Gdybym miał…

Jakże smutne są kłótnie o sens Powstania Warszawskiego… Nie dlatego, że godzą w czyjąś pamięć. Dlatego, że są kolejnym dowodem, iż tolerancja dla cudzych poglądów, a nawet dla faktów szybko zmierza w Polsce do zera.

Nie chcę powtarzać tu szerzej, co sam o tym myślę. W największym skrócie: nigdy bym nie śmiał postawić twardej, zerojedynkowej tezy. Zwłaszcza tej o “bezmyślności dowódców” wzniecających Powstanie — teza ta mierzi mnie bez względu na to, czy stawia ją jakiś anonimowy lewak na jakimś forum, czy prominentny prawak pod własnym nazwiskiem. Nie wierzę, by ktokolwiek w AK mógł wówczas mieć wiedzę pozwalającą przewidzieć tak bolesną klęskę Powstania, masakrę ludności Warszawy  i niemal zupełny (choć to już zaiste dyskusyjne) brak pożądanych efektów dla przyszłości Polski. Aczkolwiek nie potępiam tych, którzy o sensie Powstania chcą dyskutować i sens ten podważać. To dozwolone.

To nie znaczy, że nie chciałbym wiedzieć więcej o stanie ówczesnej świadomości dowództwa AK. Chciałbym. Bardzo. Zdałoby się też, że miałem po temu pewne predyspozycje. Mój Ojciec był wszak nie tylko uczestnikiem Powstania, lecz również wysokim oficerem kontrwywiadu AK. Gdyby dał mi szansę wypytania go…

Nie dał mi jej. Ale gdyby nawet zdarzyło się inaczej — czegoo właściwie bym się dowiedział? Jestem po części historykiem. Krytyka źródła dotyczy także rodziny. Dowiedziałbym się zatem, co w latach 80. czy 90. mój Ojciec sądził o tym, co wiedział na przełomie lipca i sierpnia 1944 r. Lub dokładniej — co chciał mi na ten temat powiedzieć. Czy byłaby to podstawa do stawiania twardych tez, do uogólnień…?

Wołanie na puszczy.

20 thoughts on “Gdybym miał…

  1. “Nie wierzę, by ktokolwiek w AK mógł wówczas mieć wiedzę pozwalającą przewidzieć tak bolesną klęskę Powstania, masakrę ludności Warszawy i niemal zupełny (choć to już zaiste dyskusyjne) brak pożądanych efektów dla przyszłości Polski.”

    Ale to jest trochę dziwny argument. Gdyby kierowca mógł mieć wiedzę, że zza zakrętu wyjedzie TIR, na tym zakręcie by nie wyprzedzał.

    Brak wiedzy nie jest usprawiedliwieniem dla polityka. Co najwyżej zmienia kwalifikację czynu.

    1. na zakręcie nigdy nie powinno się wyprzedzać. O wolność generalnie warto się bić (oczywiście jeśli uważa się ja za jakąkolwiek wartość)…

      Dziś usłyszałem , ze powinniśmy brać przykład z Czechów… Po coś my nie dali tym Niemcom korytarza … Przecież i tak koniec końców bylibyśmy z nimi w Unii… Ehhh… Obojętnie czy to prawak czy lewak – efekty braku rozumu są zawsze takie same …

      1. O tym, że należało wybrać sojusz z Niemcami (za cenę ustępstw wobec Gdańska) spekulował sobie przecież Paweł Wieczorkiewicz.

        A w sprawie powstania w stolicy, to można i trochę pozazdrościć Czechom; czekali do ostatniej chwili i wyszli na tym na swoje. Choć, z drugiej strony, u nich robili to komuniści i sowieci ochoczo skoczyli z pomocą…

    1. A co to znaczy “prawak”?

      RAZ konsekwentnie przyznaje się do tradycji endeckiej — tym bardziej nie dziwi jego krytyka Powstania i mocne oskarżenia pod adresem władz Państwa Podziemnego.

      Uchodzący za prawicę Jarosław Kaczyński ma za to historyczne ciągoty do stronnictwa wobec ND przeciwnego…

  2. niestety zapanowała u nas moda na “wyrazistość poglądów” . Każda inna postawa to “siedzenie okrakiem” a osobnik tak siedzący to oczywiście podejrzany element…
    Poza tym w tej dyskusji zapominamy o dwóch sprawach :
    – rozprawiamy bogatsi o wiedzę , której ówcześni nie posiadali. Również jesteśmy bogatsi o “pozytywistyczne nauki” jakie wyciągnęliśmy z klęski Powstania. Zapominamy o tym niezaprzeczalnym efekcie Powstania.
    – pomijamy kwestie nieuchronności Powstania, swego rodzaju determinizmu : świadkowie tamtych czasów mówią , że Powstanie musiało wybuchnąć.

    1. E tam. Wsrod matematykow nieprzerwanie panuje moda na wyraziste poglady w kwestiach rachunkow, np. ze 2 x 2 to 4. Trudno znalezc siedzacych okrakiem.

      Jednym slowem pragnienie posiadania na sile wyrazistego pogladu jest wcale nie gorsze od checi posiadania na sile pogladu mozliwie niewyrazistego. Rzecz z czego innego sie bierze, a mianowicie z przymusu mowienia o sprawach, o ktorych sie pojecia nie ma.

      1. Kolega chcąc zaimponować złośliwością pomylił w pełni weryfikowalne wyniki obliczeń matematycznych z nieweryfikowalnymi w pełni ocenami skutków wydarzeń historycznych… To tylko potwierdza tezę , że nie tylko “sprawiedliwość musi być po naszej stronie” ale też i racja .
        Tak na marginesie – matematyka ma to do siebie , że nawet „urojenia” potrafi ubrać w liczby i je zweryfikować – niejaki Cardano tego czas jakiś temu dokonał. Za całym szacunkiem – naszych urojeń , poglądów i ocen zweryfikować w ten sposób się nie da , więc może trochę pokory dla tych którzy uważają , że i2= -1

        PS
        jeśli mi się udał ten indeks górny to jestem wielki..

        1. Zlosliwy – wcale nie. Podalem przyklad trywialnego rozumowania.

          Natomiast wezmy, to, ze dla liczby naturalnej n > 2 nie istnieją takie dodatnie liczby naturalne x, y, z, które spełniałyby : x do n + y do n = z do n.

          Oto przyklad nietrywialnego twierdzenia. Czy jest w pelni weryfikowalne? Teraz tak, przez dlugo – nie.

          Istnieje zapewne wiecej twierdzen matematycznych, prawdziwych ani na jote mniej, ani na jote wiecej ta sama prawda, ktora prawdziwe jest ze 2 x 2 = 4. Bynajmniej jednak nie sa to twierdzenai oczywiste.

          Wiec bylbym ostrozny na miejscu kolegi z okreslaniem – co jest w pelni weryfikowalnym wynikiem obliczenia matematycznego.

          Czy cyfra znajdujaca sie na 10 do potegi 1488 miejscu po przecinku w rozwinieciu pi jest w pelni weryfikowlanym wynikiem obliczenia matematycznego? Bo ciekaw jej jestem niezmiernie.

          Innymi slowy powstanie bylo faktem i w powodzi opinii o Powstaniu niektore dobrze, a inne niedobrze ten fakt opisuja. I skoromnosc w ocenie polega nie na tym, zeby uwazac, ze i te i byc moze te i jakies jeszcze inne opisuja dobrze, ale na tym, ze nie jest czlowiek w stanie wskazac tych, ktore robia to dobrze.

          1. Działania, a właściwie twierdzenia matematyczne, są weryfikowalne. Nigdy zaś nie zweryfikujemy twierdzenia jak potoczyłaby sie historia gdyby Brutus nie zrobił tego co zrobił. No ale z tego robi się powoli problem filozoficzny wkraczający w potencjalne możliwości eksploracji światów równoległych więc może nie ciągnijmy tego…

            A więc wracając do notki Gospodarza – jak ja ją rozumiem :
            z samego braku możliwości weryfikacji pewnych tez (nawet rozmowa z Ojcem byłaby nacechowana niepewnością ) czy założeń należałoby wstrzymać się z wysokim stopniem kategoryczności sądów.

  3. No właśnie…Gaz czasami wybucha samoistnie – nawet bez iskry.Wystarczy dostateczne stężenie w powietrzu.A wszystkie składniki były – broń, Rosjanie, Niemcy.
    Ale co mnie wkurza najbardziej to przypisywanie 180 tysięcy zabitych cywili Powstańcom.Tak, część zginęła przypadkiem, ale większość została zabita świadomie.Przez krasnoludków?

  4. “Gaz czasami wybucha samoistnie – nawet bez iskry.Wystarczy dostateczne stężenie w powietrzu.A wszystkie składniki były – broń, Rosjanie, Niemcy.”

    To jest zdejmowanie odpowiedzialności z dowództwa AK za decyzję, którą podjęło.

    “Ale co mnie wkurza najbardziej to przypisywanie 180 tysięcy zabitych cywili Powstańcom.Tak, część zginęła przypadkiem, ale większość została zabita świadomie.Przez krasnoludków?”

    Nie powstańcom, tylko dowództwu AK i Państwa Podziemnego. Czy mając dotychczasowe okupacyjne doświadczenia nie powinni byli mieć świadomości, że Niemcy potraktują całe miasto jak zakładnika?

  5. Powstanie Warszawskie – pseudorealista Mikołajczyk, szlachetny idiota Sosnkowski, skończony idiota Bór i cwani bolszewicy.

    “7 sierpnia 1974
    A właśnie po zgłębieniu tych oburzających pamiętników Chruszczowa wziąłem się do studiowania wydanej w Londynie książki Jana Ciechanowskiego ‘Powstanie Warszawskie’, bardzo potępianej przez akowców. Swoją drogą zdumiewająca historia to Powstanie: zmajstrowali je chyba Mikołajczyk z Sosnowskim, pierwszy licząc, że będzie miał “kartę przetargową” w rozmowach ze Stalinem (pseudorealizm), drugi w jakimś idiotycznym poczuciu “honoru wojskowego” i absurdalnej wierze, że zachodni alianci się ockną – podczas gdy oni wcale nie spali, lecz rozumieli gangsteryzm wszelkiej polityki, czego ów dziwnie szlachetny Polak, mimo iż przeżył rozbiory, ani rusz skapować nie mógł. Do tego niemądry Bór i cwani bolszewicy. Właściwie stworzyliśmy im szansę jedyną: że mogli rękami niemieckimi rozprawić się z samym rdzeniem Armii Krajowej.Przedziwny zaiste rezultat – i do tego stolica zniszczona. A przecież – była w tym wszystkim jakaś fatalna konieczność.

    Jeśli Powstanie wybuchło po to, aby potrząsnąć aliantami i przypomnieć im niebezpieczeństwo sowieckie, to nie bardzo spełniło ono swoje zadanie: mało wstrząsnęło światem, a straty przyniosło zbyt duże. Świat nie bardzo to Powstanie zauważył, zaabsorbowany wydarzeniami na gigantycznych frontach, był to wystrzał, który zginął w powszechnym zgiełku. A ja proponowałem wtedy inny wstrząs, mniej kosztowny: kiedy pierwszy żołnierz sowiecki postawił nogę na dawnej granicy w Baranowiczach, rząd polski z Londynu czy jego mocna reprezentacja zjeżdża w samolocie i prezentuje się Sowietom jako legalny gospodarz! Gdyby ich bolszewicy zamknęli, to jednak powstałby jakiś szum w świecie, bo był to rząd polski uznawany przez wszystkich aliantów prócz Rosji. Tak czy owak, przydaliby się na coś, podczas gdy w Londynie nie przydali się do niczego. Ale oni woleli jako demonstrację całopalenie Warszawy niż utratę swojej skóry, a potem poszło biednych szesnastu, o których świat w ogóle nie wiedział. Ale te nasze ministry w Londynie wciąż myślały, że Wolna Polska jest nad Tamizą. Dziwna aberracja!”

    Stefan Kisielewski “Kisiel”, “Dzienniki”.

    Stefan Kisielewski był pracownikiem w konspiracyjnym Departamencie Oświaty i Kultury Delegatury Rządu Londyńskiego na Kraj. Wziął udział w Powstaniu, ranny w pierwszych dniach.

    Stanisław Mikołajczyk – od lipca 1943 (po śmierci gen. Wł.Sikorskiego) do listopada 1944 premier RP.

    Gen. Kazimierz Sosnowski – od lipca 1943 Wódz Naczelny Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

  6. Co by było gdyby… to by było… albo by nie było…

    Mój Ojciec, który jest lekarzem, przekazywał mi opowieści wielu swoich pacjentów, którzy mieli zaszczyt walczyć w trakcie Powstania Warszawskiego. Nawet w tej grupie spektrum opinii zawierało się w przedziale od “nieuniknionej historycznej konieczności” do “zbrodni dowództwa na Narodzie”.

    W domu nieraz toczone były zażarte dyskusje pomiędzy moim Dziadkiem, który wprawdzie w Powstaniu nie walczył, ale był żołnierzem AK, a moim Tatą odnośnie ceny Powstania – Tacie żal było straconego życia ludzkiego, zaś Dziadek podnosił argumenty o bohaterstwie i historycznej konieczności właśnie. Dlatego też wiem, że ten spór jest nierozstrzygnięty.

    Smuci mnie tylko, tak jak w wielu innych przypadkach, zanik umiejętności porozumiewania się pomiędzy osobami o różnych poglądach w tej sprawie – czyż nie można uznawać “dziejowej konieczności” oraz czcić heroizmu żołnierzy i mieszkańców Warszawy, a zarazem krytykować pewne posunięcia strategiczne i taktyczne?

    Bo moim zdaniem – Powstanie już po pierwszych kilku dniach walk okazało się militarną klęską (czego wyznacznikiem było niepowodzenie w zajęciu warszawskiego węzła kolejowego, mostów oraz Okęcia), było zarazem ostatecznym łabędzim śpiewem II RP z jej “nie oddamy nawet guzika”. Zarazem jednak postać Powstańca, któremu niestraszny był po wielokroć silniejszy przeciwnik, budzi gdzieś we mnie głęboko dumę z bycia Polakiem, z tego że mieszkam w Warszawie – mieście tak wyjątkowym.

    Nie mam warsztatu by osądzać dowódców AK, właściwie nawet niespecjalnie chcę “wchodzić” w to zagadnienie, martwię się bardziej tym, żeby upowszechnienie zbyt skrajnych postaw nie zniszczyło tych pozytywnych aspektów mitu Powstania jak pochwała waleczności, nieustępliwości i oddania Ojczyźnie. Bo jest potrzebny. Podobnie jak ma się sprawa z Monte Cassino.

  7. Ujawił się nowy wróg – gen. Ścibor-Rylski …
    Pojawił się również rzecznik poległych Powstańców udowadniający, że polegli Powstańcy też by buczeli …
    No i coraz liczniej ujawniają się ci , którzy są dumni , że buczeli…

    I to badziewie określa się mianem prawicy …

  8. A jeśli tezę o (co najmniej) “bezmyślności dowódców wywołujących Powstanie” stawiał generał Władysław Anders, dowódca II Korpusu Polskiego?
    W depeszy z 3 sierpnia 1944 do szefa sztabu Wodza Naczelnego, gen. St. Kopańskiego zawiadomił, iż osobiście uważa decyzję Komendanta Gł. AK za “nieszczęście”.
    W kilkanaście dni później gen. Anders zameldował ministrowi obrony narodowej gen. Marianowi Kukielowi: “Żołnierz nie rozumie celowości Powstania w Warszawie. Nikt u nas nie miał złudzeń, żeby bolszewicy pomimo ciągłych zapowiedzi pomogli stolicy. W tych warunkach stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy kto za to odpowie.” (depesza z 23.08.1944)
    W opinii gen. Andersa Powstanie nie miało “najmniejszej szansy powodzenia”. W liście z 31.08.1994 do ppłk. Dorotycza-Malewicza “Hańczy” dowódcy bazy w Brindisi Anders napisał:“wywołanie powstania w Warszawie w obecnej chwili było nie tylko głupotą, ale wyraźną zbrodnią.”
    W 1945 generał Anders w rozmowie z prezydentem RP Wł. Raczkiewiczem podtrzymał swoją opinię o wywołaniu powstania, uważał tą decyzję “za zbrodnię” i sądził, że “gen. Komorowski i szereg innych osób” powinny stanąć za to przed sądem. (notatka z 25.05.1945).

    Treść depesz i notatek za Jan M. Ciechanowski “Powstanie Warszawskie”.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.