisy ?
    Ponownie to nie jest pytanie retoryczne, na prawdę liczę na odpowiedź

  6. Z innej beczki to może świetna okazja żeby porozmawiać o prawach autorskich. O ile dobrze rozumiem, prawa te mają chronić artystów, pomagać im otrzymywać zyski, żeby chłopaki przypadkiem pracować nie musieli. Ale jaki sens ma ochrona praw autorskich 70 lat po śmierci autora ?

    Patenty są rozdawane, często przez niekompetentnych lub skorumpowanych urzędników co pokazała sprawa Microsoft vs i4i. Często patentowane są po prostu zupełne oczywistości, jak obsługa urządzeń przy pomocy więcej niż jednego palca :/ czy grupowanie ikonek na pasku zadań. Zastanawiam się jakie nakłady na badania ma taki patent zrekompensować. Długość obowiązywania to 14-20 lat. Być może, w dzisiejszym świecie to zbyt dużo. Warto się zastanowić, czy blokowanie technologii dziś na 20 lat nie hamuje postępu

      1. “Widzę , że przeświadczenie iz praca polega jedynie na wysiłku fizycznym jest w narodzie mocno zakorzenione…”

        Widzę, że przeświadczenie iż praca zwykłych ludzi nie zawiera w sobie “własności intelektualnej” jest wśród “artystów” mocno zakorzeniona…

  7. Rozumiem że Pan Zapluty uważa że prawo patentowe i autorskie to błogosławieństwo, które przynosi same korzyści, bądź głównie korzyści i jako takie nie podlega krytyce, musi być więc chronione za wszelką cenę. Ja uważam natomiast że jest to pewne odstępstwo od naturalnego (intuicyjnego) porządku. No chyba że ktoś uważa, że jak wymyśli jakąś sekwencję słów, czy nut to spływa na niego boska łaska i prawo do wyłącznego dysponowania nią przez trzy pokolenia w przód. Prawo to, jako że ogranicza wolność obywateli, powinno być trzymane w ryzach a także powinniśmy dbać aby rachunek zysków i strat był jak najbardziej korzystny. Proszę zauważyć że nie pisałem nic o dziedziczeniu. Chodzi mi tylko o to że jeżeli wyplumkam sobie coś na fortepianie to chronienie tego przez (mam nadzieję) grubo jeszcze ponad 100 lat jest nieco absurdalne. Wyobraźcie sobie że zredukujemy to prawo do 20 lat od momentu opublikowania. Uważam że nie było by żadnej istotnej statystycznie różnicy w ilości czy jakości (cokolwiek by to miało znaczyć) tworzonych dzieł, ani też w realnych wynagrodzeniach większości Artystów.

  8. No tak… Plumkanie to pikus wobec wybudowania sobie np. szklarni… Przy szklarni człowiek się spoci, odcisków na ręcach dostanie , mozna ja dotknąć więc krzyści z jej postawienia mozna czerpać do śmierci a potem dzidzicom w spadku zostawić… A jak przypadkiem kiedys znacjonalizują to jeszcze praprawnuki odszkodowanie łykną… A taki plumkacz przy goleniu pod nosem cos wyplumka, na papier przeleje i ma na tym jeszcze zarabiać ???!!! Skandal.

    1. Jako programista, zarabiam na życie pisząc programy (które są moją własnością intelektualną). Proponuję więc, zamiast kurczowo trzymać się argumentu o pracy fizycznej, odnieść się do tego co napisałem. Twierdzę że artyści, programiści i autorzy nie odczują znacząco zredukowania czasu ochrony praw intelektualnych. Odczują to korporacje które będą musiały być bardziej innowacyjne.

      1. Niczego kurczowo się nie trzymam.. No nie.. może jednego – sprzeciwu wobec swobodnego, wedle swoich “twierdzeń” czyli czysto uznaniowego traktowania prawa własności, dzieląc to prawo mi.in. z punktu widzenia “materialności” (nie znalazłem lepszego słowa) jego przedmiotu. I tylko tyle.

        1. Uważasz że utwory, jak sam określasz, niematerialne, mają właściciela na takiej samej zasadzie jak przedmioty materialne. Każde zdanie, melodia czy program powinien należeć do osoby, która jako pierwsza je wypowiedziała, zanuciła czy napisała ? Wydaje mi się że tutaj co do pryncypiów, tak naprawdę się zgadzamy: Melodia to nie to samo co szklarnia i własność nie może być tak samo chroniona. Jeżeli twierdzisz inaczej, powinieneś postulować aby własność intelektualna w ogóle się nie przedawniała. Jeżeli ja bym tak twierdził, to napisał bym sobie stronę internetową, na której było by, 10^12 (tzw. pierdylion) wygenerowanych zdań w języku polskim, pozywał bym każdego kto któregokolwiek z tych zdań użyje. Wydaje mi się że nie ma kontrowersji co do tego że prawo własności intelektualnej jest tylko sposobem na umożliwienie czerpania zysków szeroko pojętym pracownikom intelektualnym w wynagrodzeniu za ich pracę, czy wkład. Powstaje teraz pytanie gdzie postawić różnego rodzaju granice. Ja uważam że ochrona praw intelektualnych ponad 100 lat (w zależności od tego jak długo autor sobie jeszcze pożyje) nie służy dobru społeczeństwa, tylko partykularnym interesom, bardzo luźno związanym ze sztuką, nauką czy kulturą.

          1. Może nie kruszył bym tak kopii gdyby nie to , że niemałej części (podkreślam części) protestujących chodzi o zwykłe, prostackie wyruchanie jakiegoś muzyka , firmy fonograficznej czy właściciela praw do filmu… Nie w perspektywie nawet 20 lat ale w perspektywie tu i teraz – jest nowośc ? fajnie ją mieć… Co tam prawo autorskie/własności.. Z resztą to nie chodzi tylko o twórczość ale o zupełnie realne i teraźniejsze sprawy : np. znaki towarowe… Przecież kopiuje się je “teraz” czyli w czasie gdy oryginały popularne…
            Gdyby te protesty dotyczyły samych konsekwencji dla łamiących prawa autorskie , ich nieproporcjalności i uznaniowości,gdyby nie otwierano drzwi do uznaniowej kontroli treści przekazywanych internetem, to pewnie podchodziłbym do tych hakerskich akcji z większą sympatią…
            No i jeszcze jedno – wiem , że to temat na inna dyskusję – może jestem typową “konserwą” ale nie uważam internetu za “wartość samą w sobie” . Będzie on dla mnie tym większą wartością im więcej będzie w nim odpowiedzialności… Wówczas, wbrew pozorom, będzie w nim i więcej wolności… Tylko wolny i odpowiedzialny internet będzie słuzył społeczeństwu.
            Pozdrawiam i może juz nie zanudzajmy Gospodarza…

            1. Myślę że jak gospodarz się znudzi, to pójdzie pobawić się z kotem.
              Co do zrywu: wiadomo o co chodzi. 90% robi w gacie że ktoś odkryje ich mp3 na dysku. Ale myślę że nie można tylko z tego powodu ustawiać się do nich w opozycji. Z tego co ja słyszałem (jakom gówniarz) 90% ludzi w solidarności w ogóle nie kontemplowała idei wolności, czy demokracji, bolały ich podwyżki.

              co do internetu: mi się tam podoba internetowa wolna amerykanka 😛

            2. “Może nie kruszył bym tak kopii gdyby nie to , że niemałej części (podkreślam części) protestujących chodzi o zwykłe, prostackie wyruchanie jakiegoś muzyka , firmy fonograficznej czy właściciela praw do filmu…”

              Na razie to muzycy i firmy ruchają resztę społeczeństwa fundując debilne ustawy i każąc sobie płacić za rzeczy, które powinny być dostępne wszystkim (tak jak to było zawsze).

              Jak się muzykowi nie opłaca grać to niech nie gra. Jest dość chętnych na jego miejsce – taki np. Bob Dylan powiedział że nie ma sensu chronić praw autorskich w internecie bo i tak od dawna nie napisano niczego wartościowego, a np. taki Robbie Williams rzucił kiedyś że zarabia 20 mln. za koncert i byłby ostatnim chujem, gdyby ciągał po sądach dzieciaki wydające całe kieszonkowe na bilet.

              Pozdr,
              ps. praw autorskich nie wymyslono po to, żeby robić dobrze muzykom tylko po to, żeby robić dobrze społeczeństwu. Skoro jak widać przestały spełniać swoją funkcję i zamiast wspomagać – wstrzymują rozwój, to powinny zostać dopasowane do rzeczywistości albo wyrzucone do kosza.

          2. Arturze, nawet te 20 lat jest grubą przesadą. Spójrz na F1 – wulkan innowacji i zero patentów. Co dziś wymyśli Ferrari, jutro może skopiować McLaren. I jakoś ci ludzie nie umierają z głodu, nikt nie krzyczy, że pomysł na wygaszenie tylnego skrzydła przy dużych prędkościach jest jego własnością intelektualną, a fakt skopiowania jakiegoś dobrego rozwiązania przez konkurencję nie oznacza przecież automatycznego anulowania zdobytej dzięki niemu przewagi. Pomyśl, jak wyglądałyby wyścigi, gdyby na przykład jedna ze stajni opatentowała zwiększanie docisku dzięki użyciu dyfuzora – biznes by zdechł.

            1. Pisałem o 20 latach w odniesieniu do praw autorskich. Patenty to inna sprawa. Obecnie obowiązują (w większości) 20 lat i uważam że we współczesnym świecie w wielu dziedzinach jest to zdecydowanie zbyt wiele. F1 jest dość specyficzną dyscypliną i pewnie nie wszystko może tak działać. Chociaż, jeżeli się zastanowię, to nie widzę żadnych korzyści z prawa patentowego w mojej dziedzinie: informatyce. Widzę za to potężne szkody: dławienie małych firm, trolle patentowe, patentowanie kompletnych pierdół i oczywistości. Microsoft (jedna z firm które jeżeli już to uwsteczniały rynek telefonów komórkowych) za patenty w dziedzinie smartfonów, dostaje więcej kasy od Google (za Androida) niż ma zysków z phone 7 !! Co do firm farmaceutycznych też mam wątpliwości (chociaż się nie znam:P). Zasłaniają się tym że mają potężne nakłady na badania. Zastanówmy się nad takim scenariuszem:

              Świat ogranicza prawo patentowe i firmy farmaceutyczne tracą, dajmy na to $200 mld. Wydajemy te pieniądze na bezpośrednio na badania na uczelniach (zakładając połowę efektywności sektora prywatnego, dostajemy $100 mld)
              nakłady na badania z przemysłu to około $58 mld (źródło: http://pharma.about.com/od/Research-and-Development/a/Who-Funds-Biomedical-Research.htm)
              przychody 12 największych firm $448 mld(źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_pharmaceutical_companies)
              dodam tylko że spora część wydatków sektora prywatnego idzie na badania leków na otyłość, łysinę, sylikon, botox i inne g*wna
              wiem że jedzie socjalizmem, ale z drugiej strony mamy korporacjonizm. Nie wiem co gorszę. Pamiętajcie że wspomagając prawnie monopole, niszczymy zalety kapitalizmu.

              nie mówię że te wyliczenia są dokładne (jak komuś chce się wygenerować coś lepszego niech daje). Musicie jednak przyznać, że coś jest na rzeczy

              1. @Artur: “Chociaż, jeżeli się zastanowię, to nie widzę żadnych korzyści z prawa patentowego w mojej dziedzinie: informatyce.”
                Tak, znam ten ból. Jeszcze zabawniejsza sytuacja powstała, gdy Google wykupiło kilka patentów od Motoroli i Palma, tylko po to, by je podarować HTC by firma miała się czym bronić przed atakami trollującego patentami Apple. Czysta paranoja. Aż serce boli, gdy się pomyśli, ile pary idzie w gwizdek, a tymczasem Chińczycy mają radochę, że im się Zachód tak chętnie podaje na widelcu.

                “wiem że jedzie socjalizmem, ale z drugiej strony mamy korporacjonizm”
                A recepta na sukces leży gdzieś pośrodku i trzeba jej aktywnie poszukiwać i zdawać sobie sprawę, że jak się już znajdzie położenie równowagi, to przecież też nie na zawsze. Wylobbowane monopole skutecznie przeszkadzają w samoregulacji systemu.

              2. Jeszcze jedna kwestia. Możemy sobie przestrzegać patentów do bólu. Ale są tacy którzy mają nasze patenty głęboko w swoich żółtych tyłkach, a to nie jest jedyna przewaga konkurencyjności którą posiadają.

              3. czuję sie wywołany fragmentem o koncernach farmaceutycznych …miałem to juz wcześniej napisanie ale ugryzłem sie w klawiaturę…

                Jako ojciec dziecka chorego na nieuleczalna , śmiertelną chorobę genetyczną należąca do grupy tzw. “chorób rzadkich” wiem co to są tzw.”leki sieroce”. Wiem jak system finansowania badań,działanie firm farmaceutycznych i mechanizm (a przede wszystkim jego wymiar finansowy niezależny od koncernów)dopuszczania leku do użytku spowodował iz przymiotnik “sierocy’ pojawił sie w nazwie tej grupy leków. Ale wiem też , że ten sam mechanizm spowodował , że choroby jeszcze do niedawna nieuleczalne są pokonywane. Mimo tej może ogólnej ale jakże namacalnej wiedzy nie mam śmiałości twierdzić , że ten system źle funkcjonuje… Może nie jest najefektywniejszy ale nie śmiem twierdzić , że wiem co zrobić by taki był. W przypadku choroby mojej Córki jest sytuacja wprost paradoksalna : wielka szansa na wynalezienie leku przez polskiego naukowca jest uniemożliwiona przez… niemozność opatentowania wyników badań : dotyczą bowiem substancji naturalnej , a takiego czegos opatentowac nie można… Nikt nie pokusi sie o kosztowny projekt badawczy , połaczony z próbami klinicznymi w sytuacji gdy koszty się nigdy nie zwrócą.. Okrutne ? No pewnie.. Ale miejcie świadomość , że w Polsce z ta odmianą MPS , na która cierpi moja Córa łacznie z nią zdiagnozowana jest dwójka dzieci… na świecie kilkunaścioro… Trudno mi się z tym pogodzić , że w obronie możliwości spiracenia nawet wielkiego dzieła a czasami przecież kiczu, wyciąga się jako pretekst walkę z koncernami farmaceutycznymi i innymi korporacjami a przez to uczucia takich rodziców jak ja…

                Przepraszam, może jestem złym ojcem ale jakoś nie stanę z giwerą przy skroni szefa koncernu farmaceutycznego z żądaniem zaprzestania badań nad botoksem i przeznaczenia tej kasy na ratowanie mojej Córki..Musiałbym również żadąć od państwa mniej F-16-tych , mniej stadionów, mniej kilometrów autostrad… i mniej na wszystko co “zabiera” pieniądze na ewentualne ratowanie mojej Córki…

                Przepraszam Panie Krzysztofie , ale mnie poniosło….

                1. Bardzo mi przykro, ale proszę nie traktować moich wypowiedzi jako próbę ochrony moich pirackich mp3. Interesuję się kwestią własności intelektualnej, a zwłaszcza patentów od dawna. ACTA to tylko pretekst żeby o tym pogadać. Proszę zauważyć że w tym wątku od fragmentu “Z innej beczki …” nie napisałem nic o ACTA.

                  Osobiście uważam że to co postuluję to esencja kapitalizmu. Proponuję zderegulować rynek żeby rozbić uprzywilejowaną pozycję kilku firm. Tymczasem jestem traktowany jak wojujący komunista (przystawianie giwery prezesowi koncernu). Wydaje mi się że jest to sposób myślenia który powstał w USA w wyniku polaryzacji między GOP i DP a następnie został zaimportowany do Polski. Obrona interesów wielkich korporacji, przy pomocy regulacji to odwrotność wolnego rynku.

                  1. Uważam , że niektóre cechy “korporacji” rzeczywiście są w naturalnej sprzeczności z wolnym rynkiem ale nie jest tez tak , że jakis organizm gospodarczy jest z góry skazany na negatywne oceny tylko z racji swojej wielkości i generowanych przychodzów …
                    PS
                    Nie wiem czy wiesz , ze największym sponsorem kampanii informacyjnej na temat zdrowotnej reformy Obamy były koncerny farmaceutyczne… Czy to ma byc automatyczny dowód jej szkodliwości i robienia jej pod dyktando koncernów ?

                    1. Nie znam sprawy kampanii informacyjnej, ale jeżeli finansują kampanie informacyjną (współczesne pranie mózgu) to powinna się w obywatelach i dziennikarzach zapalać czerwona lampka. Lobbing w Ameryce w wielu kwestiach przekracza wszelkie granice przyzwoitości i bezczelności zwłaszcza w kampani wyborczej. Dzieje się tak zarówno z lewej jak i prawej strony. Już nawet Izrael ma swój SuperPAC. Kiedy Obama zaproponował powrót do go granic z 1967, środowiska żydowskie zapowiedziały, że jak Obama się nie wycofa, to one wycofają finansowanie jego kampanii i Obamie zmiękły nogi. Jak by Merkel w taki sposób zgasiła Tuska w jakiejkolwiek kwestii to skończyła by się wielka przyjaźń polsko-niemiecka. Inna kwestia że nie musi tego robić, jakimś cudem zawsze mamy takie samo stanowisko jak Niemcy :P.

                      Druga kwestia: W każdym stabilnym systemie potrzebne są ujemne sprzężenia zwrotne, nie dodatnie. Tymczasem w obecnym systemie medialno-politycznym, mają potężne korzyści (choćby przez lobbing i “kampanie informacyjne”) z racji wielkości. Nawet jeśli czasem potraktujemy Microsoft czy Oracle trochę niesprawiedliwie to trudno będzie nam zrównoważyć wszystkie ich nadużycia (trolling patentowy, dumping, internet explorer :P). Uwierz mi że te firmy znacznie lepiej sobie poradzą (jak na to, ile mają do zaoferowania) niż taki Google który takich praktyk, o ile mi wiadomo, raczej nie stosuje.

    2. “Plumkanie to pikus wobec wybudowania sobie np. szklarni”
      Ach, więc to tu Cię boli 😀

      No więc powiedz – jak to jest, że krytyka monopoli, które stworzyły pojęcie “własności intelektualnej” wychodzi głównie od muzyków (Radiohead, Robert Fripp, Pearl Jam, Trent Reznor i inni) oraz od ludzi zaangażowanych w tworzenie oprogramowania – Stallmana Ci już linkowałem, możesz też zajrzeć tu i tu, Artur Też Ci już pięknie odpisał. Dorzuć do tego pisarzy i rysowników i będzie komplet.

      Tu nie chodzi o to, że za plumkanie się nie należy, tylko by archaiczny system wynagradzania artystów dostosować do zmienionej przez Internet rzeczywistości. Kiedyś artysta nie miał możliwości bezpośredniego dotarcia do odbiorcy, musiał zostać “odkryty” przez jakiegoś pana z teczką, który, gdy tylko poczuł w czyjejś muzyce forsę, zaraz zaczynał wszystkich poklepywać po plecach, obiecywać kokosy i dopytywać: Which one’s Pink? A potem podsuwał do podpisania cyrograf, w którym artysta musiał się zrzec praw do własnej twórczości w zamian za maleńki procent od sprzedaży i dopuszczenie do mediów. Bo to ci panowie z walizkami decydowali, kto będzie grany w radiu, a na kogo nie warto marnować anteny.

      Dziś mamy Internet, czas wielkich wytwórni się kończy. Ludzie sami mogą decydować, którego artystę warto wspierać, to jest nieograniczony kontraktami potok pieniędzy, z którego trzeba umieć czerpać i to już się świetnie udaje. No, ale warunek – trzeba być dobrym i płodnym artystą, nadmuchane za pieniądze wytwórni płytowych gwiazdeczki sobie w takich warunkach nie poradzą. No, ale one po prostu nie są warte wydanych na nie pieniędzy.

      No i mamy jeszcze “stare gwiazdy”, które zyskały popularność w czasach masz-taśmę-z-ostatniego-koncertu-Kultu-daj-przegrać, a teraz chciałyby zapomnieć, że to dzielący się ich muzyką fani zbudowali ich popularność. W tym roku wszystkie piosenki Kazika na trójkowym Topie Wszech Czasów poszły w dół. Czegoś się pan nauczył, panie Staszewski?

      1. Mieszasz dwie sprawy – kwestię praktyk monopolistycznych i wynikający z nich prymat wytwórni nad twórcami z kwestią idei praw autorskich i ich egzekwowania.
        Monopol – nie ! Prawo własności – tak !
        PS
        Nic oprócz kręgosłupa mnie w tym momencie nie boli. Nie cierpię po prostu “alternatywnego podejścia do prawa własności” – bez względu czego to prawo dotyczy….

        1. Nasza rozmowa zaczęła się od tego, że pomieszałeś prawa autorskie z “własnością intelektualną”. Zajrzałeś do Stallmana? Przecież po to właśnie wrzuciłem ten link, by wprowadzić rozróżnienie między pojęciami, których mieszanie mi zarzucasz. Nie występuję przeciwko prawu do własności, ani przeciwko prawu autorskiemu.

  9. Tak na marginesie…
    Wyczytałęm , że Pan J. Żakowski jest w siódmym niebie gdy jego książki za darmo lidzie w bibliotekach czytają… Jak rozumiem rezygnuje z tantiem za egzemplarze , które trafiaja do bibliotek, testament sporządził i przekazał prawa do swoich dzieł na cele charytatywne… No i tak a propos – To że p. Żakowski nic nie dostaje za to , że jego książki są czytane w bibliotekach to w cale nie oznacza , ze to czytanie odbywa się za darmo

  10. Na razie zostawiam dyskusje o Śfientym Prawie Wasności ale ta cała ACTA ewidentnie grozi zaimplementowaniem inwigilacji i cenzury przez wszystkie komórki pośredniczące dostarczaniu treści przez internet do użytkowników końcowych na koszt owych użytkowników końcowych. Tylko po to by móc spełnić każde widzimisiowe żądanie każdego ustawionego buca o zablokowaniu przekazu i wydaniu namiarów na strony przekazu.


    1. cała ACTA ewidentnie grozi zaimplementowaniem inwigilacji i cenzury przez wszystkie komórki pośredniczące

      Przeczytałem całość i nic tam takiego nie widziałem.
      W ACTA nic takiego strasznego nie ma. Jeżeli chce Pan dyskutować, to proszę przytoczyć fragmenty.
      Swoją drogą myślę że dyskusja o “Śfientym Prawie Wasności” to najlepsze co może wyniknąć z tej całej afery. Myślę że to jest bardzo potrzebne. Polacy to czują, ale łatwiej jest pisać głupoty o ACTA niż o prawach własności intelektualnej.

      1. Był za komuny taki dowcip o bacy któremu to turyści przekazali informacje , że córke na deskach mu gwałcą.. Wszyscy mysleli ,że baca pobiegł na ratunek…On jednak szybko wrócił z usmiechem wyjaśniając , że to nie jego deski(sorry, ale nie umie opowiadać dowcipów)…
        Dyskusja o ACTA coraz bardziej przypomina mi ten dowcip… Jedni sie martwia czy córkę będą gwałcić na jego deskach, o przepraszam , portalach…. inni domagaja sie by móc gwałcić, o przepraszam, piracić… inni udawadniają , że zgwałceni, o przepraszam, spiraceni powinni byc wdzięczni gwałcącym, o przepraszam, piratom bo ci robia im dobrze… inni w zalezności odtego co czuja do bacy, o przepraszam rządu, chca być na złość jemu gwałceni, o przepraszam, piraceni…

  11. Ironia w tym dowcipie opiera się o jednoznaczność i sile moralnej oceny czegoś takiego jak gwałt. Jakby córka przekroczyła prędkość na autostradzie, a ojciec martwił się o opony, to nikogo by to nie śmieszyło.
    Ochrona własności intelektualnych nie wynika z głęboko zakorzenionych wartości naszej kultury. Nie było 11 przykazania: “nie będziesz wykorzystywał efektów pracy intelektualnej bliźniego swego, jego pomysłów, utworów i zapisków, bez jego pisemnej zgody.”. Nie ma więc silniejszego moralnego umocowania niż kodeks drogowy. Niektórzy będą udowadniać że jeżeli przejdę na wyjątkowo źle postawionym przejściu, na czerwonym świetle, w momencie gdy nic nie jedzie, to zasłużyłem na mandat i powinienem być ścigany z całą surowością prawa. Może Nimiec poczeka. Może Polak przejdzie a jak znajdzie za krzakiem przyczajonych policjantów, którzy nie wyrobili “normy” mandatów, to się jeszcze wk*rwi. Może tutaj faktycznie rezygnujemy z polskości Panie Zapluty i Antyeuropejski :p (wiem że to demagogia).

    Moje złudzenia zostały rozwiane: nie będzie dyskusji o prawach intelektualnych. Z jednej strony są szczeniaki które DDoSują strony rządowe. Z drugiej ludzie którzy patrzą na nich (i mnie przy okazji) z góry, przyrównują do złodzieji, włamywaczy, komunistów a teraz też gwałcicieli. Ja znowu dałem się wciągnąć w obronę sprzeciwu wobec ACTA. Nikt tymczasem nie odniósł się do moich argumentów. Świat dzisiaj rozwija się zbyt szybko by chronić patenty 20 lat a utwory podlegające prawom autorskim ponad 100 lat.

  12. Autorskie prawa majątkowe trwają przez cały czas życia twórcy i 70 lat po jego śmierci.

    Trudno nie dostrzec pewnego zgrzytu w radykalnej walce o powyższe w kraju, gdzie sprawy np. reprywatyzacji, zwrotu mienia pożydowskiego, dekretu Bieruta w Warszawie i reformy rolnej nie zostały wciąż załatwione. Dopiero teraz mija 70 lat od śmierci większości ograbionych Żydów. Nie minęło nawet tyle od grabieży stalinowskich, których ostatnie ofiary jeszcze żyją.

    W tym kontekście trudno twierdzić, że własność jako taka w Polsce nie jest kwestią umowną.

    1. widzę , że demagogii ciąg dalszy… Przy całym skandalu z brakiem ustaw reprywatyzacyjnych NIKT nie zamyka drogi osobom pokrzywdzonym i ewentualnie spadkobiercom tych osób do sądowego występowaniać o zwrot mienia lub odszkodowanie. Porównanie braku ustaw reprywatyzacyjnych z łamaniem praw autorskich byłoby zasadne gdyby ludzie chcący odzyskac swoja własność mieli zamknieta drogę do dochodzenia swoich praw. Co wiecej to porównie jest tym bardziej fałszywe w sytuacji gdy protestujący odmawiają właścicielom praw autorskich możliwości ich ochrony. Nie chcą rozmowy jak to prawo chronic ale chcą praktycznie jego zniesienia gdyz utozsamiaja go z cenzurą.

      1. Po pierwsze, to protestujący przeciw ACTA chcą, aby ten akt nie stał się obowiązującym prawem i tyle. Poza tą kwestią, protestujących nic nie łączy, nie mają jednego programu, wspólnego stanowiska i poglądów. Nie wątpię, że niektórzy spośród nich odmawiają właścicielom praw autorskich możliwości (jakichkolwiek) ich ochrony. Ale sprowadzanie konfliktu do kwestii: albo popierasz ACTA, albo odmawiasz ochrony praw, to właśnie demagogia.

        Po drugie, nie ma żadnego sensu w szczegółach porównywać sytuacji ludzi, którym odebrano domy, z tymi np., których piosenek posłuchano bez opłacenia tantiem ZAiKSowi, itp. Kto z nich się może procesować i o co. I jakie ma szanse wyegzekwować wyrok. Tego się nie da porównać, z wielu powodów. I moja powyższa wypowiedź nie jest porównaniem.

        Ja zwracam uwagę na to, że w Polsce nie tyle jest rozdźwięk między świętą własnością materialną i lekceważoną intelektualną, ale w ogóle cienko jest z prawem własności.

        1. przepraszam ale nie lubie jak się tnie głupa : po pierwsze to nie ja porównałem te dwie kwestie. po drugie czytam komentarze protestujących , z których znacząca grupa – nie niektórzy – twierdzą iż prawa autorskie trzeba sobie schowac do d…. . Porównują EWENTUALNE skutki płynace z ACTA z cenzurą a do takich wniosków prowadzi ich własnie egzekwowanie praw autorskich. Co więcej , ktoś wpadł na pomyśł by człowieka , który upomina sie o swoje prawa “usunąć z sieci” . To oczywiście cenzurą nie jest ?

          1. Przyjmijmy więc, że tnę głupa i zakończmy na tym nasze rozważania, bo nie zamierzam wchodzić w spór czym różni się znacząca grupa od niektórych, ani brać w łeb za jakieś durne wypowiedzi kogoś tam, kto “wpadł na pomysł by kogoś usunąć”. Co napisałem, można przeczytać, a jak nie można zrozumieć, to zapewne przez moją słabość.
            Pozdrawiam

  13. Przepraszam ale pojęcie “rozwoju świata” jest , wg mnie , dość bałamutne… Sam postep technologiczny nie jest jednoznaczny z “rozwojem świata”. Ale to zostawmy bo to rozmowa na inny temat…

    I nie jest tak , ze ten dowcip to tak bezposrednio do Ciebie sie odnosi 😉 – ja tak ogólnie. Czytam opinie , które ludzie (młodzi, europejscy, uchachani ) wypisuja np. pod adresem Hołdysa… Ide o zakład , że za lat dwadzieścia ci ludzie beda co najwyżej nickiem w wirtualnym świecie a “Autobiografia” , bez wzgledu na to czy ACTA wejdzie czy nie , będzie słuchana a Hołdys z nia identyfikowany… Pomijam kwestie anonimowego tchórzostwa… Jesli posługuje sie tym dowcipem to przecież tylko dlatego , że wiekszość dyskutantów robi stójke na dwunastnicy by udowodnic , ze oni piratując film , który leedwo co nie wszedł na ekrany złodziejami nie są.. Albo twórcy , którzy wprost deklaruja , ze co prawda czuja się okradani , ale, że Tuska niecierpią, to dadzą się okradać(zgwałcić)… A i prawnicy do tego klimatu paranoi sie dokładaja .. Jak ? Najczęściej uzywanym słowem we wszystkich analizach prawników jest słowo “może”… Cholera, na podstawie dzisiejszego prawa też wszystko być “może”.. I co ? I nic.
    Posłuże sie jednym porównniem, juz nie go gwałtu aby nikogo nie urazić : Grecy wylegli na ulice gdy wreszcie okoliczności uświadomiły im, że żyli na krechę z własnej nieprzymuszonej woli i że muszą za to zapłacić – byli zdziwieni , ze tak dalej byc nie moze. Nasi protestujący są zdziwieni , że Hołdys za swoje utwory chce pieniądze… Uważają , ze byliby frajerami gdyby płacili…
    Czytam , ze wg jednego z socjologów kultury młodzi sie burzą bo korporacje i politycy chca im zabrac świat , którzy sobie stworzyli w śieci… Byc moze nie rozumiem tego świata ale jesli znajdą sie tacy na krzywdzie których ten świat jest zbudowany to bez wzgledu na to kogo ta krzywda dotyczy i w jakiej skali jest wyrządzana to prawo ma takie mozliwosci ukrócić. Mozemy rozmawiać o metodach, stopniu represyjności ale cos musimy z tym fantem zrobić. Do tych młodych nie trafia , że krzywda nie musi mieć tylko fizycznego wymiaru…
    PS
    przepraszam, ale nie czuje sie kompetentny do dyskusji która miałaby rozstrzygnąć długość ochrony patentu czy praw autorskich. W ACTA i protestach przeciwko niej o to przecież nie chodzi .

  14. Wygląda na to że ACTA w polskim prawie bardzo niewiele zmienia (rząd uważa że nic, ale ja bym się kłócił). Istotniejsze jest nadanie kierunku ewolucji prawnej i moralnej oceny zjawisk związanych z własnością intelektualną. Do tej pory nikt w debacie publicznej nie reprezentował interesów łamiącej prawo własności intelektualnej większości. Protestujący wyszli z szafy i stąd się bierze zaciekłość (gorzej że nie potrafią jasno wyrazić swoich racji w rozsądny sposób). Powinniśmy rozmawiać o tym w jaki sposób i z jaką determinacją chronić prawa autorskie. Nie wiem ile odrzutowców stracili producenci w Hollywood, ile jeszcze złotych łańcuchów miałby 50 cent, ani ilu niszowych wykonawców musiało pójść do pracy. Nie wiem też ilu artystów wypłynęło dzięki swobodnemu wymienianiu plików. Wiem natomiast, że dzisiaj Polacy mają nieograniczony dostęp do kultury i to też jest wartość. Dopóki sprawa będzie stawiana w sposób czarno-biały (“Prawa autorskie mają by c chronione i kropka.”) będzie to rodzić wściekłość. Proszę się nie dziwić że niektórzy wobec tego ripostują: Nie muszą i kropka.

    Wrócę do patentów, bo uważam że to wiele ważniejsza sprawa również związana z ACTA. W tej kwesti w polskim prawie nic to nie zmienia, ale jest to twarde i międzynarodowe utwardzenie obecnego stanowiska. Według mnie to krok w złym kierunku uważam że trzeba koniecznie robić coś z patentami, a nie betonować obecną beznadziejną sytuację. Z tego choćby powodu nie chciał bym widzieć tej umowy ani w Polsce, ani nigdzie na świecie.

    1. A więc to takie proste:
      * osoby które ściągają niebotyczne ilości muzyki z internetu za darmo (nawet jeżeli posiadają pełną szafę płyt i jeżdżą na masę koncertów) to złodzieje i sk*wysyny
      * prawa autorskie (w sensie majątkowym) muszą być chronione do u*anej śmierci i 70 lat dłużej ! Nie oddamy ani roku !
      * Microsoft i Oracle trollują Google, bo ten drugi zamiast być innowacyjny, żeruje na na innowacyjności tych pierwszych.
      * Jeżeli interpretować prawa autorskie dosłownie, to Digg, Wykop, Google, Youtube czy (w praktyce, nie co do zasady) Wikipedia nie mają prawa istnieć. Dobrze im tak, zamiast kraść na potęgę to zrobili by coś pożytecznego.
      * Jak wpadnę na świetny pomysł ale ktoś wpadł na niego miesiąc wcześniej, lub nie opatentuje go a opatentuje go kto inny, to jestem frajerem i nic mi się nie należy.
      * Koncerny farmaceutyczne to samo dobro. Jedyny sposób żebyśmy w ogóle mieli leki, to pozwalać im patentować wszystko, łącznie z sekwencjami DNA. Musimy dawać im monopol na poszczególne substancje, zasypywać ich kasą (bo mają monopol i dyktują ceny) a oni są tak dobrzy że 10% z tej kasy przeznaczają na badania nad łysiną. Nie wolno nam kwestionować skuteczności tego mechanizmu, bo gramy uczuciami ludzi którzy są chorzy i/lub łysi.
      * Jeżeli tłumy ludzi czują że coś jest nie tak, nie rozumieją dlaczego chcemy obecną sytuację jeszcze pogarszać, to dlatego, że chcą kraść na potęgę. W ogóle popatrzcie jaki jest poziom całego tego ruchu ! Jakieś 30% społeczeństwa (strzelam) jest wściekła i nie wszyscy to intelektualiści, niektórzy nawet mają głupoty na transparentach. Po co sobie takim motłochem głowę zawracać.
      * Nie ważne że rygorystyczne przestrzeganie prawa autorskiego jest w Polsce nieopłacalne. Prawo autorskie to wyższa wartość. To nas odróżnia od małp.
      * Jak nie podpiszemy to hamerykanie, jak już znajdą Polskę na mapie, pomyślą że tu żyją małpy! Może przy okazji znajdą nasz offset za f-16.

    2. to był , może mało wyszukany , ale żart… Ale w zamian dostało mi sie sporym ładunkiem demagogii – więc przepraszam ale nie będe polemizował z wygwiazdkowanymi tezami poza jedną. Nie można opatentowac DNA – to tak na marginesie bo ktoś Cię przeczyta i uwierzy, może zalajkuje i zacznie to żyć własnym zyciem …

      Będe się za to upierał przy dwóch sprawach :

      1.ochrona praw autorskich w sieci nie ma nic współnego z cenzurą.
      2. nie jest prawdziwe twierdzenie , iż – cyt. wczorajszego protestanta – “zakaz wklejenia filmiku na FB jest naruszeniem wolności internetu”

      I nie jest moja winą , że argumenty przeciwko ACTA ,w powszechnym przekazie , sprowadzaja się do tych dwóch kwestii.

      Wszystko co teraz się dzieje ,nie odbywa się pod hasłem zmiany praw autorskich ale pod hasłem ich zanegowania.

      Rozumiem , ze ci protestujący dzieki temu mają coś , co określa ich “pokoleniową tożsamość” .. podobnie jak np. pokolenie ’68 . Na swój sposób jest to sympatyczne i wartościowe. Ale wypowiadanych przez nich twierdzeń nie podzielam – ocieraja się o histerie i skrajny infantylizm a z punktu widzenia funkcjonowania “realnego świata” , na który tak się powołujesz, są szkodliwe.

      No i obiecuję – juz żadnego żartu…

    3. Odnośnie DNA:
      http://money.cnn.com/2010/03/17/news/companies/dna_patents.fortune/index.htm – 20% ludzkiego DNA opatentowane
      http://articles.cnn.com/2009-05-13/health/genes.patent.myriad_1_human-genes-brca1-trademark-office?_s=PM:HEALTH – j.w.
      http://library.thinkquest.org/28599/depth_patent.htm – przyjęto 1500 wniosków o opatentowanie sekwencji DNA
      Sprawy w amerykańskich sądach ciągle się toczą. Nie sądzę żeby kiedykolwiek byli w stanie pozwać Pana za to że Pan żyje (i powiela, czy też podrabia, ich własność w komórkach) choćby dlatego że opinia publiczna tego by nie zniosła. Patentowanie syntetycznych (nie znalezionych w przyrodzie) fragmentów DNA nie wygląda zagrożone i wedle obecnej ideologii nie ma żadnego powodu aby temu zapobiegać. Weźmy przykład komputerów DNA, jeżeli ktoś stworzy kalkulator przy pomocy cząsteczek kwasu dezoksyrybonukleinowego to dlaczego nie może go opatentować, skoro mógł by opatentować kalkulator zrobiony z tranzystorów. Stąd już prosta droga do patentowania roślin i zwierząt.

      Jeżeli istnieje orzecznictwo (czy nawet artykuł) które podważa to co napisałem, proszę mnie naprostować. Jestem przekonany że nie ma legislacji która by się do tego odnosiła wprost.

      1. Substancji naturalnej opatentowac nie mozna… trudno by było znaleźć orzecznistwo odnośnie opatentowania wegla czy jego atomów w grafenie – ale juz w kwesti sposobu jego przemysłowego wytworzenia rychło penie będzie jeśli juz go nie ma…

        Ale zgrabnie uciekłeś od moich dwóch punktów… Nie pozostaje mi nic innego jak uprzeć się by zgłosic postulat nacjonalizacji majątku jeśli przechodzi w drodze spadku np. na trzecie pokolenie skolei… Nie ma pewności , że ktoś inny nie wykorzystałby tego majatku lepiej i z większą korzyścia dla społeczeństwa… Udowodnij mi stosownym cytatem z sieci , że tak nie będzie…I nasza dyskusja sprowadzi się do sprowadzania wszystkiego do absurdu…

        1. Można opatentować gen jako metodę wytwarzania pewnego białka i tak się robi. Jeżeli zidentyfikuję białko pasujące do danej sekwencji, to przez 20 lat każde zastosowanie tej sekwencji w przemyśle narusza moje prawa. Uważasz że podane cytaty są trefne, to podaj inne.

          Co do nacjonalizacji: Jak pisałem, własność jest głęboko i jednoznacznie zakorzeniona w naszej kulturze i moralności. Własność intelektualna (bardzo sprytnie dobrana nazwa) to nie jest to samo. To jest świeża koncepcja i podlega dyskusji. Pytanie nie brzmi w którym pokoleniu zabrać komuś dom, tylko jak długo można zakazywać ludziom budować podobne domy,

          1. “gen” nie jest “metodą”… Nawiasem mówiąc do bodajże 93 roku mozna było w Polsce patentować tylko metody… Od 93 można opatentowac produkt ale też nie każdy… W jednym przyznam Ci rację – chyba od 2000 mozna opatentować “nowe działanie znanej substancji” … To niestety efekt procesów dostosowawczych przed wstąpieniem do UE …

            Przykład z domem nie całkiem trafiony : prawa autorskie nie powodują iż czytamy wszyscy tę samą książkę, słuchamy te same utwory… Wprost przeciwnie – mimo iż wydawałoby sie , że wszystko już napisano i skomponowano powstają nowe utwory… między innym dlatego że twórcy chcą również zarobić… No i prawa autorskie chronią tych zdolniejszych przed mniej zdolnymi… pokusa plagiatu nie wyginęła…

            1. “Throughout 2004 and 2005, Monsanto filed lawsuits against many farmers in Canada and the U.S. on the grounds of patent infringement, specifically the farmers’ sale of seed containing Monsanto’s patented genes. In some cases, farmers claimed the seed was unknowingly sown by wind carrying the seeds from neighboring crops, a claim rejected in Monsanto Canada Inc. v. Schmeiser.[12] These instances began in the mid to late 1990s, with one of the most significant cases being decided in Monsanto’s favor by the Canadian Supreme Court. By a 5–4 vote in late May 2004, that court ruled that “by cultivating a plant containing the patented gene and composed of the patented cells without license, the appellants (canola farmer Percy Schmeiser) deprived the respondents of the full enjoyment of the patent.” With this ruling, the Canadian courts followed the U.S. Supreme Court in its decision on patent issues involving plants and genes.”

          2. No więc jest tak: Jeżeli ktoś odkryje funkcje danego genu, to może to opatentować i czerpać korzyści z wykorzystania tej wiedzy. Nie widzę gdzie jest różnica zdań.

            Co do drugiego paragrafu:
            Wygaśnięcie praw autorskich to nie to samo pozbawienie kogoś domu. Zacytuję Miltona Friedmana:

            The question of intellectual property rights is very complicated. Freedom of speech is the opposite of copyright, which means that you can’t get copyright rights. And, intellectual property is different from physical property: in both cases, you have a monopoly but the monopoly on intellectual property is wholly different because duplicating the property comes generally at a very low or zero marginal cost. You are enforcing a monopoly pricing, as it were, that limits output to lower than the optimum social level. You cannot be in favor of infinite copyright. Essentially it’s a problem of practical compromise, whether you have 17 years, 25 years, 10 years, 50 years.

            moje kiepskie tłumaczenie:

            kwestia własności intelektualnej jest bardzo skomplikowana. Wolność słowa jest odwrotnością <> a to znaczy że że nie można nabyć praw <>(nie rozumiem tego zdania). Własność intelektualna jest zasadniczo różna od fizycznej własności: w obu przypadkach jest to monopol, ale monopol na własność intelektualną jest odmienny ponieważ powielanie tej własności zwykle wiąże się z marginalnymi kosztami. Wymuszamy monopolistyczną wycenę, tak jak gdyby podaż była poniżej optymalnego społecznego poziomu. Nie sposób wspierać niewygasający <>. Jest to więc kwestia praktycznego kompromisu, czy będzie to 17 lat, 25 lat, 10 lat czy 50 lat.

            Prawo własności działa na takiej zasadzie.
            Jak wybuduję dużym nakładem pracy dom na swojej ziemi to nikt nie ma prawa mi go zabrać. Każdy ma prawo wybudować podobny, lub identyczny dom.
            Jak stworze dużym nakładem pracy pewien utwór to nikt nie ma brawa mi go zabrać (skasować z dysku). Pojawia się jednak pewien problem, bo jeżeli ktoś ma dostęp do mojego programu to może go skopiować zerowym nakładem pracy. Dlatego i tylko dlatego wprowadzamy dodatkową koncepcję, która nieszczęśliwie nazywa się własnością intelektualną, abym mógł czerpać zyski z tego co udało mi się osiągnąć.
            Kwestia tego jak długo mogę powstrzymywać innych przed kopiowaniem swojego dzieła jest otwarta i jest kwestią praktycznego kompromisu. Dlatego uważam że nie powinno się nazywać kopiowania utworów złodziejstwem.

            Siergiej Rachmaninow zmarł w 1943 roku. To znaczy że być może wciąż istnieje osoba czy instytucja która ma prawo zabraniać wykonywania kopii jego dzieł i nagrań. Nie sądze żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla Rachmaninowa w trakcie komponowania koncertu fis-moll w 1891 r. Gdyby Pan Siergiej pisał programy to również nie mogli byśmy wykonywać ich kopii bez odpowiedniego błogosławieństwa. Dlatego uważam że należy skrócić ten okres (chociaż patenty są istotniejsze).

            1. zgoda. każde prawo to umowa czyli kompromis. To oczywiste..
              PS
              Funkcji genu czy samego genu nie opatentujesz. Opatentujesz “metodę” uzyskiwania produktu na pomoca funkcji genu. wiem , że wydawać by się mogło , że jest to to samo ale tak nie jest. Te same funkcje genu będziesz mógł wykorzystać w metodzie tworzącej inne substancje i jeśli spełnisz warunek “wynalazku” i jeszcze parę innych , dostaniesz patent.

            2. Kończąc odnośnie genów: Zgoda podejrzewam, że te patenty są bardzo ogólnikowe, stąd pojawiło się sformułowanie (skądinąd trafne) patentowanie genu. Dodam że nie widzę w tym nic złego, oprócz długości obowiązywania patentu.


              zgoda. każde prawo to umowa czyli kompromis. To oczywiste..

              Myślę że już nikt bardziej ze swoich pozycji nie zejdzie, proponuję więc postawić kropkę.

    4. Przepraszam za demagogię, ale drażni mnie jak ktoś unika moich argumentów, zwłaszcza przy pomocy żartów. Jeżeli debata publiczna jest w kiepskim stanie to może powinniśmy ją nakierowywać na lepsze tory. Proponuje na początek że jeżeli rozmawia Pan ze mną, to niech Pan się odnosi do moich argumentów, nie Żakowskiego czy zadymiarzy z ulicy.

      PS. Rozumiem że histeryzujące tłumy, które nie do końca potrafią powiedzieć o co im chodzi, potrafią być frustrujące.

      1. ale ja już napisałem !!! Nie czuję się kompetentny w ocenie jaki wpływ na rozwój technologiczny ma długość ochrony patentowej !!!! WIem , że byc powinna. Woem , że nie może hamować rowoju technologicznego ale też wiem , że jest to często sposób na rekompensate za wydatkowane środki (np. przez koncerny framaceutyczne)

        Jeśli czytam gdzies (to nie Twoje)wypowiedź , że jak se ktos cos raz wymyślił to jego psim obowiązkiem jest wymysleć cos po raz drugi i skrócenie okresu ochrony ma go do tego pobudzić to ja wysiadam…

        1. Nie powinno być patentów na oprogramowanie bo oprogramowanie jest chronione prawem autorskim. Pomijam już fakt, oprogramowanie patentuje się w Europie wbrew prawu i to łamanie prawa jakoś Ciebie i innych nie oburza, tak jak nie oburza Cię opluwanie porządnych obywateli, którzy nie łamią prawa tylko np. ściągają lub odsłuchują sobie muzykę z popularnych serwisów. Może dlatego że sam opluwasz nazywając ich “piratami”?

          Pozdr,

    5. Jeszcze odnośnie wymienionych przez Pana 2 punktów.
      1. Krzyki o cenzurze to zdecydowanie przesada i histeria w kontekście ACTA. W przypadku SOPA/PIPA było nieco gorzej, nie nazwał bym tego cenzurą, ale na pewno poważnie godziło w prywatność.
      2. Jeżeli doszli byśmy do takiego absurdu, że nie wolno wklejać filmików na facebooku bez wyraźnej zgody, to musieli byśmy zamknąć również wszystkie wyszukiwarki (google, bing), musiel byśmy zrezygnować z cacheowania danych na serwerach proxy i w przeglądarkach, zamknąć strony takie jak wykop, ograniczyć wikipedię, kwejka i facebooka. Internet jest zbudowany na umiarkowanym (głównie) łamaniu własności intelektualnych. Artyści i programiści (w tym ja) powinni mieć możliwość zarabiania, ale trzeba mieć umiar w środkach jakie stosujemy. SOPA + PIPA + ACTA to bardzo silna ofensywa która mogła wywrócić internet do góry nogami, jeżeli nie jest to w interesie większości, to dlaczego mamy się na to godzić. Przyznaje sama ACTA nie powinna zrobić wielkiej różnicy.

      1. Dlaczego musielibyśmy zamknąć Wikipedię ? jej administratorzy wystosowaliby apel do donatorów o większe datki – takie , które pokryłyby koszt wykorzystania żródeł objętych prawami autorskimi… Przeciez ktoś za stworzenie tych źródeł zapłacił. I to jak mniemam często słono… To nie dowcip – to oczywiście sarkazm…

        1. “Dlaczego musielibyśmy zamknąć Wikipedię ?

          Dlatego że wystarczyłby jeden cytat żeby ją zamknąć, to oczywiste. Biorąc pod uwagę ilość tekstu jaka do niej trafia jest całkiem prawdopodobne, że taki cytacik by się znalazł i wiki by zamknięto, tak jak Youtube, Facebook, g+, twitter a także blog, na którym jesteśmy, choćby dlatego że wkleiłem tu cytat z wiki, który przecież może być czyjąś “własnością”.

          1. Poniewaz o ACTA , o reakcji tzw. internautów , prawach autorskich i wolnosci (o poziomie strony “społecznej” napisałem w S24)napisałem juz wszystko do sprawy powracać nie bedę…
            Ale dwie sprawy maja dla mnie znaczenie ważne :

            1. Porównujesz jedna z tzw. chorób rzadkich do malarii… Rozumiem , że skoro nawet pediatrzy maja kłopoty z przyponieniem sobie co to jest MPS (nie mówiac juz o diagnozie) to pewnie internaucie bazujacym na wiki jest trudno cos sensownego powiedzieć skad biora się trudności w badaniach nad terapiamii w chorobach rzadkich i pracami nad tzw. lekami sierocymi. Ale juz ta sama wikipedia pewnie cos więcej mówi o malarii i sposobach jej leczenia . To w przytłaczającej części chorób rzadki jest “luksusem” …

            2. Wprowadzasz kategorie “zwykły człowiek” … I zamartwiasz sie nad jego losem… Otóż poprawisz jego los gdy pozwolisz mu być “niezwykłym”… “Niezwykłym” w tym co robi – obojętnie czy jest piekarzem czy plumka sobie przy goleniu … Pomożesz mu wtedy gdy pobudzisz go do myslenia , gdy nie przeszkodzisz w realizacji jego pomysłu i ochronisz owoc jego pracy… Tworzenie wrażenia , że “zwykłość” to stan naturalny , wymagajacy ochrony kosztem “mniej-zwykłych” ,co więcej , mający pozytywne konotacje to mamienie człowieka… Człowiek – przepraszam za patetyczny język – powołany jest do “niezwykłości” …. Inaczej nie zasługuje na miano “homo sapiens”…
            I to by było na tyle .
            PS
            to ostatni mój wpis, w którym dyskutując o sprawach ogólnych , przywołałem swoje osobiste doświadczenia związane z chorobą Córki

            1. Mam pewne doświadczenia z chorobami rzadkimi choć oczywiście nie z MPS. Ale nie w tym rzecz – rzecz w tym, że system finansowania medycyny przez patenty nie działa (vide malaria) i będzie działał coraz gorzej. Przegrywamy wojnę o antybiotyki, pojawiają się nowe zagrożenia związane z wydłużającym się czasem życia i powracają stare (choćby gruźlica), terapia genowa jest w powijakach a jest potrzebna już… efekt będzie taki że coraz większa część populacji będzie pozbawiana opieki zdrowotnej – bo system w obecnej formie jest nastawiony na leczenie bogatych z popularnych schorzeń i tylko tak może się utrzymać.

              “Otóż poprawisz jego los gdy pozwolisz mu być “niezwykłym”… ”

              Ja mu nie muszę niczego pozwalać, to Ty chcesz mu zabraniać. Bo przecież plumkanie przy goleniu to taka sama “kradzież” jak odsłuchanie piosenki na Youtube! Co z tego, że na razie trudno na tym zarabiać – kto by pomyślał parę lat temu że można zabraniać ludziom pożyczać płyty albo puszczać muzykę w sklepie?

              To co próbują od dawna wprowadzić smutni panowie od ACTA i podobnych wynalazków to “rentierstwo myśli” – idea żeby ludzie nie mogli mieć rzeczy tylko musieli je wypożyczać od “właścicieli idei”. Przy pomocy praw autorskich ogranicza się już możliwości działania niezależnych warsztatów samochodowych czy producentów części zamiennych, w podobny nieuczciwy sposób próbowano wyrugować z rynku drobnych programistów (patenty na oprogramowanie), chrapkę na ograniczenie praw społeczeństwa mają już np. architekci (z ciekawszych pomysłów – @ na oświetlenie wieży Eifla, prawnie podtrzymany przez sąd najwyższy Francji – wiedziałeś że robiąc jej fotki nocą jesteś złodziejem?) a kolejni cwaniacy stoją w kolejce.

              A prawda jest nieubłagana – jak ktoś nie potrafi zarobić na muzykowaniu czy pisaniu w dobie internetu to niech się za to nie bierze. Trudno – rynek się zmienił, są tysiące takich którzy to potrafią. Nie potrzebują do tego pośredników z korporacji i to najbardziej boli smutnych panów forsujących coraz to nowe pomysły w dziedzinie monopoli intelektualnych.

              I nie mów mi, że ten cały szajs jest dobry dla mnie, szaraczka. Bo teraz mam fajnie funkcjonującą firmę a jakby weszły patenty na oprogramowanie to sam teoretyczny koszt obsługi prawnej by mnie zabił. A na patentach też bym nie zarobił bo koszt zgłoszenia jednego to circa 60 tys. euro (na Europę). Więc Twoja “niezwykłość” oznacza bezrobocie albo robienie za grosze na smutnego pana z korporacji, który będzie zgarniał wszystkie zyski – tak jak to było do niedawna w przemyśle rozrywkowym gdzie muzyk podpisując umowę z agentem zrzekał się na starcie praw do wszystkiego. Dopiero jak się pojawił internet i Youtube oraz sklepy internetowe to może być panem siebie.

              Na szczęście tym razem po tej samej stronie barykady stoją nie tylko szaraczki jak ja ale też największe koncerny świata takie jak google, microsoft, facebook, apple, które nauczyły się zarabiać na tych pogardzanych przez Ciebie “zwykłych ludziach”. Więc o różne dziwne pomysły jak ACTA czy SOPA jestem dziwnie spokojny.

              Pozdr,

              1. jak ktoś nie potrafi zarobić na muzykowaniu czy pisaniu w dobie internetu to niech się za to nie bierze

                Widzę , kandydaci na “smutnych panów” z korporacji “zwykłego człowieka” już przebierają nogami w oczekiwaniu na swoja kolej…

                pogardzanych przez Ciebie “zwykłych ludziach”.

                Jeśli pogardą dla Ciebie jest afirmacja człowieczej, indywidualnej “nie-zwykłości” i postulat ochrony(czy spełnia to ACTA to inna sprawa) jej owoców przed cwaniakami “doby internetu” to żyjemy w innych światach lub nie rozumiesz słowa “pogarda”.

                1. “Widzę , kandydaci na “smutnych panów” z korporacji “zwykłego człowieka” już przebierają nogami w oczekiwaniu na swoja kolej…”

                  Smutni panowie zawsze swoje zarobią. Kwestia rozbija się o to, czy zarobią wyłącznie oni czy też szaraczki też będą miały okazję skorzystać z owoców swojej pracy.

                  “Jeśli pogardą dla Ciebie jest afirmacja człowieczej, indywidualnej “nie-zwykłości” i postulat ochrony(czy spełnia to ACTA to inna sprawa) jej owoców przed cwaniakami “doby internetu” to żyjemy w innych światach lub nie rozumiesz słowa “pogarda”.”

                  Twój postulat ochrony na warszawskiej Pradze nosił nazwę kiedyś nazwę “kup Pan cegłę” i owszem – moim zdaniem jest przejawem pogardy.

                  Pozdr,

                2. W sumie nie chce mi się przepychać o jakieś bzdety. Mam nadzieję że w końcu popchną terapię genową do przodu i Twoja córka wyzdrowieje. Kiedy o tym pisałem bodaj Szkoci robili jakieś obiecujące próby ale to była terapia miejscowa na komórkach płucnych. Z tego co rozumiem MPS to zupełnie inna broszka. Tak czy siak – trzymam kciuki.

                  Pozdr,

  15. Pozwolę sobie dolać oliwy do ognia odnośnie cenzury jako takiej:

    Twitter ogłosił że uruchamia możliwość selektywnego “withhold” niezgodnych z prawem w danym kraju treści. Jako przykład podają treści nazistowskie w Niemczech i Francji.

    wg. słownika języka polskiego

    cenzura:
    1. urzędowa kontrola widowisk teatralnych, filmów, audycji, publikacji itp. przed wprowadzeniem ich w obieg społeczny; urząd pełniący taką kontrolę,
    2. świadectwo szkolne,
    3. rodzaj kary w Kościele katolickim,
    4. termin w psychoanalizie

    Zmówili się czy jak ? 😛

  16. Panie, suckcess za suckcessem i pełen internacjonalizm
    Pawlacz poddał nas pod dymanko rosyjskich koncernów gazowych, a teraz Donek pod sojusznicze dymanko(tzw. friendly frajer) koncernów patentowo-producenckich.
    Może chociaż każdy z nich mógł sobie zostawić na pamiątkę jakiś eleganckie długopis którym podpisywali te deale.

  17. I wyjasniło sie dlaczego Grecy wydali tyle kasiory górkom. Som najbogatsze na sfiecie sfientych praf wasności:

    ~Eintopf do ~REALISTA: Można zrobić w odwrotną stronę. Można zrobić ochronę ponadczasową za wszystkie udokumentowane odkrycia. Grecja zarobiłaby najwięcej na wynalazkach Pitagorasa, Euklidesa, i wielu innych matematyków, myslicieli, lekarzy, etc. Dlaczego zaczynać rozliczenie i okres ochronny na zasadach pasujących obecnym tuzom? Proponuję aby patenty leków jako pierwszy etap udowadniały że substancje w nich zawarte nie występują naturalnie w przyrodzie i nigdy nie występowały, oraz że medycyna ludowa nigdy ich nie wykorzystywała w przeszłości. zwiń
    wczoraj, 18:28 | ocena: 90%

    http://technowinki.onet.pl/mobile/zakaz-iphonea-ipada-oraz-icloud-w-niemczech-motoro,1,5016819,artykul.html
    Reszta pod linkiem też dotyczy sfientosci.

    1. Jeszcze linki:
      http://mises.nowyekran.pl/post/50075,lockdown-nadchodzaca-wojna-z-komputerami-ogolnego-przeznaczenia
      i związane:
      http://gry.onet.pl/wiadomosci/cd-projekt-krytykuje-pomysl-microsoftu,1,5020734,artykul.html
      i w inny sposób związane:
      http://www.rp.pl/artykul/9138,808535-Tytanowa-kosc-z-drukarki.html
      Można se wydrukować pistolet(działajacy) z jednego zamocowanka, a co niedługo.
      Ciekawe uwagi pod fotkami:
      “Jeżeli nie życzą sobie Państwo, aby Państwa zdjęcie było zamieszczone w naszej galerii, prosimy przesłać informacje na adres email: [email protected]. W tytule prosimy umieścić słowo WIZERUNEK. Po otrzymaniu informacji zdjęcie zostanie usunięte.”
      Zaraz jakiś grubas zadzwoni żeby zdjęli wsio. I cyfry i litery i słowa i zdania też.

      1. bo to wszestko złodzieje Panie są… nie wyłączając nas ma się rozumieć.

        Proszę sobie wyobrazić byłem ostatnio w Brazylii i kradłem cudzą “własność intelektualną” przy pomocy aparatu fotograficznego…

        Pozdr,

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.